O czym milczy lewactwo? Sprawa ks. Urbaina Grandiera i tzw. opętanie sióstr w Loudun (część 1)

360px-Folio_166r_-_The_Exorcism

Opętanie w Loudun – niewątpliwie najsłynniejszy z ataków masowej histerii, spośród których wiele sklasyfikowano później jako klasyczne opętanie przez złe duchy, choć najczęściej były to postacie mieszane: opętania i histerii – do dziś jest uważane przez antykatolicką propagandę za sztandarowy przykład „katolickiej ciemnoty”. W latach 1633-34. w katolickiej miejscowości Loudun – poddanej silnym wpływom hugenockim z powodu sąsiedztwa hugenockiej enklawy w La Rochelle (szczegół mający – co wykażemy później – istotne znaczenie) proboszcz Urbain Grandier zostaje oskarżony o rzucenie uroku na konwent Urszulanek i spalony na stosie. Mimo jego egzekucji, histeria rozpętana tą sprawą trwała nadal, rozprzestrzeniając się na inne zgromadzenia. Do dziś tzw. Opętanie z Loudun służy propagandzie wrogiej Kościołowi Katolickiemu do szyderstw i oskarżeń o obskurantyzm i ciemnotę, choć są to opinie powierzchowne, rzadko sięgające do bogactwa okoliczności powstawania „czarnej legendy katolickich opętań” – wśród których Loudun niewątpliwie jaśnieje najostrzej.

Niemało przyczyniły się do tego współcześni twórcy literatury i filmu, np. brytyjski lewak Ken Russell ze swoimi „Diabłami” z 1971 r., gdzie przekaz sensacyjny (np. słynna scena, gdy Vanessa Redgrave onanizuje się szczątkiem niedopalonej kości księdza Urbana Grandiera) dominuje nad próbą rzeczowego podejścia do „psychologii opętań” w historii nowożytnej historii Europy. Zarówno obsypane wszelkimi lewackimi nagrodami „Diabły” Russella jak i wystawiona w Londynie w 1960 r. sztuka Johna Whitinga „The Devils” oparte były na powieści „The Devils of Loudun” brytyjskiego pisarza Aldousa Huxley’a: autora głośnej w latach 1930. futurystycznej powieści „Nowy Wspaniały Świat”, członka założonej przez satanistę Aleistera Crowley’a loży The Golden Dawn i propagatora Nowego Porządku Światowego, zmierzającego do pełnej kontroli ludzkości przez technokratyczną oligarchię światową. Idee Aldousa Huxley’a rozpowszechniane były za pomocą wielkich nakładów jego książek, propagowane przez media związane z anglo-amerykańskimi kręgami okultystyczno-masońskimi i do dzis sa przedmiotem niezliczonych wykładów na najlepszych uniwersytetach. Ostatnio rozwinął je i podsumował inny guru Nowego Porządku Światowego, Zbigniew Brzeziński w Between Two Ages: America’s Role in the Technetronic Era.
Warto zaznaczyć, że dziadkiem Aldousa Huxley’a – zdeklarowanego homoseksualisty i wroga Kościoła Katolickiego, co nie przeszkadzało mu pełnić roli eksperta „katolickich opętań” – był Thomas Huxley. Biolog i “humanista”, również mason najwyższego stopnia oraz współtwórca słynnego oksfordzkiego Round Table (Okragłego Stołu) Cecila Rhodes’a, prowadzącego nabór i “hodowlę” przyszłych elit świata zbudowanego wedle neo-marksistowskiego wzorca „mas pracujących” poddanych „światłemu prowadzeniu” przez „nadbudowę”, w postaci samozwańczych elit „kapłańskich” mających nad nimi władztwo życia i śmierci. (Jednym z absolwentów tej masońskiej szkoły agentów NWO jest minister spraw zagranicznych Polski, Radosław Sikorski).

Każdemu, kto pragnąłby wziąć udział w dyskusji na temat „ciemnych zakonnic” opętanych przez szatana i niemniej ciemnych księży katolickich, palących siebie nawzajem na stosach, radzę pierwej poczytać i zastanowić się, kto i w jakim celu owiał tamte wydarzenia czarną legendą, w której Kościół Rzymski odgrywa jednoznacznie negatywną, inspirująca do zbrodni rolę. Ze smutkiem zauważam, że również na forum Legionu św. Ekspedyta, doszło niedawno do popisu damy, która wobec wypadków w Loudun bezkrytycznie przyjęła ten właśnie „światły” punkt widzenia, nie dostrzegając, lub nie próbując dostrzec, skąd i pod jakim kątem to „światło” pada.

*

Do końca XVI w. dwoma europejskimi krajami, w których obserwowano najwięcej tzw. opętań, były Włochy i Hiszpania. Możliwe, że miało to związek z ich usytuowaniem na głównym szlaku morskich tras handlowych i większym narażeniem na wybuchy epidemii „czarnej śmierci”. Jednak z początkiem siedemnastego stulecia palmę pierwszeństwa przejęła Francja. Niewątpliwie, wpływ na to miały paneuropejskie wydarzenia historyczne, które przeorały nasz kontynent najtragiczniejszymi wojnami religijnymi w jego historii. Złowieszczą jaskółką nadchodzących katastrof była wojna religijna z 1572 r., w czasie której doszło do rzezi hugenotów, w tym do największej w Paryżu, w tzw. Noc św. Bartłomieja z 23 na 24 sierpnia. Dokonana została za zgodą Katarzyny Medycejskiej i króla Karola IX przez Gwizjuszy, głównych wrogów hugenotów. W jej efekcie, doszło we Francji do wojen religijnych wyniszczających kraj do 1595 r.
To w tych właśnie wypadkach ma swe korzenie zatarg pomiędzy kardynałem Richelieu a księdzem Urbainem Grandier’em, proboszczem w Loudun, który sprzeciwiając się jego woli, żarliwie optował za nierozbieraniem murów miejskich w Loudun, posuwając się wręcz do opublikowania pamfletów na wszechwładnego kardynała. Ten bowiem ubzdurał sobie, iż rozebranie murów miejskich w większości warownych miast Francji ochroni naród przed „powstaniem protestantów”. Jednak rada miasta Loudun, wespół z zapalczywym, młodym i pewnym siebie proboszczem Grandierem, rozebraniu murów obronnych się sprzeciwiła.

Następna okoliczność, której nie wolno pomijać, to potworna klęska wojenna, nazywana Wojną Trzydziestoletnią – krwawy konflikt wszystkich ze wszystkimi, sam w sobie noszący wyraźniejsze cechy zbiorowego „opętania”, niż histeria gromadki katolickich sióstr w prowincjonalnej mieścinie, który BN spowodował spustoszenia i straty ludzkie sięgające w niektórych krajach Europy do 50% zaludnienia. Według ostrożnych szacunków, zginąć mogło nawet 8 milionów ludzi, z czego zdecydowaną większość stanowili cywile. W sferze politycznej, miarą wojennego szaleństwa, jakie ogarnęło europejskie elity, był przedziwny podział interesów między państwami katolickimi i protestanckimi – kiedy to katolicka Francja występuje przeciwko katolickiej władzy Habsburgów, wespół z protestancką Danią i Szwecją!

Na domiar złego, politycznie rozdarta i zrujnowana Europa, pustoszona plagą głodu, waśni i osaczana przez potężniejące Imperium Otomańskie, nękana była morowym powietrzem. I to jest kolejna okoliczność pomijana przez interpretatorów „opętań” z Loudun: panoszenie się w Europie tzw. czarnej śmierci, czyli zawleczonych z Azji przez szczury okrętowe epidemii dżumy. Największa z nich zabiła w XIV w. w samej Francji, Włoszech i Hiszpanii od 75-200 milionów ludzi! Jednak i w następnych stuleciach zaraza wybuchała średnio co trzy lata, zbierając olbrzymie żniwo wśród ludności – np. w latach 1628-31 czyli dosłownie w przeddzień wypadków w Loudun, epidemia dżumy zabrała we Francji ponad milion ofiar!!!
Czarna śmierć miała ogromny wpływ na sztukę i literaturę, np. Boccaccio narracje „Dekamerona” umieścił w ogrodach Fiesole, dokąd schronili się florenccy patrycjusze, uciekając z zagrożonego dżumą miasta. W każdej nieomal dziedzinie ludzkiego życia, epidemie dżumy – które były dla Europy „biczem Bożym”, nie znano bowiem żadnego innego sposobu ochrony przed nimi, poza ucieczką – wywarły ogromny wpływ na psychikę przeciętnego Europejczyka. Pojawiło się poczucie kruchości istnienia, a także – wśród gór trupów, dosłownie zalegających ulice europejskich miast – dewaluowała się wartość ludzkiego życia. O nieszczęścia oskarżano Boga lub sprzymierzano się z szatanem. W ten sposób „czarna śmierć” w ogromnym stopniu przyczyniła się do wykrzywienia religijności przeciętnego europejskiego katolika, popychając go z jednej strony do negacji Boga i do postaw hedonistycznych („po nas choćby potop!”) albo na odwrót – wpychając go w religijny fanatyzm. O zarazę obwiniano coraz to inne grupy ludzi: cudzoziemców, żydów, Cyganów, cudzołożnice, zakonników, żebraków, pielgrzymów… Także trędowaci i osoby z wyraźnymi zmianami skórnymi (np. trądzik czy łuszczyca) bywały izolowane i mordowane. Czarna śmierć wstrząsnęła XIV-wiecznym życiem religijnym, społecznym i kulturalnym, doprowadzając do serii wydarzeń o zasadniczym znaczeniu dla dalszej historii Europy – której populacja potrzebowała 150 lat, aby by wrócić do liczebnego stanu sprzed pandemii. Toteż wyrazem złej woli lub ignorancji jest pomijanie tych faktów – zasadniczych dla wybuchu takich właśnie zjawisk, jak palenie „czarownic” na stosach czy zbiorowe „opętania”, a z gruntu obcych katolickiemu nauczaniu.

(część 2. nastąpi)

O autorze: Pokutujący Łotr