Gwóźdź do trumny elektromobilności

Wydaje się, że może być nim wynik badania niemieckiego Ifo Institute. Czytamy {TUTAJ}:

” Auta elektryczne generują produkcję CO2 większą niż nowoczesne diesle. Tak wynika z raportu niemieckiego Ifo Institute (…) Jeśli uwzględnimy procesy związane z produkcją auta elektrycznego (szczególnie baterii) oraz fakt, iż energia elektryczna (nawet w takich krajach jak Niemcy) w dużej części wytwarzana jest w wysokoemisyjnych elektrowniach węglowych, to okaże się, że w ciągu całego cyklu życia (od wytworzenia aż po złomowanie i utylizację) auto z napędem elektrycznym przyczyni się do większej produkcji CO2, niż w przypadku auta z nowoczesnym silnikiem diesla. Do tych zaskakujących wniosków doszli naukowcy z cieszącego się dużym prestiżem niemieckiego Ifo Institute. (…)

Najnowszy raport niemieckiego Ifo Institute (opublikowany 17 kwietnia br.) nie pozostawia wątpliwości. Samochody elektryczne nie pomogą w ograniczeniu emisji CO2 w Niemczech w najbliższych latach. Ktoś zapyta – jak to możliwe? Przecież auta elektryczne nie emitują CO2? Okazuje się, że nie do końca jest to prawda. A już na pewno nie jest to prawda w warunkach niemieckich.

Raport Ifo Institute uwzględnia bowiem szczegółowo procesy związane z samą produkcją aut elektrycznych (w szczególności – procesy związane z wytwarzaniem baterii) oraz procesy związane z produkcją energii elektrycznej potrzebnej do zasilania wspomnianych pojazdów. Okazuje się, że ilość emitowanego CO2 przy produkcji samych “elektryków” oraz przy produkcji prądu niezbędnego do ich użytkowania jest w warunkach niemieckich większa od ilości CO2 związanej z produkcją i użytkowaniem auta z nowoczesnym silnikiem diesla.
Eksperci z Ifo Institute podkreślają na specyfikę miksu energetycznego Niemiec, gdzie produkcja energii z węgla (szczególnie brunatnego) odgrywa kluczową rolę (1/3 zapotrzebowania na energię u naszych zachodnich sąsiadów jest zapewniana przez elektrownie węglowe). Jeśli zatem wzrasta popyt na energię elektryczną związaną z użytkowaniem aut elektrycznych, to naturalnym jest również to, że elektrownie węglowe będą musiały produkować więcej energii, a to w konsekwencji oznacza większe emisje CO2. Stąd wniosek zawarty w raporcie Ifo Institute, że samochody elektryczne nie pomogą w ograniczeniu emisji CO2 w Niemczech w najbliższych latach.”.

Zauważmy, że to samo odnosi się do Polski. Co więcej, nie tylko większość energii elektrycznej czerpiemy z węgla, ale w dodatku jej brakuje. Gdyby w naszym kraju faktycznie pojawił się zapowiadany przez premiera Morawieckiego milion samochodów elektrycznych, to nie byłoby ich czym zasilać. To nam jednak na razie nie grozi. Według portalu Energetyka24.com {TUTAJ}: “Na koniec kwietnia tego roku [2019] po polskich drogach poruszało się ponad 5,6 tys. samochodów elektrycznych, które mogły korzystać z ponad 660 stacji ładowania – wynika z tzw. Licznika elektromobilności.”. Dowiadujemy się też, że:

“W raporcie podano, że zdaniem 60 proc. organizacji największą barierą rozwoju elektromobilności w Polsce jest brak dotacji do pojazdów elektrycznych. “Z nowych rozwiązań ujętych w projekcie rozporządzenia dot. Funduszu Niskoemisyjnego Transportu zamierza skorzystać połowa badanych podmiotów, z których 44 proc. za najbardziej atrakcyjną formę wsparcia uznaje dotację na zakup pojazdów elektrycznych” – czytamy.”.

Wynika z tego, że owe samochody elektryczne muszą być fundowane przez państwo, bo inaczej nikt ich nie kupi. Jeszcze bardziej podkreśla ten fakt artykuł w Auto.wprost.pl {TUTAJ} p.t. “Nie będzie dopłat? To nie będzie elektromobilności”. Czytamy w nim:

“Polacy ani polskie firmy nie są zainteresowani samochodami zasilanymi energią elektryczną. Dlaczego? Bo nie ma odpowiedniego systemu, który by ich – firmy i osoby prywatne – do tego zachęcił.(…) Jak wygląda elektromobilność teraz możemy wywnioskować z danych IBRM Samar. W I kwartale 2019 roku w Polsce zarejestrowano 412 aut osobowych na prąd. Z tych samochodów zaledwie 8 kupili klienci indywidualni. Natomiast za łączny 159-procentowy wzrost rok do roku odpowiadają firmy car-sharingowe, które stworzyły floty aut elektrycznych na minuty w Warszawie i Wrocławiu. Wniosek jest prosty, jak na razie elektromobilność nas nie interesuje. (…) Według prognoz twórców raportu, bez wsparcia finansowego liczba pojazdów elektrycznych w Polsce zwiększy się do 2025 r. jedynie do 60 tys. pojazdów (z 5 tys. obecnie).”.

W świetle raportu Ifo Instytute powstaje jednak pytanie, czy powinniśmy stawiać na rozwój elektromobilności w Polsce, skoro i tak nie poprawi on stanu środowiska? Obecnie samochody elektryczne mają status elektrycznych hulajnóg [też wynajmowanych na minuty]. Może tak powinno pozostać?

O autorze: elig