Psychologiczne interpretacje 12 stopni pychy wg. św. Bernarada- do P. rip van Winkle

Notkę tę dedykuję Panu ”rip van winkle” odnośnie faktu, że potocznie i bez zrozumienia używa słowa ”pokora”, więc i nie wie co to prawda.

zmęczony prof. Guz coś tam niezbyt przemyślanie „chlapnął”…

…a pokornie, Circ, to mogę być tylko i wyłącznie wobec Papieża (po co dalej się rozpisywać…)

 

Co powie o psychologia o niezdrowej ciekawości  która jest pierwszym stopniem wprowadzenia nas na drogę pychy (oddalenia od prawdy) co prowadzi do  choroby umysłowej i psychicznej, a na końcu do szaleństwa?  Jak zaczyna się wchodzenie po 12 stopniach nie-poznania, lekceważenia prawdy? Dziś to zaczyna się już w dzieciństwie które formuje świat, nie rodzice.

System uczynił, ze zagonieni i zbiedniali rodzice sami borykając się z problemami   nie są zorientowani w tym jakie pułapki przygotował świat na dziecięcą ciekawość.  Szkoła zarzuca  masą zbędnych informacji i poucza „macie prawa jak dorośli” przytaczając zaraz ‚wykorzystywanie’ w rodzinie i  milcząc  że niebezpieczeństwo czeka na dzieci w 99,9% na zewnątrz rodziny, np.  czeka tam pokolenie  satyrów z niepełnych rodzin też zarażonych niezdrową ciekawością  polujący na coraz to młodsze nimfetki lub chłopców jak w niemodnej już bajce o wilku i Czerwonym Kapturku (teraz modna Mangha) Nie mówi się o obowiązkach np. posłuszeństwa . Już małe dzieci świat wprowadza na drogę pychy przez niezdrową ciekawość- grzech pierwszych rodziców.

Psycholog szkolny, ani inny nie powie tego nikomu, choć chętnie zagląda w dzieciństwo szukając ‚patologii’, bo tego nauczył się na Freudzie, Jungu, Adlerze i późniejszych ich uczniach.

A tu Bernard z Clairweaux, ciągle aktualny.

l. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła

 

Każdy z nas, mówi św. Bernard, musi, przede wszystkim, poznać samego siebie i „dojrzeć własną nędzę”. Musimy przecież wiedzieć kim jesteśmy, co się w nas i co się z nami dzieje, dokąd zmierzamy, gdzie chcemy zmierzać, dokąd powinniśmy zmierzać.

Musimy wiedzieć. co powoduje, że jesteśmy wolni, a co nas zniewala. co nam służy, a co nas niszczy, kiedy wzrastamy a kiedy się degenerujemy. Musimy znać swoje braki. wady. słabości i błędy. Potrzebne jest to nam do odnalezienia własnego miejsca w życiu, do znalezienia się w każdej sytuacji, do uniknięcia nieszczęścia. Przykrości, kompromitacji. Potrzebne jest to nam również po to, byśmy mogli pracować nad sobą. doskonalić się, posuwać się do przodu, a nie do tyłu, w górę, a nie w dół. Musimy być w ciągłym kontakcie z prawdą o nas samych, by móc sprawować nad sobą kontrolę i nad wszystkim tym co robimy.

Człowiek jest istotą niedoskonałą. Jego możliwości są bardzo ograniczone. Jest też ograniczony czasem i przestrzenią. Jego „pojemność” jest zatem niewielka. Musi więc bardzo roztropnie gospodarować swoim „potencjałem”. Jeśli uczyni jedną „inwestycję” nie uczyni innej. Musi zatem wybierać jedno kosztem drugiego. Wybór taki jest często bardzo ograniczony. Niekiedy wcale go nie ma. Tylko bowiem szaleniec odrzuca to, co mu służy na rzecz tego, co go niszczy.

W pierwszym rzędzie nie może nam, co chyba jest oczywiste. zabraknąć „potencjału” dla poznania samego siebie, zobaczenia i pełnego uświadomienia sobie własnej „nędzy”. dla sprawowania nieustannej kontroli nad sobą. Tym, co nie tylko utrudnia ale także, w konsekwencji, faktycznie uniemożliwia spełnienie tej podstawowej dla nas czynności jest, stwierdza św. Bernard, ciekawość. Jest ona, sama w sobie, czymś absurdalnym. W jej efekcie przecież, angażując często wiele sił, środków i czasu, nabywamy informacje i rozumienia, które są i będą dla nas całkowicie bezużyteczne. Jest ona ponadto rodzajem obżarstwa. Obżarstwo zaś nie powoduje jedynie „niestrawności”. Nie bez powodu jest jednym z grzechów głównych. Przede wszystkim jednak ciekawość odwraca naszą uwagę od samych siebie, jest, jak mówi św. Bernard, chorobą duszy będącą przyczyną zaniedbywania siebie i zajmowania się wszystkim innym.

Ponieważ dusza taka nie zna siebie – czytamy w traktacie „O stopniach pokory i pychy” – wygnana jest jakby na zewnątrz, „aby paść koźlęta” (por. Pnp 1.8). Koźlętami. oznaczającymi grzech, słusznie mógłbym nazwać oczy i uszy. bowiem jak śmierć weszła na świat przez grzech, tak do duszy przez te właśnie okna przenika. Takie to więc koźlęta wyprowadza na pastwisko w ciekawości swojej, nie troszcząc się o poznanie swojego wnętrza. Bo istotnie gdybyś, człowiecze, badał się dokładnie byłoby dziwne, żebyś jeszcze na co innego zwracał swą uwagę! Posłuchaj ciekawcze, Salomona, posłuchaj głupcze, Mędrca: „Z całą pilnością strzeż serca swego” (Prz. 4. 23), w tym mianowicie celu. by wszystkie zmysły czuwały i strzegły źródła dającego życia. Dokąd to ciekawcze od siebie odchodzisz? Czyjej opiece powierzasz się na ten czas? Jak śmiesz podnieść oczy ku niebu – ty, co zgrzeszyłeś przeciwko niemu? Patrz w ziemię, abyś poznał samego siebie”.

Ciekawość zamienia naszą świadomość w wielkie śmietnisko. Wszystkie te śmieci zakrywają to co ważne, cenne, istotne. Rodzi się w nas chaos, w którym się gubimy. Zarazem zaczynamy mieć poczucie pewnego nasycenia, wewnętrznego bogactwa. Czujemy się pełni. To, w połączeniu z brakiem samokontroli powoduje, iż zaczyna nas powoli ogarniać pycha. Nie widzimy naszych błędów, słabości, nie czujemy pustki. Jesteśmy zatem we wszystkim O.K. Nasze wady, których nie zwalczamy, powiększają się. Zaczynają coraz bardziej dawać znać o sobie skutki grzechu pierworodnego. Uwalniają się niskie instynkty. Zaczynają w nas, przyjmując taką czy inną, czasami, wydawałoby się zaskakującą postać, dominować. Budzą się w nas „demony”.

To ciekawość. mówi św. Bernard. spowodowała upadek szatana, grzech Ewy. „Szatan – czytamy – odpadł od prawdy przez ciekawość, albowiem wpierw z wielkim zainteresowaniem podglądał to czego potem grzesznie pożądał i zuchwałe oczekiwał”. Ewa wiedziona ciekawością uległa namowom szatana.

 

http://www.fronda.pl/blogi/jozue/dwanascie-stopni-pychy-wg-sw-bernarda-z-clairvaux,37628.html

Nie można OSĄDZIĆ wielu tysięcy lat tradycji pokoleń zdaniem że ks. profesor coś chlapnął. Kimże jest ten co to mówi?  Ile już stopni pychy zaliczył? Niech przyłoży do siebie lustro Bernarda.

 

O autorze: circ

Iza Rostworowska