Zmiany w politycznym Mapet Szoł…

Wzruszyłem się niesamowicie. Guru najważniejszej sekty politycznej, żoliborski Dąb Jarosław przemówił…chociaż w sposób czysto spirytualny, ale jednak dał o sobie znać. Moherowy, betonowy świat zamarł. To już drugi cios okrutnie zadany w  żelbetowy elektorat.  Jeszcze nie pozbierał się po ekstraktowaniu BB…nie, nie chodzi o Bridżit Bardot, tylko Broszkę Beatkę, którą zastąpił Elektryczny Mateuszek…a tu już następny cios, kolejna roszada świętego Dębu….cały świat polityczny został wstrząśnięty (nie zmieszany), wyczekując politycznej fali tsunami…

Cios okazał się okrutny także i dla Toruńskiego Monastyru, skąd delegowani byli i popierani byli dwoma ręcami (rękoma, ręcoma) przez Opata Derechtora dwaj pomazańcy…Pupil Toruński, oraz Radiosłuchacz Antoni…

O Pupilu Toruńskim to krążyły legendy jakoby żaden kornik, czy turkuć, czy inny drukarz nie był w stanie go powstrzymać przed pozyskaniem leśnej biomasy dla udręczonego ludu. Złośliwi szemrali, że musiał się zgodzić bilans pozyskania leśnej biomasy zgodnie z wytycznymi Eurokibucu i choćby się nawet woda paliła, to nawet sam Rumcajs nie mógłby go powstrzymać, gdyby sobie umyślał wyciąć w pień największe jodły Rzacholeckiego Lasu, a i przecież bażanty wystrzelać do reszty przy okazji by się na tą okoliczność należało…

Co innego Radiosłuchacz Antoni, ten to ze stoickim spokojem, z zimną krwią potrafił na chłodno snuć z urokliwymi wnuczkami strategiczne plany pogonienia Terytorialną Konnicą krwiożerczego Moskala aż po Birobidżan…albo nawet po Alaskę…

Radiosłuchacz Antoni…trzeba przypomnieć, że to także apostoł i mentor Niezależnej Synagogi Raba Sakievytcha, której podwoje zostały na tą okoliczność wstrząśnięte (nie zmieszane) do bólu decyzją Żoliborskiego Dębu.

Niezależną Banderę spuszczono do połowy masztu, ogłoszono żałobę, zapalono dziewięcioramienne ogarki, ogłoszono post. Święty gniew Niezależnej Synagogi został skierowany przeciwko jedynemu, słusznemu niszczycielowi “dobrej zmiany” i przeciwko jawnemu skrytobójcy Radiosłuchacza Antoniego…Kapłanowi Żyrandola.

Niezależny Sanhedryn zebrawszy się walnie, aby rzucić klątwę na Kapłana Dudłaja, poprzysiągł pomstę, że nie szczeźnie, dopóki Kapłan Żyrandola będzie piastował dalej swój urząd… a w przeciwnym razie w swojej zgryzocie niechybnie pogrąży się w Sheolu…

A tak pięknie było…oczami duszy wspominam, jak to onegdaj cała, wielka, jedna rodzina skupiona wokół Żoliborskiego Dębu trzymając się za ręce z gołymi dupskami, niczym pogańscy lechici tańczyli radośnie wokół Niego święte koło graniaste. Widzę jak lojalne, dziewicze bogienki sumiętowały się, że święte wianki na wodę będą składać za pomyślność za zdrowie Jego… Żoliborskiego Dębu. Widzę, jak to waleczne Woje pod sztandarem Dębu Żoliborskiego na śmierć się zapierały, że piersią swą będą bronić Jego przed zarazą idącą wprost z Eurokibucu, który ład i porządek w kraju Polin…ups Polan chciałby zakłócić. Wszyscy szukali i dostawali wiele orzeźwiającego cienia w konarach świętego, żoliborskiego Dębu…
Niestety…jak podają hiobowe wieści, totalna opozycja wraz z Kodomitami i Czarnymi Macicami chcą Żoliborskiego Dęba żywcem zasuszyć. Opcja przesadzenia nawet tak starych drzew jak Żoliborski Dąb na San Escobar choć była realna…to w związku z ekstraktowaniem Sankte Waszcza, administratora tej nie ukrywajmy Oazy Politycznego Pokoju niestety legła w gruzach…

Pobudka…pobudka…pobudka…budzi mnie budzik w smartfonie.

Rzeczywiście, kurna przysnąłem, laptop otwarty…budzi mnie jakiś znany przebój…

 

O autorze: trybeus

Kogut polski, niekoszerny, heteroseksualny, rasa górska ...