Skok na SKOK. I kto tu krzyczy „łapać złodzieja”?

Szanowni Państwo.

Młyny mediów mętnego nurtu mielą na najwyższych obrotach. Tzw. aferę SKOKów rozdmuchano do granic absurdu, kreując ją na największą aferę finansową w dziejach III RP. Coraz głośniej słyszy się w tej sprawie o komisji śledczej, co w konsekwencji może doprowadzić do zabetonowania tak nieszczęśliwego dla Polski układu rządowego z Platformą na czele.

I choć już na pierwszy rzut oka środowiska na pograniczu PiS-SKOKi nie zachowały w tej sprawie 100-procentowej „sterylności”, to odczuwam niewypowiedzianą wręcz złość, że na te wściekłe, acz inteligentne i przebiegłe ataki mediów można odpowiedzieć jedynie wymachiwaniem zdjęciem z Komorowskim i Panami z WSI. Co w odbiorze przeciętnego widza zachęconego pozostałymi interlokutorami danego programu publicystycznego może zostać uznane tylko jako odwracanie kota ogonem i przejaw desperackiego ataku na oślep.

Nie wiem czy Pan Bierecki robił na SKOKach jakieś przekręty, czy nie. Natomiast przyprawianie jego środowisku znamion mafii ociera się o himalaje tupetu i szczyt sk****syństwa! Zwłaszcza, a może przede wszystkim ze względu na realne grzechy atakujących w tej sprawie.

Przyjrzyjmy się bliżej socjotechnicznym półprawdom, jakie się nam serwuje na śniadanie, obiad i kolację w mediach mętnego nurtu. I przede wszystkim, kto to mówi.

1. Największa afera finansowa III RP

Słowa Balcerowicza były niczym prawda objawiona. To po jego rozmowie w studio Tomasza Lisa media podchwyciły zanętę i na dobre zabrały się do ataku. W rzeczywistości straty były niewielkie i dotyczyły wąskiej grupy klientów SKOK Wołomin trzymających tam depozyty ponad chronione przez Fundusz Gwarancyjny 100 tys. euro. Warto przypomnieć, że dzięki autorowi tej sentencji doszło do jednej z największych afer w historii gospodarki światowej, zwanej „terapią szokową”. Balcerowicz, działając na usługach międzynarodowych bankierów, doprowadził do życiowych tragedii, strat majątków przez miliony Polaków oraz rozszabrowania polskiego przemysłu.

2. Szef KNF listy pisze

Całą jatkę rozpoczął szef KNF Andrzej Jakubiak, który zamiast zawczasu kontrolować podejrzanych finansistów, zabawił się w publicystę, pisząc „list do najważniejszych osób w państwie” o podejrzanej operacji Biereckiego związanej z wyprowadzeniem kapitału zagranicę. Samego Jakubiaka trudno oceniać w tej sprawie, jako bezstronnego arbitra, gdyż jak wskazuje jego oświadczenie majątkowe siedzi w kieszeni banków komercyjnych chcących zniszczyć SKOKi, posiadając 5 kredytów, w tym 3 hipoteczne! Już tylko ta informacja świadczy o potężnej aferze, gdyż człowiek mający kontrolować banki jest ich klientem. Tymczasem wydaje się, że współpraca na linii Jakubiak-banki układa się modelowo. KNF nie tylko jątrzy w sprawie SKOKów, przenosząc potencjalnych klientów do banków. Jest niemal bezradne w sprawie „afery frankowej”, której straty zwykłych Polaków sięgają czasem niemal dwukrotności pobranych kredytów hipotecznych.

3. Szef KNF listy pisze, a media atakują za odgrzewane kotlety

Sprawa wyprowadzania kilkudziesięciu milionów przez Biereckiego do Luksemburga o której napomniał szef KNF była jedynie pretekstem do frontalnego ataku na SKOKi. Dziś o tej sprawie już nikt nie pamięta, skupiając się na odgrzewanych kotletach sprzed dawna. O tym, że Fundusz Gwarancyjny ratował klientów SKOK Wołomin, o przekrętach w SKOKu Wołomin czy SKOKu Kopernik wiadomo była od dawna. Dziwnym trafem żadne z mediów mętnego nurtu nie rozpętało wojny kilka miesięcy temu. Balcerowicz też nie krzyczał o największej aferze III RP. O sprawie napisały jedynie „media pisowskie” atakując bezczelność ludzi związanych z WSI i PO, które swoimi złodziejskimi działaniami w SKOK Wołomin czy Kopernik niszczą opinię wszystkich kas. Do ataku ruszono dopiero wtedy, gdy znaleziono hak na Biereckiego.

4. SKOK Wołomin = Kasa Krajowa = Grzegorz Bierecki = PiS

Wspomniany atak na Biereckiego rozpoczęto po odpaleniu zapalnika, jakim był list szefa KNF. Sprawa żyła dość krótko i zbyto ją stwierdzeniami, że wyprowadzenie kilkudziesięciu milionów za granicę może i było w granicach prawa, ale było co najmniej niemoralne. Od tego czasu mówiono już tylko o mitycznych 3 miliardach złotych, a całą winę za przekręty WSI i PO zwalono na Biereckiego i środowiska związane z PiS! Gdy szef Kas Krajowych informował nadzór o nieprawidłowościach w Wołominie, bez odwzajemnienia. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że sprytne socjotechniki mediów mętnego nurtu doprowadziły do tego, iż przeciętny odbiorca ma wdrukowaną kalkę pt. „PiS ukradło 3 miliardy ze SKOKów”.

5. O mitycznych 3 miliardach strat

Były szef KNF Stanisław Kluza w rozmowie z Rafałem Ziemkiewiczem stwierdził, że podawana przez media suma 3 miliardów jest nieco myląca. Po pierwsze, podkreślił, że przy odrobinie dobrej woli i sprawności menadżerskiej można było pokusić się o to, by SKOKi, w których defraudowano majątki spróbować odratować. Właśnie za pieniądze z Funduszu Gwarancyjnego. Dodał przy tym, że suma wypłacona przez Fundusz nie oznacza literalnie sumy strat zainteresowanych SKOKów. Lecz należy ją rozumieć, jako fundusze ratunkowe służące upłynnieniu przepływu finansowego w danym SKOKu.

6. Klienci bankow komercyjnych, czyli my wszyscy,  zapłaciliśmy za 3 miliardy strat

Kolejna bajeczka opowiadana przez ludzi opłacanych przez zagraniczne banki. Instytucje finansowe grasujące po Polsce obłowiły się w podobno kryzysowych czasach na potęgę, transferując część swojego zysku do spółek matek za granicę, choćby w postaci „usług doradczych” itp. przepłaconych praktyk. Polacy, jako klienci banków komercyjnych są traktowani jak maszynka do robienia pieniędzy. Płacą choćby najwyższe stawki za korzystanie z kart kredytowych w Europie. Albo co już wspominałem, wykrwawiają się na śmierć płacąc za kredyty złotówkowe denominowane we frankach szwajcarskich. Przyprawienie czarnego luda całemu sektorowi SKOK za pośrednictwem kilku cwaniaczków z WSI spowoduje odpływ kapitału ze SKOKów do banków. Cóż, zwykła inwestycja z dodatnią stopą zwrotu.

7. Gdyby nie nadzór KNF blokowany przez PiS, to biedni ludzie potraciliby ostatnie grosze

To taka historia alternatywna na zasadzie co by było, gdyby. Nie da się tego w żaden sposób zweryfikować, a najbardziej zagadkowe w tej sprawie jest to, że dopóki KNF nie miał nadzoru na SKOKami, to wszystko kręciło się bez jakichś większych afer. Zatem równie dobrze można postawić pytanie, czy to właśnie nie nadzór KNF, jak widać dziurawy, nie doprowadził do złodziejskiego procederu w SKOKach?  Dosyć ważną kwestią jest też dopowiedzenie, że przekrętów dokonywano w czasach rządów Platformy, a wiemy jak w tych czasach działa Prokuratura z Sądami. Plotki, które przytaczają niektórzy dziennikarze mówią o tym, że część śledczych lub kontrolujących SKOK Wołomin miała być pod ogromną presją grożącą utratą życia.

8. SKOKi to przybudówka PiS finansująca pisowskie media i Ojca Rydzyka. To jest ten układ szukany przez Kaczyńskiego!

Czyż można sobie wyobrazić większy tupet dziennikarzy mediów mętnego nurtu, czy polityków PO wypowiadających powyższe oskarżenia? Zupełnie niszowe media sympatyzujące z PiSem, nie mające zbyt dużego wpływu na opinię publiczną, bardziej na przekonanych, nazywa się podejrzanym układem na styku biznesowo-politycznym? Czymże są praktyki w mediach mętnego nurtu, które stanowią niemal 100% przekazu „dla lemingów”? Reklamy spółek skarbu państwa i biznesmeni o korzeniach post-PRLowskich ładują potężne pieniądze w reklamę w „zaprzyjaźnionych mediach”. W zamian dostają w tych mediach peany pochwalne na temat partii rządzącej chroniącej interesy tych najpotężniejszych, skazując na wegetację lub emigrację zwykłych obywateli. Media reżimowe w swojej propagandzie chronią również interesy banków zagranicznych działających w Polsce. Podkopują patriotyzm, tradycje i katolicyzm. Przez swoje seriale, programy śniadaniowe, reality shows, paradokumenty czy programy lifestyle’owe popularyzują sodomię, chamstwo i zło w celu zniszczenia wszelkich wspólnot i stworzenia konsumenta idealnego. To jest prawdziwy styk biznesu z mediami i polityką doprowadzający do praktycznie upadku totalnego i marnowania wielkich szans w naszym kraju.

9. Konieczna komisja śledcza

Muszę się przyznać, że jak widzę posłów PO na konferencji prasowej mówiącej o „strasznych przekrętach” autorstwa PiS, konieczności powołania komisji śledczej, czy jak apelują do Andrzeja Dudy o zawieszenie (!) kampanii wyborczej w celu oczyszczenia się z rzekomych zarzutów, to pewne narzędzie właśnie otwiera mi się w kieszeni. Ci sami posłowie, którzy wijąc się jak piskorze przez całą niemal kadencję musieli tłumaczyć się w mediach ze wszystkich afer PO, które jak wiadomo aferami nie były. Zaś komisje śledcze w sprawach Amber Gold, afery taśmowej, fałszowania wyborów czy innych spraw były przecież zbędne, bo stanowią jedynie „pole do walki politycznej” i nie warto ich powoływać pod koniec kadencji, bo i tak nic nie wyjaśnią. Zresztą, komisje śledcze i tak same się skompromitowały będąc w przeszłości czymś w rodzaju cyrku. Aż tu nagle… komisje śledcze są super, bo mogą nam wiele wyjaśnić.

10. Komorowskiego przyłapano na przypadkowym zdjęciu

Tak, Komorowski nie ma nic wspólnego z WSI. To czysty przypadek, że zrobił sobie zdjęcie ze złodziejami ze SKOKu Wołomin. To przypadek, że jako jedyny głosował przeciwko likwidacji WSI. To przypadek, że miał związki z fundacją Pro Civili. To przypadek, że jego syn jest podejrzewany przez Jacka Kurskiego o związki ze SKOK Wołomin. Tylko szkoda, że pisze się o tym tylko w mediach niezależnych lub opozycyjnych. Ciemny lud tego nie kupi.

Podsumowując, afera SKOKów jest jedną bardziej wyrafinowanych, przemyślanych i wymyślnych narracji medialnych działających w obronie obecnego reżimu. Pytanie, czy skutecznych? Wszystko zależy od zapału mediów i polityków PO, które jeśli tylko umiejętnie rozegrają tę sprawę politycznie, mogą w pełni utrzymać władzę po podwójnych wyborach.

Co najsmutniejsze w tej sprawie. Środowiska pisowskie znajdują się w trudnej do rozwikłania kwadraturze koła. Jeśli chcą rozwijać swoje media i choć trochę rozszczelnić główny przekaz, są zmuszone wręcz do tego, by w tej nieczystej grze przyjąć taktykę przeciwnika polegającą na wpływaniu na media poprzez politykę lub nie do końca moralnie operacje biznesowe. Inaczej przegra już na starcie, gdyż same datki wiernych Radio Maryja są niewystarczające na szersze przebicie się przez medialny mur. Jeśli w tę grę wejdzie, naraża się na ataki, takie jak teraz.

Teza którą głoszę na swoim blogu od dłuższego czasu polega na tym, że klucz do zmian w Polsce na lepsze tkwi w największym stopniu od władzą nad mediami. To one są najpotężniejszym czynnikiem wpływającym na naszą rzeczywistość, to one potrafią wmówić masom największe kłamstwo jako prawdę objawioną. Jeśli środowiska skupione w PiSie chcą przejąć władzę w Polsce, powinny przestać grać pod dyktando fortepianu mediów mętnego nurtu i dokonywać coraz to nowych wolt programowych, ideowych czy wizerunkowych. Najpierw muszą sobie zadać pytanie, w jaki sposób, choćby siłą, rozbić monopol telewizji w postaci TVP, TVN i Polsatu i na ich miejscu postawić choć jedną stację telewizyjną o podobnym zasięgu i możliwościach technicznych, choć o przekonaniach patriotycznych. Gdyby taka telewizja istniała, dziś łatwiej byłoby się PiSowi bronić przed większością z absurdalnych zarzutów wobec SKOKów. Andrzej Duda nie musiałby uciekać przed pytaniami dziennikarzy w sprawach in vitro, Smoleńska czy SKOKów, zaś szerokie masy dostałyby wyczerpujące wiadomości o tym kim naprawdę jest Bronisław Komorowski i kto stoi za SKOKiem Wołomin.

O autorze: Migorr

Jestem równolatkiem tworu zwanego "Trzecią Rzeczpospolitą". Moje marzenie: Aby jej kres, którego konsekwencją będzie budowa Wolnej Polski nastąpił jeszcze za mojego życia.