Szef FBI nie przeprasza Polaków. Niech Polacy zatem przypomną, jakie państwo finansowało Adolfa Hitlera

Szanowni Państwo.

Haniebne, oszczercze słowa szefa FBI stawiające Polaków w jednym rzędzie z Niemcami i Węgrami, jako kolaborujących z „nazistami” (w domyśle niezidentyfikowany naród przybyły do nas z kosmosu), nie doczekały się sprostowań. Więcej, zainteresowany popisał się niezwykłym przejawem buty i arogancji, stwierdzając, że nie przeprosi Polski za te słowa. Kolportując przy tym zdania, że choć w Polsce nie brakowało bohaterów narażających życie w celu ratowania Żydów, to istnieli też szmalcownicy.

W dobrą stronę zmierza Andrzej Duda, który w „Faktach Po Faktach” w ramach dezaprobaty po słowach szefa FBI zadaje pytanie, czy jeśli wśród Amerykanów byli obywatele krzywdzący w czasie II WŚ Żydów, czy to znaczy, że ramię w ramię szli podczas tamtego okresu z Niemcami?

To pytanie to krok w dobrą stronę, ale nie taka powinna być odpowiedź państwa poważnego na tak oszczercze kalumnie pod naszym adresem. Należy przy tym dodać, że nie mamy w tym przypadku do czynienia z chlapnięciem głupstwa, ale rozmyślnego kłamstwa wymierzonego w grabież Polaków w postaci miliardowych odszkodowań za utracone mienie w czasach wojny.

Dajmy sobie też spokój z historyjkami o drzewkach w pewnych instytucjach, bo to Amerykanów nie zaboli i nie wywoła litości. Poważne państwo odpowiedziałoby na tak haniebne oszczerstwo analogicznie do niego. A, że nie odpowie, możemy być pewni znając posunięty do absurdu filosemityzm naszych elit politycznych.

W normalnym państwie jego głowa wystąpiłaby w orędziu do milionów widzów, podkreślając, bez udziału jakiego państwa komory gazowe unicestwiające Żydów nigdy by nie miały prawa powstać.

Dojście nazistów do władzy nie byłoby możliwe bez finansowego, naukowego i gospodarczego wsparcia żydowskich bankierów ulokowanych na Wall Streat, czyli nieformalnych władców Stanów Zjednoczonych.

Niech wystarczy już przykład sprzedania niemieckiemu koncernowi IG Farben technologii wytwarzania ropy z węgla należącej do Standard Oil Rockefellera. Czy pożyczek udzielanych Niemcom przez Wall Streat. Dzięki czemu Wermacht osiągnął tak wysoką zdolność bojową. Amerykańskie koncerny, takie jak np. IBM dostarczały również technologię służącą z powodzeniem, choćby do ewidencjonowania więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych.

Część badaczy uważa, iż proniemiecka polityka Stanów Zjednoczonych w latach międzywojnia, była od początku nastawiona na sztuczne wywołanie wojny w Europie w celu zarabiania Wall Streat dzięki kredytom na zbrojenia i reparacje. Drugi cel Amerykanów polegał na wyhodowaniu konkurencji w Europie mającej zdegradować Wielką Brytanię z pozycji kolonialnego mocarstwa światowego. Już sam Traktat Wersalski miał być „szyty na miarę” przyszłej hiperinflacji i wybuchu nacjonalizmu w Niemczech.

Zawsze bałem zadać się to pytanie, ale szef IBM ten wstyd ze mnie zdjął. Mianowicie, w myśl zasady prawa mówiącej o tym, że sprawcy (zleceniodawcy) przestępstwa należy szukać wśród tych, którzy zyskali po zbrodni.

Zatem, znając wykonawców zbrodni Holokaustu i nie podważając oczywistej mocy sprawczej NSDAP w tej sprawie. Może szef FBI wie.

Kto najwięcej zyskał, zyskuje i chce uzyskać w przyszłości z powodu obrzydliwej zbrodni Holokaustu?

Więcej o Amerykańskich korzeniach NSDAP: http://www.polskapartianarodowa.org/index.php?option=com_content&task=view&id=216&Itemid=46

O autorze: Migorr

Jestem równolatkiem tworu zwanego "Trzecią Rzeczpospolitą". Moje marzenie: Aby jej kres, którego konsekwencją będzie budowa Wolnej Polski nastąpił jeszcze za mojego życia.