Antypisowski amok salonu to strzały ślepego snajpera. W siebie. Szanse PiS na samodzielne rządy wzrastają

antypisowski_amok

Szanowni Państwo.

Od czasu, jak to ujął red. Sobieniowski, „zamorskiej wyprawy Antoniego Macierewicza”, salon dostał antypisowskich drgawek konwulsyjnych, przechodząc w kolejne stadia absurdu i śmieszności. Na ostatniej prostej kampanii ręcz zaroiło się od „strachliwych” przed PiSem obrońców „demokracji” w mediach. Jednak w minionym tygodniu osiągnięto już chyba Himalaje głupoty w ramach ataków na PiS. A raził głównie niezbyt wyrafinowany sposób w jaki tego dokonywano.

Najpierw przez niemal tydzień mielono reportaż Sobieniowskiego z Youtube. Kto obejrzał w sieci choć kilka wykładów z udziałem Macierewicza, ten wie, że chicagowskie wystąpienie było takie samo, jak każde inne. „Fakty” opublikowały słynny już materiał kilka dni po tym wydarzeniu, co wskazuje na to, że tow. Sobieniowski dostał zlecenie na wiceprezesa PiS. Tak jak wtedy, gdy przypadkiem wykopał bodaj półroczny materiał z klubu Ronina, w którym zaatakował Grzegorza Brauna za słowa o strzelaniu do dziennikarzy. Stąd, śmieszą mnie niektóre opinie życzliwych PiSowi ludzi, że Macierewicz trochę się zapomniał i popełnił błąd w tak ważnym momencie kampanii. Bądźmy pewni, że Sobieniowski mógł wybrać każdy inny filmik zawieszony w sieci z udziałem niedoszłego szefa MON i zaatakować go dowolnie wymyślonym zarzutem np. o zbyt krzywe spojrzenie, rozgrzebywanie smoleńskich demonów czy nazwanie komunisty komunistą. I równie dobrze tę samą narrację podłapałyby pozostałe pieski salonu. Warto nadmienić, że powtarzające po Sobieniowskim szczekaczki (np. Dobrosz-Oracz), nawet nie wysiliły się na oryginalność i wręcz skopiowały materiał z „Faktów”. Choć z punktu widzenia obłąkańców salonowych, można było czepić się pewnie i z dziesięciu innych wątków z tego wykładu dowodzących strasznej nienawiści wiceprezesa PiS. Zresztą, Sobieniowski dopiero teraz zaczął cytować Macierewicza z felietonu TV TRWAM pt. „Głos Polski”, którego jakoś wcześniej nie dostrzegał, mimo iż są te cotygodniowe audycje momentami naprawdę „mocne” i „dynamiczne”.

Dalej było tylko śmieszniej. Gdzieś w tle reytanowskich pohukiwań na łamach GW na straszną opozycję, okazało się, że za aferę taśmową odpowiada… PiS. „Dlaczego Polacy boją się PiSu”, dało się usłyszeć z weekendowych reklam Newsweeka. Sam nadredaktor tego pisma skamle w mediach z powodu swojego rychłego zwolnienia  z TVP. A w ostatnim programie „wyborczym”, po ośmiu latach rządów PO, jego „pluralistyczni” goście debatują nad zagrożeniem „demokracji demoliberalnej”, jaka grozi Polsce po wygranej PiS.

Rząd i Platforma nie pozostają z tyłu w tej kampanii absurdów. Córka Kopacz stwierdza, że w razie wygranej PiSu emigruje za granicę. Jej matka otwiera niedziałający gazoport w Świnoujściu, czy bredzi o najlepszym okresie dla naszego kraju za rządów Platformy. A Łukasz Abgarowicz donosi na Prokuraturę, by w sprawie afery taśmowej przesłuchać… Beatę Szydło.

Jednak to, co dzieje się w mediach od wczoraj, jest już totalnym szaleństwem. Tow. Sobieniowski relacjonuje wystąpienie Kaczyńskiego, w którym ten zwraca uwagę na choroby przenoszone przez uchodźców, jako zagrożenie. Efekt? Polecam wczorajsze „Fakty po Faktach” z Pochanke, Giertychem i Celińskim. Zaświadczam, że większego kabaretu jeszcze nie zaświadczyłem. „To język nazizmu, Holocaustu”- grzmiał Celiński. To samo podłapał Palikot czy Wyborcza poświęcająca PiSowi bodaj całe łamy. Pochanke z przyciszonym piskliwym głosem jeszcze coś dodała o Marszu Niepodległości pod „strasznym” kryptonimem „Polska dla Polaków”.

Te wszystkie tyrady wydobywające się z mediów nie tylko zadziwiają poziomem kłamstwa, śmieszności i paranoi. Salon, co mnie bardzo cieszy, stracił w ostatnim czasie pewien zmysł taktyczny i wyczucie nastrojów społecznych. O instynkcie samozachowawczym nie wspominając. Jego propaganda zawsze cechowała się brutalnością i kłamstwami, ale trzeba przyznać, że  była z ich punktu widzenia skuteczna. Do czasu. Dziś, wydaje się, że zaczyna coraz mocniej przypominać schyłkowy PRL, gdyż osiąga cele odwrotne od zamierzonych. Pewną próbką były wybory prezydenckie wygrane przez Andrzeja Dudę, choć tylko „potrącenie ciężarnej zakonnicy przez pijanego Komorowskiego” mogło zaprzepaścić jego drugą kadencję.

Śmiem twierdzić, że i tym razem sondaże kłamią, a PiS oraz Kukiz mają zdecydowanie wyższe poparcie w rzeczywistości. Natomiast paniczne zachowanie salonu jeszcze bardziej pomoże PiSowi w uzyskaniu samodzielnej większości. A kto wie, czy przy sprzyjających wiatrach (ZLEW,PSL i Nowoczesna pod progiem, Kukiz, KORWiN nad progiem) nie dojdzie w Polsce do zmiany ustroju. Nastrój zmian wyczuwa się wśród ludzi, a prawdziwym detonatorem okazała się właśnie sprawa uchodźców. W tej kwestii nie ma wątpliwości, większość naszych rodaków jest temu wyraźnie przeciwna, nie wyłączając z tego kręgu czytelników samej Gazety Wyborczej, którym zamknięto usta w komentarzach pod artykułami, bo były zbyt „ksenofobiczne”. Muszę przyznać, że słyszałem już wśród znajomych, często niezainteresowanych polityką słowa, że dopiero teraz widzą (sprawa uchodźców), jak media kłamią. Wielu normalnych ludzi razi to, że słyszą z telewizorów o swoim rasizmie czy ciemnogrodzie. Nawet zajadli do tej pory przeciwnicy „Kaczora” popierają jego stanowisko w sprawie uchodźców: „gościa nie lubię, ale dobrze gada”. Okazuje się w sondażach, że zachodnia Polska (tradycyjnie bezbożna, liberalna i komunistyczna) też przechodzi na stronę PiS.

Sądzę, że klimat do zmiany wręcz wisi w powietrzu. A kolejne słowa w mediach o faszystach, nazistach, rządach autorytarnych PiS, kolejne apele o pomoc uchodźcom i pochylanie się nad „fobiami” Polaków w tej sprawie, coraz bardziej nachalna propaganda sukcesu Ewy Kopacz, diagnozy społeczne o 90% szczęśliwych Polaków, czy nawoływania „naukowców”, że jest super, a jedynym błędem władzy jest brak właściwego komunikowania o tym społeczeństwu, staje się dla wyborców coraz bardziej niewiarygodna, niestrawna, że to odpycha wręcz od głosowania na PO. I może tylko tę siłę zmian jeszcze bardziej wzmocnić. A pamiętajmy, że nagonka na opozycję jeszcze nie osiągnęła kulminacji, przed nami choćby debata, w której cztery przepełnione żółcią osoby (Kopacz, Pochanke, Kraśko, Gugała) rzucą się z atakiem na Beatę Szydło. Ale najbardziej w tej historii cieszy mnie fakt, że salon nie wyciąga żadnych wniosków   i całkowicie się zatracił w swojej ślepej krucjacie. To piękne oglądać ich skamlenie i trzęsące się portki ze strachu.

Ciekawe, czy „pasożyty i pierwotniaki” Kaczyńskiego nie przeważą szali w wyborach na stronę PiS. Pewnie to nie było zamierzone („tropiciel” Sobieniowski), ale moim zdaniem, przy obecnych nastrojach społecznych może to się okazać najbardziej genialnymi słowami w tej kampanii.

O autorze: Migorr

Jestem równolatkiem tworu zwanego "Trzecią Rzeczpospolitą". Moje marzenie: Aby jej kres, którego konsekwencją będzie budowa Wolnej Polski nastąpił jeszcze za mojego życia.