Lech Makowiecki: Wściekły atak na expose

Beata Szydło

Wściekły atak na expose

Zadzwoniła do mnie znajoma, która nie zdążyła obejrzeć exposé premier Beaty Szydło, a wiedziała, że na pewno śledzę takie wydarzenia. Kobieta była przerażona; wysłuchała kilku miażdżących opinii przedstawicieli aktualnej opozycji – m.in. Neumanna, Petru, Schetyny (i paru innych „mężyków i żonek stanu”). Pytała, czy faktycznie przemówienie pani premier było aż tak fatalne i nieprofesjonalne, jak by to wynikało z „obiektywnych” komentarzy.

Uspokoiłem ją, że zarówno exposé jak i późniejsza przemowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego były kompletne, bardzo dobre i emocjonalnie, i merytorycznie. Dokładnie takie, jak trzeba. Nie zabrakło nawet na końcu wyciągniętej do zgody ręki („wszyscy jesteśmy biało-czerwoną drużyną!”). Z tego też powodu spodziewałem się wściekłego ataku platformersów…

I nie zawiodłem się! Podobny trochę do znanego francuskiego komika Louisa de Funesa poseł Neumann zupełnie mnie nie rozbawił. Wręcz przeciwnie. Szef klubu PO wyrzucił z siebie taką ilość żółci, nienawiści i podłej złośliwości, że gdybym nie znał ośmioletnich „dokonań” i „sukcesów” jego partii (wszystkich tych nepotyzmów, lobbingów, sitw, „prywatyzacji”, podsłuchów, arogancji władzy, „kręcenia lodów”, „ukręcania afer”, smoleńskiej hucpy, wszelakiego draństwa, zaprzaństwa itp. itd.) – pewnie popełnił bym harakiri z obawy o przyszłość Rzeczypospolitej. Albo rzucił się jak Rejtan na sejmowy parkiet, wołając: Po moim trupie!

Nie jestem naiwnym dzieckiem, nie spodziewałem się od harcowników z PO owacji na stojąco na cześć nowego gabinetu rządowego, ale ilość i bezczelność tego „hejtu” nawet mnie zaskoczyła…

Czego wy tak się boicie, chłopaki? Ile macie za uszami? Dlaczego przeraża was zwykła prawda i misja w publicznych mediach? Skąd w was tyle nienawiści, skąd tyle szkodnictwa, tyle jadu, którym zatruwacie Polskę?

Wystąpienia większości „krytykantów” mogło by posłużyć ateistom za dowód na nieistnienie Boga. Gdy słuchałem tego steku bredni – wygłaszanych przez ludzi, których wyborcy okrutnie już ukarali za butę i nieprzestrzeganie elementarnych standardów przyzwoitości – sam się dziwiłem, że nie spada na nich grom z jasnego nieba! Korzystając z tego, że nie było w pobliżu małych dzieci – wyszedłem z siebie kląłem i jak szewc pod adresem tych politycznych faryzeuszy (czego się teraz wstydzę i za co bardzo przepraszam, zwłaszcza ich mamy, których przeszłości tak naprawdę nie znam) …

Reasumując krótko: „ …karawana idzie dalej…”. I tylko to się liczy.

Życzę nowemu rządowi realizacji wszystkich zamierzonych celów. Nie wiem, czy wszystko się uda. Wiem jedno – opozycja zrobi wszystko, aby się nie powiodło. Oni tak już mają. Po wykonaniu audytu okaże się, ile już nabroili.

Jednego jestem pewien – nowa ekipa przynajmniej spróbuje naprawy kraju. Musimy im w tym pomóc. Drugiej szansy nie będzie…

PS Z tomiku „Pro publico bono” przypomnę zatroskanym dziś o los kraju „patriotom” z PO ich chwalebne „dokonania”.

WSZYSTKO JUŻ MOŻNA…

Można tu sprzedać wszystko: godność, honor, sławę.

Można świętość zamienić na jurną zabawę.

Można kajać się za nic, stać w pokutnym worku,

Rodowe srebra oddać (za garstkę paciorków).

Można już groby ojców tańcem sponiewierać.

Można (za garść srebrników) opluć bohatera.

Można wiary się zaprzeć. Nową wiarę stworzyć.

Można kraść. Można kłamać. Można cudzołożyć.

Można krzyże usuwać. Można je podeptać.

Można chórem zakrzyczeć tych, co modły szepczą.

Można dzieci ogłupiać, demoralizować. Można – wszystko, co wstrętne – zalegalizować.

Można już rękę podać tym, co donosili.

(I wytłumaczyć można, że nic nie szkodzili).

Można katów przewiny do archiwum złożyć.

Można ofiary wyśmiać. Znowu upokorzyć.

Można „wybierać przyszłość”. Względnie „tu i teraz”.

(Tych, co myślą inaczej – wyzwać od moherów).

Można wynieść na cokół łotra; cóż to szkodzi?

Nie wstyd, by znów rządzili k..wa oraz złodziej.*

Można z „ludźmi honoru” siadać do kolacji.

Zabić też można kogoś (zwłaszcza, gdy ma rację).

A potem zbrodnię można odciąć grubą kreską,

Zdać się na sprawiedliwość (po śmierci) niebieską.

Można (nawet wypada) być dzisiaj „na haju”,

By bez żalu pożegnać wolność swego kraju.

Można (jak i należy) obśmiać dziś Ojczyznę.

Można (trzeba!) patriotyzm okrzyknąć faszyzmem.

Można sprzedać domeny „Polska” oraz „Poland”.

Naród powalić można, gdy znów powstał z kolan.

Lecz jednego nie wolno robić w naszym Domu:

NIE MOŻNA powyższego zabronić nikomu!

  • na pytanie o program naprawy RP Józef Piłsudski odpowiedział: „To proste. Bić ku..y i złodziei!”*

Dziś przypomnę balladę z płyty „PATRIOTYZM” pt. „Dziki i Swobodny”. Napisałem ją w czasach, gdy o wolności można było śpiewać tylko w sposób zawoalowany…

Zdjęcie Lech Makowiecki

autor: Lech Makowiecki

Z wykształcenia – inżynier budowy okrętów; z wyboru – bard, autor, kompozytor, scenarzysta, felietonista etc. Lider zespołu „ZAYAZD”, admirator Mickiewicza (płyta „ZAYAZD U MISTRZA ADAMA”), „antygenderysta” (album „JA JESTEM TWÓJ DOM”), fan Józefa Piłsudskiego i JP II. Sformatowany na polską tradycję, kulturę i edukację historyczną młodego pokolenia przez szlachetnie pojmowaną rozrywkę (patrz – autorskie płyty: „KATYŃ 1940”, „PATRIOTYZM”, „OBUDŹ SIĘ, POLSKO” oraz tomiki wierszy: „PRO PUBLICO BONO” i „JA TU ZOSTAJĘ”). Więcej: na www.zayazd.pl

________________________

O autorze: Andy-aandy

Niezależny wędrownik po necie, czasem komentujący... * Serendipity — the faculty or phenomenon of finding valuable or agreeable things not sought for...