Bezpieczeństwo zdrowotne – list do Pana Prezydenta Andrzeja Dudy

Szanowny Panie Prezydencie!

 

Wczoraj odbyło się pierwsze posiedzenie Narodowej Rady Rozwoju. Tematem posiedzenia, było: „Bezpieczeństwo zdrowotne Polaków – diagnoza sytuacji”

Poniżej kilka uwag, które mi się nasunęły po przeczytaniu skrótu prasowego z posiedzenia.

 

 System ochrony zdrowia nie może podlegać w pełnym tego słowa znaczeniu grze rynkowej – podkreślił pan, Panie Prezydencie dodając, że co do tego wszyscy eksperci z NRR byli zgodni. 

 

Ekonomia dotyczy każdej działalności człowieka. Pobożne życzenia nawet samej głowy państwa nic nie zmienią! Nie da się wyłączyć praw ekonomii w dziedzinie ochrony zdrowia, jak i w żadnej innej części gospodarki, można tylko wyłączyć pewną grupę ludzi, spod jej twardych rygorów. Podobnie robi się w dziale gospodarki jakim jest produkcja żywności. Nikt rozsądny nie próbuje wprowadzić ponownie zasad socjalistycznego rozdziału dóbr, ani zasad socjalistycznej centralnie sterowanej gospodarki w dziedzinie produkcji chleba. Pozostawia się to wolnemu rynkowi, dzięki czemu mamy sto gatunków chleba w różnych cenach i w różnej jakości. Natomiast nie chcąc, by ludzie umierali z głodu, wyłączamy pewną grupę ludzi z systemu rynkowej dystrybucji chleba i dajemy im ten chleb za darmo, najpierw jednak kupiwszy go na wolnym rynku!

 

I dokładnie tak samo musimy postąpić chcąc zapewnić ludziom dostęp do lekarzy, a jednocześnie sprawić, by poziom leczenia był wysoki.

 

Trzeba stworzyć system konkurujących ze sobą ubezpieczalni, najlepiej bez udziału państwa, oraz zapewnić równy dostęp do rynku dla podmiotów leczniczych. Polacy muszą mieć swobodny dostęp do wybranej ubezpieczalni, najlepiej w jak najbardziej dowolnym systemie, ale przede wszystkim, za pieniędzmi płaconymi ubezpieczycielowi muszą iść jawne i konkretne polisy ubezpieczeniowe, które sprecyzują co, kiedy, komu i za ile się należy!

Lekarze leczący i placówki ochrony zdrowia muszą mieć równy i wolny dostęp do kontraktów z ubezpieczalniami, a nie jak teraz zależny od znajomości w Funduszu! To pacjent, a nie urzędnik ma podjąć decyzję, do kogo, do jakiego lekarza chce iść. Trzeba uniknąć sytuacji w której w systemie zaistnieje monopol jak monopson. To pacjenci mają wybrać, głosując nogami, które jednostki ochrony zdrowia mają przetrwać, a które nie. Decydować ma pacjent, a nie urzędnik, tworzący listę placówek w ministerstwie.

 

Oczywiście, podobnie jak to jest dziś, znajdzie się pewna grupa ludzi, która z różnych powodów nie zapewni sobie ubezpieczenia zdrowotnego i dostępu do leczenia. I tym ludziom my, jako społeczeństwo musimy zapewnić dostęp do lekarzy – również podobnie jak to robimy dziś! Zrobimy to – tak jak robimy to teraz – za pośrednictwem instytucji rządowych, pozarządowych, samorządowych, organizacji pożytku publicznego i kościołów. To w ogóle nie jest żaden problem. Z całą pewnością nas na to stać.

 

Prof. Piotr Czauderna (…)

wskazał (…) na problem wysokiego udziału wydatków na ochronę zdrowia w budżecie gospodarstw domowych. – Polska ma najwyższy odsetek współpłacenia pacjentów za leki ze wszystkich krajów europejskich – zaznaczył. 

 

Ten wysoki udział wynika wprost z zasad ekonomii. Jeśli jako społeczeństwo od dawna płacimy prawie najmniej w Europie na roczne leczenie jednego chorego, i to w przeliczeniu na siłę nabywczą pieniądza (a tak wynika z kilku kolejnych raportów OECD), to to niedofinansowanie systemu wymusza różnego rodzaju oszczędności. To jest klasyczny przykład działania zasady „krótkiej kołdry”, a raczej „krótkiej kołderki”.

Aby urealnić finansowanie systemu, konieczne jest zdiagnozowanie potrzeb. Nie mogę zrozumieć, że na posiedzeniu, które nosiło tytuł  „Bezpieczeństwo zdrowotne Polaków – diagnoza sytuacji”, nikt ani słowem o tym problemie się nie zająknął!

Musimy stworzyć jawny, ale co najważniejsze – realnie wyceniony – koszyk świadczeń gwarantowanych i porównać go z budżetem przeznaczonym na jego finansowe pokrycie. Dopóki nie zbilansujemy jednego z drugim, żadna trafna diagnoza się nie pojawi. I nie ma żadnego znaczenia, czy to (niedo)finansowanie ma miejsce z budżetu państwa, czy z Narodowego Funduszu Zdrowia!

 

Chciałbym bardzo się mylić, ale gotów jestem założyć się z panem, Panie Prezydencie o butelkę bardzo dobrego wina, że jeżeli PiS po wyborach wprowadzi system ochrony zdrowia ignorujący zasady wolnego rynku – nic się nie zmieni!

 

Szanowny Panie Prezydencie.

Jeżeli wszyscy wybrani przez Pana doradcy, byli zgodni co do tego, że system ten nie może działać na zasadach rynkowych, jeżeli nikt z nich nie powiedział ani jednego słowa na temat realiów i wysokości finansowania systemu – powinien Pan koniecznie uzupełnić skład Rady o ludzi myślących mniej lewicowo…

Bez tego ani rusz…

 

Łączę wyrazy szacunku.

 

lek.med. Lech Mucha, specjalista chirurg.

O autorze: Lech -Losek- Mucha

Pogodny, uczciwy, inteligentny, leniwy (bardzo), konserwatysta, nieprzejednany antykomunista. Mężczyzna, katolik, mąż i ojciec. Zawodowo - chirurg, amatorsko - muzyk, pisarz, płetwonurek, motocyklista...