Oświadczenie Kampanii przeciw Flejofobii ws. „tęczy”

Kampania przeciw Flejofobii wydała oświadczenie, w którym rezygnuje z udziału w publicznej zbiórce pieniędzy na spaloną sześciobarwną tęczę LGBT.

W uzasadnieniu rzecznik stwierdził, że fleje od dłuższego czasu starają się o rozszerzenie nazwy LGBT o literę „F” i za każdym razem spotykają się z odmową.

„Nie rozumiem – powiedział rzecznik – dlaczego w nazwie ruchu LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) brakuje miejsca dla ludzi potocznie uważanych za „bezpłciowych”, a za takich postrzegani są fleje i abnegaci. Jest to wyraźny przejaw dyskryminacji”.

„Mimo, że tęcza nie jest dla naszych członków bliskim symbolem, raczej dalszym, bo nas to po prostu nie interesuje, to mimo to chcieliśmy włączyć się w zbiórkę, aby walczyć z faszyzmem”. Rzecznik wyjaśnił również rzekomą nieobecność przedstawicieli flejów na “tęczowej” demonstracji „Wolności nie spalicie”:

„Wysłaliśmy jednego delegata, który po prostu przestraszył się ludzi z zakrytymi twarzami” [chodzi o klaunów – przypis redakcji] a ponadto, gdy ochłonął, nie został wpuszczony do korowodu przez organizatorów z powodu nieodpowiedniego ubioru. Ubiór wbrew zarzutom nie był na pewno flejowaty. Nasz delegat chciał wprowadzić inną nutę zapachową z dozą eschatologicznej refleksji, dlatego był przebrany za skręta, trzymającego transparent „Wszystkich nas i tak nie wypalicie”. Był to bez wątpienia ukłon z naszej strony w stronę stylu życia, jaki prowadzi awangarda lewicy, niestety niedoceniony”.

„Nasi sympatycy zazwyczaj są nieobecni w głównym nurcie, lecz dlaczego peryferie mają być gorsze od antypodów kultury?” – zakończył rzecznik.

 

—————————————————————————————-

Fot. PAP/Radek Pietruszka

 

 

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.