Różnica pomiędzy patriotyzmem niezłomnym a pisowskim

maska_falszywego_patriotyzmu

Tytuł nie jest prowokacją, lecz zapowiedzią ukazania zasadniczych różnic pomiędzy dwiema koncepcjami politycznymi „odzyskania Polski”.

Mimo że obydwie opcje deklarują przywiązanie do tradycji oraz spuścizny kulturowej i patriotycznej, to polityczna praktyka niejednokrotnie bywa jaskrawym zaprzeczeniem szumnych deklaracji.

Jedną z istotnych różnic jest przyjęty polityczny aksjomat, determinujący treść wyrażanych idei – celów oraz realne działanie. Dla PiS-u będzie to działanie w ramach powstałej w 1989 demokracji, a dla opcji nazywanej radykalną, narodową, niezłomną – niedemokratyczny imperatyw wywodzący się etosu żołnierzy „wyklętych” – niezłomnych, nieuznających kompromisów oraz obcej lub mieszanej władzy (III RP).

Opcja niedemokratyczna o wiele częściej odwołuje się również do prawa naturalnego i tradycji monarchistycznej.

Dwa warianty polityki – negacja albo opozycja

Różnica pomiędzy zwolennikami dwóch wymienionych koncepcji wynika także z tego, że PiS jest w dużej mierze środowiskiem mentalnie uwięzionym w narzuconej Polakom przez komunistów roli „opozycji”. Jest tylko stroną w toczącym się pluralistycznym sporze z wywodzącą się ze środowisk przestępczych i agenturalnych  konkurencją – postsowiecką i nową quasi europejską sitwą, nie posiadającą moralnego tytułu do tego, aby istnieć w żadnej sferze poza historyczną.

Strona Niezłomna nie jest stroną opozycyjną, lecz negującą całkowicie aktualny ustrój oraz wykluczającą możliwość dialogu i kompromisu z byłymi stalinowcami, „byłymi” złodziejami, mordercami i ich pomocnikami, resortowymi spadkobiercami oraz dokooptowaną do układu nową targowicą.

Warto przypomnieć, że Negacja lub opozycja według Józefa  Mackiewicza są to różniące się jakością, zupełnie inne kategorie politycznych postaw i zachowań.

„Negacja systemu” nie akceptuje członków PO, SLD, PSL lub „innej” lewicy jako politycznych konkurentów, a tym bardziej sojuszników. Negacja systemu wyklucza z życia politycznego nie tylko Tuska, ale również tych, którzy w ramach operacyjnej przykrywki domagają się jego dymisji.

Negacja postuluje delegalizację nie tylko ww. partii politycznych, ale również wszystkich ośrodków ideologicznej dywersji, włączając w to Fundację Sorosa (Batorego) i zorganizowaną na wzór ruchu masońskiego żydowską organizację B’nai B’rith, reaktywowaną w Polsce we wrześniu 2007 roku. Głosi także potrzebę restytucji mienia oraz konfiskaty majątków pochodzących z trwającej nieustannie od 1944 roku kradzieży.

Czy opozycja postuluje coś takiego? Opozycja boi się nawet o tym pomyśleć.

„Opozycja” nie zwalcza systemu, lecz konkuruje z jego przedstawicielami w demokratycznych wyborach.

Elektorat opozycyjny  jest elektoratem powielającym w myśleniu i działaniu stereotypy i schematy powstałe w czasie komunizmu sowieckiego w latach 1944–89, a także jest w większości podporządkowany stereotypom narzuconym przez komunizm zachodni (1989–2014). Jedynym fragmentem ideologii komunistycznej, który spotyka się z negacją, jest ideologia gender.

„Opozycja” w tym zwolennicy PiS nie mają na ogół świadomości, że przekaz propagandowy lewicy już dawno temu uległ dywersyfikacji i jest emitowany nie tylko w jawnie lewicowych mediach typu TVN i GW, ale także powielany w różnej formie przez „niezależne i prawicowe” ośrodki. Elektorat opozycyjny nie dostrzega faktu, że poza indywidualnymi wyjątkami, lewica w Polsce to lewica komunistyczna, a różnice w nazwach i deklaracjach programowych wynikają jedynie z segmentacji rynku politycznego na kilka grup docelowych. Opcja opozycyjna, pławiąc się w pyszałkowatej bufonadzie, nie była w stanie przez 25 lat wskazać i nazwać po imieniu nowego wroga, który porzucił ideologię sowieckiego komunizmu na rzecz marksizmu kulturowego (Gramsci), stanowiącego ideologiczne podłoże Unii posteuropejskiej.

Elektorat „opozycyjny” ma kłopot z odpowiedzią na zasadnicze pytanie: „czy lewica ma prawo wtrącać się do polityki”. Ciut lepiej jest z pytaniami pomocniczymi: czy niepolska lewica ma prawo wtrącać się do polskiej polityki? Czy obca agentura ma prawo kreować polską scenę polityczną?

Wariant opozycyjny nie przewiduje także zmiany ustroju i restytucji państwa polskiego, lecz „zmianę i odbudowę polskiej demokracji”, wyrażaną często hasłem ” odzyskajmy Polskę”. Pytanie zasadnicze brzmi: w jakim zakresie i na jak długo, bo jeżeli na demokratyczną kadencję, to na pewno zaledwie częściowo i nie na zawsze.

Można w tym momencie zacytować umiarkowany głos krytyczny Aleksandra Ściosa:

„Gdy prezes Prawa i Sprawiedliwości nawołuje do „obrony demokracji”, a politycy jego partii dywagują o „psuciu” obecnego ustroju i „wypaczaniu” jego istoty, pojawia się pytanie: jakiej demokracji chcą bronić? Jeśli tej stworzonej przez III RP – są to apele autoryzujące fikcję. To państwo nie zostało nagle zepsute przez reżim PO-PSL. Było chore już w chwili poczęcia, a dzisiejsze patologie są stanem całkowicie naturalnym dla magdalenkowej „demokracji socjalistycznej”.

„Nie trzeba więc wezwań do „obrony demokracji” ani troski o sondażowe wyniki, lecz wezwania do obalenia układu rządzącego i zniesienia „republiki” III RP. To prawdziwy cel opozycji. By go osiągnąć, ma prawo stosować wszystkie środki, w szczególności zaś odwoływać się do aktywności obywatelskiej i demokracji bezpośredniej. Mądra opozycja nie będzie traciła czasu na parlamentarne przepychanki i farsę „wotum nieufności”. Nie będzie uganiać się za mitycznym „centrum” ani nawracać wyznawców PO, lecz postawi na potencjał milionów swoich zwolenników i na nich zbuduje swoją pozycję. Oznacza to obowiązek organizowania manifestacji i ulicznych protestów, prawo do nękania reżimu strajkami i kierowania wezwań do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Tylko w ten sposób opozycja policzy szeregi zwolenników i zerwie zasłonę fałszywej demokracji”.

Jedną z intelektualnie zaniedbanych różnic w ledwo co dychającym, prawicowym dyskursie między koncepcją niezłomną a pisowską jest odmienny stosunek do demokracji. Bezrefleksyjna i niemalże fanatyczna uległość gremium decyzyjnego w PiS-ie oraz dużej części jego elektoratu w stosunku do demokracji po raz kolejny wyszła na jaw przy okazji kongresu zjednoczeniowego prawicy „Czas na zmiany”.

W wygłoszonym na kongresie przemówieniu profesor Gliński wyartykułował cytowane już, przyjęte z entuzjazmem hasło przewodnie brzmiące „Zmiana i odbudowa polskiej demokracji”. Kandydat na „premiera technicznego” w przemówieniu trwającym 30 min odmienił aż 48 razy słowo „demokracja”, nie używając ani razu słowa „wolność”.

Zapowiadana przez PiS „zmiana i odbudowa polskiej demokracji” jest apelem o politycznie poprawną dyscyplinę, skierowanym do patriotycznej, lecz spacyfikowanej części społeczeństwa.

Jeżeli PO wiedzie Polskę drogą, na której końcu znajduje się przepaść, to analogicznie PiS prowadzi miliony swoich zwolenników na manowce złudzenia, podobnego do tego z 1989 roku. Powtórka z historii polega na tym, że po raz kolejny wmawia się patriotycznej części społeczeństwa, „że tego i tego nie można”, „że się nie da”.

Wbrew głoszonej tezie o rzekomym popsuciu demokracji w ostatnim czasie, wypada jasno stwierdzić, że degeneracji uległy tylko niektóre jej funkcje, lecz jej istota – zasadniczy trzon – pozostał nienaruszony. Demokracja bowiem prawie zawsze jest niepoczytalna i taką okazuje się regularnie, wybierając przez lata, kolejno: Jaruzelskiego, Wałęsę, Kwaśniewskiego, Komorowskiego na prezydentów III RP.

Wszystkim tym, którzy teraz, po 25 latach (!) chcą zmieniać i odbudowywać demokrację trzeba dobitnie powiedzieć – kto wam durnie kazał razem z komunistami budować i autoryzować przez 25 lat taki system w Polsce?

Remedium

Aby nie powtórzył się rok 1989, należy zamienić konformistyczną retorykę na język krótkiej mowy – tak, tak; nie, nie. W innym przypadku rozbudzony polski patriotyzm sczeźnie na jałowym biegu.

PS Mimo wyrażonej krytyki, uważam PiS, a przede wszystkim jego zwolenników, moich rodaków za “żywioł polski”, bez którego nie sposób zbudować wspólnego frontu walki o Polskę.

__________________________________

Grafika źródło: http://padre.info.pl/patriotyzm/

O autorze: CzarnaLimuzyna

"Tylko prawda jest ciekawa". Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.