Czy Biblia nie zakazuje nienawiści?

Melduję, że zawiesiłem publikację poniższego wpisu Circ, opublikowanego pod tytułem „Biblia nie zakazuje nienawiści”.
Na naszym portalu tytuły nie powinny mieć formy zawierającej nieprawdziwe twierdzenia, szczególnie jeśli dotyczy to wiary.
Circ, jeśli chcesz dyskutować o nienawiści, to chociaż daj znak zapytania przy tak prowokacyjnym tytule.

Zważ na te słowa:

„A kto by zgorszył jednego z tych maluczkich, którzy wierzą, temu lepiej by było, by zawiesić na jego szyi kamień młyński, a jego wrzucić do morza.”

Poniżej oryginalny wpis Circ wraz z komentarzami:

############################################################################################################################

 

Czytam komentarze na Frondzie i widzę jak ludzie prawi co rusz oskarżani są przewrotnie o nienawiść. Faryzeuszom wolno nienawidzieć, a innym nie wolno.

Airwolf się tłumaczy niejakiemu Henkowi;

Z jakiej nienawiści? Co ty bredzisz. To że Chazana oskarżano o odmowę wykonania aborcji jest kłamstwem i niejednokrotnie o tym pisano. Zarzuty dotyczą odmowy wskazania innego lekarza do czego Chazan był zobowiązany oraz okłamywania ich i przeciągania procedur.

 

”Kto nie ma w nienawiści…”

Tak, mamy mieć zło w nienawiści, a nawet ojca i matkę…by pójść za Jezusem.

 

Jak mi ktoś tu jeszcze raz Michnikiem pojedzie to mu łeb ukręcę.

 

Na nierozum nie ma żadnego lekarstwa, bo szczęka opada.

EmailFacebookTwitterGoogle+LinkedIn

O autorze: circ

Iza Rostworowska

9 Comments

  1. 1 maja 2015 godz. 12:38

    Airwolf raczej nie należy do ludzi prawych, ale z tą nienawiścią to racja. Tylko, że jak świat odrzucił rozum, to można już tylko o emocjach dyskutować.

  2. Poruszyciel
    1 maja 2015 godz. 13:52

    Biblia nie zakazuje nienawiści

    Chodzi o biblię szatana? Może zmień tytuł notki…

    ”Kto nie ma w nienawiści…”

    Żydowskie „mieć kogoś w nienawiści” oznacza mniej kochać. Gdy Żyd miał kochankę, mówiono, że ma swoją żonę w nienawiści. Gdy Żyd nie karał syna, mówiono, że ma go w nienawiści. Mieć w nienawiści ojca i matkę oznacza kochać ich mniej niż Pana Boga. Trzeba kochać ojca i matkę, ale „mieć ich w nienawiści”, bo Bóg jest na pierwszym miejscu.

    W języku polskim słowo nienawiść ma inne znaczenie niż użyte tam hebrajskie słowo. Jest zaprzeczeniem miłości. Rozmawiamy tutaj po polsku, a nie hebrajsku, więc warto mieć to na uwadze. Jeśli chcesz się ćwiczyć w prawdziwej nienawiści to nauki powinnaś brać u mistrza, a jest nim Szatan. Św. Teresa od Jezusa mówi, że rozumna nienawiść do swoich wrogów to domena szatanów.

    Jak mi ktoś tu jeszcze raz Michnikiem pojedzie to mu łeb ukręcę.
    Na nierozum nie ma żadnego lekarstwa, bo szczęka opada.

    Ukręciłaś już łeb całemu legionowi katolików, ocalał jeszcze chyba tylko insane i zapinio. Posłuchaj, co x.Guz mówi o Michniku i jego poglądach. Czy widziałaś jakiegokolwiek księdza, który za „nierozum” ukręca łeb? Czy Jezus tak robił? Nie, głupotę leczy się modlitwą i nauczaniem, choć jak widać niektórym pysznym osobom nawet takie środki nie pomagają.

  3. 1 maja 2015 godz. 15:20   – w odpowiedzi do: insane 12:38

    //to można już tylko o emocjach dyskutować. //

    No, właśnie, widzimy też tę tendencję na Legionie.

  4. 1 maja 2015 godz. 15:23   – w odpowiedzi do: Poruszyciel 13:52

    Żydowskie „mieć kogoś w nienawiści” oznacza mniej kochać.

    Kogo Bóg kocha tego ciężko doświadcza krzyżem.
    Miłość to nie jakieś emocjonalne cimcirymci, ale miecz prawdy który siecze.

    //Ukręciłaś już łeb całemu legionowi katolików

    To nie katolicy ale faryzeusze. Nie znają swojej wiary, nie rozumieją jej.

    Tobie się takie przećwiczonko bardzo przydaje, może kiedyś to zobaczysz.

  5. Poruszyciel
    1 maja 2015 godz. 16:19   – w odpowiedzi do: circ 15:23

    Kogo Bóg kocha tego ciężko doświadcza krzyżem.
    Miłość to nie jakieś emocjonalne cimcirymci, ale miecz prawdy który siecze.

    Czyli sama widzisz, że to nie ma nic wspólnego z Bożą nienawiścią.

    Tobie się takie przećwiczonko bardzo przydaje, może kiedyś to zobaczysz.

    Osoby narcystyczne, zapatrzone w siebie, lubią przypisywać sobie cudze zasługi, a własne błędy przerzucać na innych. Urojona doskonałość i pewność siebie pozwala im łatwiej manipulować, naginać rzeczywistość i moralność do własnych potrzeb. Tyle rzecze psychologia, czyli jedna wielka herezja ;-), możesz spać spokojnie.

    „kiedyś”… to przyjdzie dzień Damaszku i każdy pozna prawdę o sobie, tymczasem dzisiaj głosisz szkołę nienawiści. Kto jest Twoim mistrzem, Szatan, czy Bóg? Jeśli Twoja nienawiść jest rozumna, zgodnie ze słowami św. Teresy od Jezusa wchodzisz w domenę szatanów. Jeśli jest nierozumna, zgodnie z Twoimi słowami powinnaś ukręcić sobie łeb, bo na to nie ma żadnego lekarstwa.

  6. 2 maja 2015 godz. 00:22

    „Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. 17 Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. 18 Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!” 19 Drugi rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!” 20 Jeszcze inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść”. 21 Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych!” 22 Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”. 23 Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. 24 Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty””.
    Obowiązki uczniów Jezusa
    25 A szły z Nim wielkie tłumy. On odwrócił się i rzekł do nich: 26 „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. 27 Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.
    28 Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? 29 Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: 30 „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”.
    31 Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? 32 Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.
    33 Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.
    34 Dobra jest sól; lecz jeśli nawet sól smak swój utraci, to czymże ją zaprawić? 35 Nie nadaje się ani do ziemi, ani do nawozu; precz się ją wyrzuca. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!”

  7. space
    2 maja 2015 godz. 02:04

    Autor: Piotr Rostworowski OSB, „W szkole modlitwy”, TYNIEC Wydawnictwo Benedyktynów

    „Aby żyć w społeczności ludzkiej prawdą Eucharystii, nie mogę przeto tolerować w sobie nienawiści ani niechęci do żadnego człowieka. Muszę mieć ugruntowane przekonanie, że wykluczenie z mej miłości choćby jednego tylko człowieka uderza prosto w Najświętszy Sakrament, bo sprzeciwia się jego łasce zasadniczej, łasce jedności.

    Wykluczając kogokolwiek, sam się ekskomunikuję od Chrystusa. Jeżeli nie potrafię kochać na przekór złu, ponoszę klęskę jako uczeń Chrystusa. Taka jest wewnętrzna logika Eucharystii. Gdbybyśmy to zrozumieli, nie byłoby tylu osób, które częstą Komunię Świętą potrafią łączyć ze świadomie podtrzymywaną nieżyczliwością, a może nawet i nienawiścią do ludzi. Przykład takich osób niczego nie dowodzi przeciwko skuteczności tego sakramentu, ale jest upomnieniem, że łaska jego nie działa automatycznie, w sposób magiczny, ale wymaga współdziałania osoby ludzkiej. Tam, gdzie tego współdziałania nie ma, człowiek nie staje się lepszy nawet przez tak wielki dar Boży, ale może się nawet stać gorszy przed opór stawiany łasce i miłości.”

  8. 2 maja 2015 godz. 03:15   – w odpowiedzi do: space 02:04

    Piąta tajemnica radosna
    ZNALEZIENIE PANA JEZUSA

    Dlaczego Jezus został Sam w Jerozolimie? Dobre dzieci nie postępują w ten sposób. Przecież Matka powiedziała Mu, gdy Go znalazła: „z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Dlaczego Jezus sprawił Swoim rodzicom ból?

    Tym wydarzeniem mówi nam On coś bardzo ważnego. Ewangelia podaje: „potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany”. Wypadki w Jerozolimie ukazują, że był poddany dlatego, że Sam tego chciał, w sposób całkowicie wolny od jakiegokolwiek zewnętrznego lub wewnętrznego przymusu. Innymi słowy był ze Swymi rodzicami tylko i wyłącznie z miłości.

    Do podobnej wolności – już w dorosłym życiu – wzywa On nas też w innym miejscu Ewangelii. Mówi bowiem: „Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem” (Łk 14,26).

    O co tu chodzi? Rzecz jasna nie o nienawiść do osoby; byłoby to sprzeczne z całym nauczaniem Jezusa. Ale Jezus zwraca tu uwagę na konieczność wyzwolenia się z wszelkich możliwych patologii w relacji z drugim człowiekiem. Patologie te są szczególnie częste w rodzinie – szantaż emocjonalny, wymuszanie miłości (udawanej zresztą, gdyż nie można wymusić prawdziwej), celowe wzbudzanie poczucia winy… Skutkuje to strachem przed otwartością, przed okazaniem rzeczywistych uczuć (zwłaszcza negatywnych, jak żal albo gniew), unikaniem poruszania tematów „niebezpiecznych” lub sygnalizowania potrzeb nieakceptowanych przez bliskich. W końcu takie życie rodzinne staje się męczącym, frustrującym udawaniem.

    Prawdziwa miłość wymaga wolnego wyboru, świadomej decyzji wolnej od ulegania manipulacjom, a zwłaszcza wolnej od poczucia winy. Wymaga mówienia prawdy o swoich problemach, uczuciach czy potrzebach. Wymaga właśnie znienawidzenia w sobie wszelkich skłonności do patologicznych więzi.

    Jezus wzywa, aby już w dzieciństwie być posłusznym rodzicom z miłości, a nie ze strachu. Tym bardziej człowiek dorosły powinien być wolny w relacji ze swoimi rodzicami.

    I nie tylko zresztą z rodzicami. Starożytna apologia sławi wolność chrześcijan w stosunku do państwa i prawa. Mówi, że są oni posłuszni wszelkim zarządzeniom i zwyczajom, ale sposób ich życia wskazuje, że stoją ponad każdym prawem.

    Kiedy się to przejawiało? Ano wtedy, gdy człowiek stawał przed wyborem między wiernością Bogu albo prawu. Wówczas nic nie mogło powstrzymać chrześcijanina, nie bali się oni żadnych sankcji karnych ani moralnych. Nie straszna im była nie tylko groźba więzienia lub śmierci, ale także hańby i społecznego potępienia. Wolni byli też od więzi rodzinnych – św. Perpetua wybrała męczeństwo mimo błagań rodzonego ojca, by tego nie uczyniła…

    Dwunastoletni Jezus też opuścił rodziców w imię spraw Swego Boskiego Ojca. Stanowi to dla nas kolejną, bardzo ważną wskazówkę. Nie powinniśmy próbować Go naśladować powodowani żadnym motywem ziemskim. Ani rozgoryczenie zniewoleniem, ani gniew na manipulujących nami członków rodziny, ani wreszcie pragnienie własnego dobra czy miłość do samej wolności nie powinny nami powodować. Jest to bowiem sprawa delikatna. Tylko z miłości do Boga potrafimy tak ukierunkować nasze dążenia, by nie skrzywdzić siebie lub najbliższych.

    http://ipliszka.com.pl/spo%C5%82ecze%C5%84stwo/religia/rozwa%C5%BCania-r%C3%B3%C5%BCa%C5%84cowe/

  9. 2 maja 2015 godz. 03:19

    Różaniec to najpiękniejsza modlitwa, i bardzo trudna.
    Nic tak nie rozwija jak trud.

Podaj dalej
0Shares

O autorze: Asadow

Marek Kulczycki - współzałożyciel Legionu Św. Ekspedyta, członek Konfederacji Blogerów Kontakt w sprawach administracyjnych, technicznych i redakcyjnych: legion.piorunujacy@gmail.com