Kampania prezydencka rozpala umysły Polaków. Albo zmiana władzy, albo początek wojny domowej

Szanowni Państwo.

Miało być nudno, bez wyrazu i miałko. Tymczasem, szczególnie po rozstrzygnięciach z I tury wyborów prezydenckich, zrobiła nam się najbardziej emocjonująca, nieprzewidywalna i pasjonująca kampania chyba w całej historii III RP.

Co jest przyczyną? Przede wszystkim podłoże obecnego konfliktu w Polsce i głęboka polaryzacja społeczna na „tradycjonalistów” i „kosmopolitów”. Wszystko zbiegło się w czasie z kryzysem gospodarczym,który wyzwolił, i w efekcie kuli śnieżnej, wciąż wyzwala coraz większy radykalizm    ludzi młodych. Chyba po raz pierwszy w tak wielkim stopniu podważono cały system, jaki od 26 lat serwują nam postkomuniści, zdaniem niektórych, jeszcze bardziej bezwzględny, przebiegły i perfidny, niż komuna. Ogromną rolę odgrywa Internet, z którego młode pokolenie czerpie informacje, zamiast głównych wydań dzienników telewizyjnych.

Do tego doszły niesamowite zwroty akcji w kampanii, takie jak błyskotliwa konwencja Andrzeja Dudy, sensacyjne wyniki I tury w postaci wygranej polityka PiS oraz wielkiego poparcia Pawła Kukiza. Albo jak telewizyjna debata w TVP, która zamiast okazać się gwoździem do politycznej trumny Komorowskiemu, dała mu odetchnąć i przywróciła nadzieję na niemal niemożliwe przed niedzielą-czyli reelekcją.

Wspomniana debata była jednym z największych widowisk w historii polskiej telewizji. Zgromadziła ponad 10 milionów 600 tysięcy widzów, zaś jej otoczka przypominała nieco walkę o mistrzostwo świata w bokserskiej wadze ciężkiej. Byli sekundanci w postaci współpracowników, dopingujący kibice, błyskające flesze i mikrofony. Była w końcu walka zakontraktowana na pięć rund, były nieczyste uderzenia, zaś po samej debacie doszło nawet do fizycznych starć przy gmachu TVP w rzeczywistości z udziałem Andrzeja Hadacza.

O wyborach rozmawiają wszyscy. Widzę to też po swoim otoczeniu, gdzie ludzie nie interesujący się dotąd polityką, sami z siebie rozpoczynają dyskusje na ten temat. Od czasu do czasu zaglądam na niepolityczne strony, jak „demotywatory”, które niemal połowę treści poświęcają wyborom. Według portalu parówkowego ludzie każą usuwać swoich dobrych znajomych ze swoich profili facebookowych lub nawet zrywają relacje w „realu”, bo znajomy zagłosuje na innego. Zaś podczas debaty telewizyjnej, sieć komórkowa Play, której, uwaga! grupą docelową jest młodzież, miała tak niskie obciążenie sieci pod względem wykonywanych połączeń, iż myślała, że to…awaria.

Niesamowicie wyglądają też uliczne spotkania wyborcze z Andrzejem Dudą. Tak wielkich tłumów, tak wielkiego entuzjazmu i tak wielkiej energii nie było jeszcze w kampaniach PiSu nigdy. Sympatycy Komorowskiego, choć nieliczni, również złapali wiatr i w niczym nie przypominają smętnych i znudzonych klakierów z I tury. Inne dane, książka Wojciecha Sumlińskiego opisująca brudy z życia obecnego prezydenta bije rekordy sprzedaży i jest bodaj najchętniej czytaną pozycją w maju. Dziennikarz lokalnych mediów nie poruszających wielkiej polityki, przytacza błagania swojej córeczki, która prosi żeby przy kolejnej rodzinnej imprezy dorośli już „nie rozmawiali o tych samolotach”, bo znowu się pokłócą. Niepolityczne dotąd kabarety od tygodni w swoich skeczach grają scenki polityczne na potęgę.

A przed nami jeszcze debata w TVN, która znowu może odwrócić bieg tej kampanii.

Ale największe emocje dopiero przed nami, gdyż ostateczny wynik będzie oscylował wokół remisu. Wszystko wskazuje na to, że obecnemu reżimowi uda się zmobilizować na II turę osoby nieobyte politycznie, szczególnie ze ściany zachodniej będącej rezerwuarem „lemingów”. Właśnie dzięki wielkiej oglądalności debat. Po stronie Dudy stanie część wyborców Kukiza oraz mniejszych partii Obozu Patriotycznego. Choć część sympatyków byłego rockmana Duda nie przyciągnie z powodu ich urazu do Kościoła i „teorii spiskowych Macierewicza”. Inna część tego elektoratu wrzuci do urny głos nieważny, epatując swoją nieprzekupnością i nie głosowaniem na mniejsze zło.

No właśnie, pijąc do tego ostatniego. Bardzo możliwe jest zwycięstwo Komorowskiego w wyborach o włos, nawet bez specjalnego fałszowania wyborów. Zaś przewaga nad Dudą może być mniejsza, niż ilość oddanych głosów nieważnych. A ta pula, właśnie z powodów wyborców Kukiza świadomie skreślających obu kandydatów, okaże się wyższa, niż w I turze. Do tego możemy mieć do czynienia z przekłamanymi (albo uczciwymi, choć mieszczącymi się w granicach błędu) sondażami exit-poll dającymi wygraną Dudzie, z korektą następnego dnia na rzecz Komorowskiego przez PKW.

Nie trzeba być zatem wybitnym prorokiem, by przewidzieć reakcję PiSu i środowisk patriotycznych na taki hipotetyczny scenariusz. Pomnych o ewidentne szwindle w wyborach parlamentarnych. Dodając do tego kolejne afery wynikające z ujawnionych rozmów z restauracji u Sowy.

Zatem, albo dojdzie do zmiany lokatora Pałacu Prezydenckiego przy wybuchu szampanów na Krakowskim Przedmieściu, albo istnieje ryzyko społecznego buntu na niebywałą skalę. A jak wiemy, służby ochoczo podpalające budki pod ambasadami chętnie w to wejdą. A nawet jeśli do tego buntu nie dojdzie teraz, to zostanie on odłożony z jeszcze większą siłą do wyborów parlamentarnych mogących zbiec się w czasie z Marszem Niepodległości. Co zbiegnie się w dodatku z pompowaniem sondaży Kukiza czy zjednoczeniu się środowisk konserwatywno-liberalnych.

Najciekawsze zatem  dopiero przed nami. Przy ewentualnej wygranej Dudy  będzie nie mniej ciekawie. Ataki mainstreamu rozbujają konflikty w najlepsze. Niezależnie od wyniku wyborów, szykuje się gorące lato i upalna jesień.

 

O autorze: Migorr

Jestem równolatkiem tworu zwanego "Trzecią Rzeczpospolitą". Moje marzenie: Aby jej kres, którego konsekwencją będzie budowa Wolnej Polski nastąpił jeszcze za mojego życia.