Ludzie są coraz bardziej bezczelni i zuchwali

Rozbisurmanili się niemożebnie. Pewnie zaraz posypią się na mnie kamienie, pomyje i coś tam jeszcze, łącznie z inwektywami, jak ja to podburzam ludzi przeciw sobie, jak buntuję wewnętrznie, bo generalizuję, bo krytykuję, a to nic podobnego, szukam tylko nadziei, że nie jest jeszcze źle, że jest szansa, jakiś nikły płomyczek wiary w drugiego człowieka. Możecie mi współczuć albo nie, ale od dłuższego czasu spotykam się z ludźmi dziwnymi, „nienormalnymi”, skorumpowanymi moralnie. I ma się ochotę zapłakać, jak ten prorok Jeremiasz, nad tymi ludźmi, że są tak ślepi, że nie widzą tego, co się dzieje, i dokąd to wszystko wiedzie… Jeremiasz był tak rozgoryczony narodem, który sprzeciwia się Prawu Bożemu, że żałował dnia swych narodzin…

 

14 Niech będzie przeklęty dzień, w którym się urodziłem!
Dzień, w którym porodziła mnie matka moja,
niech nie będzie błogosławiony!
15 Niech będzie przeklęty człowiek,
który powiadomił ojca mojego:
„Urodził ci się syn, chłopiec!”
sprawiając mu wielką radość.
16 Niech będzie ów człowiek podobny do miast,
które Pan zniszczył bez miłosierdzia!
Niech słyszy krzyk z rana,
a wrzawę wojenną w południe!
17 Nie zabił mnie bowiem w łonie matki:
wtedy moja matka stałaby się moim grobem,
a łono jej wiecznie brzemiennym.
18 Po co wyszedłem z łona matki?
Czy żeby oglądać nędzę i utrapienie
i dokonać dni moich wśród hańby?

 

Przede wszystkim zauważam bardzo dużo złości i brak uprzejmości w kontaktach międzyludzkich, nawet tych najbardziej prozaicznych. Nie będę eksplikować, bo to łatwo się domyślić. Mój proboszcz powiedział, że z wizyty duszpasterskiej wynikło, że tylko niespełna 40% ludzi chodzi na niedzielną Msze św. (doprawdy, jesteście szczęściarzami, jeśli należycie do kwitnących i tętniących życiem parafii, w których na niedzielnej mszy św. nie ma miejsca, by usiąść, a kościół pełen jest wiernych też w dni powszednie), a ja myślałam, ze mam taką kameralną parafijkę (jestem w niej od 3 lat), i dlatego tyle pustych ławek na sumie niedzielnej. Pobożne moje życzenia… A jak w trakcie nabożeństwa ksiądz grzecznie  poprosił, by pani przeszła z płaczącym dzieciątkiem do zakrystii, i tam je utuliła, to kobita podniosła głos oburzenia, w kościele, przy Najświętszym Sakramencie (dzieciątko naprawdę głośno płakało, krzyczało i biegało, wierni się oglądali, rozpraszali).

 

W niedzielę zupełnie rozmontowały mnie telefony słuchaczy do Radia Maryja, pełne pretensji o to, ze dlaczego to jeden pan Wojtek dzwoni ciągle i mówi modlitwy a ktoś 20 lat się próbuje dodzwonić i nic mu nie wychodzi. Podziwiam Ojca redaktora za dyplomację, rozsądek i prawdziwy Boży pokój – jak on z miłością tej rozwścieczonej i pełnej niezadowolenia pani wytłumaczył. Ludzie urządzają sobie przepychanki na modlitwie, przecież to traci sens, ta modlitwa traci sacrum, a oni sami robią z siebie pajaców, to nie może się Bogu podobać. To też jest ośmieszanie tego katolickiego medium, jakim jest Radio Maryja – może celowe? Nie usprawiedliwiajmy więc pobłażliwie takich zachowań, bo im trzeba zapobiegać, a nie gdy wynikną, to usprawiedliwiać, bo ludzie słabi, zmęczeni. Znam osobiście człowieka, co w wojnę ważył 49 kg, a chłop miał 179 cm wzrostu. Cierpiał głód i nędzę. A teraz ten starszy już pan, opowiada mi to, co on przeszedł wojnę, na zesłaniu, tą całą bidę i poniewierkę, a ludzie narzekają, bo im ktoś blokuje linię telefoniczną… albo na korki na drodze. W Niedzielne popołudnie  miast poważnych, konstruktywnych  rozmów przez pół godziny połajanki księdza, dlaczego on dopuszcza, by jedni dzwonili w nadmiarze i tym samym uniemożliwiali drugim kontakt. Ech, strząsnąć proch.

 

Znajomy kapłan powiedział mi, ze został na głos obrażony przez kobietę, potraktowany bez szacunku i z pogardą. Wiedziała, ze jest kapłanem, bo był ubrany jak kapłan, a nie obsłużyła go jak należy… Ubolewał nad tym strasznie, starszy zasłużony kapłan, aż łzy miał w  oczach, że nie szanuje się Chrystusa, nie rozumie się istoty kapłaństwa. Dwóch panów wlazło do kościoła podczas zebrania rodziców pierwszokomunijnych dzieci, bez zezwolenia księdza zaczęli robić reklamę swojej firmy fotograficznej. Bez szacunku do miejsca świętego, do modlących się ludzi. Czy my mamy to ustawicznie usprawiedliwiać i tłumaczyć, jak chłopcom 12-letnim, i głaskać ich po szpakowatych główkach??? Dajcie spokój. Chyba już starczy pobłażliwości i rozgrzeszania z wszystkiego, nawet z głupoty i ignorancji. Może niedługo będzie się klepać za bluźnierstwa po ramieniu… i tłumaczyć nienawistnikowi, że tak nie wolno, bo to be…

 

I jak tu nie ronić nad światem całym Jeremiaszowych łez, gdy czytam, co miało miejsce na Watykanie:

Dziwna sytuacja zdarzyła się podczas pierwszego spotkania poprzedzającego konklawe w Watykanie. Jeden mężczyzna przebrał się za biskupa i zdołał wkraść się na spotkanie. Kardynałowie po wykryciu intruza wyrzucili go z obrad. Okazało się, że oszusta zdradził wygląd. Fałszywy biskup miał za krótką sutannę, niewłaściwy łańcuch oraz szalik zamiast stuły.

Czy już nie ma dla nich świętości? Oni są czymś znacznie poważniejszym niż lemingi.

————-

Zdjęcie wprowadzające: Rembrandt, Jeremiasz opłakujący zburzenie Jerozolimy

O autorze: Polonia