Czy możemy rozmawiać z heretykami? O apologetyce chrześcijańskiej słów kilka

szatan

Heretykiem określam osobę/stowarzyszenie, organizację, która stoi w jawnym sprzeciwie wobec Tradycji i nauczania Kościoła Katolickiego, znamiennym przykładem zawsze będą świadkowie Jehowy, z którymi nie mamy my katolicy podstaw dialogu.

Artykuł mój ma charakter ostrzegawczy, wynikający z troski o tych, którzy będą kiedykolwiek zajmować się chrześcijańską obroną wiary i Tradycji.

Jakiekolwiek rozmowy ze świadkami Jehowy nie mają sensu. Nawet osoby mające jakieś wykształcenie teologiczne albo rozumienie Prawd Wiary nie powinny wchodzić z nimi w dyskurs, gdyż narażają się na śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie ma możliwości nawiązania merytorycznej rozmowy z przedstawicielami ŚJ, gdyż zostali oni posłani po to, by odebrać Kościołowi dzieci. Dość często swego czasu odwiedzali mnie ŚJ. Jakkolwiek rozmawiałam z nimi, często nawet po kilka dobrych godzin, nigdy nie wpuściłam ich do domu, zawsze było to albo na klatce schodowej (czemu z zainteresowaniem przysłuchiwali się sąsiedzi), albo na spacerze. Z innymi heretykami nie miałam do czynienia, choć do tej pory nie potrafię określić grupy rozbisurmanionych heretyków, którzy to „włodarzowali” na NE, a którzy nie wiedząc, przyczynili się do napisania mojej pracy rocznej z dogmatyki o obronie Maryjnego dogmatu Dziewictwa. Więcej jednak w podobne dialogi wchodzić nie będę, bo otrzymałam ostrzeżenia i zaczęłam mieć poważne obawy.

Katolik – nawet ten bardzo ugruntowany w wierze i żyjący sakramentami, będący członkiem Kościoła Chrystusowego – nie powinien wdawać się w dyskusje z heretykami, nawet jeśli towarzyszą mu pobudki apostolsko-apologetyczne. Dlaczego tak mówię? Moja postawa wynika z wielu rozmów, które przeprowadziłam z egzorcystą, oraz z przeczytanych świadectw osób, które uległy demonicznemu zniewoleniu albo opresji – właśnie poprzez dyskusje, które prowadzili z heretykami, odszczepieńcami. Osoby te miały jak najbardziej pobożne życzenie, by przyprowadzić zabłąkane owieczki do Kościoła, stało się wprost proporcjonalnie odwrotnie. Za każdym razem, gdy wchodzimy z nimi w dialog, narażamy się na utratę wiary, najcenniejszego skarbu, który winniśmy strzec z gorliwością.

  • Pewna kobieta, po teologii, dość często prowadziła dyskusje z ŚJ. Kiedyś została zaatakowana w nocy dziwnym poczuciem lęku, nie mogła przez wiele długich godzin uwolnić się od dziwnego, niespotykanego niepokoju. Co dziwniejsze, pisała pracę magisterską właśnie o tej sekcie, więc musiała zbierać materiały, dużo czytać o nich i rozmawiać. Niepokój minął dopiero gdy odprawiono w jej intencję Mszę św.;
  • Inna osoba pisała jeszcze dziwniejsze doświadczenie. Kiedyś próbowała dyskutować z satanistami przez Internet, na chacie, chciała ich nawrócić, była pełna troski o ich dusze, podczas tej rozmowy spalił się jej cały komputer, aż syczało w kontakcie;
  • Kolejna osoba nieomal uwierzyła, że Maryjny kult jest błędem, nieomal odstąpiła od Kościoła, a prowadziła nieustanne życie wewnątrz Kościoła.

Tu sprawdzają się dobitnie słowa Pisma Św.: „nieprzyjaciel wasz jako lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć”. Nie dawajmy mu więc żadnej możliwości, żadnej furtki.

Piękne jest Twoje dzieło GrześkuZ, ale będzie atakowane i Ty się narażasz, nawet na niebezpieczeństwo utraty wiary, więc zadbaj o obecność duchowego opiekuna tego portalu, o kapłana, najlepiej egzorcystę, i o błogosławieństwo dla strony tak często udzielane, jak to możliwe.

Daniel_i_lwy-545x360

Szczęść Boże

O autorze: Polonia