Dobry Bóg Ojciec posługuje się zwierzętami dla naszego dobra

Mam chomika i bardzo go lubię… To nocne zwierzątko wabi się Sierściuch. Zawsze przybiega do mnie i prosi, stając na łapkach, bym go wzięła na rękę, wtedy to usadawia się u mnie grzecznie, taki rozplaszczony. Wcześniej mieliśmy kotkę, która wabiła się Tekla – ale to długa historią z tym przezwiskiem, dość literacka ;-) Pies nasz wabił się Grisza – bo przyjechał z Kaukazu – owczarek… Szczur wabił się Makbet, a myszka lady, wrona z połamanym skrzydłem, którą leczyłam wraz siostrą w tajemnicy przed rodzicami, wabiła się Agata, a wróbelek, który latał podczas sprzątania po pokoju i zaliczył bliskie spotkanie z odkurzaczem, wabił się Mietek, zaś papuga, która dużo ćwierkała i dziobała, była zwykłym Paputkiem – do tej pory nie wiem, czy to był samczyk, czy samiczka…

griszka

 czy nie jest piękny?

Trochę mam zaległości, ale wiem, że była tu jakaś dyskusja ognista o miłości do zwierząt… Ja ze swej strony myślę tylko, że zwierząt nie można nazywać imionami ludzkimi – nie godzi się (nazywałam swoich milusińskich imionami ludzi jako mała dziewczynka, „Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce” 1 Kor). Co do zaś przywiązania się do Sierściucha czy upierzeńca – to przecież normalna sprawa, kochamy je w jakiś sposób nam właściwy. Zwierzęcia nie można jednak nigdy stawiać wyżej niż człowieka, odbierać człowiekowi godności, by mógł zaznać jej pies czy kot. Owszem, im też należy się szacunek i jesteśmy za nie odpowiedzialni, bo to dar od Boga, który cieszy… Zwierzę służy człowiekowi, to zaplanował Bóg w swej mądrości… i tak stworzył zwierzę, że ono swymi „zdolnościami” służy nam, trzeba za to Bogu dziękować, że w swej miłości uczynił dla nas zwierzaki.

Ale tylko człowiek ma duszę nieśmiertelną, a zwierzę nie dorównuje godnością człowiekowi, wg zamysłu Bożego ma duszę śmiertelną – jako zasadę życia… Zwierzę to instynkt, człowiek rozum i jako taki, mający duszę nieśmiertelną, nawiązuje kontakt z Bogiem. Trzeba sobie ten swój stosunek do zwierząt poukładać, odpowiednio zaszeregować nasze obowiązki wobec bliźnich i zwierząt…

Św. Franciszek nazywała bratem osła, wilka, mając do nich zdrowy stosunek, a Pan Bóg w historii zbawienia posługiwał się zwierzętami, no ile to razy w ST zwierzę przemówiło ludzkim głosem? Był taki przypadek w Księdze Liczb, i to „głupi” osioł gadał…

albo historia Balto, piękna wzruszajaca historia, jak pies stał się narzędziem Boga:

24 stycznia 1925  na Alasce, rodzinnym mieście Balto stwierdzono u 12 dzieci błonicę. Wkrótce nastąpiły nowe zachorowania i miastu groziła epidemia. Jedynym ratunkiem dla chorych były szczepionki znajdujące się w szpitalu, w odległym o 1600 km Anchorage. Pociąg mógł dostarczyć lek jedynie do Nenana, odległego od Nome o ok. 1000 km. Z uwagi na złą pogodę niemożliwy był dalszy transport drogą wodną ani powietrzną. Zdecydowano się posłać po szczepionkę psie zaprzęgi. 20 załóg ruszyło w długą drogę, walcząc z wiatrem o prędkości 100 km/godz. i mrozem -40 stopni Celsjusza. 1 lutego paczkę z lekiem przekazanowłaścicielowi zaprzęgu, którego liderem był Balto. Gunnar ruszył w drogę, lecz już po paru godzinach dotknęła go śnieżna ślepota. Przez następne 20 godzin ślepy poganiacz mógł polegać tylko na instynkcie Balto, prowadzącym go do domu. Pies bezbłędnie odnalazł drogę w zawiei i zaprzęg przebył ostatnie 85 km. Wyczerpane psy dotarły 2 lutego o godzinie 5.50 do Nome, ratując tym samym życie dzieci. 1000 kilometrowa wyprawa, którą obliczono na 13 dni, zajęła w sumie ich 6 (za wikipedia.pl).

 

Niemniej twierdzenie, że czasami zwierzę ma więcej serca dla człowieka niż człowiek, uważam za słuszne. Na pewno zwierzę jest bardziej ludzkie niż lewactwo… Obejrzyjcie tylko 3-minutowy film i sami sobie odpowiedzcie, czy zwierzę umie kochać, czy co to jest???

To Bóg się nimi posługuje dla naszego dobra…

 

O autorze: Polonia