Instytut Czerwonej Profesury w Moskwie — komunistyczno-bolszewicka nienawiść do religii

Sacred_Heart_Christ_statue_executed

1936 r. Rozstrzelanie Chrystusa na wzgórzu Aniołów w pobliżu Madrytu

Instytut Czerwonej Profesury w Moskwie — komunistyczno-bolszewicka nienawiść do religii

Utopia jest wytworem umysłu opartym na jednej idei. Zabierz wiarę w tę pojedyńczą ideę,

a wiara ta upada — ponieważ rzeczywistość jest wtedy widziana taką, jaka jest.

Jean-Francis Reveli.[i]

Właściwie, to o stosunku zbrodniczego komunizmu oraz całego lewactwa na świecie do wszystkich religii — mówił już wiele lat temu bolszewicki komisarz oraz teoretyk bolszewickiej „kultury” z Instytutu Czerwonej Profesury utworzonego w lutym 1921 roku na podstawie rozporządzenia sowieckiej Rady Komisarzy Ludowych… Instytut ten był przez kilka lat bolszewicką awangardą walki z kulturą w społeczeństwie sowieckim, a zwłaszcza do walki z kulturą chrześcijańską…

Robert Royal w książce pt. „Katoliccy męczennicy XX wieku” stwierdził, że w ciągu pierwszych ośmiu lat po bolszewickiej rewolucji 1917 roku — w Rosji zniknęło bez śladu przynajmniej 200 tys. katolików. Eksterminacja wyznawców Chrystusa, zapoczątkowana przez Lenina, kontynuowana była od Europy Wschodniej po Afrykę i od Azji po Amerykę Południową.[ii]

Te komunistyczno-bolszewickie tradycje walki ze społeczeństwem i jego tradycyjną kulturą zostały przejmowane przez kolejne pokolenia komunistów oraz lewaków — tak, że tamtej pory w stosunku do religii przez różnych zbrodniczych lewackich i zbrodniczych czerwonogwardzistów czy hunwejbinów nic się nie zmieniło…

Bolszewizm jako awangarda historii dla współczesnego lewactwa

Prof. Jacek Bartyzel tak opisuje ten współczesny problem: „Gdy w XX wieku ‚awangardą‘ i ‚lokomotywą’ historii stała się ‚ojczyzna światowego proletariatu’, ‚nowoczesność’ przybrała postać ‚sowietyzacji’; obecnie analogicznego znaczenia nabrała ‚europeizacja’. Iście szatańskim narzędziem ‚detradycjonalizacji’ i rzekomej modernizacji jest schlebianie ‚młodym, świetnie wykształconym i dobrze zarabiającym’ mieszkańcom wielkich miast oraz szczucie ich przeciwko starym, niewykształconym, ‚brudnym’ i prymitywnie ‚ksenofobicznym’, ‚zabobonnie’ religijnym i ‚ślepo’ przywiązanym do tradycji mieszkańcom wsi i małych miasteczek.”[iii]

 Tak więc, poprzez detradycjonalizację i rzekomą modernizację postbolszewicka propaganda w mass mediach wtłacza młodym ludziom czystą bolszewicką nienawiść do przeciwników dalszej sowietyzacji Polski. Bo przecież przywiązani do swojej tradycji mieszkańcy kraju będą się sprzeciwiali oraz przeszkadzali w jego przekształceniu w antypatriotyczną i kulturalną pustynię, na której nieznane są takie pojęcia jak patriotyzm, rodzina czy naród.

Tymczasem, jak pisze prof. Bartyzel: „zdaniem francuskiego pisarza Paula Bourgeta (1852-1935), tradycjonalizm uczy nas, że żadne społeczeństwo nie może przetrwać, jeśli zrujnowane zostaną dwie instytucje odróżniające człowieka od świata zwierzęcego, czyli rodzina i naród.”

Komuno-bolszewizm: „precz z miłością bliźniego my potrzebujemy nienawiści”

Wykładający w Instytucie Czerwonej Profesury Anatolij W. Łunaczarski, komunistyczno-bolszewicki „komisarz oświaty, radziecki filozof i teoretyk kultury, przedstawiciel estetyki marksistowskiej” nakreślił praktyczną wizję walki z chrześcijańską kulturą poprzez sowiecką „oświatę” twierdząc, że: „Wszystkie religie są trucizną, przede wszystkim zaś chrześcijaństwo, bo chrześcijaństwo naucza miłości bliźniego i miłosierdzia, a jedno i drugie przeczy naszym zasadom” oraz „precz z miłością bliźniego my potrzebujemy nienawiści, musimy umieć nienawidzić. Tylko za tę cenę zdobędziemy świat.”[iv]

Zadaniem komunistów jest niszczenie wszelkiej moralności

Łunaczarski powiedział także, iż: „Sprzątnęliśmy królów tej ziemi, zabieramy się do królów nieba”, a jego współpracownik Stiepanow, uzupełnił: „Zadaniem naszym nie jest reformowanie, lecz niszczenie wszelkiej moralności.”[v]

Jednak, czynną walkę z religią oraz kościołem zaczął główny zbrodniarz bolszewickiej rewolucji Lenin, który w liście do Gorkiego napisał: „Wszelkie uczucie religijne, wszelka idea Boga, wszelkie nią kokietowanie jest nikczemnością, dla której napiętnowania brakuje dość silnych słów. To najniebezpieczniejsza infekcja w społeczeństwie.”[vi] By zapobiec rozpowszechnieniu tej najniebezpieczniejszej dla bolszewizmu “infekcji” w państwie bolszewickich mordów i nienawiści — komunistyczni zbrodniarze okrutnie wymordowali dziesiątki tysięcy księży, popów i mnichów oraz zniszczyli tysiące kościołów i cerkwi.

W styczniu 1923 roku bolszewicy sowieccy zorganizowali w klubie garnizonu moskiewskiego, w obecności Lwa Trockiego i Anatolija Łunaczarskiego — pokazowy sąd nad Panem Bogiem. Podsądny nie stawił się osobiście, a więc zaocznie został skazany przez nienawidzących religii komunistów na śmierć… [sic!]

Prześladowania Kościoła katolickiego w Hiszpanii

Już trzynaście lat później lewacy wspólnie z sowieckimi bolszewikami oraz NKWD zaczęli mordować swoich przeciwników w Hiszpanii. Tak rozpoczęła się wojna domowa w Hiszpanii.

Jednak dla hiszpańskiej lewicy stalinowscy bolszewicy byli zbyt łagodni. Jedna z socjalistycznych posłanek do Cortezów stwierdziła publicznie: „Chcemy rewolucji, ale rosyjska rewolucja nie może służyć nam za model dlatego, że u nas musi wybuchnąć ogromnym płomieniem pożar, który dostrzegą na całym świecie. Kraj muszą zalać fale krwi, która zabarwi morze czerwienią.” (Zob. artykuł Grzegorza Kucharczyka „Męczeństwo Kościoła hiszpańskiego”)

W wyniku prześladowań religijnych Kościoła katolickiego przez lewicowych oraz bolszewickich zbrodniarzy i bandytów w Hiszpanii — śmierć poniosło 12 biskupów, 4194 księży, 2365 zakonników, 283 zakonnice i setki tysięcy wiernych świeckich[vii], a zniszczeniu uległo 2000 świątyń[viii]

Dzisiaj te bolszewickie tradycje nienawiści do kultury kontynuowane są przez zwolenników lewackiego postmodernizmu, który działa w celu zniszczenia wszelkich tradycji, a tym samym wszystkich więzów międzyludzkich, w tym zwłaszcza rodziny — tak samo jak je niszczyli komuniści na całym świecie.

Aktualnym stadium rozkładu cywilizacji zachodniej jest postmodernizm

W artykule zatytułowanym „Tradycja i jej wrogowie”[ix] prof. Jacek Bartyzel pisze, że:

„Aktualnym stadium rozkładu cywilizacji zachodniej jest, w sferze intelektualnej, tzw. postmodernizm, którego szerszy kontekst socjologiczny stanowi tzw. ponowoczesność. Postmodernizm zwraca się nie tylko przeciwko światu Tradycji, ale również (z czego akurat zarzutu nie należałoby mu czynić) podważa roszczenia oświeceniowego racjonalizmu. Niestety, to ostatnie popycha go do jeszcze bardziej radykalnej negacji, ponieważ kwestionując zideologizowany ‚rozum’ racjonalizmu, postmodernizm odrzuca wszelką racjonalność. Nędzę kondycji ‚wydrążonych ludzi’ ponowoczesności rozpoznać można w dziełach reprezentatywnych dla sztuki postmodernistycznej i bez wątpienia nieprzeciętnych artystycznie, jak ‚Nieznośna lekkość bytu’ Milana Kundery, ‚Cząstki elementarne’ Michela Houellebecqa czy film Wayne’a Wanga ‚W centrum świata'”.

Dyskordianizm jako pseudo religia dla postmodernistów

Warto zwrócić uwagę na to, że z postmodernizm wykształcił nawet swoją pseudo religię jaką nazwano „dyskordianizmem“… Bowiem, dla postmodernistów ponoć marzących o całkowitej wolności od wszelkich prawd jakie mogą im być narzucone — nawet i moralność musi być wyborem. Dlatego, ten postmodernistyczny dyskordianizm wykreowany w 1958 roku, często jest przedstawiany jako krzywe zwierciadło wszystkich religii świata…

Dyskordianizm jest także opisywany jako nurt „filozoficzny” mający na celu podważenie samej istoty religijności, poprzez pozorowanie jednej z religii. Pewnie dlatego też, w ramach tej wolności od/do oraz konieczności czynienia wszystkiego co jest antyspołeczne — postmoderniści mają także i obowiązek odrywania swojej ‚nieheteronormatywnej tożsamości seksualnej’…

Kampania Przeciw Homofobii wspierana przez Fundację im. Róży Luksemburg

Prof. Bartyzel pisze w tym artykule m.in. także i o głupocie współczesnych młodych janczarów odmóżdżonych  przez michnikowszczyznę i postbolszewickie media:

„Kiedyś człowiekiem wykształconym nazywano dżentelmena, który znał gruntownie, i nawet w towarzyskiej konwersacji umiał to wykorzystać, kanoniczne czy – jak mawiał jeden z fundatorów tzw. liberalnej edukacji Matthew Arnold (1822-1888) – ‚probiercze’ dzieła literatury i myśli powszechnej i narodowej; dzisiaj ‚świetnie wykształconym’ nazywa się tego, kto wykuł na pamięć Notatnik Brukselskiego Lektora i wie, jak dysponować ‚funduszami strukturalnymi’, a swoją wiedzę ‚pogłębił” na kursach szamanów i szamanek uprawiających pseudonaukowe gusła w rodzaju Gender czy Queer Studies, najlepiej jeszcze samemu ‚odkrywając’ w sobie ‚nieheteronormatywną tożsamość seksualną‘.

Jeśli ktokolwiek miałby wątpliwości co do istnienia ciągłości pomiędzy różnymi epokami i ‚stylami’ Anty-Tradycji, można rozwiać je, dowiadując się, że ‚kurs akademicki’ tego rodzaju ‚studiów’ (gdzie można nauczyć się m.in. tego, jak ‚queerować uniwersytety’) prowadzi lewacka Kampania Przeciw Homofobii przy wsparciu Fundacji im. Róży Luksemburg!” [sic!]

Media, demokracja i gospodarka rynkowa mogą stworzyć próżnię moralną

Na taką postbolszewicką, antypolską propagandę składają się także i media powstałe ze zrabowanych krajowi przez PZPR-owców pieniędzy. W warunkach postkomunistyczno-mafijnego systemu gospodarczego, jaki działa w quasi demokratycznej w PRL-bis[x] — tworzy się splot okoliczności sprzyjający powstawaniu tej próżni moralnej, o jakiej pisze Ralf Dahrendorff, jeden z najznakomitszych umysłów współczesności:

„Demokracja i gospodarka rynkowa pozostawione swemu abstrakcyjnemu biegowi, wytwarzają ostatecznie gigantyczną próżnię moralną, co może nawet prowadzić do odrodzenia się potrzeby integralnych, totalitarnych, fundamentalistycznych wizji życia. […] Społeczeństwa nie mogą żyć odrzucając solidarność. „[xi]

„Zaczęła się Nienawiść”

Warto tu przypomnieć także i „Rok 1984” George Orwella, bo wiernie oddaje nastrój nauczania zarówno komunistyczno-bolszewickiej, jak i lewackiej nienawiści do religii. Jest to scena, w czasie której członek Wewnętrznej Partii O’Brien — „postanowił zostać w Departamencie Archiwów na Dwie Minuty Nienawiści”.

„W następnej sekundzie z wielkiego teleekranu na końcu sali popłynął ohydny zgryźliwy głos, przypominający warkot jakiejś potwornej nie naoliwionej maszyny, głos tak koszmarny, że słuchaczy bolały zęby i ciarki przechodziły im po grzbiecie. Zaczęła się Nienawiść.

Jak zwykle, na ekran wypłynęła twarz Emmanuela Goldsteina, Wroga Ludu. Wśród widowni rozległy się syki. Drobna rudawa blondynka wydała pisk strachu i obrzydzenia. Goldstein, renegat i odstępca, niegdyś, dawno temu (jak dawno, tego nikt dokładnie nie pamiętał) był jednym z przywódców Partii, równym niemal samemu Wielkiemu Bratu, ale później wdał się w działalność kontrrewolucyjną i został skazany na karę śmierci; w tajemniczych okolicznościach udało mu się jednak zbiec, a następnie zniknąć. Program Dwóch Minut Nienawiści zmieniał się codziennie. (…)

Nienawiść nie trwała jeszcze trzydziestu sekund, gdy mimowolne okrzyki wściekłości wyrwały się z gardeł obecnych na sali. Nie sposób było znosić cierpliwie widoku zadowolonego z siebie owczego pyska i przerażającej potęgi eurazjatyckiej armii maszerującej w tle; co więcej, nie tylko jego widok, lecz nawet myśl o Goldsteinie automatycznie wywoływała lęk i gniew. Stanowił obiekt nienawiści znacznie trwalszy niż Eurazja czy Wschódazja.”

Komunizm jako quasi religia

Komunizm upadł, lecz komunistyczno-bolszewicko-lewacka nienawiść do religii okazuje się trwalsza od komunizmu… Po pierwsze dlatego, że ani komunizm, ani lewactwo nie mogą istnieć bez głębokiej nienawiści do otaczającego ich normalnego świata.

A po drugie, ponieważ i komunizm i wszelkie ideologie wywodzące się z marksizmu-leninizmu oraz wszelkich innych odmian bolszewizmów — same w sobie są uproszczonymi i łatwymi do przyswojenia quasi religiami dla swoich wyznawców. A więc, tym samym, żadne lewicowe ideologie nie mogą tolerować istnienia jakiejkolwiek innej religii

Warto, jeszcze zwrócić uwagę na to, co Kołakowski napisał o marksizmie jako o swego rodzaju religii. Zresztą pisało o tym także wielu polskich oraz choćby rosyjskich naukowców jeszcze w latach 20. oraz 30. ubiegłego wieku. O tych badaczach marksizmu-leninizmu pisałem także i u siebie na blogu.

„Prawie wszystkie proroctwa zarówno Marksa, jak późniejszych marksistów okazały się fałszywe, nie narusza to jednak stanu duchowej pewności, w jakim żyją wyznawcy, nie inaczej, niż we wszystkich oczekiwaniach znanych z chiliastycznych ruchów religijnych; pewność ta nie wspiera się bowiem na żadnych empirycznych przesłankach, żadnych domniemanych ‘prawach historycznych’, ale wyłącznie na psychologicznej potrzebie pewności. W tym samym sensie marksizm pełni istotne funkcje religijne i skuteczność jego ma religijny charakter; jest to jednakże religia karykaturalna i podszyta złą wiarą.[xii]

A dzisiejsze zbolszewizowane lewactwo w rodzaju mocno reklamowanego przez ściekowe mass media 36-letniego Adriana  Zandberg, który jest członkiem zarządu krajowego powstałej w maju 2015 roku Partii Razem, swoją nienawiść do religii określa jako: „Relacje z Kościołem powinniśmy ucywilizować”… [sic!]

[Notka napisana kilka lat temu, lecz warto ją teraz przypomnieć z nowym zakończeniem]

[i] Jean-Francis Revel, Democracy Against Itself; the Future of the Democtatic Impulse (Demokracja przeciwko sobie; Przyszlość demokratycznego impulsu), The Free Press, New York 1993, s. 91.

[ii] Cytat za: Sebastian Karczewski „Męczennicy komunizmu wyniesieni na ołtarze”, Nasz Dziennik, 5–6 czerwca 2010, Nr 129 (3755); http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=zj&dat=20100605&id=zj88.txt

[iii] Zob.: prof. Jacek Bartyzel „Tradycja i jej wrogowie”, „Nasz Dziennik”, 6-7 listopada, nr 260 (3886). http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101106&typ=my&id=my11.txt

[iv] Zob.: Marian Zdziechowski, „Walka o dusze młodzieży“, Wilno 1927, s. 34; za: Internationale Antibolschewistische Rundschau, Genewa 1926, marzec. Cytowane za artykułem na stronie:  http://www.katolickie.media.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=279&Itemid=89

[v] Zob.: Marian Zdziechowski, „Walka o dusze młodzieży“…

[vi] Komunistyczno-bolszewiccy zbrodniarze dla których komunizm był ich jedyną religią — nienawidzili religii chrześcijańskich mordując niemal wszystkich księży i popów w zbrodniczym państwie sowieckim. W sierpniu 2000 roku, w czasie mszy w moskiewskiej katedrze Chrystusa Zbawiciela, w poczet świętych rosyjskiej Cerkwi prawosławnej zaliczono zamordowanego przez bolszewików wraz z rodziną — ostatniego cara Rosji Mikołaja II, jego żonę, syna oraz cztery córki. Wraz z carem zostało zaliczonych w poczet świętych 1147 osób, w większości popów oraz prawosławnych mnichów zamordowanych przez zdegenerowanych oprawców — sowieckich komunistów.

[vii] Właśnie tej grupy katolickich męczenników dotyczyła największa w dziejach Kościoła Katolickiego beatyfikacja, jaka odbyła się 11 marca 2001 r. na placu św. Piotra w Rzymie. Jan Paweł II wyniósł w tym dniu na ołtarze 233 duchownych oraz świeckich zamordowanych z nienawiści do wiary przez komunistycznych i anarchistycznych bandytów podczas wojny domowej w Hiszpanii w latach 1936–1939. Zob.: Sebastian Karczewski „Męczennicy komunizmu wyniesieni na ołtarze”…

[viii] Za „L’Osservatore Romano”, nr 2 (220) 2000 r., wydanie polskie.

[ix] Zob.: prof. Jacek Bartyzel „Tradycja i jej wrogowie”, „Nasz Dziennik”, 6-7 listopada, nr 260 (3886). http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101106&typ=my&id=my11.txt

[x] Zob.: Józef Darski „Nie ma wojny polsko-polskiej”, http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/246531,nie-ma-wojny-polsko-polskiej

[xi] Cytat za: http://www.co-ment.net/text/2241

[xii] Zob.: Leszek Kołakowski, „Główne nurty marksizmu; Powstanie — rozwój — rozkład”, tom III, s. 524.

O autorze: Andy-aandy

Niezależny wędrownik po necie, czasem komentujący... * Serendipity — the faculty or phenomenon of finding valuable or agreeable things not sought for...