Bóg nie czyni zła.

Na początek: nie jestem bar- bara (nie wiem kim ta Pani czy Pan jest), nie jestem sigma, nie pisałem dotychczas nigdzie, dlatego być może stali bywalcy mają problem ze zidentyfikowaniem mnie. Aha, nie jestem teologiem, księdzem nie posiadam misji kanonicznej, wszystko, co piszę, to tylko moje rozważania, które staram się co najmniej uprawdopodobniać.

Zupełnym przypadkiem już na początek trafiłem w bardzo gorący temat, zupełnie nie zdając sobie sprawy, że wchodzę w najważniejszy dla człowieka problem, a mianowicie problem dobra i zła. Ponieważ jest to tak istotna sprawa, pozwolę sobie odpowiedzieć zbiorowo w oddzielnym wątku.

Nie chciałbym znów wałkować opowiadania, które poruszyło lawinę, ale nie omieszkam zaznaczyć, że po przemyśleniu sprawy mam coraz większe wątpliwości. Wobec niebezpieczeństwa promowania herezji nie podlinkuję ani nie zacytuje.

Wątpliwości moje wzbudził podany tam fakt, że Bóg, poprzez przysłanego anioła kradnie, topi, podpala.
Ad hoc użyłem przykładu, kiedy Bóg zabija, posyłając anioła śmierci podczas wyjścia Izraelitów z Egiptu, ale była to kara Boża, nie zło dla większego dobra.
Poparł mnie (choć zupełnie o tym nie wiedząc) Pan Asadow cytując fragment księgi liczb, zapomniał niestety dodać kilku wcześniejszych wierszy, mianowicie tych (Lb 31.1- 3):

Rzekł Pan do Mojżesza: „Pomścij Izraelitów na Madianitach. Potem zostaniesz przyłączony do twoich przodków”. Rzekł więc Mojżesz do ludu: „Przygotujcie spośród siebie mężów na wyprawę wojenną przeciw Madianitom; mają im wymierzyć pomstę Pana.”

W/w cytat przemawia za tym, że Izraelici są narzędziem kary Bożej, a nie wynajętymi zbirami. Bóg, sędzia sprawiedliwy, który za dobro wynagradza, a za zło karze, może sobie wybrać narzędzie kary, ale wcześniej tę karę zapowiada (potop, Sodoma i Gomora), i karzący wiedzą, że działają jako miecz sprawiedliwości.

Jeżeli Bóg przychodzi i mówi: za twoje grzechy spalę twój dom – to jest to kara i może odnieść skutek, jeżeli Bóg podstępem dosypuje do kielicha truciznę: gdzie tu sprawiedliwość, jeżeli ukarany nawet nie wie kto ani za co go pokarał. Podstęp i zdrada to działanie szatana, nie Boga, zresztą szatan też zawsze obiecuje dobro w nagrodę za zło.

Kolejny przykład: Hiob, to szatan działa podstępnie, Bóg natomiast nie uczestniczy w złu, tylko je dopuszcza, w tym miejscu zasadny jest argument, że Bóg dopuszcza (ale nie czyni) zło, ponieważ wie wszystko i może z uczynionego przez człowieka zła wyprowadzić dobro. (dopust Boży)

Podkreślam: z uczynionego przez człowieka zła Bóg może wyprowadzić dobro (bo wie wszystko, zna konsekwencje), dlatego być może go dopuszcza.

Problem zła jest trudny, ale kluczowy, dlatego mimo iż nie mogę go do końca rozwikłać, kurczowo trzymam się tezy, że Bóg nie czyni zła.
Jeśli zaczniemy wierzyć, że Bóg nie tylko dopuszcza zło (bo nic nie dzieje się bez wiedzy Boga), ale sam w nim uczestniczy, to idziemy prostą drogą w objęcia Lutra: „Bóg musi stać się diabłem”.

Prymitywny dowód:
1. Bóg jest dobry.
2. Wszystko, co Bóg czyni, jest dobre.
3. Zło nie jest dobre.
Jeżeli zatem zgadzamy się co do 1,2 i 3 to biorąc 2 i 3 musimy przyznać, że Bóg nie czyni zła, albo zakwestionujmy, tylko który punkt: 1, 2 czy 3 i dokąd to zaprowadzi?

Jeżeli twórca Prawa ustanawia Prawo, a potem sam je łamie, kim jest? Jak wierzyć takiemu Bogu, jak go miłować?

Podtrzymuję twierdzenie, że pomysł, jakoby Bóg, nawet dla dobra, czynił zło (potrzeba wyraźnie zaznaczyć: czyni to co innego niż dopuszcza) jest pomysłem luterskim, kacerskim i z daleka śmierdzi siarką.

O autorze: Ywzan Zeb