Ręce precz od Generała!

Jeżeli nie wiesz, Szanowny Czytelniku, co sądzić o jakiejś  sprawie, o jakiejś postaci żyjącej dawno temu, ale także o kimś współczesnym; o jakimś wydarzeniu w dziejach ludzkości, albo procesie historycznym, możesz oczywiście sięgnąć do źródeł. Z tym, że znaleźć rzetelne źródło wiedzy historycznej jest trudno. Popularne źródła, jak wikipedia, w wielu sprawach są zmanipulowane przez siły lewicowe. Z drugiej strony, gdy lewica wiesza na kimś psy, możemy śmiało odłożyć trochę pieniędzy na kwiaty, by w stosownej chwili złożyć je, jako wyraz najgłębszego szacunku, u stóp pomnika. Można też, by ułatwić sobie życie, przyjąć prostą zasadę: jeżeli  Gazeta Wybiórcza pisze, że coś jest czarne, to znaczy, że mowa jest o czymś śnieżno-białym. A już jak michnikowszczyzna oskarża kogoś o faszyzm – z dużym prawdopodobieństwem mowa jest o postaci kryształowo uczciwej. Przepraszam za ten przydługi wstęp i już przechodzę do rzeczy.

 

Przykładem takiej postaci, oczernianej przez czerwonych, a w rzeczywistości zasługującej na pomniki i osobne rozdziały w podręcznikach szkolnych, jest generał Augusto Ugarte Pinochet!

 

Generała Pinocheta spotyka z rąk lewackich oszołomów taka sama krzywda, taka sama kampania oszczerstw i łgarstw, jaka jest stosowana wobec Inkwizycji Kościoła Katolickiego. Owiewa go taka sama czarna legenda napompowana przez jego wrogów, nie mogących mu darować tego, że zrobił to, co trzeba, postawił tamę marksistowskiej zarazie. Tymczasem prawda jest całkiem inna. Aby zrozumieć konieczność, przed jaką stanął Pinochet i wierna mu armia, trzeba wiedzieć, co w Chile zrobił komunizm i komunistyczny prezydent Salvadore Allende, czyli ten, kogo Pinochet obalił 11-go września 1973 roku.

Pod rządami Allende, który doszedł do władzy w 1970 roku, bogaty kraj w krótkim czasie popadł w całkowitą ruinę! (Jakież to charakterystyczne dla rządów socjalistów…) Na półkach sklepowych nie było nawet octu, zdobiącego półki polskich sklepów pod rządami komuny. Jednak w Chile było znacznie gorzej niż w Polsce. Chilijczycy głodowali, a gdy próbowali protestować, napotykali na ulicach miast bojówki młodych marksistów, których Allende uzbrajał w kupowaną za dewizy broń (zamiast kupić jedzenie dla głodującego społeczeństwa). Gdy zabrakło w sklepach chętnie jedzonej przez Chilijczyków ryby, jaką jest dorsz, reżim komunistyczny zaproponował społeczeństwu, by przerzuciło się na skorupiaki, które można znaleźć na brzegu oceanu! Bojąc sie utraty władzy komuniści Allende stworzyli tajny plan „Z”, który zakładał przejęcie totalnej kontroli i wymordowanie przeciwników komunizmu, w tym przywódców opozycyjnych partii, dowódców wojskowych, karabinierów… Bratanica samego Allende, którą trudno posądzić o sympatie dla junty wojskowej przyznała po latach, że: „wystarczyły zaledwie trzy lata rządów stryja, by nie było w sklepach żywności i podstawowych środków czystości, a sam stryj, nie widząc wyjścia z sytuacji, modlił się o zamach stanu”! Prawdopodobnie o zamach modliło się więcej Chilijczyków…

W tej sytuacji przejęcie władzy przez Pinocheta, było aktem samoobrony.

 

Podobnie jak wtedy, gdy czytałem prawdę o Inkwizycji kiedy, będąc katolikiem, sam byłem zdumiony, jak wiele kłamstw na jej temat napisano, tak i czytając historię przewrotu w Chile, zaskoczony byłem skalą oszczerstw rozpowszechnianych na temat Pinocheta przez lewactwo. Łgarstw takich, że sam baron Münchhausen zapadłby się ze wstydu pod ziemię, gdyby coś takiego palnął!

 

Wiedzieliście P.T. Czytelnicy, że generał Pinochet formalnie nie dokonał zamachu stanu, ponieważ działał na polecenie Trybunału Konstytucyjnego i parlamentu, które w przeddzień zamachu przekazały całą władzę wykonawczą w ręce wojska?

 

Ja też nie. Taki sobie „drobny szczegół” przemilczany w lewicowych źródłach. Parlament chilijski widząc narastający kryzys, wobec uporu Allende, który odrzucił żądanie rezygnacji ze sprawowanego urzędu, na kilka tygodni przed zamachem większością głosów pozbawił Allende prezydentury!

Generał Pinochet i jego towarzysze broni musieli podjąć trudną, brzemienną w skutkach decyzję o siłowym przejęciu władzy w kraju, by odsunąć od władzy szaleńców! Na pewno wiedzieli, że będą ofiary, choć jak można przeczytać w uczciwych źródłach, robili co się dało, by ich ilość ograniczyć. Nie mieli jednak wyjścia. Ich decyzję można porównać z sytuacją w jakiej znalazł się prezydent USA George Bush, który po zamachu na WTC w 2001 roku, podjął równie trudną decyzję, nakazując zestrzelić każdy cywilny samolot znajdujący sie w przestrzeni powietrznej Stanów Zjednoczonych, który nie odpowiada na wezwanie przez radio i zbliża się do celu o kluczowym znaczeniu!

Junta Pinocheta wezwała do podania się lub do wyjazdu z kraju wszystkich zwolenników marksizmu i leninizmu. Siłę zastosowano tylko wobec tych, którzy odmówili. „Dziwną” cechą tego zamachu, niespotykaną w przypadku innych przewrotów wojskowych było to, że z rąk wojska nie zginęli żadni politycy, ani działacze partii marksistowskiej, poza samym Allende, który popełnił samobójstwo używając do tego celu pistoletu podarowanego mu przez innego komunistę, Fidela Castro.

Pinochet  rządził krajem w sposób zupełnie odmienny, niż można by sie spodziewać po „krwiożerczym generale”. Szybkość z jaką odbudował dobrobyt w Chile godna jest podziwu. Również sposób i styl, w jaki Pinochet oddał władzę, budzić powinien najgłębszy szacunek.

Lewacy próbowali się jeszcze raz zemścić na generale podejmując w 1999 roku całkiem nieudaną próbę skazania go przed sądem. (Przy okazji należy wspomnieć, że brytyjski wymiar sprawiedliwości całkiem się nie popisał, bo zarówno aresztowanie, jak i proces urągały zasadom prawa…) Z dużą satysfakcją przyjąłem wiadomość, że hiszpański sędzia Baltazar Garzon (nikogo nie zdziwi zapewne proweniencja tego pana: był deputowanym Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej!), współodpowiedzialny za tę hucpę, jaką było zatrzymanie Pinocheta w Wielkiej Brytanii w 1999 roku, sam ostatnio został oskarżony przez hiszpański Sąd Najwyższy o naginanie prawa, a już od 2010 roku jest zawieszony przez hiszpańską Radę Generalną Sądownictwa.

 

Nie przez przypadek przywołałem kilka akapitów wyżej przykład Inkwizycji. Pomiędzy działaniem chilijskiego wojska, dowodzonego przez Pinocheta, a Świętym Oficjum jest zasadnicze podobieństwo. Tak jak Inkwizycja działała dla dobra cywilizacji łacińskiej i całej Europy, tak i generał Pinochet, bohater naszych czasów, działał dla dobra swoich rodaków, dla dobra Chile i w interesie całego kontynentu południowoamerykańskiego. Podobnie jak Inkwizycja powstrzymała sekty godzące w cywilizację, tak junta Pinocheta powstrzymała zarazę komunizmu nie tylko ratując Chile, ale również powstrzymując marsz marksistów przez Ameryką Południową, nie pozwalając zbrodniczemu systemowi na opanowanie całego kontynentu.

 

O sytuacji w Chile pod rządami komunistów, o przewrocie i o samym generale, można by pisać długo. Zainteresowanych odsyłam do książek, na przykład do pozycji Romana Konika „Czarna legenda generała”, oraz do rozdziału poświęconego generałowi w książce tego samego autora:”Pod włos”, z której sam zaczerpnąłem informacje wykorzystane w powyższej notatce.

 

Na koniec mała osobista prośba:

Jakby tak gdzieś w Polsce pojawił się pomnik generała Augusto Ugarte Pinocheta (a od dawna uważam, że powinien), to proszę o cynk. Przy najbliższej okazji złożę wiązankę kwiatów u stóp bohatera.

 

z poważaniem

Lech Mucha

 

 

O autorze: Lech -Losek- Mucha

Pogodny, uczciwy, inteligentny, leniwy (bardzo), konserwatysta, nieprzejednany antykomunista. Mężczyzna, katolik, mąż i ojciec. Zawodowo - chirurg, amatorsko - muzyk, pisarz, płetwonurek, motocyklista...