Święta Urszula Ledóchowska, zakonnica

 

Ofiara jest najlepszą modlitwą.

 

św. Urszula Ledóchowska

 

 

Cały czas narzekamy, że nie mamy autorytetów, przewodników, za którymi moglibyśmy podążać. Mamy przecież naszych świętych, naszych błogosławionych, których historia życia jest niezwykłą inspiracją dla naszych prac, działań. Modlitwa za ich wstawiennictwem pomoże nam w ich realizacji.

 

Taką niezwykłą święta jest wspominana dzisiaj Święta Urszula Ledóchowska, zakonnica, założycielka Zgromadzenia Zakonnego Sióstr Urszulanek SJK, działającego na polu edukacji.

 

Warto Ją  poznać bliżej i przyjrzeć się Jej programowi i zasadom nauczania młodych ludzi.

 

0529-urszula_1

 

 

29 maja

 

Święta Urszula Ledóchowska, zakonnica

 

 

Julia Maria urodziła się w wielodzietnej rodzinie 17 kwietnia 1865 r. w Loosdorf koło Wiednia. Była rodzoną siostrą Marii Teresy Ledóchowskiej, powszechnie nazywanej matką czarnej Afryki, założycielki sióstr klawerianek, beatyfikowanej przez Pawła VI w 1975 roku. W latach 1874-1883 Julia Maria kształciła się w Instytucie Najświętszej Maryi Panny prowadzonym przez Panie Angielskie w Sankt Polten. W roku ukończenia nauki przybyła wraz z rodziną do nabytego przez ojca majątku w Lipnicy Murowanej koło Bochni.
Jako 21-letnia dziewczyna wstąpiła do klasztoru urszulanek w Krakowie i w dniu obłóczyn, 17 kwietnia 1887 r., przyjęła zakonne imię Maria Urszula. Wyróżniała się gorliwością w modlitwie i umartwieniach. Pierwszą profesję zakonną złożyła 28 kwietnia 1889 roku. Następnie pracowała w krakowskim internacie sióstr. W 1904 roku jako przełożona domu kierowała internatem. Dwa lata później założyła pierwszy na ziemiach polskich internat dla studentek szkół wyższych. Swoje powołanie do wychowania młodzieży i opieki nad nią odkryła jeszcze w nowicjacie.
W 1907 r. w świeckim stroju wyjechała do pracy dydaktycznej w Petersburgu. Objęła tam kierownictwo zaniedbanego internatu i liceum św. Katarzyny. Już w rok później została erygo-wana w Petersburgu autonomiczna placówka urszulańska. Następnie przeniosła się do Finlandii, gdzie otworzyła gimnazjum dla dziewcząt. Podczas I wojny światowej apostołowała w krajach skandynawskich, wygłaszając odczyty o Polsce, organizowała pomoc dla osieroconych polskich dzieci. Jednocześnie nie zaniedbywała swego zgromadzenia, rozrastał się nowicjat i dom zakonny w Szwecji. Pod koniec wojny Urszula Ledóchowska przeniosła go do Danii, gdzie założyła również szkołę i dom opieki dla dzieci polskich.
W roku 1920 Urszula wróciła do Polski. Osiedliła się w Pniewach koło Poznania, gdzie – z myślą o pracy apostolskiej w nowych warunkach – założyła zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, zwane urszulankami szarymi. Kiedy poprosiła papieża Benedykta XV o zatwierdzenie nowego zgromadzenia, otrzymała je w dniu 7 czerwca 1920 r. Włodzimierz Ledóchowski – rodzony brat Urszuli – ówczesny generał jezuitów, był rzecznikiem dzieła swojej siostry wobec Stolicy Apostolskiej. Całe życie s. Urszuli było ofiarną służbą Bogu, ludziom, Kościołowi i ojczyźnie. Matka Urszula wiele podróżowała, wizytowała poszczególne domy, kształtowała w siostrach ducha ewangelicznej radosnej służby. „Naszą polityką jest miłość. I dla tej polityki jesteśmy gotowe poświęcić nasze siły, nasz czas i nasze życie” – powtarzała często.
Umarła 29 maja 1939 r. w Rzymie. Tam też została pochowana w domu generalnym mieszczącym się przy via del Casaletto. Beatyfikowana została przez Jana Pawła II 20 czerwca 1983 roku w Poznaniu. 18 maja 2003 roku, w dniu swoich 83. urodzin, Jan Paweł II ogłosił ją w Rzymie świętą.

W ikonografii przedstawiana jest św. Urszula w szarym zakonnym habicie.

 

 

http://brewiarz.katolik.pl/czytelnia/swieci/05-29.php3

 

 

Homilia w czasie Mszy Św. beatyfikacyjnej Matki Urszuli Ledóchowskiej

 

 

Jan Paweł II

 

Pielgrzymka do Ojczyzny 1983

 

 

Homilia w czasie Mszy Św. beatyfikacyjnej Matki Urszuli Ledóchowskiej

 

Poznań, 20 czerwca 1983

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

1. „Ty jesteś Mesjasz (Chrystus), Syn Boga żywego!” (Mt 16,16). Powtórzyłem to wyznanie Szymona Piotra w dniu 22 października 1978 roku, kiedy z niezbadanych wyroków Bożej Opatrzności wypadło mi rozpocząć posługiwanie na Piotrowej Stolicy w Rzymie.

 

Dziś je powtarzam tu, w Poznaniu, w miejscu, w którym wyznanie to najdawniej było wypowiadane na ziemiach piastowskich, po chrzcie Mieszka w 966 roku. Najdawniej wypowiadały to Piotrowe wyznanie usta biskupa, bo już w dwa lata po chrzcie Poznań, pierwszy w Polsce, coepit habere episcopum: zaczął mieć swego biskupa.

 

Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego! To samo Piotrowe wyznanie od tamtych pradawnych czasów powtarzały usta praojców – a serca otwierały się w stronę nie znanego przedtem Odkupiciela świata, który jako Syn Boży, współistotny Ojcu, stał się człowiekiem i narodził się z Maryi Dziewicy.

 

2. Na tym Piotrowym wyznaniu od początku buduje się Kościół wedle słów Chrystusa: „Ty jesteś… Opoka, i na tej Opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18). Tak więc wraz z wyznaniem pierwszego w Polsce piastowskiej biskupa, któremu było na imię Jordan, buduje się na tej ojczystej ziemi Kościół. W roku tysięcznym biskup Unger przyjmuje w Poznaniu i w Gnieźnie cesarza Ottona III i legatów papieskich, przybyłych na tak zwany Zjazd Gnieźnieński przy relikwiach męczennika: świętego Wojciecha. Budowa Kościoła na ojczystej ziemi posuwa się naprzód. Powstaje metropolia gnieźnieńska oraz związane z nią nowe biskupstwa w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu. Rozrasta się społeczność tych, którzy w pierwotnym jeszcze ojczystym języku powtarzają Piotrowe wyznanie: Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego. Od początku też, od czasów Mieszka, katedra biskupia w Poznaniu pozostaje pod wezwaniem świętego Piotra, a później obu apostołów: świętych Piotra i Pawła. Obaj też są patronami Poznania, ich postacie znajdują się w herbie miasta.

 

3. Wielka jest moja radość, że mogę dzisiaj przybyć do grodu Przemysława, pielgrzymując do Polski na ojczysty jubileusz Pani Jasnogórskiej. Wielka jest moja radość, że mogę tutaj przybyć i wspólnie z wami, drodzy bracia i siostry, dziedzice milenijnej przeszłości narodu i Kościoła, powtórzyć Piotrowe wyznanie. Przybywałem tutaj po wielokroć, zwłaszcza w okresie pasterzowania metropolity poznańskiego śp. Antoniego Baraniaka, którego pasterskie męstwo, wielką pokorę i Bogu znane zasługi otaczamy zawsze głęboką czcią.

 

Dziś witam tutaj jego następcę na stolicy poznańskiej, mego rówieśnika w nominacji biskupiej, arcybiskupa Jerzego, księży biskupów pomocniczych i wszystkich obecnych przedstawicieli Episkopatu, kardynała prymasa, kardynała metropolitę krakowskiego, wszystkich arcybiskupów i biskupów Polski. Witam kapitułę metropolitalną, całe duchowieństwo, zakony męskie i żeńskie. Witam wszystkich gości przybyłych do Poznania spoza archidiecezji, a także spoza Polski.

 

Zdaję sobie sprawę, że miejsce, na którym stoję, odegrało podstawową rolę nie tylko w historii chrześcijaństwa, ale także w historii państwa i kultury polskiej. Katedra pod wezwaniem świętych apostołów Piotra i Pawła świadczy o tym, że od początku Kościół na tej ziemi piastowskiej i w całej Polsce związał się z Rzymem. Z Rzymem – nie tylko jako stolicą Piotra, ale także – jako ośrodkiem kultury. Stąd też kultura polska posiada znamiona nade wszystko zachodnioeuropejskie.

 

4. Cieszę się, że mogę stanąć na tym miejscu, w pośrodku najstarszej z ziem piastowskich, gdzie przed tysiącem z górą lat zaczęły się dzieje narodu, państwa i Kościoła.

 

Wraz z Chrystusem, którego Piotr wyznał Synem Boga żywego, przyszła tutaj Ewangelia i całe Objawienie. W świadomości mieszkańców tej ziemi przyjęły się słowa Stwórcy, wypowiedziane na początku: Rośnijcie i rozmnażajcie się – i czyńcie sobie ziemię poddaną (por. Rdz 1,28). Te słowa powiązały powołanie do życia rodzinnego z pracą ludzką. Czynili sobie ziemię poddaną nasi praojcowie na tej rozległej wielkopolskiej ziemi, karczując lasy, uprawiając pola, budując wsie i miasta.

 

Po wiekach jesteśmy tutaj świadkami pracy tylu pokoleń. Był czas, że w XIX wieku musieli Polacy zmagać się o utrzymanie swego warsztatu pracy – tej ziemi wielkopolskiej, którą zaborcy usiłowali wynarodowić. Z tamtych to czasów pochodzi tradycja głębokiego związania z ziemią, tradycja racjonalnej uprawy roli i tradycja organizacji społecznej, która zabezpieczała polski stan posiadania. Symbolem nieustępliwej obrony podstawowych praw Polaka i rolnika stał się wóz Drzymały. Symbolem są także nazwiska wielkich społeczników, zwłaszcza pośród duchowieństwa, jak arcybiskup Florian Stablewski czy kapłani w rodzaju ks. Piotra Wawrzyniaka. Oparciem dla nich stała się w swoim czasie encyklika Leona XIII Rerum novarum.

 

5. Dla współczesnego pokolenia ludzi pracy, przede wszystkim pracy na roli, podobnym oparciem może być encyklika Jana XXIII Mater et magistra: „…Trzeba przede wszystkim zbadać – pisze mój śp. poprzednik, sługa Boży Jan XXIII – co należy czynić, by wynaleźć skuteczne sposoby zmniejszenia tak wielkich dysproporcji między opłacalnością rolnictwa, przemysłu i produkcji usług; następnie, co robić, ażeby w miarę możności zmniejszyć różnice między poziomem życia i kultury ludności wiejskiej a stopą życiową mieszkańców miast, czerpiących swe dochody z pracy w przemyśle i instytucjach usługowych; jakie wreszcie należy podjąć wysiłki, by pracownicy rolni nie czuli się upośledzeni w porównaniu z innymi, lecz przeciwnie, by byli przekonani, że żyjąc na wsi mogą nie tylko utwierdzać i rozwijać przez pracę swą osobowość, lecz także patrzeć spokojnie w przyszłość. (…) Chcemy wyrazić uznanie dla tych (…), którzy działając we wszystkich krajach, czy to w zrzeszeniach spółdzielczych, czy też w różnego rodzaju stowarzyszeniach, dążą niestrudzenie do zapewnienia rolnikom w każdym ustroju społecznym nie tylko należnej im obfitości dóbr gospodarczych, lecz także sprawiedliwego i godnego poziomu życia” (por. AAS 53 (1961), 432, 437-438).

 

6. Jednakże pragnę te słowa z encykliki społecznej papieża poprzeć tym, co słyszałem na ziemi polskiej z ust zmarłego Prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jakie wielkie miał on wyczucie dla tego związku człowieka z ziemią, który stoi u podstaw bytu całego społeczeństwa. Jak trafnie przestrzegał przed zaniedbywaniem rolnictwa, przed ucieczką z ziemi i nadmierną urbanizacją. Czuło się w jego słowach jakby dalekie echo tej piastowskiej tradycji, która z Ewangelii przejęła wezwanie: „Czyńcie sobie ziemię poddaną” – a w realizacji tego wezwania szukała umocnienia samych podstaw narodowej i państwowej racji stanu własnej Ojczyzny.

 

Oto, co powiedział kardynał Wyszyński w dniu 2 kwietnia 1981 r. do przedstawicieli „Solidarności wiejskiej”: „Jeżeli ziemia jest porośnięta trawą, to najostrzejsze wichury nie wywieją jej łatwo, choćby była piaszczysta. Ale jeżeli ziemia będzie pustkowiem, wtedy łatwo ją zawojować…

 

Znamy historię powieściową, ale prawdziwą – Boryny z Chłopów Reymonta. Jego śmierć z wyciągniętymi ramionami na ziemi i poszum wichrów: „Gospodarzu, zostań znami!” – to obraz bardzo wymowny.

 

Gdy człowiek zetknie się bliżej z ogromną siłą duchową, moralną i społeczną środowiska wiejskiego, widzi wyraźnie, jak słuszna jest walka o podstawowe prawa osoby ludzkiej, jak uzasadniony jest dodatkowy tytuł przestrzegania tych praw, wynikający z racji posiadania ziemi”.

 

Życzę wam, rolnicy wielkopolski – wam, rolnicy całej Ojczyzny, abyście te słowa Prymasa Tysiąclecia przechowali w pamięci jako testament wielkiego Polaka, wielkiego miłośnika polskiej ziemi i polskiego narodu.

 

„Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą”
(Ps 34[33],2-3).

 

7. W dniu dzisiejszym pragnę w szczególny sposób błogosławić Pana, ponieważ dane mi jest wśród was, drodzy rodacy, dokonać wyniesienia na ołtarze – poprzez beatyfikację – służebnicy Bożej, matki Urszuli Ledóchowskiej.

 

Wielka jest zapewne nasza wspólna radość, że w czasie ojczystego jubileuszu Pani Jasnogórskiej, a zarazem w ramach Roku Odkupienia, może dokonać się ta beatyfikacja. Do chwały błogosławionych zostaje wyniesiona córka znanego polskiego rodu. Lipnica Murowana (w diecezji tarnowskiej), gdzie rodzina Ledóchowskich miała swój dom – to ta sama miejscowość, z której pochodził w XV wieku błogosławiony Szymon z Lipnicy. Rodzona siostra matki Urszuli – Maria Teresa Ledóchowska, znana powszechnie jako „matka Czarnej Afryki”, założycielka klawerianek, została przed kilku laty beatyfikowana przez Pawła VI.

 

Powołaniem Urszuli była młodzież i jej wychowanie, poza tym wieloraka pomoc w duszpasterstwie Kościoła. Drogę tego powołania odkryła w krakowskim klasztorze Sióstr Urszulanek. Stamtąd to w 1907 roku wyruszyła – za wiedzą papieża, świętego Piusa X – na pracę apostolską naprzód do ówczesnego Petersburga. W 1914 roku zmuszona do opuszczenia Rosji, apostołuje w krajach skandynawskich i rozwija wieloraką działalność na rzecz swej udręczonej Ojczyzny. Kiedy po wojnie poprosiła papieża Benedykta XV o zatwierdzenie nowego zgromadzenia, które powstało w nadzwyczajny sposób podczas tego jej apostołowania, otrzymała to zatwierdzenie. Ówczesny generał jezuitów, a rodzony brat matki Urszuli, ojciec Włodzimierz Ledóchowski, był wobec Stolicy Apostolskiej rzecznikiem dzieła swej siostry.

 

Duży wpływ na życie błogosławionej i jej rodzeństwa wywarł ich stryj, kardynał Mieczysław Ledóchowski, arcybiskup gnieźnieńsko-poznański, prymas Polski, późniejszy prefekt Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, a wiemy, że także i więzień… Wiemy, że właśnie tu, w Poznaniu, walczył on z polityką pruskiego kulturkampfu o zachowanie wiary, polskości i autonomii Kościoła, za co był prześladowany i więziony.

 

Tu w Pniewach, blisko Poznania, znajduje się macierzysty dom Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego – zwanych powszechnie: urszulanki szare. Matka Urszula Ledóchowska jest założycielką tej polskiej gałęzi urszulanek, a także domu w Pniewach. Zgromadzenie jednakże rozprzestrzeniło się szybko w różnych częściach Polski, zwłaszcza na wschodzie, a także w różnych krajach poza Polską i poza Europą. Równocześnie matka Urszula apostołowała (na życzenie Stolicy Apostolskiej) w Rzymie – tam też dokonała swoich ziemskich dni 29 maja 1939 roku i tam znajduje się jej grób w domu generalnym przy via del Casaletto.

 

Wpisując matkę Urszulę Ledóchowską w poczet błogosławionych, pozostawiamy ją Kościołowi w Polsce i Zgromadzeniu Sióstr Urszulanek na chwałę Bożą, ku podniesieniu dusz ludzkich i wiecznemu ich zbawieniu.

 

8. „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”. Wracam do słów Piotrowego wyznania, które rozbrzmiewa w dziejach Ludu Bożego na tej wielkopolskiej ziemi, zespolonej od tysiąca z górą lat wokół katedry pod wezwaniem świętych Apostołów.

 

Słowa Piotrowe powtarza katolicki Poznań w sposób szczególny od czasu niepodległości Ojczyzny, która została odzyskana w 1918 roku. Na podstawie unii z Gnieznem (która trwała od 1821 r.), Poznań był wtedy również siedzibą prymasa Polski. Wyznanie Piotrowe wyraziło się w dziejach miasta poprzez budowę pomnika Najświętszego Serca Jezusowego. Pomnik ten – jako wyraz dziękczynienia za odzyskanie niepodległości – został zniszczony przez najeźdźcę w czasie drugiej wojny światowej. Dziś na tym miejscu stanęły dwa krzyże na pamiątkę ofiar z 1956 roku. Z różnych motywów – ze względu na dawniejszą i bliższą przeszłość – to miejsce czczone jest przez społeczeństwo Poznania i Wielkopolski. Pragnę więc i ja również uklęknąć w duchu na tym miejscu i złożyć cześć…

 

9. Poznań! Poznań współczesny – miasto wielkiej tradycji. Miasto, które wyznacza w życiu narodu szczególny styl budowania wspólnego dobra. Miasto wielkich zakładów przemysłowych. Miasto współczesnej kultury uniwersyteckiej. Miasto, w którym tak szczególnie dojrzewała katolicka myśl społeczna oraz ogólnonarodowa struktura katolickich organizacji. Miasto wielu publikacji i wydawnictw.

 

Pragnę, odwiedzając Poznań na szlaku tegorocznej pielgrzymki, zobaczyć go jeszcze raz w wymiarach milenium, ale też w wymiarach jasnogórskiego jubileuszu. I dlatego całym sercem zbliżam się ku temu miejscu, na którym księżna Dobrawa, żona Mieszka i matka chrzestna polskiego narodu, wzniosła na Ostrowie Tumskim kaplicę zamkową pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny.

 

Najpierwotniejszy ślad tego wielkiego dziedzictwa, jakie podejmujemy w tegorocznym ojczystym jubileuszu. Tego dziedzictwa, które pragniemy przenieść w następne stulecia. Staję więc na tym miejscu i powtarzam:

 

„Bogurodzica Dziewica
Bogiem sławiena Maryja
Twego Syna Gospodzina…
Zyszczi nam, spuści nam,
Kyrie eleison”.
Amen.

 

[Na zakończenie Mszy św. Jan Paweł II powiedział:]

 

Pragnę jeszcze przed końcowym błogosławieństwem pozdrowić ponownie wszystkich obecnych, nie tylko przedstawicieli miasta Poznania i archidiecezji poznańskiej, ale także pielgrzymów przybyłych spoza archidiecezji. Przede wszystkim z archidiecezji gnieźnieńskiej, która graniczy z poznańską; z diecezji włocławskiej z księdzem biskupem ordynariuszem i biskupami pomocniczymi; z diecezji chełmińskiej – również księdza biskupa ordynariusza i jego współpracowników w biskupstwie; z diecezji gorzowskiej, księdza biskupa Wilhelma Plutę z biskupem pomocniczym; z diecezji koszalińskiej biskupa ordynariusza i biskupa pomocniczego. Proszę bardzo, ażeby wszyscy ci pielgrzymi zanieśl

 

i do swoich wspólnot, do diecezji, do parafii tę duchową komunię, którą przeżyliśmy dzisiaj w Poznaniu: komunię świętych, uwydatnioną zwłaszcza przez beatyfikację błogosławionej Urszuli Ledóchowskiej i komunię Kościoła na ziemi polskiej, zjednoczonego ze świętymi apostołami Piotrem i Pawłem poprzez obecność następcy Piotra. Tę samą prośbę kieruję do naszych gości z zagranicy. Jest tu obecny biskup Sankt Pölten w Austrii, diecezji urodzenia błogosławionej Urszuli, biskup ze Schwerinu w Niemczech Wschodnich oraz biskupi z Helsinek, z Finlandii. Prosimy tych naszych braci w powołaniu biskupim, ażeby swoim Kościołom i społeczeństwu przekazali wyrazy tej chrześcijańskiej wspólnoty, którą my dziś przeżywamy uroczyście w Poznaniu.

 

Szczególne słowa należą się oczywiście siostrom urszulankom szarym. Można powiedzieć, że to jest ich dzień, ich wielki dzień. Radujemy się ich radością i życzymy, ażeby ten dzień beatyfikacji ich założycielki był początkiem nowego okresu rozwoju tej, tak nam drogiej, rodziny zakonnej.

 

Pragnę do tych pozdrowień dodać właśnie tu, w Poznaniu, jeszcze szczególne pozdrowienia dla wszystkich katechetów i katechetek, duchownych, a zwłaszcza świeckich. Poznań jest wielkim ośrodkiem katechetycznym, jest ośrodkiem myśli katechetycznej. Pragnę właśnie stąd pozdrowić wszystkich katechetów i katechetki, zarówno archidiecezji, jak i całej Polski.

 

I na koniec nie mogę pozostać dłużnym młodzieży akademickiej, która słała do mnie do Rzymu specjalne listy – jak umiałem i umiem, tak na te listy odpowiadam z całego serca. Już odpowiedziałem na te listy na Jasnej Górze w sobotę wieczór, przy spotkaniu z młodzieżą – dopowiadam jeszcze w Poznaniu.

 

Poznań dał Polsce i Kościołowi kilku biskupów; tych biskupów, rodaków poznańskich, pragnę także serdecznie pozdrowić w naszej dzisiejszej wspólnocie.

 

Moi drodzy bracia i siostry, błogosławieństwo w imię Trójcy Przenajświętszej ma jak gdyby przypieczętować tę wspaniałą, nadprzyrodzoną, sakramentalną rzeczywistość, jaką jest Eucharystia. Tak dzieje się za każdym razem. Ta nasza dzisiejsza Eucharystia jest szczególnie uroczysta, szczególnie wymowna, szczególnie pełna treści, dawnych i dzisiejszych, szczególnie pełna życia i spraw ludzkich. Niech na tym wszystkim spocznie błogosławieństwo Boga wszechmogącego w Trójcy Przenajświętszej Jedynego.

 

Jan Paweł II

 

http://ekai.pl/biblioteka/dokumenty/x517/homilia-w-czasie-mszy-sw-beatyfikacyjnej-matki-urszuli-ledochowskiej/

 

s. Urszula Myjak, USJK

 

KANONIZACJA MATKI URSZULI LEDÓCHOWSKIEJ

Rzym, 18 maja 2003 r.

„Święty to przyjaciel, pocieszyciel, to brat kochający, odczuwa nasze biedy, troski, modli się za nas, pragnie dobra naszego i szczęścia, bo łączy go z nami świętych obcowanie” – takimi słowami bł. Urszula Ledóchowska komentowała kanonizację Andrzeja Boboli, w której to uroczystości brała udział.

Gdy wierni zgromadzą się 18 maja 2003 r. na Placu św. Piotra w Rzymie, będą świadkami uroczystego ogłoszenia Świętą Kościoła Katolickiego Urszuli Ledóchowskiej – Założycielki Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego.

Urszula (Julia ) Ledóchowska ur. się 17.04.1865 r. w Loosdorf (Austria). Głębokie życie religijne rodziców, umiłowanie obowiązku i otwartość na potrzeby innych sprzyjały w rodzinie Ledóchowskich rozwojowi wybitnych osobowości. Spośród siedmiorga rodzeństwa troje Bóg powołał do swojej służby: Maria Teresa (beatyfikowana w 1973 r.) założyła Sodalicję św. Piotra Klawera dla Misji Afrykańskich; Julia (beatyfikowana w 1983 r.); Włodzimierz TJ (w latach 1915 – 1942 generał jezuitów). W roku 1883 rodzina Ledóchowskich przeprowadziła się do Lipnicy Murowanej koło Bochni.

Mając 21 lat Julia rozpoczęła życie zakonne w klasztorze Sióstr Urszulanek w Krakowie. Jako siostra Urszula zajęła się przede wszystkim pracą pedagogiczną. Z niezwykłą odwagą podejmowała realizację śmiałych jak na owe czasy inicjatyw apostolskich. Otworzyła pierwszy w Polsce internat dla studentek, zorganizowała dla nich Sodalicję Mariańską oraz kursy światopoglądowe prowadzone przez wybitnych teologów. W 1907 r. matka Urszula objęła kierownictwo internatu dla dziewcząt przy polskim Gimnazjum św. Katarzyny w Petersburgu. Następnie założyła nad Zatoką Fińską szkołę z internatem. W 1914 r. zmuszona do opuszczenia Rosji, przebywała kolejno w krajach skandynawskich – Szwecji i Dani – tworząc tam żywe ośrodki polskości. Włączyła się w działalność założonego w Szwajcarii przez H. Sienkiewicza Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce (1915). Z ramienia Komitetu wygłosiła w krajach skandynawskich kilkadziesiąt odczytów po francusku, niemiecku, szwedzku, angielsku – poświęconych dziejom narodu polskiego, prawu polskiego narodu do niepodległości. Pisała artykuły w tamtejszej prasie, spotykała się z wybitnymi osobistościami ze świata nauki, sztuki, polityki, religii – wszędzie mówiąc o Polsce i budząc sumienie politycznej Europy. Sama bardzo skromnie oceniała swoje działania. „Cóż mogę zrobić ja, słaba kobieta, dla mojej Ojczyzny? Zyskać dla niej sympatię, miłość, uznanie, zapewnić jej przyjaciół. Oto moje pragnienie i cel tych konferencji”. W Danii m. Urszula założyła Instytut Języków Obcych i ochronkę dla sierot po polskich emigrantach.

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. m. Urszula Ledóchowska uważała powrót wraz z grupą sióstr i sierotami do kraju za swój obywatelski obowiązek – osiedliła się w 1920 r. w Pniewach k. Poznania. Wkrótce potem wspólnota sióstr otrzymała zgodę Stolicy Apostolskiej na przekształcenie się w nowe Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego – żyjącego duchowością urszulańską oraz tradycją pracy wychowawczej jako uprzywilejowanymi narzędziami ewangelizacji, szukając równocześnie form odpowiadających nowym potrzebom, szczególnie pomoc ubogim.

Matka Urszula zmarła 29 maja 1939 r. w Rzymie i tam została pochowana. Świętość m. Urszuli Bóg potwierdził rozmaitymi łaskami i cudami, które otrzymali ludzie proszący ją o wstawiennictwo. Beatyfikowana została przez Jana Pawła II w Poznaniu 20.06.1983 r. W maju 1989 – w pięćdziesiątą rocznicę śmierci – jej doczesne szczątki wróciły do Polski, do Pniew pod Poznaniem, gdzie ma siedzibę dom macierzysty Zgromadzenia, którego zręby materialne i duchowe tam właśnie tworzyła.

Impulsem do podjęcia kolejnych kroków w kierunku kanonizacji stało się cudowne uratowanie od śmierci 14-letniego Daniela G. (1996 r.). „Kanonizacja daje najwyraźniejszy dowód, że większego nic nie ma na ziemi i niebie niż świętość” tak mówiła ta, której celem życia było umiłowanie nade wszystko Boga, Kościoła i Ojczyzny.

s. Urszula Myjak, USJK

Zainteresowanych odsyłamy do:

Siostry Urszulanki SJK

ul. Bł. Urszuli Ledóchowskiej 1, skr.poczt. 20

62-045 Pniewy

tel. (061) 2910296; 2911937

e-mail: usjkpn@urszulanki.archpoznan.org.pl

opr. ab/ab

Copyright © by Czas Miłosierdzia 05/2003

 

 

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/swieci/kanonizacja_u_ledochowskiej.html

 

 

 

Nowoczesne metody przedwojennej Wychowawczyni, czyli system wychowawczy bł. Urszuli Ledóchowskiej

 

 

S. ELŻBIETA KARDELA USJK

 

Przemiany kulturowe, relatywizacja wartości moralnych, rozkład więzi rodzinnych rodzą w wielu młodych ludziach poczucie niepewności, zagrożenia, zagubienia, które wpływają na ich styl życia, stosunek do nauki i własnej przyszłości. Im bardziej pluralistyczne jest państwo czy społeczeństwo, tym bardziej jednoznaczny i czytelny powinien być światopogląd, w którym wychowywany jest konkretny młody człowiek. To wszystko staje się wezwaniem dla szkoły katolickiej, która opierając się na swoim programie wychowawczym pomaga młodym osiągnąć dojrzałość psychiczną, moralną, duchową oraz pozwala włączyć się w dzieło budowy społeczeństwa.

 
Jedną z rodzin zakonnych działających na polu edukacji jest Zgromadzenie Sióstr Urszulanek SJK, spełniające – zgodnie ze słowami swojej Założycielki, bł. Urszuli Ledóchowskiej – misję „( …) głoszenia Chrystusa – miłości Jego Serca – poprzez wychowanie i nauczanie dzieci i młodzieży” (Konstytucja Zgromadzenia Sióstr Urszulanek SJK, pkt. 78).

 
M. Urszula Ledóchowska tworzyła swój program wychowawczy całym życiem. Nie opracowała syntetycznych dokumentów ujmujących go w określony system, ale wskazała na jego zasadnicze elementy: cele, zasady, metody i techniki wychowawcze oraz wspólnotę wychowującą.

 
Cele wychowawcze m. Urszula Ledóchowska ujęła dwubiegunowo: ” Mamy więc w dziele wychowania dwojakie zadanie: pierwsze – wychowanie dzieci dla Boga, dla ojczyzny niebieskiej, drugie – to wychowanie dzieci dla społeczeństwa, dla ojczyzny ziemskiej” (J. Ledóchowska, Życie dla innych, Poznań 1984, s. 66).

 

Działalność wychowawcza, mająca na celu integralną formację człowieka, musi więc przenikać całą osobę i dlatego zawiera wychowanie religijne, intelektualne, moralne, społeczne, patriotyczne, estetyczne i sportowe.

 

Założenia wychowania religijnego m. Urszuli Ledóchowskiej najpełniej wyrażają słowa: „Daj dziecku Boga, daj mu Jezusa w Komunii św., a możesz o jego przyszłość być spokojna” (U. Ledóchowska, Myśli, op. cit. s. 50).

 

Wychowanie intelektualne według m. Ledóchowskiej powinno być przekazywaniem wiedzy w charakterystyczny sposób – „wykładowca musi znać swój przedmiot, ale musi go umieć wykładać i nie nudzić nigdy” (Niewiasta, której uczynki chwalić będą pokolenia. Błogosławiona Urszula Ledóchowska 1865-1939, Rzym 1984) .

 
Wychowanie moralne mające swoje korzenie w moralności chrześcijańskiej zakłada, według Urszuli Ledóchowskiej, wdrażanie wychowanków do pracy nad sobą , która umożliwia kształtowanie uczuć wyższych, samokontroli i silnej woli. W tym kontekście jednym z ważniejszych aspektów wychowania staje się podejście do pracy pojętej jako zadanie życiowe. „Uczmy nasze dzieci pracować, kochać pracę, znaleźć szczęście w pracy” (U. Ledóchowska, Listy, s. 77).

 
Zgodnie z myślą m. Ledóchowskiej, wychowanie społeczne ma na celu uczenie wychowanków dostrzegania potrzeb społecznych najbliższego środowiska. Oto, co Matka pisała do jednej ze swoich uczennic: „Jesteś stworzona do czegoś wyższego, pożyteczniejszego niż służenie za ozdobę” ( T. Bojarska, W imię trzech krzyży. Opowieści o Julii Urszuli Ledóchowskiej i jej Zgromadzeniu, Warszawa 1981, s. 124).

 

Wychowanie patriotyczne ściśle splata się u bł. Urszuli z wychowaniem społecznym i religijnym. Oto jak pisze ona o konieczności kształtowania uczuć patriotycznych: „ Jestem mocno przekonana, że ostoją każdego narodu jest miłość Ojczyzny, pielęgnowanie cnót narodowych i dążność do ideałów. Zatem obowiązkiem naszym będzie nie dopuścić, by materializm i egoizm przytłumiły ową szlachetną dążność do realizacji naszych ideałów narodowych, i dlatego trzeba wyrwać polską młodzież z tak rozpowszechnionego wśród niej ´dolce far niente´” (Przemówienie Matki Urszuli Ledóchowskiej o pracy na Kresach, Kalisz, październik 1927).

 

Wychowanie estetyczne polegało u m. Urszuli Ledóchowskiej na rozwijaniu wrażliwości wychowanek na piękno w świecie, co miało je doprowadzić do bogatego przeżywania kontaktu z Bogiem.

 

Natomiast o ważnym miejscu wychowania sportowego w systemie wychowawczym bł. Urszuli świadczą słowa jednej z wychowanek: ” Matka Ledóchowska bardzo dbała o wychowanie fizyczne młodzieży: spacery obowiązkowe, lekcje tańca, gimnastykę, gry i inne ćwiczenia fizyczne” ( Niewiasta, której uczynki… op. cit., s. 163).

 
Wyżej wymienioną wieloaspektowość działań wychowawczych m. Ledóchowska oparła na paru fundamentalnych zasadach wychowawczych.

 

Jedną z nich jest stymulacja, czyli ciągłe pobudzanie wychowanków do refleksji nad celem i sensem własnego życia, rozwoju oraz inspirowanie ich do pracy nad sobą.

 

Kolejną zasadą jest zaufanie i wiara w sensowność trudu wychowawczego, niezależnie od spektakularnych osiągnięć.

 

Ściśle związane z tymi zasadami jest stawianie wychowankom wysokich wymagań oraz odpowiedni dobór nauczycieli uwzględniający ich poziom moralny, nastawienie, kwalifikacje.

 

Każda z wyżej wymienionych zasad musi być, według m. Urszuli, dostosowana do konkretnych potrzeb i sytuacji. Zasadą spinającą wszystkie te warunki dobrego wychowania jest tworzenie odpowiedniej atmosfery wychowawczej, która winna mieć cechy domowego klimatu.
Matka Urszula podkreślała niejednokrotnie w swoich pismach, że skuteczność wszelkich działań wychowawczych zależy przede wszystkim od osobistego przykładu wychowawcy. W ujęciu Błogosławionej zasadniczymi rysami przykładu powinna być pogoda ducha, radość, uśmiech, dobroć, cierpliwość, elastyczność.

 
Skrótowo tutaj przedstawiona koncepcja wychowania bł. Urszuli jest inspiracją dla programu wychowawczego realizowanego w szkole Sióstr Urszulanek SJK, która po reformie będzie nosić nazwę Technikum Gastronomiczno-Hotelarskie, oraz w innych placówkach wychowawczych prowadzonych przez Siostry Urszulanki. Słowa Błogosławionej: „Moją polityką jest miłość” korespondują ze słowami Jana Pawła II skierowanymi do uczestników Międzynarodowego Kongresu Katolickich Szkół Europy, który odbył się w Rzymie 28 kwietnia 2001 r.: „Szkoły katolickie są powołane, aby być dynamicznymi wspólnotami wiary, miłości i ewangelizacji. Służąc dialogowi między Kościołem a społeczeństwem i zabiegając o integralny rozwój człowieka, przypominają one Ludowi Bożemu, co stanowi istotę jego misji: ma on pomagać każdemu człowiekowi w znalezieniu sensu życia, ukazując mu światło, jakim promieniuje jego ´ukryty skarb´, a w ten sposób wzywać ludzkość do przyjęcia Bożego planu, objawionego w Jezusie Chrystusie” (Jan Paweł II, Zadania szkoły katolickiej dzisiaj – przemówienie).

 

 

http://www.niedziela.pl/artykul/68741/nd/Nowoczesne-metody-przedwojennej

 

 

Magdalena Rychlak

 

29.05.2012

 

Skoro tylko przekonasz się, że zanosi się na daleką Wyprawę, zatrzyj resztkę miodu z nosa i otrzep się starannie, żeby wyglądać jak ktoś Przygotowany na Wszystko”.

 

Tymi słowami z „Małego poradnika Kubusia Puchatka” kilka lat temu jeden z ojców dominikanów rozpoczął kazanie na nieszporach, podczas których najmłodsze Siostry Urszulanki Serca Jezusa Konającego rozpoczęły nowicjat. I nieodmiennie mam przekonanie, że bardzo trafnie ujął drogę, do której zaprasza swoje siostry Św. Urszula Ledóchowska, założycielka Zgromadzenia.
To nie będzie ani życiorys Świętej, ani teologiczne przemyślenia na temat charyzmatu Zgromadzenia. Po taką wiedzę odsyłam do źródeł, archiwów Sióstr Urszulanek, mądrych książek i artykułów. Chciałabym podzielić się kilkoma myślami o Świętej, która dla mnie jest kimś ważnym. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Matka Urszula to święta na XXI wiek, na nasze pogubione drogi, na brak odwagi w wyborach, na niewierność, na bylejakość. To Święta na dziś. 29 maja obchodzimy wspomnienie św. Urszuli. Zwykle wypada ono blisko Zesłania Ducha Świętego, może więc warto przyjrzeć się, jak Jego dary znalazły wypełnienie w Jej życiu.

 

Dar mądrości – dar rozumu – dar męstwa

 

Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca: ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują, i ci ją znajdą, którzy jej szukają (Mdr 6,12)

 

Duch Święty przychodzi nie tylko do erudytów i ludzi wykształconych. Przychodzi do tych, którzy wołają. Mądrość, którą przynosi, dotyczy rzeczy całkowicie podstawowej – pozwala człowiekowi widzieć Boga we wszystkich Jego dziełach, prowadzi od zachwytu nad światem do uwielbienia Jego Stwórcy. Urszula Ledóchowska pozwalała, by mądrość Ducha Świętego była jej okularami, by przez nią widzieć rzeczywistość. Zachwycała się prostymi sprawami, cieszyła drobnymi radościami. Pogłaskała osła, podrapała kota za uchem. Ale co ważniejsze ta mądrość pozwoliła jej rozpoznać swoje własne powołanie, talenty i predyspozycje, dała jej siłę, by bez wahania podejmować ryzykowne decyzje i konsekwentnie się ich trzymać. W wieku 21 lat wstąpiła do klasztoru Urszulanek na Starowiślnej w Krakowie. Po kolejnych 21 latach, prosto z klauzury, wyjechała do Petersburga. Gdy stamtąd ją wygnano – w związku z wybuchem I wojny światowej – udała się do Skandynawii. Gdy po powrocie do Polski okazało się, że powrót do macierzystego klasztoru, do życia „sprzed” jest niemożliwy – Urszula miała już pod opieką polskie sieroty i zastęp młodych sióstr-towarzyszek – założyła nowe Zgromadzenie. Mądrość prowadziła ją prostą drogą. Choć bardzo niełatwą, okupioną łzami i cierpieniem. Ale zawsze ku Bogu. Bo Urszula była tą biblijną „dzielną niewiastą” – mężnie stawała do walki. To był początek XX wieku, inny świat, inne czasy.

 

Dar rady – dar wiedzy, umiejętności

 

Ledóchowska, hrabina Julia z Lipnicy Murowanej, córka rodziny powstańczej, uzdolniona malarsko i literacko, wszechstronnie wykształcona postawiła w życiu wszystko na jedno kartę. Jedynym Zbawicielem świata jest Jezus Chrystus. Nic ponad to. Ale z tej prawdy wypływa głęboka wiara, że warto oddać życie gdy On do tego zaprasza. Wśród rodzeństwa Urszuli jest jeszcze Maria Teresa, Matka Afryki, założycielka klawerianek i Włodzimierz, generał jezuitów. Dom, z którego wyszli, musiał być niezwykły. Rodzeństwo przez całe życie ma ze sobą kontakt, wspierają się, udzielają sobie rad i pomocy. Potrafią się słuchać. Odmienne powołania, odmienne charyzmaty – wspólne dążenie do świętości życia. Matka Urszula to święta ekumeniczna – spotykała się z prawosławnymi, protestantami, wyznawcami różnych religii. Do wszystkich odnosiła się z jednakowym szacunkiem. Jeszcze jedna niecodzienna sprawa – wychowana do 18 roku życia w austriackim miasteczku Loosdorf, swobodnie władająca dwoma językami, obywatelka świata głęboko wierzy, że „jeszcze Polska nie zginęła”. Z wielką wytrwałością uczy się języka norweskiego, szwedzkiego, by w niespokojnych czasach wojennych głosić prelekcje o Polsce, by zbierać fundusze na pomoc Ojczyźnie. Jej radość z odzyskania niepodległości jest wielka, niemal natychmiast wraca do kraju, wie, że przed nią i jej siostrami mnóstwo pracy. Szary habit, tak różny od habitu urszulanek krakowskich, uszyty na podobieństwo fartucha skandynawskich służących i czarny czepek swoją prostotą mają przypominać, że urszulanka SJK ma być sługą Pana i Jego ludu. Zwykło się urszulanki kojarzyć z uśmiechem, z tak zwaną „pogodą ducha”, takie „zakonnice od wiecznej radości”. I coś w tym jest. Bo ta praca jest radością, ten trud jest szczęściem. Matka Urszula przede wszystkim wymagała od siebie – dyscypliny, wytrwałości, miłości. Ale równie wysokie wymagania stawiała swoim siostrom i wychowankom, nie godziła się na miałkość i bylejakość.

 

Dar bojaźni Pańskiej

 

Często mylimy lęk z bojaźnią. Lęk nas ogranicza, nie pozwala wypłynąć na ewangeliczną głębię, sprawia, że osiadamy na mieliźnie – naszych marzeń, pragnień, życiowych wyborów. Duch Święty przychodzi z kolejnym darem – darem bojaźni Pańskiej. W świetle tego daru możemy stawać przed Nim każdego ranka z pustymi rękoma i wołać, by On sam wypełnił je treścią. W świetle tego daru możemy stawać przed Nim każdego wieczora z pustymi i rękoma i dziękować za każde dobro, którego doświadczyliśmy. Taka była recepta na szczęście św. Urszuli – nie dziw się, że nic zrobić nie możesz, nie dziw się, że coś zrobić możesz – po prostu to rób. Cóż masz, czego byś nie otrzymał? Tak samo puste ręce – o poranku i zmierzchu każdego dnia. Tego uczyła swoje siostry – pokory. Napisała kiedyś o historii swojego życia i Zgromadzenia, że była tylko „pionkiem na szachownicy”. Ale pionkiem, który pozwolił, by przesuwała go Mocniejsza Ręka. Zawierzyła swoje Zgromadzenie Sercu Jezusa Konającego. Pana, który właśnie umiera na krzyżu. Gdzieś w tym predykacie kryje się wielką tęsknota i to wołanie „pragnę”. Jakoś tak.

 

Dar pobożności

 

To dar pobożności kształtuje nasze codzienne praktyki – modlitwę, życie Słowem i Sakramentami. Wszyscy, którzy znali Matkę Urszulę, wspominają jej niezwykłą aktywność w połączeniu z głębokim życiem modlitwy. Nigdy nie stała w miejscu, zawsze miała coś jeszcze do zrobienia, troszczyła się o swoje siostry, wychowanków, gości, przypadkowych znajomych. Nie bała się żadnej pracy, żadnej trudności. Swoim siostrom zostawiła bardzo ważne i stanowcze polecenie – to praca ma być życiem szarej urszulanki. A jednocześnie głęboka miłość do Serce Jezusa Konającego, uwielbienie dla Eucharystii, oddanie Maryi – to jej testament.

 

Jedzcie me siły, bo one są do waszej dyspozycji, chcę wam służyć nimi. Bierzcie i jedzcie moje zdolności, moją umiejętność, jeśli wam nią mogę być użyteczna. Bierzcie i jedzcie me serce, niech swą miłością rozgrzewa i rozjaśnia życie wasze. Bierzcie i jedzcie mój czas, niech on będzie zawsze do waszej dyspozycji. Weźcie mnie, choćby to było dla mnie ciężkie, jam wasza, tak jak Jezus-Hostia jest mój… To chyba jedna z najbardziej osobistych modlitw św. Urszuli.

 

 

Pokora. Praca. Uśmiech. Św. Urszula Ledóchowska. Siostry urszulanki zwykły mówić o niej „Matuchna”. Kiedyś odrobinę mnie to śmieszyło, przyznaję. Później odkryłam, że z taką czułością można mówić tylko o kimś bardzo bliskim. A Matka Urszula musi być bliska swoim siostrom, bo zaprasza je na Wielką Wyprawę i muszą być Przygotowane na Wszystko. Jak ona. Ale to już zupełnie inna opowieść…

 

http://www.liturgia.pl/artykuly/Swieta-Urszula-Ledochowska.html

 

Rozmowa ze świadkiem życia Matki Urszuli Ledóchowskiej

 

 

Z m. Andrzeją Górską rozmawiał ks. dr Ireneusz Skubiś.

 

 

Z m. Andrzeją Górską ze Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego rozmawia ks. dr Ireneusz Skubiś

 

Ks. dr Ireneusz Skubiś: – Należy Matka do tych szczególnych osób, które osobiście znały św. Urszulę Ledóchowską. Więcej, Święta przyjmowała Matkę do klasztoru i była wychowawczynią. Co najbardziej charakterystycznego pamięta Matka ze spotkań ze Świętą?

 

M. Andrzeja Górska: – Muszę przyznać, że od pierwszego kontaktu m. Ledóchowska zafascynowała mnie swoją osobowością. Początkowo uderzała mnie w niej najbardziej pogoda ducha i energia, wyczuwalne przez nas, łódzkie dzieci i młodzież, jej troska o nas, o nasze wychowanie, o to, jakimi ludźmi będziemy w przyszłości. Gdy spotkałam ją już jako studentka, fascynacja ta pogłębiła się, bo zdawałam sobie sprawę, jak wiele obowiązków i odpowiedzialności spoczywa na jej ramionach. I wtedy zrozumiałam głębiej Pawłowe pragnienie: „Stałem się wszystkim dla wszystkich (…). Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział” (1 Kor 9,22-23).
W latach mojej młodości Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego rozwijało się bardzo intensywnie. Przybywało sióstr, domów i dzieł. Rozrastała się również bardzo szybko katolicka organizacja młodzieżowa – Krucjata Eucharystyczna, przeszczepiona przez Matkę na grunt polski. Z radością czytałyśmy wydawane przez siostry pisemko – organ Krucjaty – pod nazwą Orędowniczek Eucharystyczny, w którym Matka umieszczała często swoje artykuły o tematyce religijnej i wychowawczej, gdzie również ukazywały się w odcinkach jej powieści dla dzieci i młodzieży. Przez Krucjatę Eucharystyczną tysiące dzieci pogłębiały swoją religijność, a także podejmowały w sposób świadomy pracę nad doskonaleniem własnego charakteru. Wielkim zbiorowym przeżyciem całego łódzkiego społeczeństwa był Kongres Eucharystyczny w Łodzi w 1927 r., który zgromadził uczestników z całej niemal Polski. Głównym ośrodkiem Krucjaty Eucharystycznej był dom Sióstr Urszulanek na Czerwonej, gdzie odbywały się zarówno cotygodniowe zebrania, jak i międzyszkolne imprezy. Zwłaszcza niedzielne popołudnia gromadziły tłumnie dzieci łódzkie zarówno na adoracji Najświętszego Sakramentu, jak i na spotkaniach i rozmowach z siostrami. Również na Czerwonej miałyśmy okazję osobistego kontaktu z Matką Urszulą. Opowiadała nam o swoich podróżach, zwłaszcza do Rzymu, o spotkaniach z Ojcem Świętym, o jego szczególnych troskach dotyczących życia całego Kościoła. Zachęcała do modlitwy i osobistych ofiar w intencji Ojca Świętego. W wielu z nas te spotkania rozbudziły pragnienie poświęcenia swego życia służbie Kościołowi.
Później zetknęłam się z Matką jako studentka w domu akademickim w Warszawie na Wiślanej (dawniej Gęsta). Uderzało mnie w Matce zwłaszcza głębokie zainteresowanie życiem każdej z nas, w czym wyczuwałyśmy jakąś wielką życzliwość i miłość. W tym właśnie okresie i ja wyjawiłam jej w czasie osobistej rozmowy pragnienie wstąpienia do Zgromadzenia, co Matka przyjęła z radością. Dla mnie osobiście, jak i dla wielu moich koleżanek, Matka była wzorem osoby poświęconej całkowicie Bogu i służbie człowiekowi, a przez wiarę i miłość – kimś bardzo szczęśliwym.

 

Jak Matka sądzi – teraz, po wielu latach od czasu, gdy miała Matka św. Urszulę na co dzień – na czym polega świętość?

 

– Ojciec Święty Jan Paweł II w pierwsze liturgiczne święto bł. Urszuli (29 maja 1984 r.) powiedział o Matce m.in.: „Czujna na potrzeby czasu, w którym Opatrzność powołała ją do życia, bł. Urszula potrafiła odpowiadać na wymagania przeobrażającego się świata wewnętrznym spokojem, który przychodził jej ze zrozumienia, że Bóg jest naszym Ojcem; radością z wytrwałego odkrywania zawsze nowej prawdy Ewangelii, pokorą niestrudzonej służby braciom, których odbierała jako sakrament obecności Chrystusa zawsze aktualnej”. Kontemplację i czyn apostolski Matka traktowała jako harmonijną jedność, integrującą dojrzewanie osoby ludzkiej do pełni, do świętości. Cechowała ją nie tylko głęboka wiara i ufność w moc i dobroć Boga, ale i naturalność, i prostota oraz ogromna pracowitość i sumienność w wypełnianiu codziennych obowiązków. Świętość w ocenie Matki – jak sama pisała – „nie domaga się od nas rzeczy nadzwyczajnych, lecz wiernego spełniania obowiązków życia codziennego, spełniania woli Bożej dla Boga i z Bogiem. Często myślimy, że to tak trudno zostać świętym i dlatego rezygnujemy ze świętości, uspokajając swe sumienie: «Świętość nie dla mnie». Ale to błąd! Musimy stać się świętymi, jeżeli chcemy dostać się do nieba. Lecz nie bójmy się, nie na nadzwyczajnych pokutach, na długich modlitwach, na heroicznych aktach cnót polega świętość, ale na cichym spełnianiu woli Bożej. Najlepsza modlitwa – to ciągłe zgadzanie się z wolą Bożą; najlepsza pokuta – to ciche, radosne przyjmowanie woli Bożej; najcudowniejszy akt miłości – to wierne wykonywanie woli Bożej we wszystkim”. Wydaje się, że była to również droga świętości samej Matki.

 

– Święty – to wzór do naśladowania. W czym i w jaki sposób możemy naśladować św. Urszulę?

 

– Znowu chciałabym odwołać się do tego, co napisał ówczesny kard. Karol Wojtyła, przesyłając do Kongregacji ds. Świętych akta procesu apostolskiego przeprowadzonego w Kurii Metropolitalnej w Krakowie (1974 r.). Napisał bowiem m.in.: „Głębia życia wewnętrznego m. Urszuli, znajdująca wyraz w ofiarnej i radosnej służbie każdemu potrzebującemu, bez różnicy narodowości i wyznania, może być wzorem chrześcijanina naszych czasów, pragnącego żyć pełnią Ewangelii”. M. Urszula, otwarta na łaskę Bożą i potrzeby braci, potrafiła rzeczywiście w duchu powszechnego braterstwa rozwiązywać najbardziej złożone problemy ludzkie w świetle wiary i synowskiej zależności od Kościoła. Stąd może być ukazana jako wzór nie tylko dla osób Bogu poświęconych, ale i dla świeckich, z którymi umiała skutecznie współpracować. Cechowała ją nie tylko odwaga apostolska i przenikliwość w dostrzeganiu potrzeb Kościoła, ale była też wzorem chrześcijańskiego optymizmu. Wypływał on również z wiary w moc i dobroć Boga oraz w zdolność stworzeń rozumnych i wolnych do współdziałania ze Stwórcą i Zbawicielem w realizowaniu królestwa prawdy, miłości i szczęścia. Matka Urszula rosła dawaniem siebie Bogu i ludziom, czynieniem dobra z radością.

 

Matka Urszula poświęcała wiele czasu sprawom polskim. Na czym polegał patriotyzm Świętej?

 

– Mimo iż wychowana w Austrii, pomimo tego, że urodziła się w małżeństwie mieszanym z ojca Polaka i matki Szwajcarki, miała od dzieciństwa rozbudzoną świadomość przynależności do narodu polskiego. Miłość ojczyzny wyrażała w konkretnych czynach i działaniach, zwłaszcza w okresie II wojny światowej. Rozpoczęła wówczas akcję charytatywno-propagandową na rzecz Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, założonego w Vevey (Szwajcaria) przez Henryka Sienkiewicza, Ignacego Paderewskiego i Antoniego Osuchowskiego. Jako przedstawicielka tegoż Komitetu na kraje skandynawskie wygłosiła w tych krajach 80 odczytów o Polsce. Ukazywała słuchaczom historię i kulturę swego kraju. Żarliwością i autentyzmem wypowiedzi budziła nie tylko sympatię dla umęczonego narodu, ale przyczyniała się w dużej mierze do wydatnej pomocy materialnej dla współrodaków. Dzięki jej staraniom wydana została w Sztokholmie książka pt. Polonica, stanowiąca zbiór artykułów o historii, kulturze Polski i jej katolicyzmie, napisanych przez znanych autorów. Sama napisała do tej publikacji artykuł o kulcie Matki Bożej w Polsce (Madonnakulten i Polen). W 1917 r. zorganizowała i prowadziła dom dziecka dla polskich sierot. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości przeniosła się wraz z grupą sióstr i dzieci do kraju. Włączyła się w odbudowę odrodzonej ojczyzny, szczególnie przez podejmowanie prac związanych z wychowaniem dzieci i młodzieży. Dziełem Matki – jak już wspomniałam – było zapoczątkowanie w Polsce w 1925 r. Krucjaty Eucharystycznej. Ta dziecięca organizacja, w którą Matka wkładała cały zapał swej zawsze młodzieńczej duszy, zawdzięczała jej swój rozwój i szeroki zasięg. Matka Ledóchowska korzystała ze wszystkich środków, jakie wskazywała jej Opatrzność, by dziełu temu dać trwałe podstawy. Brała czynny udział w zjazdach Krucjaty, przemawiała na Kongresach Eucharystycznych, rozpoczęła wydawanie Hostii – organu dla kierowników Krucjaty. Społeczeństwo polskie oddawało do dyspozycji Matki nawet swe wielkie majątki na cele wychowania i szerzenia kultury polskiej i katolickiej. A Matka, pełna inicjatywy, energiczna i konsekwentna w realizowaniu powziętych postanowień, nie zrażała się tymi zobowiązaniami, przyjmując je z ufnością w Bożą pomoc i wierząc, że przyniosą dobro dla Bożej sprawy, dla polskiego narodu.

 

Matka Urszula wiele swoich sił oddawała sprawie wychowania młodych dziewcząt. Jaką była wychowawczynią? Czy dzisiaj mogłaby zaimponować młodym?

 

– „Powołaniem Matki Urszuli była młodzież i jej wychowanie” – tak w dniu jej beatyfikacji powiedział Jan Paweł II (Poznań, 20 czerwca 1983 r.). Praca z młodzieżą i dla młodzieży w celu bezpośredniego kształtowania jej życia umysłowego i duchowego była potrzebą jej serca. Katolicyzm i polskość – co nieraz powtarzała – były w jej przekonaniu koniecznymi, dopełniającymi się czynnikami w wychowaniu – oba żądały walki z wszelką połowicznością i wygodnictwem, oba stawiały młodym postulat świętości na co dzień, wypracowanej w rzetelnym spełnianiu obowiązków. Była wychowawczynią wymagającą, ale jednocześnie była przekonana, że żądając wiele, trzeba głęboko kochać i rozumieć ludzi, i dawać wyraz takiego do nich stosunku w uśmiechu, który jest wykwitem triumfu życzliwości nad chłodem, miłości nad egoizmem i nie przychodzi bez walki. A nieodstępnym jego towarzyszem jest dobry czyn. Matka potrafiła wciągać młodzież do pracy apostolskiej. Pozwolę sobie przytoczyć fragment ze wspomnień jednej z licznych wychowanek Matki, Marii Górnickiej, żony adwokata – ofiary Katynia: „W odezwach, artykułach apelowała, abyśmy choć rok swego życia, jak żołnierze ojczyźnie, poświęciły braciom na Kresach. Z jej inicjatywy robiłyśmy zbiórki pieniędzy, odzieży, książek dla najbiedniejszych ochronek kresowych. W trosce o dusze organizowała w Pniewach, podczas wakacji, rekolekcje zamknięte dla różnych stowarzyszeń i osób prywatnych, które często – na prośbę słuchaczy – sama prowadziła. Matka osiągała niezwykłe wyniki swej pracy wychowawczej przez indywidualne podejście, proste, matczyne. Była przy tym ogromnie subtelna, pełna naturalnej prostoty, co sprawiało, że darzyłyśmy ją pełnym zaufaniem i otaczałyśmy największą czcią. Mimo że żyła życiem zakonnym, miała zrozumienie i pozytywny stosunek do kwestii życiowych świeckich. Przygotowywała nas do przyszłych zadań w rodzinie i ojczyźnie. Przede wszystkim chciała, byśmy były dobrymi katoliczkami, mądrymi matkami, pełnowartościowymi obywatelkami kraju. Po naszym wyjściu ze szkoły interesowała się naszymi losami. Życzyła sobie, byśmy z naszymi problemami, bólami, wątpliwościami wracały do Pniew, by tam zaczerpnąć sił do dalszej walki. Matka musiała znać życie albo też miała intuicyjne wyczucie, które sprawiało, że rady jej i wskazania były trafne i przekonujące”. Takich wspomnień o życiu, postawie i działalności Matki jest w archiwum Zgromadzenia bardzo dużo.

 

Matka Urszula jest założycielką Waszego Zgromadzenia. Czy jej duch i charyzmat jest obecny w Zgromadzeniu? Jaki jest charyzmat Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Szarych?

 

– Od 1920 r. Zgromadzenie Sióstr Urszulanek SJK zaczęło rozwijać się bardzo szybko. Gorliwość Matki Ledóchowskiej o chwałę Bożą, wspierana wybitnie darem męstwa i mądrości, jej głęboka miłość człowieka, a przede wszystkim promieniująca świętość, tak pełna nadzwyczajnej prostoty, pociągała coraz więcej osób do pójścia w jej ślady, do radosnej służby Bożej wśród potrzebujących. W 1939 r., w którym Bóg odwołał Matkę z posterunku na ziemi, Zgromadzenie przez nią założone liczyło około 800 sióstr. Praca ich rozwijała się w 29 placówkach w kraju i 6 za granicą – we Włoszech i Francji.
Istotę życia zakonnego Matka widziała w osobistym, dobrowolnym i świadomym oddaniu siebie i swego życia Chrystusowi, by razem z Nim szerzyć królestwo Boże na ziemi. Taki charyzmat z woli Kościoła kryje w sobie nazwa – Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Posługę człowiekowi i wszelką inną pracę traktowała religijnie, jako wypełnienie woli Bożej i jako twórczy wkład człowieka we współtworzenie i uświęcanie świata i jego kultury przez cywilizację miłości. Tę myśl wyraziła Matka w swoich pismach na długo przed Soborem Watykańskim II. W formacji duchowej akcentowała wartość liturgii, Eucharystii, w której widziała szczyt i źródło naszego zjednoczenia z Bogiem. Codzienne uczestnictwo we Mszy św. miało prowadzić siostry do coraz pełniejszego zjednoczenia z Kościołem – sakramentem zbawienia – a codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, osobista i wspólnotowa, stała się trwałym elementem duchowości szarourszulańskiej. Kult Eucharystii łączyła Matka z nabożeństwem do Najświętszej Maryi Panny, Matki Jezusa, pokornej Służebnicy Pańskiej, której słowa: „Oto ja służebnica Pańska” uczyniła hasłem Zgromadzenia. Na pytanie, jaka jest urszulańska droga do świętości, odpowiedziała: Wpatruj się w Matkę Najświętszą i naśladuj Ją w tych Jej postawach, które wyraziła słowami i życiem: fiat, magnificat, i służbą braciom, aż po krańce świata.
Czy jej duch i charyzmat są obecne w Zgromadzeniu? Znów odpowiem słowami kard. Wojtyły: „Dzieło Matki trwa nadal w jej Zgromadzeniu, które po dziś dzień skutecznie wspomaga, zwłaszcza w Polsce, duchowieństwo w jego misji duszpasterskiej. Przez oddanie swej rodziny zakonnej w służbę Kościoła i wkorzenienie jej w środowisko ubogich i potrzebujących – otworzyła już przed 40 laty drogi wytyczone przez Sobór Watykański II”.

 

Była Matka przełożoną generalną. Jak wtedy realizowała Matka ideały świętej Założycielki?

 

– Zarówno nasz kraj, jak i cały świat uległ od śmierci Matki wielu przeobrażeniom. Także w Kościele, a w związku z tym i w Zgromadzeniu dokonało się dużo zmian. Stara się ono żyć jednak ciągle wskazaniami pozostawionymi przez Matkę Założycielkę w wielu pismach, zwłaszcza zawartych w prośbach jej duchowego Testamentu, w Konstytucjach, Dyrektorium i w innej spuściźnie, jak np. w medytacjach na każdy dzień roku, opartych na Piśmie Świętym.

 

Czy przez lata, w których patrzy Matka na swoje Zgromadzenie, daje się zauważyć rozwój ideałów Założycielki?

 

– Do pogłębiania charyzmatu Matki Założycielki przyczyniały się na przestrzeni lat różne szczególne momenty, jak Sobór Watykański II, a zwłaszcza beatyfikacja i kanonizacja Matki. Wnikając w potrzeby Kościoła powszechnego, Zgromadzenie rozszerzyło swoją działalność, a tym samym przeniosło charyzmat Matki na kraje Ameryki, Afryki, a także powróciło na tereny, które Matka szczególnie umiłowała – Skandynawię i tereny Europy Wschodniej, a ostatnio na Filipiny.

 

Założycielka Zgromadzenia była człowiekiem o szerokich kontaktach europejskich. Czy na podstawie wielu materiałów można by uzyskać odpowiedź na pytanie: Jak św. Urszula widziałaby sprawę przystąpienia Polski do Unii Europejskiej?

 

– „W swym zapale miłości ku Bogu, Matka nie znała przeszkód: oddała się całkowicie Jemu oraz bliźnim cierpiącym i potrzebującym. Odważnie przemierzała Europę od kraju do kraju, by nieść światło, pociechę i miłość” – napisał o niej opat benedyktyński (bp Rea). Matka potrafiła jednoczyć ludzi różnych poglądów, wyznań i narodowości wokół jednego celu: pomocy potrzebującym. Zapytana, za jakim programem się opowiada, odpowiedziała: „Moją polityką jest miłość”. Odczytała bowiem dobrze – jak powiedział o niej o. Mirewicz TJ – potrzeby swojej epoki, przeczuwając, że w niej przełamuje się dotychczasowy kierunek historii; że 1914 r. i to, co go poprzedziło, zapowiada jakieś radykalne zmiany w układzie warunków politycznych, społecznych, kulturalnych i religijnych. Przeczuciom tym i lękom przeciwstawiała propozycje zawarte w swoich przedsoborowych myślach i czynach. Propozycje bardzo proste i jednocześnie odważne, wywodzące się z wiary w dobroć Boga i dobroć człowieka.
Sądzę, że harmonia osobowości Matki, jej przykład życia zakotwiczonego całkowicie w Bogu, opartego na Kościele, skale Piotrowej, i stąd wolnego, radosnego, dynamicznego, może być pomocą dla nas, współczesnych, abyśmy angażowali się wszyscy w cywilizację życia i miłości. Odnieść to możemy również do współudziału w jednoczącej się dziś Europie.

 

 

 

Stanisław Gądecki

 

Powołanie do świętości

 

Słowo Pasterza

 

 

18 maja 2003 roku Ojciec Święty Jan Paweł II wyniesie w Rzymie do chwały ołtarzy Kościoła katolickiego bł. Urszulę Julię Ledóchowską, założycielkę Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Tym samym zostanie dopełnione to wydarzenie, które miało miejsce dwadzieścia lat temu, dnia 20 czerwca 1983 roku, kiedy to na poznańskich Łęgach Dębińskich Ojciec Święty beatyfikował Matkę Urszulę. Raz jeszcze możemy odkryć i przeżyć te szczególne związki, które od wieków istnieją między Poznaniem a Rzymem, o których mówił Papież w Poznaniu w roku 1983. Tym razem są to związki, które zawdzięczamy nowej Świętej, będącej — obok św. Stanisława Biskupa i Męczennika oraz bł. biskupa Bogumiła — współpatronką naszej Poznańskiej Archidiecezji.

 

Swoim życiem i działalnością Matka Urszula ukazuje nam głęboką prawdę o człowieku i jego powołaniu do świętości. Tym samym przybliża nam prawdę o Kościele jako Ludzie Bożym, pielgrzymującym ku niebieskiemu Jeruzalem — ku pełni świętości. W Liście Apostolskim Novo millennio ineunte Jan Paweł II wskazał, „że perspektywą, w którą winna być wpisana cała działalność duszpasterska, jest perspektywa świętości” (n. 30) i zalecił wszystkim dążenie do świętości, która jest „wysoką miarą zwyczajnego życia chrześcijańskiego” (por. n. 31).

 

Całym swoim życiem bł. Urszula Ledóchowska była wielkim urzeczywistnieniem, a jednocześnie potwierdzeniem tej właśnie zasady duszpasterskiej działalności Kościoła. Jej osobista świętość, będąca „wysoką miarą zwyczajnego życia chrześcijańskiego”, przejawiała się najpierw w pełnej dobroci, szacunku i uprzejmości postawie wobec wszystkich spotkanych ludzi. Takiej też dobroci domagała się od swoich sióstr. W Konstytucjach Zgromadzenia pisała m.in.: „Bądźmy dobre, do dobroci trzeba się przyzwyczajać, wprawiać się w nią. Na wzór Boskiego Mistrza bądźmy dobre i dla dobrych, i dla złych, wielkich i małych, dla dzieci i dorosłych, dla sióstr naszych i obcych. Bądźmy dobre dla zwierząt, kwiatów, dla wszystkich stworzeń, bo każde z nich Bóg stworzył w swej dobroci”. To jej wezwanie do dobroci i to jej ukochanie świata wynikało z jak najbardziej realnej oceny tego, czym jest świat, i Kim jest sam Bóg. W lutym 1923 roku pisała do swego brata Włodzimierza: „Pan Bóg jest dobry, bo daje tę łaskę, że coraz więcej rozumiem, że to wszystko sen, a Pan Jezus jedyną rzeczywistością życia mego — On wczoraj i dziś, i w godzinę śmierci, i na wieki. I to mnie podtrzymuje”. (…)

 

Matka Urszula Ledóchowska była żarliwą katoliczką, a jednocześnie osobą odnoszącą się z największym szacunkiem do innych wyznań chrześcijańskich. Podobny rys umiłowania własnej tożsamości, z jednej strony, oraz otwarcia się na innych, z drugiej, dostrzec można także w jej odniesieniu zarówno do własnej Ojczyzny, jak i do innych narodów europejskich. W roku 1915, jako przedstawicielka Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce przemawiała płomiennie w Wyższej Szkole Katolickiej w Kopenhadze: „Polska — śmiem powiedzieć z dumą i radością — jest jedną z najwierniejszych cór Kościoła katolickiego. W naszym kraju miłość Ojczyzny i miłość Kościoła łączą się nawzajem — jedno jest siłą drugiego. Kochamy Ojczyznę, bo takie jest przykazanie Kościoła, kochamy Kościół, bo jest podwaliną i rękojmią życia narodowego. (…) Wiara katolicka jest najmocniejszym fundamentem Polski — potrzebujemy wiary, aby być i stawać się Polakami”. Tej miłości do Polski Matka Urszula pozostała wierna do końca swoich dni. Gdziekolwiek przebywała — czy to w Rosji, czy w krajach skandynawskich, czy, na koniec, we Włoszech — starała się dobrze zrozumieć miejscowe problemy i wychodzić im na przeciw. W każdym calu była jednocześnie Polką i Europejką.

 

Matka Urszula Ledóchowska ukochała Kościół katolicki ponad wszystko. Módlmy się za przyczyną błogosławionej, a już niedługo świętej Urszuli, za Kościół katolicki, za Ojca Świętego Jana Pawła II, za Archidiecezję Poznańską i za całą naszą Ojczyznę, za dzieci i młodzież, za ich nauczycieli i wychowawców — aby byli wierni Chrystusowi i Jego Ewangelii.

 

+ StanisŁaw GĄdecki
Arcybiskup Metropolita Poznański

 

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WE/gadecki/list_ledochowska_18052003.html

 

 

O autorze: Judyta