Czy to koniec Ruchu Narodowego?

1440953897_0jgyi6_600

Szanowni Państwo.

Zapowiadało się obiecująco. Postały 11 listopada 2012 roku Ruch Narodowy, jako koalicja ugrupowań narodowych, wolnościowych i niepodległościowych (m.in. MW,ONR,UPR), był polityczną emanacją fenomenu wielotysięcznych Marszów Niepodległości. Oddolna inicjatywa tysięcy patriotów, najpierw w formie Komitetu Wyborczego Wyborców, a od 10 grudnia 2014 roku partii politycznej, była wielką nadzieją na pokoleniową zmianę w polskiej polityce. Może nie na tę chwilę (śladowe poparcie w ostatnich wyborach wynikające z większej krzykliwości ich bezpośrednich rywali), ale za cztery, osiem, dwanaście lat, gdy obecne elity się zestarzeją, a młodzi z RN nabiorą niezbędnego doświadczenia politycznego poprzez pracę u podstaw i zwieranie szeregów. Tak zresztą przewidywał w jednym ze swoich felietonów Mariusz Max Kolonko, który twierdził, że już za kilkanaście lat to młodzież z Marszu Niepodległości może przejąć władzę w Polsce. Co warte podkreślenia, wydawało się, że w Ruchu Narodowym nie ma zbędnej „napinki” na doraźne wyniki polityczne, ale na stopniowe, spokojne i systematyczne budowanie struktur oddolnych, które ma zaowocować w przyszłości. W przeciwieństwie do innych prawicowych inicjatyw politycznych tworzonych odgórnie, poddających się już po pierwszej wyborczej porażce.

Tymczasem na politycznej scenie pojawił się antysystemowy „mesjasz”, który zdołał przebić szklany sufit i zdobyć aż 20% w wyborach prezydenckich. Już po wyborach prezydenckich z dużym dystansem wobec Kukiza wypowiadał się kandydat Ruchu Narodowego na Prezydenta RP Marian Kowalski. Niemniej jednak Paweł Kukiz obiecywał miraż w postaci zjednoczonej koalicji antysystemowej, mającej zmieść z powierzchni ziemi obecny establishment. Im dłużej trwały targi o miejsca na liście, selekcje kandydatów na listy Kukiz ’15, tym widoczniejszy stał się pełzający niebezpiecznie rozłam w ramach Ruchu Narodowego. W końcu, para w garnku strąciła pokrywkę. Ze startu na listach Kukiza zrezygnował Marian Kowalski, o czym więcej w filmikach poniżej. W następstwie tych wydarzeń, niedawny kandydat na Prezydenta został usunięty ze stanowiska wiceprezesa Ruchu Narodowego. Zaś ONR ogłosił swoje wyjście z koalicji RN.

http://prostozmostu.net/kraj/robert-winnicki-o-odwolaniu-mariana-kowalskiego-z-funkcji-wiceprezesa-rn

http://prostozmostu.net/opinions/cala-prawda-o-starcie-rn-z-list-kukiz15

http://prostozmostu.net/opinions/onr-ruch-narodowy

 

Niech zatem powyższe wydarzenia związane zarówno z Ruchem Narodowym, jak i całym sektorem „antysystemowym”, w którym zamiast interesu Polski bardziej liczy się partykularny interes partii i kanapowych partyjek, uświadomi nam wszystkim jak płonne były nadzieje związane z tymi środowiskami. „Dobrze gadali”. Co do tego, można było się zgadzać. Ale w świecie polityki bardziej liczy się praktyka, a nie teoria. Po ostatnich wydarzeniach, pomimo moich sporych nadziei związanych z Ruchem Narodowym na przyszłość (co nie wyklucza się z moim obecnym poparciem dla „jedynie słusznej” opozycji), zadaję sobie pytanie. To znaczy, czy Ruch Narodowy jest w stanie zmienić Polskę, jeśli nie potrafił zachować jedności już przy pierwszym napotkanym płotku? Czy jest w stanie to zrobić, jeśli w tak dziecinny sposób dał się rozegrać przez Kukiza? A co najsmutniejsze, obserwując ożywione dyskusje pod przytoczonymi postami na Facebooku, nie ma w nich już ani śladu jedności, jaką znamy z atmosfery Marszu Niepodległości. Zarówno jedna, jak i druga strona sporu wyzywa się od debili, zdrajców, itp. itd.

Nie wiem co by było lepsze dla Ruchu Narodowego analizując obecny spór wewnętrzny w łonie tej partii. Lepiej sprzedać część swoich ideałów i schować szyld, zagryźć zęby, skundlić się przed samozwańczym guru, a prywatnie kumplem Wojewódzkiego, startować z jednej listy wraz z ludźmi z PO, SLD, Palikota czy ekspertami w dziedzinie kręcenia filmów porno… Ale w zamian wygrać coś wielkiego, czym by było kilka mandatów poselskich, które mogłyby spopularyzować Ruch Narodowy? Czy może lepiej nie iść na żadne kompromisy i iść powoli, ale do przodu do władzy? To trudny dylemat, ale mam wrażenie, że w tym przypadku decyzje w Ruchu podejmowano odwrotnie, jak dotychczas, czyli odgórnie. Jeżeli lider partii Robert Winnicki mówi o tym, że pod swoim szyldem na pewno nie dostaniemy się do Sejmu, to jak to świadczy o jego stanie ducha i wierze w siłę własnej partii?

Mam wrażenie, że Ruch Narodowy właśnie rozmienia się na drobne. I obym się mylił, ale to wygląda na początek końca tego projektu… A byłaby to potężna szkoda dla naszego kraju, gdyż to co robi Ruch Narodowy w „dołach” to jest coś niesamowitego, jak na realia działania młodzieży w III RP.  Spotkania, manifestacje, pączkujące stowarzyszenia, wykłady z zaproszonymi gośćmi praktycznie w każdym zakątku Polski. Oby ten fantastyczny kapitał nie został roztrwoniony lub rozdrobniony. Z tak błahego powodu, jakim jest przyjęcie taktyki działania, bo co do poglądów panuje tam przecież zgoda. To przykre, że nas Polaków tak łatwo można ze sobą skłócić. No i ciekawe czy Marsz Niepodległości się jakoś ostanie…

O autorze: Migorr

Jestem równolatkiem tworu zwanego "Trzecią Rzeczpospolitą". Moje marzenie: Aby jej kres, którego konsekwencją będzie budowa Wolnej Polski nastąpił jeszcze za mojego życia.