Do legionowej centrali patriotycznego kontrwywiadu

Najwyższemu urzędowi nauczycielskiemu na Legionie i zarazem centrali patriotycznego kontrwywiadu, który jest trzonem naszej świętej antyrosyjskiej krucjaty, donoszę (jako podwójny ruski agent ofkors), że oprócz gen. Polko pojawiło się na forum publicznym dwóch nowych groźnych sowieckich agentów. Znani są opinii publicznej jako Robert Winnicki i Grzegorz Braun. Podobnie do generała Polko, obaj zaczęli rozgłaszać pogłoski jakoby Putinowi nie opłacało się wkraczać na terytorium Polski i dokonywać zbrojnej okupacji naszej Ojczyzny. Co gorsza, demaskują nasz naiwny sojusz z USA i Izraelem oraz goebbelsowską propagandę stosowaną w interesie obu graczy przez naszych „niezależnych” patriotów, co może prowadzić do niepotrzebnych pytań o słuszność naszej bezkompromisowej i świętej antyrosyjskiej krucjaty. Takie wywrotowe działania mogą zachwiać naszym niezłomnym i powszechnym strachem przed ruskimi czekistami walącymi kolbami w drzwi naszych domów i potem gwałcących nasze żony, albo zachwiać naszą patriotyczną wiarą, że wszyscy zachodni, wschodni i bliskowschodni agenci są pod kontrolą ruskich agentów i przez nich weryfikowani. Zaś już zupełnie karygodne jest pomniejszanie przez rzeczonych winy Rosji za to, co dzieje się od roku na Ukrainie. Werbalnie wyrażają możliwość, że być może ktoś inny tam jest rozgrywającym i ma miejsce realizacja jakiegoś antypolskiego geopolitycznego projektu opracowanego na Zachodzie i Bliskim Wschodzie, a nie w Moskwie. Mieszają też niepotrzebnie w naszych patriotycznych umysłach jakimiś odległymi Chinami i „egzotycznymi sojuszami” (za szanownym zapinio), odwracając naszą uwagę od kluczowej misji dla polskiej racji stanu wyrażonej słowami „Ceterum censeo Russem delendam”.

Robert Winnicki
Robert WinnickiFragmenty wywiadu z Robertem Winnickim (polecam cały):

A więc to nie Rosja jest największym wrogiem Polski? Od mniej więcej pół roku taki słyszymy głównie przekaz w największych mediach.

Fundamentalna wojna kulturowa, cywilizacyjna, jaka odbywa się również w naszym kraju, o której mówiłem wcześniej, nie unieważnia starych jak świat sporów o charakterze geopolitycznym. Rosja jest naszym, znacznie silniejszym, sąsiadem i rywalem w tej części Europy, a jej powrót do imperialnych ambicji wiąże się z wieloma problemami również dla Polski. Ale jeśli ktoś próbuje skoncentrować cały wysiłek intelektualny i polityczny Polaków na walce z Rosją, to oczywiście sprowadza ten wysiłek na manowce.

Czyli nie grozi nam inwazja armii rosyjskiej i rozpaczliwa obrona na linii Wisły?

W dającej się przewidzieć przyszłości – nie. Histeria jaką obserwujemy w tej sprawie w ciągu ostatnich kilku miesięcy, zwłaszcza jeśli zestawimy ją z brakiem jakiejkolwiek realnej debaty geopolitycznej w polskiej przestrzeni publicznej, praktycznie od 1989 roku, także w kontekście polityki wschodniej, to najlepszy przykład na zdziecinnienie, by nie rzec, zidiocenie naszych elit. Nie widać na horyzoncie scenariusza, który dawałby Putinowi dodatni bilans rachunku zysków i strat z bezpośredniego, militarnego atakowania Polski. Co nie znaczy, że nasze interesy nie ścierają się i nie będą się ścierać w przyszłości.

Co oznacza taka polityka w praktyce, w Polsce? Na przykład gdy chodzi o Ukrainę i konflikt w Donbasie? Komu powinniśmy kibicować – wspierać Ukraińców czy myśleć o odzyskaniu Lwowa we współpracy z Moskwą?

Rozumiem, że pytanie ma charakter prowokacji, ukazującej pustotę haseł, jakie wybrzmiewają w debacie publicznej w Polsce. Po pierwsze – jakakolwiek rewizja granic to dziś sprowadzenie na Polskę takiej ilości problemów, których nasze państwo nie byłoby w stanie udźwignąć. To są postulaty całkowicie niepoważne, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę skład narodowościowy i proporcje ludności na Zachodniej Ukrainie. Po drugie – „wspierać Ukrainy” tak jak to robią nasi niepoważni politycy, czy to z PiS-u czy z PO, od jesieni ubiegłego roku, oczywiście nie powinniśmy. […] Gospodarczo ponosimy największe straty, a w zabezpieczaniu elementarnych interesów wobec sytuacji na Ukrainie o kilka długości wyprzedzili nas nie tylko Niemcy, ale i wspomniani wcześniej Węgrzy. Po raz kolejny przegrywamy ważną sprawę i po raz kolejny nasi głównonurtowi politycy oraz niektórzy publicyści ogłaszają coś w rodzaju „zwycięstwa moralnego”. A to ani zwycięstwo, ani moralne.

 

Grzegorz Braun – „rusofil”, „ruski agent”, „antysemita”

Z tego, że Putin został wychowany przez zbrodniczą organizację KGB i został wytypowany do rządzenia narodem rosyjskim i innymi narodami, nie wynika, że on jeden ponosi odpowiedzialność za to, co się w świecie dzieje. Jak się taką rzecz dzisiaj powie w Polsce, jak się zgłosi takie zastrzeżenie, że to nie jeden Putin jest czynny na Ukrainie, że także inni szatani tam działają to zostaje się natychmiast ruskim agentem. [wypisz wymaluj legionowy kontrwywiad – przyp.P]

[…]

Jeżeli ktoś dzisiaj nie trzyma równego kroku i nie koncentruje się na pryncypialnym potępianiu złego reżimu moskiewskiego, tylko mówi, że różni inni tam działają [na Ukrainie, inni szatani niż Putin – przyp.P], to jest łatwo popaść pod takie oskarżenie „rusofil”, „antysemita” – to jest nastraszniejsza rzecz. Ja owszem, jestem rusofilem, będąc jednocześnie pryncypialnie antysowieckich poglądów [Asadow i Circ takie połączenie nie mieści się w głowie – przyp.P]. Jestem rusofilem w takim samym stopniu w jakim jestem belgofilem, chorwatofilem i serbofilem.

[…]

Nie jest tak, że nie dostrzegam rosyjskich sentymentów do imperium sowieckiego. […] Jeśli my się skoncentrujemy na złym Putinie i niedobrych Rosjanach to popełnimy ten sam błąd, jaki popełniał wolny świat przez parę lat II wojny światowej w trakcie walki z Niemcami, pomijając to, kim jest Józef Stalin. Nawet rządowa polska prasa w Londynie była cenzurowana przez Brytyjczyków, żeby tam nie pojawiały się, broń Boże, żadne wycieczki pod adresem Sowietów. Dzisiaj w prasie w Polsce nie ma miejsca na szerszą refleksję krytyczną, która dostrzegałaby także innych inicjatorów tej wojny ukraińskiej. Nie byłoby wojny urkaińskiej, gdyby nie inicjatywa imperium amerykańskiego i to jest oczywiste dla wszystkich, którzy rzetelnie interesują się, co w trawie piszczy i kto dzisiaj rozgrywa, kto jest przy piłce.

Dla naszego najwyższego urzędu nauczycielskiego i kontrwywiadu nie jest oczywiste, kto jest rozgrywającym, czyli wg Brauna brakuje tu rzetelności, albo jasności umysłu. Osoby piszące o innych szatanach i umniejszające rolę Rosji na Ukrainie są przez legionowy kontrwywiad cenzurowane, atakowane i stygmatyzowane dokładnie tymi samymi etykietkami „rusofil”, „sowiecki agent”, choć ich repertuar jest dużo bogatszy. No dobrze, odłóżmy już na bok broń satyry i „lewacką” krytykę.


Gorąco polecam przeczytać uważnie cały wywiad z Robertem Winnickim, bo jest on jedynym politykiem tak dobrze artykułującym Polską Rację Stanu, którą jest uzyskanie przez Polaków podmiotowości i prowadzenia suwerennej polityki wewnętrznej i zewnętrznej. Daję mu swoje poparcie. Przy okazji krótko i treściwie opisał, na czym polega patologia władzy w Rosji, która z dawnym komunizmem ma już mało wspólnego (niektórzy tego nie zauważyli). Grzegorz Braun z kolei, moim zdaniem, niezwykle trafnie diagnozuje sytuację geopolityczną na świecie. Wszystkie ideologiczne konstrukty mi znane i szczegółowe informacje, na które trafiam i weryfikuję potwierdzają, że scenariusze zarysowane przez Brauna nie tylko są potencjalnie możliwe, ale już realizowane. Obecna krucjata antyputinowska i doraźna propaganda robiona przez media głównego nurtu i redakcję Legionu służy bardziej zaciemnieniu tego obrazu niż jego ukazaniu, co sprzyja siłom chcącym nas zaangażować w konflikt na Ukrainie.

O autorze: Poruszyciel

Stworzony na podobieństwo. Rozum i Wiara. Prawda i Miłość. Wolność i Godność. Bóg, Honor, Ojczyzna! Sprawiedliwość.