Gnida

Kino to potęga. Nietrudno wyobrazić sobie poruszającą widzów scenę, w której Hitler, z wykrzywioną wyrzutami sumienia twarzą, popełnia samobójstwo w chwilę po tym, jak dowiaduje się o „polskich obozach śmierci”. Ostatnie sceny nasączone byłyby ciszą, w której lubiący nastrój kontemplacji kinoman odnalazłby właściwą przestrzeń kontrastującą z dotychczasową gestykulacją głównego bohatera. Podobnie jak bohaterka Idy w konfrontacji z ciemną przeszłością, filmowy bohater wychodzi z tej próby zwycięsko. Czy taka kreacja nie byłaby warta Oskara?

gnida_1

Nie bez powodu ojcowie nowoczesnej propagandy odnoszącej spektakularne sukcesy w Polsce, Josef Goebbels i Włodzimierz Lenin, mawiali o sztuce filmowej jako o najważniejszym z rodzajów propagandy. Zgrabnie nakręcone, mniej lub bardziej ruchome obrazy i naprawdę dobra gra aktorska, z wyrazistymi emocjami filmowych bohaterów, potrafią zachwycić i wzruszyć.

„Dobry film wczoraj widziałem”. Na tym to właśnie polega. Wykreowany obraz niejednokrotnie budzi w nas emocje, wcale nie słabsze od tych w realnym życiu. Propagandowe treści zawarte w konstrukcji dramaturgicznej filmu i w postaciach indywidualnych lub zbiorowych bohaterów kodują w głowach stereotypy. Nie chodzi w tym przypadku o tych, którzy znają prawdziwą historię i potrafią odróżnić umowną lub kłamliwą fabułę filmu od faktografii, lecz o tych, którzy jej nie znają.

Tak było z hollywoodzką superprodukcją, filmem „Opór” (Defiance)o walczących z hitlerowcami dzielnych braciach Bielskich. Fakt dokonanych grabieży i mordów na ludności polskiej przez żydowską partyzantkę oczywiście nie zmieścił się w filmowej narracji. Na groteskę zakrawa fakt, że ostatni z żyjących braci, Aron Bielski (Aron Bell), wraz z żoną zostali w 2007 roku oskarżeni przez policję w USA o oszustwo, porwanie oraz o dokonanie kradzieży 250 tysięcy dolarów z kont bankowych pewnej staruszki, notabene Polki. W wyniku ugody sądowej oszuści zwrócili poszkodowanej 260 tys $. /Linki w przypisach/.

A jak jest z filmową prokurator z filmu Ida?

Film o „potrzebie ciszy i kontemplacji” został nagrodzony Oskarem. Co zostanie w głowach widzów po jego obejrzeniu? Czy owa cisza i kontemplacja znalazłyby uznanie, gdyby nie wątek polsko- żydowski? Czy Paweł Pawlikowski, „polsko-brytyjski reżyser pochodzenia żydowskiego”, zrobiłby taki film, gdyby nie miłe chwile spędzone na emigracji w towarzystwie byłych stalinowców?

„Paweł Pawlikowski, który do Oksfordu przyjechał z Polski jako młody chłopak, a Wolińską poznał, studiując w latach 80. u jej męża, prof. Brusa. Państwo Brusowie podejmowali go podwieczorkami”. Wsieci.pl Pudrowanie bestii.

Jak niektórzy wiedzą, domniemany pierwowzór – prawdziwa żydowska morderczyni sądowa z czasów stalinowskich, dożyła swoich dni poza Polską, wiodąc dostatnie życie, wraz z mężem Beniaminem Zylberbergiem (Brusem) pochodzącym z tego samego miotu co inny stalinowski przestępca, hołubiony w neokomunistycznej III RP, Zygmunt Bauman. Ceremonia pogrzebowa w obrządku żydowskim odbyła się w roku 2008 z udziałem między innymi przyjaciela domu, byłego komunisty prof. Kołakowskiego. Sama Helena Wolińska-Brus (Fajga Mindla), uciekinierka z niemieckiego getta (w rzeczywistości uratowali ją Polacy), pierwsze ideologiczne szlify zdobywała w środowisku lewicowych terrorystów. Gdy po latach na wniosek IPN wydano za nią europejski nakaz aresztowania, Wolińska  przyjęła sprawdzoną wielokrotnie taktykę obrony, sugerując, że jest ofiarą antysemickiej nagonki. Sposób okazał się na tyle skuteczny, że brytyjskie władze, nie wydały zgody na jej ekstradycję do Polski. Zbrodniarka do końca swoich dni wykazywała się butą: „prokuratorowi, który mnie ściga, ukręciłabym łeb”.

Kino to potęga. Nietrudno wyobrazić sobie poruszającą widzów scenę, w której Hitler, z wykrzywioną wyrzutami sumienia twarzą, popełnia samobójstwo w chwilę po tym, jak dowiaduje się o „polskich obozach śmierci”. Ostatnie sceny nasączone byłyby ciszą, w której lubiący nastrój kontemplacji kinoman odnalazłby właściwą przestrzeń kontrastującą z dotychczasową gestykulacją głównego bohatera. Podobnie jak bohaterka Idy w konfrontacji z ciemną przeszłością, filmowy bohater wychodzi z tej próby zwycięsko. Czy taka kreacja nie byłaby warta Oskara?

Na koniec zacytuję głos krytyka filmowego Krzysztofa Kłopotowskiego

„Pawlikowski podjął roztropną decyzję zawodową stawiając w centrum swojego filmu dwie polskie Żydówki: jedną angeliczną a drugą demoniczną. Żydzi są ciekawsi dla świata i oczywiście dla samych siebie, niżeli Polacy. Mają nieporównanie większą dynamikę umysłu, trzy razy dłużą historię i wielokrotnie większy wkład w rozwój rodzaju ludzkiego. Nic też dziwnego, że etniczny Polak występuje jako prostak, który nie ma pojęcia o tych skarbach duchowych. Jest mordercą antysemitą na ohydnej prowincji. Niemców w ogóle nie ma. Wojny nie widać.

Polska to taki kraj w Europie Środkowej, gdzie kiedyś mieszkał genialny naród: demoniczny i anielsko dobry, ale został wybity przez lokalnych prymitywów. Tak pomyśli sobie wielu widzów na świecie. Przecież nie znają skomplikowanej historii tej peryferii Zachodu. Nie wiedzą też, że Polska była rajem dla Żydów aż do końca XIX wieku, na tle innych państw Europy. A za okupacji niemieckiej polskie państwo podziemne karało śmiercią za donosy na ukrywających się”.

____________________________________________________________

Grafika: Kopacz looking At

Linki: pierwszy, drugi

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.