Jak to z Majdanem było

– według mieszkanki zachodniej Ukrainy (personalia znane redakcji).

“… Muż mojej znajomej i syn innej chodzili. Pieniędzy żadnych nie dostali. Jedzenie było. Podobno Ukrainskie biznesmeny dawali.
Jewropa, Polska coś dawała? Może koce, jedzenie? O pieniądzach nie wiem.
Szli na pięć dni, a potem ktoś za nich prychodził.”

 

A tu – artykuł z onetu:

http://tygodnik.onet.pl/swiat/komendant-majdanu-co-wieczor-slysze-zrobmy-cos/ym2m0

– Każdego wieczoru zbieram meldunki ilu ludzi śpi, w jakim pomieszczeniu. Wczoraj na przykład noc (z piątku na sobotę – red) spędziło na Majdanie 12 tysięcy osób. Na Majdanie stoi 5 dużych kuchni polowych, 220 namiotów. Każdy z nich mam oznaczony na mapie, łącznie z nazwiskiem człowieka „odpowiedzialnego” – mówi komendant Majdanu, poseł Batkiwszcziny Andrij Parubij.

Paweł Reszka: Organizacja Majdanu robi wrażenie: gorące posiłki, rozdawanie ubrań. Jak się to udało osiągnąć?

Andrij Parubij, komendat Majdanu: – Głównie dzięki samoorganizacji ludzi. To coś rzeczywiście niezwykłego. Podobnie było w 2004 podczas Pomarańczowej Rewolucji.

W 2004 roku Majdan wyglądał jednak inaczej.

No tak, teraz na Majdanie jest większe napięcie niż wtedy. Ale samoorganizacja robi niesamowite wrażenie. Buduje się barykada. Człowiek odejdzie na chwilę, zapali papierosa – barykada już stoi. Prawdę mówiąc to ci ludzie są głównym majątkiem rewolucji. Wie pan, że nazywam Majdan “państwem idealnym”?

Dlaczego?

W tym państwie istnieje armia “Samoobrona Majdanu”, która cieszy się szacunkiem obywateli. Obywatele lubią naszą wewnętrzną milicję, która pilnuje porządku. Być może jest tu jedyne miejsce na Ukrainie, gdzie można otrzymać bezpłatną pomoc medyczną, prawo do której zresztą zapisano w konstytucji. Wystarczy pójść do punktu medycznego na trzecim piętrze. Tak powinno wyglądać państwo.

Rzeczywiście na porządek nie można narzekać. Ludzi dużo, ale burd i kłótni nie widać.

Można powiedzieć, że na Majdanie jest spokojniej niż wokół Majdanu. Był czas – około dwóch tygodni – że podsyłano nam prowokatorów. Wyglądało to dość strasznie. Na przykład kobiety zaczynały histerycznie krzyczeć pod sceną i drzeć odzież na sobie. Pojawiali się milicjanci w cywilu, którzy dawali ludziom wódkę, a potem grozili bronią, żeby sprowokować bójkę. Ale sytuację udało się opanować i faktycznie incydentów jest niewiele.

Tutaj alkohol jest zabroniony, prawda?

Tak. Od pierwszych dni wprowadziliśmy taki przepis. Kto jest pod wpływem alkoholu powinien zostać wydalony za granicę Majdanu. Prawdę mówiąc w czasie Bożego Narodzenia i Nowego Roku troszkę to złagodziliśmy. Wówczas był rozkaz wyrzucać tych, którzy są naprawdę pijani albo agresywni.

Majdan musi kosztować. Pieniądze są zbierane do puszek na Majdanie, wystarcza?

Do puszek zbierano ok. 40 tysięcy hrywien dziennie (ok. 15 tys. pln). Tymczasem na utrzymanie Majdanu szło znacznie więcej. Majdanowi pomagają m.in. politycy, którzy dorzucają własne pieniądze.

Ile średnio dziennie kosztuje Majdan?

Ok. 300 tysięcy hrywien (ok. 108 tys. pln). Jedzenie, ciepła odzież, płacimy firmie za wynajęcie sceny, nagłośnienie. Dom Związków Zawodowych, w którym rozmawiamy i w którym jest sztab wynajęliśmy.

Serio?

Tak, podpisaliśmy normalną umowę.

Ile osób wchodzi w skład sił Samoobrony Majdanu?

4800 osób, w ciągu jednego dnia możemy te siły zwiększyć do 10 tysięcy. Ja jestem komendantem, mam dwóch zastępców i setnicy. W sumie zorganizowaliśmy 35 sotni.

Ile barykad zamyka dostęp do Majdanu?

10 barykad, każdą obsadzają dwie sotnie. Plus dwie sotnie (oddziały) stoją koło sceny. Do tego dwie sotnie ochraniają Dom Związków Zawodowych oraz Ukraiński Dom. Dwie sotnie odpowiadają za przejście podziemne pod Majdanem. Dwie sotnie do jakby wewnętrzna policja – dbają o porządek wewnątrz Majdanu.

Z kogo rekrutuje się policja?

To weterani specnazu i weterani Afganistanu. Jeśli zdarza się jakiś incydent zostają wezwani przez radio i wychodzą, żeby uspokoić sytuację.

Broń jest dozwolona?

Palna nie, dozwolone są tarcze, kamizelki kuloodporne, pałki.

Nie ma broni palnej na Majdanie?

Tego nie powiedziałem. Powiedziałem, że broń palna w Samoobronie jest zakazana. Przychodzą do mnie ludzie, którzy mają pozwolenie na broń. Nie przyjmuję ich do samoobrony, ale wykluczyć, że broń palna na Majdanie jest nie mogę.

Jesteście gotowi odpowiedzieć ogniem na ogień? Pytam bo już do was strzelano.

Pytanie jest oczywiste, ale nie chcę snuć takich prognoz. Straciłem już trzech ludzi. Mam podstawy sądzić, że rozwój sytuacji doprowadzi do rozwiązania pokojowego.

Jakie oddziały nie podlegają Samoobornie Majdanu? Prawy Sektor podlega?

Prawy Sektor ma swoje cywilne, polityczne kierownictwo, ale jego sotnia wchodzi w skład sił Samooborny Majdanu. To jest około 150 osób. Bardzo zdyscyplinowana sotnia wokoło której narosło mnóstwo mitów.

Kogo nie kontrolujecie?

Sił Spilnoj Sprawy. To 50, może 100 osób. Dlatego oni wbrew politycznym ustaleniom zajmowali budynki administracji państwowej. Nie są nam także podporządkowani Ultrasi – czyli organizacje kibicowskie, oni zaczęli 19 stycznia rzucać w milicję koktajlami Mołtowa.

Dostrzega pan na Majdanie wzrost nastrojów radykalnych, nacjonalistycznych?

W Polsce, zresztą tak samo i w Rosji tym sprawom poświęca się więcej uwagi niż na to zasługują. Na Majdanie zebrali się patrioci, są wśród nich też ludzie bardziej radykalni. Ale nie nazwał bym ich nacjonalistami. Proszę zwrócić uwagę, wśród tych, którzy zginęli jest Białorusin, Ormianin i Ukrainiec. Nie zgodzę się, że na Majdanie wzrosły nastroje nacjonalistyczne, jeśli już to można tu zaobserwować więcej radykalizmu.

Związanego z tym, że zginęli ludzie?

Tak, radykalizm podniósł się po śmierci demonstrantów.

Codziennie chodzi pan po namiotach. Zauważył pan, że ludzie mają coraz bardziej dość polityki, tasiemcowych negocjacji? Nie mówią panu: „Komendancie zróbmy coś nareszcie?”

Faktycznie słyszę to, co wieczór, kiedy mamy odprawę (co wieczór Parubij i jego zastępcy mają odprawę z setnikami – red.). Pozytywne jest to, że w siłach Samoobrony, zebrali się najbardziej aktywni uczestnicy Majdanu. Samoobrona istnieje już 40 dni i udało nam się przez ten czas wypracować dobrą komunikację wewnątrz, nauczyliśmy się podejmować wspólne decyzje i trzymać wszystko pod kontrolą. Samoobrona jest bardzo zdyscyplinowana.

Jest pan komendantem Majdanu, ale i politykiem. Czuje pan, że Majdan coraz mniej wierzy klasycznym politykom, niezależnie od tego czy są z obozu władzy, czy z obozu polityki?

Wie pan, to jest dla mnie bardzo niewygodne pytanie, wolałbym na nie nie odpowiadać. Najważniejsze dziś jest utrzymywanie jedności Majdanu.

Jaki kompromis polityczny pana zdaniem przyjąłby Majdan?

Myślę, że zmianę konstytucji (opozycja chce powrotu systemu gabinetowo – parlamentarnego – red). Jeśli zmiana konstytucji pociągnie za sobą przyśpieszenie, choćby o kilka miesięcy wyborów prezydenckich zostanie to przyjęte przez ludzi jako zwycięstwo. Jednak – według mojej oceny – najważniejsze byłoby podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE. Jeśli nie podpiszemy tej umowy, ciągle nad nami będzie wisiała groźba tego, że Janukowycz zapisze nas do rosyjskiej Unii Celnej. A wybór UE, czy Unia Celna z Rosją to wybór cywilizacyjny. Ta sprawa dla ludzi na Majdanie jest najważniejsza.

Ministerstwo obrony niedawno wezwało prezydenta Janukowycza do zaprowadzenia porządku w kraju. Myśli pan, że to prezydent przykazał generałom „postraszyć” społeczeństwo, czy raczej wojskowi chcą rzeczywiście tego, by użyć radykalnych metod przeciwko protestującym?

Stawiam na ten pierwszy wariant.

Armia poparłaby wprowadzenie stanu wojennego?

Myślę, że nie. Generałowie oczywiście oddają honory politykom władzy i mówią: „Tak jest zrobimy”, ale wewnątrz wojska nastroje są zupełnie inne.

W 2004 roku Wiktor Janukowycz również miał ochotę użyć wojsk, ale mu nie wyszło, armia nie chciała.

Zgadza się i myślę, że teraz byłoby tak samo. Jeśli Janukoywcz byłby w stanie rozpędzić Majdan zrobiłby to już dawno temu.

Czy wasza strona prowadzi jakieś nieoficjalne rozmowy ze strukturami siłowymi?

Tak, z armią.

Czy dopuszcza pan możliwość, że za śmierć i porwania ludzi odpowiadają nie funkcjonariusze MSW, ale np. jakieś inne, zewnętrzne siły? Czy takie siły działają na Ukrainie?

Mówi się o tym, że na terenie naszego kraju działa  pięć niewielkich, około 4 osobowych oddziałów dywersyjnych – jeden z Białorusi cztery z Rosji. Ich celem jest destabilizacja sytuacji wewnętrznej. Dmirtrj Bułatow, jeden z liderów Automajdanu, który został porwany, torturowany, głodzony – mówił, że ludzie, którzy mu to zrobili mówili po rosyjsku z moskiewskim akcentem. Są siły, którym zależy by u nas lałoa się krew, zrobimy wszystko, by scenariusz napisany w Kremlu się u nas nie zrealizował.

Tagi: ,

O autorze: Asadow

Marek Sas-Kulczycki (konto do admistracji)