Tropy zostały odkryte, ale odkrywca nadal nie został wytropiony

odkrywcy tetrapoda u Tuska

( z   „Tetrapod a sprawa polska” –

 

http://niepoprawni.pl/blog/1670/tetrapod-sprawa-polska)

 

Tropy zostały odkryte, ale odkrywca nadal nie został wytropiony

 

W ubiegłym roku poruszył opinię publiczną, nie tylko naukowców, fakt odkrycia tropów tetrapoda w powszechnie znanym wśród geologów kamieniołomie Zachełmie w Górach Świętokrzyskich.

 

Odkrycie uznano za wielki sukces dostrzeżony i doceniony w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Praca ukazała się w czasopiśmie Nature, z wybitnym specjalistą zagranicznym. W szumie medialnym i ministerialnym ‘zagranicznika’ niemal pominięto (Tropy i kości http://blogjw.wordpress.com/2010/01/13/tropy-i-kosci/) ale nie da się ukryć – trop został pozostawiony na obecnym terytorium Polski i znaleziony został przez Polaków., którzy walnie przyczynili się do powstania tej bardzo ważnej publikacji.

 

Problem w tym, że w 2-3 lata po ukazaniu się publikacji tak naprawdę nie wiadomo kto te tropy odkrył, gdy 2 lata przed jej ukazaniem sprawa wydawała się jasna.

 

W roku 2008 w polskim czasopiśmie – Przegląd Geologiczny vol. 56, nr 11 w tekście Wyjście kręgowców na ląd—zapis w dewonie Gór Świętokrzyskich – autorzy Piotr Szrek, Grzegorz Niedźwiedzki pisali ( s. 975-6): „Odkrywcą pierwszych tropów tetrapodomorfów w Zachełmiu jest Zbigniew Złonkiewicz z Oddziału Świętokrzyskiego Państwowego Instytutu Geologicznego w Kielcach. Wraz z nim oraz z Sylwestrem Salwą i Wiesławem Trelą rozpoczęliśmy badania paleoekologiczne tego unikalnego stanowiska, które mają wyjaśnić kontekst środowiskowy znalezisk ‘.

 

Jeszcze w roku ubiegłym po opublikowaniu pracy w Nature liczne polskie media informowały o odkryciu w swoich serwisach m.in. W Rzeczpospolitej zamieszczono tekst : Najstarsze ślady czterech łap

 

Izabela Filc Redlińska 07-01-2010w którym czytamy:„Dobrze zachowane i liczne tropy tych zwierząt przebadali w nieczynnym kamieniołomie w Zachełmie dwaj polscy doktoranci – Grzegorz Niedźwiedzki z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego i Piotr Szrek z Państwowego Instytutu Geologicznego. A do ich znalezienia przyczynił się także dr Zbigniew Złonkiewicz z Oddziału Świętokrzyskiego PIG. ‘ Czyli istotny udział dr Złonkiewicza nie był jeszcze kwestionowany. To nastąpiło rok później, kiedy dr Złonkiewicz uznał, że jest jakby marginalizowany.

 

Sam doktor nie zgłaszał pretensji co do współautorstwa pracy wNaturea jedynie co do swojego udziału w znalezieniu tropów . W tekście Zawiłe ścieżki badań, czyli historia odkrycia tropów tetrapodów w Zachełmiu (Góry Świętokrzyskie) – Zbigniew Złonkiewicz Przegląd Geologiczny, vol. 59, nr 2, 2011 pisze „ …Byłem odkrywcą tropów, ale nie wniosłem wkładu w samą treść artykułu....”

 

Była nawet postawiona kwestia nazwania tropu od nazwiska jego odkrywcy (a lokalna Gazeta Wyborcza Kielce( 2010-02-05 )ogłosiła konkurs na imię dla tetrapoda. Wygrał Złonek Tetrapod Zbycha – choć taka żartobliwa nazwa oczywiście nie mogłaby wejść do nomenklatury paleontologicznej co tłumaczył pracownik PIG Jerzy Gągol na stronach geoportalu sugerując, że takson mógłby nosić ew. nazwę zlonkiewiczi ( Złonek albo tetrapod Zbycha – Jerzy Gągol ( http://geoportal.pgi.gov.pl/portal/page/portal/pgi-os/wiedza/zlonek )

 

Autorstwo odkrycia śladów przez dr Z.Złonkiewicza było zatem podkreślane, a nie negowane.

 

W tym roku (2011) sytuacja się jednak zmieniła.

 

Polscy współautorzy pracy z Nature jakby zapomnieli o tym co sami wcześniej pisali i tak ripostują argumenty dr Z. Złonkiewicza , którzy uznał się za całkowicie pomijanego – Odkrycie i fantazje – czyli prawdziwa historia badań nad tropami czworonogów w Zachełmiu (Góry Świętokrzyskie) i innych osobliwości towarzyszących badaniom naukowym – Grzegorz Niedżwiedzki, Piotr Szrek – Przegląd Geologiczny, vol. 59, nr 2, 2011Jak już podkreślaliśmy, rola p. Złonkiewicza w samym odkryciu i w dalszych pracach naukowych jest praktycznie żadna..

 

Czemu więc wcześniej pisali, że był odkrywcą ! Zostali przez niego wprowadzeni w błąd , podobnie jak i inni ? Czy dr Złonkiewicz wówczas wicedyrektor Oddziału PIG przypisał sobie znalezienie śladu i pominął innych współpracowników ?

 

W tym roku ci współpracownicy ( w tym obecni przełożeni dr Złonkiewicza, który w międzyczasie przestał być dyrektorem) w swoim oświadczeniu (Oświadczenie w sprawie odkrycia tropów tetrapoda w kamieniołomie Zachełmie – http://geoportal.pgi.gov.pl/portal/page/portal/pgi-os/aktualnosci) zaznaczają :” nikt z nas nie rościł i nadal nie rości sobie jednak prawa do miana współodkrywcy tropów tetrapoda z Zachełmia”.

 

Na czym zatem polega nieuczciwość dr Złonkiewicza o którym tak piszą odkrywcy (Grzegorz Niedżwiedzki, Piotr Szrek – Przegląd Geologiczny, vol. 59, nr 2, 2011 ) „ Pan Złonkiewicz nie jest natomiast uczciwy, chcąc przypisać sobie miano „odkrywcy” enigmatycznych struktur, gdyż nawet jeśli przyjąć, że miał on w tym jakikolwiek udział, przyzwoitość nakazywałaby uwzględnienie roli co najmniej p. Salwy i p. Treli oraz zapomnianej przez niego p. Marii Kulety..’

 

Trudno czytelnikowi rozstrzygnąć jaką naprawdę rolę odegrali, ale faktem jest, że z roli współodkrywców rezygnują w przeciwieństwie do dr Złonkiewicza, którego pozytywną rolę w okresie jego dyrektorowania oddziałem PIG– podkreślano.

 

Czytelnik czuje się zagubiony ale jakoś nasuwa się skojarzenie z dylematem Salomona ze znanej przypowieści biblijnej ( łatwa rezygnacja nie-matki z życia nie-swojego dziecka ).

 

Czemu jedni współodkrywcy tak łatwo ze swojej roli rezygnują, a uważny wcześniej za odkrywcę – nie ? Czy tylko dlatego że się do tej roli przyzwyczaił, czy może dlatego że istotną rolę w odkryciu odegrał ?

 

Pozostali współodkrywcy może przyjęli do akceptującej wiadomości interpretację odkrycia zawartą w „Stanowisku dyrekcji PIG-PIB .

 

(..http://geoportal.pgi.gov.pl/portal/page/portal/pgi-os/aktualnosci ) .’ Zgodnie z ogólnie przyjętą definicją, odkrycie naukowe jest opisaną i wiarygodnie dowiedzioną obserwacją zjawiska fizycznego występującego w naturze, które dotąd nie było jeszcze zauważone. Konsekwentnie, odkrywcą jest ten, kto nie tylko dostrzegł, ale  opublikował i dowiódł  (wiarygodnie zinterpretował) zjawisko naturalne. Zgodnie z tym nie ulega najmniejszej wątpliwości, że odkrywcami śladów najstarszych znanych zwierząt czworonożnych (tetrapoda) są Grzegorz Niedźwiedzki i Piotr Szrek, którzy pierwsi dostrzegli istotne dla nauki ślady, a następnie wraz z innymi współautorami (Marek Narkiewicz, Katarzyna Narkiewicz i Per Ahlberg), w sposób zgodny ze współczesną metodologią naukową, swoje znaleziska udokumentowali, zinterpretowali i opublikowali w „Nature” w styczniu 2010 roku. …..”

 

Niestety w stanowisku dyrekcji PIG brak jest odniesienia kto taką definicję ogólnie przyjął i dlaczego ( i kogo) ma ona obowiązywać.

 

Warto tu przypomnieć znaną w historii paleontologii sprawę odkrycia ichtiozaura na wybrzeżu Lyme Regis przez 12 letnią Mary Annig w roku 1811 ( to było jeszcze dziecko) , które zupełnie nie spełnia kryteriów podanych w Stanowisku Dyrekcji PIG.

 

Tu wtrącę przypadek odkrycia brekcji kostnej w Czatkowicach, (Paszkowski M., Wieczorek, J. 1982 Fossil karst with Mesosoic bone breccia in Czatkowice (Cracow Upland, Poland). która została zauważona przez moich studentów, ale opisana i zinterpretowana przez mnie (główny, odpowiedzialny autor – aktywny badacz i eksplorator brekcji), przy zachowaniu jednak autorstwa odkrycia na rzecz studentów (później pracowników ING UJ). Zupełnie nie stosowałem się do rzekomo ogólnie przyjętej definicji podanej ostatnio przez Dyrekcję PIG, ale postąpiłem w duchu poszanowania pierwszych odkrywców, którzy brekcję zauważyli, mnie o tym poinformowali i spowodowali zaangażowanie się w jej eksploatację, geologiczną dokumentację i interpretację . Co prawda to później mnie, mimo to (a może właśnie dlatego) marginalizowano, ale to rzecz warta osobnego tekstu.

 

W wymienionym Stanowisku dyrekcji PIG znalazły się ponadto takie zaskakujące stwierdzenia ‘

 

zwracamy się z apelem do przedstawicieli mediów, aby zachowali ostrożność wobec prywatnych relacji, których zgodność z faktami pozostawia często wiele do życzenia…. ‘ ‘ Stwierdzamy, że fakty przedstawione przez mgr. Grzegorza Niedźwiedzkiego i dr. Piotra Szreka i potwierdzone przez kilku innych naukowców (w tym pracowników Oddziału Świętokrzyskiego Państwowego Instytutu Geologicznego) w pełni odpowiadają prawdzie i odsyłamy zainteresowanych do ich tekstu. ‘

 

No tak, zatem w mediach mają funkcjonować jedynie oficjalne opinie, a prywatne – nie. Zatem oficjalnie można każdego pracownika./ każdą sprawę przedstawić jak chce pracodawca/instytut, tym bardziej, że jak czytamy: ‘ O ustosunkowanie się do tego chcieliśmy poprosić dr. Złonkiewicza. Okazało się to jednak niemożliwe, ponieważ jako pracownik PIG musi mieć zgodę przełożonych na kontakty z mediami.’. (Kto pierwszy trop zobaczył. Ciąg dalszy sporu o tetrapoda -Janusz Kędracki 2011-02-25, Gazeta Wyborcza Kielce )

 

Zatem jak pracownik nie zgadza się z przełożonymi nie ma szans na przedstawienie swoich racji. Co to ma wspólnego z nauką ?

 

W takich sprawach mógłby pomóc mediator akademicki, ale póki co mimo moich starań i postulatów takiej instancji ( Józef Wieczorek 2009- Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim) do systemu nauki w Polsce nie wprowadzono. Widać decydentom na tym nie zależy, bo wygodniej mieć pełny monopol na jedynie słuszną prawdę, której nikt i nic nie może podważyć. Podporządkowanie się takim dyrektywom to jest śmierć nauki.

 

Dyrektywa władz PIG mówi ‘ Zgodnie z przyjętymi w nauce obyczajami, właściwe łamy do dyskusji na tematy odkryć, własności intelektualnej i faktów naukowych to łamy czasopisma, w którym została opublikowana dana praca – w tym przypadku jest to „Nature” – ale co robić jak redakcja tych obyczajów nie respektuje jak w tym przypadku ? ( …Redakcja „Nature” otrzymała list w sprawie odkrycia w Zachełmiu od aspirującego do roli odkrywcy dr. inż. Zbigniewa Złonkiewicza, ale mimo szczególnego wyczulenia na najmniejsze wątpliwości dotyczące kwestii etycznych, po zbadaniu sprawy, odmówiła publikacji tego listu. )

 

Co prawda ‘ W drodze wyjątku, branżowy miesięcznik „Przegląd Geologiczny” zamieścił w ostatnim  wydaniu polemikę dr. inż. Złonkiewicza z autorami odkrycia i współautorami pracy w „Nature”.

 

Ale to jak podkreślano wyjątek.

 

Ja mam natomiast dowody, że redakcja „Przeglądu Geologicznego” nie zawsze stosowała takie wyjątki a nawet nie postępowała ‘Zgodnie z przyjętymi w nauce obyczajami’ – reklamując przy tym nieprawdę ! (RECENZJA: Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim

 

http://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/recenzja-nauki-geologiczne-w-uniwersytecie-jagiellonskim) stąd po wielu latach współpracy przestałem pisać do czasopisma, które utraciło właściwości naukowe .

 

Także np. Redakcja National Geographic Polska nie zamieściła sprostowania do tekstu ‘Prażaba z Czatkowic’ ( 2002, nr.6) w którym odkrycie brekcji (nie żaby) przypisano badaczom z Instytutu Paleobiologii PAN, a nie z ING UJ ( brekcja została odkryta przez zespół z UJ, a żaba z brekcji zbadana i opisana przez badaczy z PAN i Uniwersytetu Londyńskiego).

 

Nieco uwag na temat nie zawsze dobrych obyczajów stosowanych w polskim środowisku geologicznym i paleontologicznym zamieściłem w tekście Tropy i kościhttp://blogjw.wordpress.com/2010/01/13/tropy-i-kosci/ preferując łamy prywatne (a nie oficjalne) pozbawione cenzury i autocenzury.

 

Cała ta otoczka odkrycia odsłania etyczne standardy panujące w polskim środowisku naukowym. Kiedy ktoś ma jakąś władzę wtedy jego rola w nauce, w odkrywaniu, w mediach przedstawianiu – jest uznawana , jak traci władzę wtedy inną prawdę się ujawnia, inne fakty, inne interpretacje, z którymi nawet nie można polemizować na równych zasadach.

 

Dr Z. Złonkiewicz byłby może uznany za ‘permanentnego’ odkrywcę w Anglii, nawet gdyby był małą dziewczynką (jak Mary Anning), ale w Polsce status odkrywcy miał tylko w okresie swojego dyrektorowania.

 

Nie jest możliwe aby czytelnik, nawet wnikliwy, nawet przenikliwy, nawet doświadczony podobnymi poczynaniami rozstrzygnął – kto, co i kiedy odkrył w Zachełmiu. Wątpliwości pozostają, poza brakiem wątpliwości, że w polskim środowisku naukowym dobrze się nie dzieje.

 

Można rzec – tropy zostały odkryte, ale odkrywca nie został wytropiony ! I to jest zagadka naukowa. Czy ktoś dostanie grant na jej rozwiązanie ? Temat chyba dobry, ale czy rokuje nadzieje na sukces ?

( tekst z : http://blogjw.wordpress.com/2011/03/14/tropy-zostaly-odkryte-ale-odkrywca-nie-zostal-wytropiony/)

 

Ostatnio ‚Naruszenie zasad rzetelności i uczciwości zarzuciła Grzegorzowi Niedźwiedzkiemu i Piotrowi Szrekowi Komisja ds. etyki Polskiej Akademii Nauk. Uznała też, że powinni oni wprowadzić do obiegu naukowego nazwisko Zbigniewa Złonkiewicza, który też miał udział w odkryciu tropów pierwszych tetrapodów……Dotychczasowe zachowanie dr. P. Szreka i mgr. G. Niedźwiedzkiego można tłumaczyć właściwie jedynie ich młodym wiekiem oraz nagłym zdobyciem sławy, zresztą w pełni uzasadnionej”.

 

Dalej komisja zwraca uwagę, że od młodych naukowców należy jednak wymagać, “aby na początku drogi naukowej pamiętali o obowiązujących w świecie nauki zasadach etycznych”.

 

( Naruszenie zasad rzetelności i uczciwości zarzuciła Grzegorzowi Niedźwiedzkiemu i Piotrowi Szrekowi Komisja ds. etyki Polskiej Akademii Nauk.- https://nfaetyka.wordpress.com/2013/06/14/naruszenie-zasad-rzetelnosci-i-uczciwosci-zarzucila-grzegorzowi-niedzwiedzkiemu-i-piotrowi-szrekowi-komisja-ds-etyki-polskiej-akademii-nauk/)

 

To jakiś krok do przodu. Nie można Komisji Etyki zarzucić błędu zaniechania, chociaż takie błędy niektórzy członkowie Komisji mają na swym koncie w swej działalności publicznej ( np. Pasja akademicka z Rzecznikiem Praw Obywatelskich w roli Piłata – http://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/pasja-akademicka-z-rzecznikiem-praw-obywatelskich-w-roli-pilata/

 

„Tetrapod a sprawa polska”

http://niepoprawni.pl/blog/1670/tetrapod-sprawa-polska

 

 

 

O autorze: Józef Wieczorek

W XX w. geolog z pasji i zawodu, dr, b. wykładowca UJ, wykluczony w PRL, w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej, z wilczym biletem ważnym także w III RP. W XXI w. jako dysydent akademicki z szewską pasją działa na rzecz reform systemu nauki i szkolnictwa wyższego, założyciel i redaktor Niezależnego Forum Akademickiego, autor kilku serwisów internetowych i książek o etyce i patologiach akademickich III RP, publicysta, współpracuje z kilkoma serwisami internetowymi, także niezależny fotoreporter – dokumentuje krakowskie ( i nie tylko) wydarzenia patriotyczne i klubowe. Jako geolog ma wiedzę, że kropla drąży skałę.