Nie można prywatnie i bez konsekwencji wyrządzać innym zła – ono zawsze dotyka konkretnych ludzi – Poniedziałek, 28 grudnia 2015 r.

Myśl dnia

Dusza nie znałaby tęczy, gdyby oczy nie znały łez.

John V. Cheney

Cytata dnia

Czas i przestrzeń tego kosmosu dane są każdemu człowiekowi jako ramy życia,
aby właśnie w nich zrealizować siebie w prawdzie oraz dopomóc drugiemu

we wzroście ku osobistej świętości.

ks. prof. Tadeusz Guz

z_chrystusem_zwyciezysz2
Jezu, mój Mistrzu, dodaj mi odwagi, gdy staję do walki ze złem. Zanurzam siebie
i moich najbliższych w Twojej Przenajświętszej Krwi. Ochraniaj nas i prowadź.
__________________________________________________________________________________

 Słowo Boże

__________________________________________________________________________________

ŚWIĘTYCH MŁODZIANKÓW MĘCZENNIKÓW
– ŚWIĘTO

2812-mlodziankowie


PIERWSZE CZYTANIE  (1 J 1,5-2,2)

Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas z wszelkiego grzechu

Czytanie z Pierwszego listu świętego Jana Apostoła.

Umiłowani:
Nowina, którą usłyszeliśmy od Jezusa Chrystusa i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.
Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg będąc wiernym i sprawiedliwym odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli powiemy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki.
Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca, Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata.
Oto słowo Boże.


PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 124,2-3.4-5.7b-8)

Refren: Naszą pomocą jest nasz Pan i Stwórca.

Gdyby Pan nie był po naszej stronie, *
gdy ludzie przeciw nam powstali,
wtedy pochłonęliby nas żywcem, *
gdy gniew ich przeciw nam zapłonął.

Wówczas zatopiłaby nas woda, *
potok by popłynął nad nami,
wówczas potoczyłyby się nad nami *
wezbrane wody.

Dusza nasza jak ptak się wyrwała z sidła ptaszników, *
sidło się podarło i zostaliśmy uwolnieni.
Nasza pomoc w imieniu Pana, *
który stworzył niebo i ziemię.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ciebie, Boże, chwalimy, Ciebie, Panie, wysławiamy,
Ciebie wychwala Męczenników zastęp świetlany.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.


EWANGELIA  (Mt 2,13-18)

Śmierć dzieci w Betlejem

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”.
On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”.
Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców.
Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”.
Oto słowo Pańskie.

KOMENTARZ

 

Bóg zwyciężył

Przyjście Zbawiciela na ziemię otworzyło nowy rozdział w dziejach świata. Ludzkość została raz na zawsze wykupiona z niewoli grzechu, a Szatan został pokonany. Nienawiść Heroda doprowadziła do okrutnej śmierć niewinnych chłopców. Szatan próbował zabić nowo narodzonego Syna Bożego, ale Bóg okazał się silniejszy i wyprowadził Świętą Rodzinę do Egiptu. Nigdy nie powinniśmy bać się zła, jeśli trwamy przy Bogu. Kiedy sprzeciwiamy się otwarcie Szatanowi, mogą spotkać nas pewne trudności i możemy odnieść rany, tak jak w każdej walce. Pamiętajmy jednak, że to Jezus jest zwycięzcą. On też będzie nas osłaniał w tej duchowej walce, tak jak osłonił swojego Syna, wyprowadzając Go do Egiptu.

Jezu, mój Mistrzu, dodaj mi odwagi, gdy staję do walki ze złem. Zanurzam siebie i moich najbliższych w Twojej Przenajświętszej Krwi. Ochraniaj nas i prowadź.

Rozważania zaczerpnięte z „Ewangelia 2015”
Autor: ks. Mariusz Krawiec SSP
Edycja Świętego Pawła

http://www.paulus.org.pl/czytania.html

******************

#Ewangelia: Bóg przemienia naszą nienawiść

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”.

 

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do dwóch lat, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”.

 

Mt 2, 13-18

Komentarz do Ewangelii:

Gdyby nie nienawiść Heroda do małego Jezusa, na pewno Jego życie byłoby łatwiejsze – nie musiałby jako paromiesięczne dziecko wędrować do dalekiego Egiptu. Ale gdyby nie nienawiść Heroda, wcielenie Boga nie byłoby tak pełne i wyraźne. Wszak Jezus podzielił los swego narodu wyganianego nie raz ze swojej ziemi. I podzielił los wielu współczesnych przymusowych emigrantów.
Od dnia swych narodzin aż po dziś Bóg używa ludzkiej nienawiści do dobrych celów i zamienia ją w coś pożytecznego dla nas, nawet jeśli początkowo ta nienawiść wydaje się triumfować. Nie odbiera nam możliwości czynienia zła, tak jak nie odebrał Herodowi, ale przemienia wszelkie zło w dobro. To dobra nowina dla nas, zwłaszcza gdy czujemy się przygnieceni własnymi błędami.

http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/pismo-swiete-rozwazania/art,2703,ewangelia-bog-przemienia-nasza-nienawisc.html

**************************

ŚŚ. Młodzianków

0,10 / 10,22

Wyobraź sobie, że leżysz w łóżku, wokół panuje cisza, nigdzie nie musisz się spieszyć. Co wtedy robisz? O czym myślisz?

Dzisiejsze Słowo pochodzi z Ewangelii wg Świętego Mateusza.
Mt 2, 13-18
Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić». On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: «Z Egiptu wezwałem Syna mego». Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: «Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma».

Niektórzy nazywają św. Józefa patronem dobrego snu, ponieważ Bóg zawsze mówił do niego, gdy on spał. Choć może to brzmieć niepoważnie, to jednak kryje się za tym głęboka intuicja: chodzi o tak wielką czujność, tak wielką wrażliwość na Boga, że można doświadczyć Jego bliskości nawet podczas snu.

Jednak nie wszystko, co do nas dociera, pochodzi od Boga. Potrzebujemy się temu przyglądać i sprawdzać, do czego to nas prowadzi? Czy jest to zgodne z wolą Bożą? Zastanów się, co pomaga ci odkryć, że konkretne pragnienia i natchnienia pochodzą od Boga?

Jednak nie wystarczy tylko usłyszeć Bożego wezwania i rozpoznać, że pochodzi ono od Niego. Trzeba je jeszcze wprowadzić w życie, niekiedy nawet bardzo szybko. Czasem może ci się wydawać, że to jest bez sensu, że to przeczy logice, że niszczy wszystkie twoje plany. Jeśli jednak pochodzi to od Boga, zaufaj Mu: ma On swój plan, którego może teraz w tym momencie jeszcze nie rozumiesz, ale który doprowadzi do zamierzonego przez Boga dobra.

Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Bogiem o tym, co cię dzisiaj szczególnie poruszyło. Możesz poprosić Go o wewnętrzne skupienie, zasłuchanie w Jego natchnienia.

http://modlitwawdrodze.pl/home/
****************
Bł. John Henry Newman (1801-1890), kardynał, teolog, założyciel Oratorium w Anglii
Kazanie „The Mind of Little Children”; PPS II,6
„Męczennicy, którzy nie potrafią wypowiedzieć imienia Twego Syna, a jednak otoczeni chwałą przez Jego narodziny” (Modlitwa po Komunii)

Słusznie świętujemy śmierć Świętych Młodzianków, ponieważ była święta. Kiedy wydarzenia zbliżają nas do Chrystusa, kiedy cierpimy dla Chrystusa, to z pewnością niewysłowiony przywilej – niezależnie od cierpienia, nawet jeśli w danej chwili nie jesteśmy świadomi, że cierpimy dla Niego. Małe dzieci, które Jezus brał w ramiona, także nie mogły pojmowały w owej chwili, jakiej wielkiej łaskawości były przedmiotem, ale czy błogosławieństwo Pana nie było prawdziwym przywilejem? Podobnie tutaj, rzeź dzieci z Betlejem jest dla nich sakramentem. Było to świadectwo miłości Syna Bożego wobec tych, którzy doświadczyli tego cierpienia. Wszyscy, którzy się do Niego zbliżyli, cierpieli mniej lub więcej – choćby z powodu samego kontaktu. Jakby emanowała z Niego tajemnicza siła, która oczyszcza i uświęca dusze w trudach tego świata. Tak było w przypadku Świętych Młodzianków.

Naprawdę, sama obecność Jezusa jest jak sakrament: wszystkie Jego uczynki, spojrzenia i słowa przekazują łaskę tym, którzy je przyjmują – i o ileż bardziej Jego uczniom. Od początków Kościoła zatem takie męczeństwo było uważane za formę chrztu, prawdziwy chrzest krwi, który posiada taką samą skuteczność sakramentalną co woda, która odnawia. Mamy zatem uważać te dzieci za męczenników i korzystać ze świadectwa

*************************

Potrzeba sumienia (28 grudnia 2015)

potrzeba-sumienia-komentarz-liturgiczny

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić».

On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: «Z Egiptu wezwałem Syna mego».

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców.

Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: «Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma». (Z rozdz. 2 Ewangelii wg św. Mateusza)

 

Kolejny dzień oktawy Bożego Narodzenia, kolejny raz słyszymy podczas Mszy Świętej, że to „dziś” narodził się Jezus.

Wspominane dzisiaj pomordowane przez siepaczy Heroda dzieci z Betlejem, podobnie jak wspominany przedwczoraj św. Szczepan, przypominają nam o powadze wiary. Mamy dwa bieguny: z jednej strony nieświadome niczego dzieci, z drugiej króla, który dla zachowania swej władzy, posuwa się do zbrodni. Opisane przez św. Mateusza w Ewangelii wydarzenie można rozciągnąć na szerszy wymiar. Zbrodnia Heroda dotyka całej lokalnej społeczności, co pokazuje, że nie można prywatnie i bez konsekwencji wyrządzać innym zła – ono zawsze dotyka konkretnych ludzi, co więcej jego rozmiary najczęściej przekraczają wyobrażenie tego, kto zła się dopuszcza; zło pozostaje w dużej mierze nieuświadomione,  gdyż nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, co i jak przeżywają inni. Dodajmy: dzisiejsze wspomnienie mówi nam też o Herodzie, który nie chciał dowiedzieć się jak było naprawdę. Ten król to człowiek, który nie poddaje w wątpliwość swojej wiedzy, ale z żelazną konsekwencją działa według ustalonego z góry planu. To ostrzeżenie dla nas: jeśli zabijesz w sobie sumienie, jeśli nie będziesz poddawał w wątpliwość własnych przekonań i wyborów, wkrótce staniesz się skuteczny jak Herod.

Dzisiejsze czytania liturgiczne: 1 J 1, 5 – 2, 2; Mt 2, 13-18

Biegunowo przeciwne jest pierwsze czytanie, które opisuje człowieka o sumieniu wrażliwym (określonym tu jako ten, który trwa w Światłości, to znaczy w Bogu). Kluczowe słowa w kontekście dzisiejszego wspomnienia mówią o wyznaniu grzechów, które prowadzi do oczyszczenia przez Krew Jezusa. Grzechem jest to wszystko, co oddziela nas od Boga. Nie możemy sobie z tą rzeczywistością poradzić sami. Dlatego właśnie Bóg stał się człowiekiem, aby nas uratować – zbawić! – od grzechu.

Święto Młodzianków stawia nam zatem przed oczami postać Heroda – człowieka, który nie miał wątpliwości (czyli sumienia), oraz pomordowane dzieci. W pierwszym i drugim przypadku odpowiedzią jest zbawcza miłość Boga, Który potrafi doprowadzić grzesznika do skruchy jak i niezawinione cierpienie wynagrodzić i uleczyć.

Szymon Hiżycki OSB | Pomiędzy grzechem a myślą

http://ps-po.pl/2015/12/27/potrzeba-sumienia-28-grudnia-2015/

 

__________________________________________________________________________________

Świętych Obcowanie

__________________________________________________________________________________

28 grudnia
Święci Młodziankowie, męczennicy

 

Rzeź świętych Młodzianków
Dwuletnim, a nawet młodszym chłopcom zamordowanym w Betlejem i okolicy na rozkaz króla Heroda św. Ireneusz, św. Cyprian, św. Augustyn i inni ojcowie Kościoła nadali tytuł męczenników. Ich kult datuje się od I wieku po narodzinach Chrystusa. W Kościele zachodnim Msza za świętych Młodzianków jest celebrowana – tak jak Msze święte Wielkiego Postu – bez radosnych śpiewów; kolor liturgiczny – czerwony.
Wśród Ewangelistów jedynie św. Mateusz przekazał nam informację o tym wydarzeniu (Mt 2, 1-16). Dekret śmierci dla niemowląt wydał Herod Wielki, król żydowski, kiedy dowiedział się od mędrców, że narodził się Mesjasz, oczekiwany przez naród żydowski. W obawie, by Jezus nie odebrał jemu i jego potomkom panowania, chciał w podstępny sposób pozbyć się Pana Jezusa.
Za czasów Heroda panowało przekonanie, że wszystko w państwie jest własnością władcy, także ludzie, nad którymi władca ma prawo życia i śmierci. Jeśli mu stoją na przeszkodzie, zagrażają jego życiu lub panowaniu, może bez skrupułów w sposób gwałtowny się ich pozbyć. Historia potwierdza, że Herod był wyjątkowo ambitny, żądny władzy i podejrzliwy. Sam bowiem doszedł do tronu po trupach i tylko dzięki terrorowi utrzymywał się u władzy. Był synem Antypatra, wodza Idumei. Za cel postawił sobie panowanie. Dlatego oddał się w całkowitą służbę Rzymianom. Dzięki nim jako poganin otrzymał panowanie nad Ziemią Świętą i narodem żydowskim z tytułem króla. Wymordował żydowską rodzinę królewską, która panowała nad narodem przed nim: Hirkana II, swojego teścia; Józefa, swojego szwagra; Mariam, swoją żonę; ponadto trzech swoich synów – Aleksandra, Arystobula i Antypatra; arcykapłana Arystobula; Aleksandrę, matkę Mariamme i wielu innych, jak to szczegółowo opisuje żyjący ok. 70 lat po nim historyk żydowski, Józef Flawiusz (Dawne dzieje Izraela). Jeszcze przed samą swoją śmiercią, by nie dać Żydom powodu do radości, ale by wycisnąć łzy z ich oczu i w ten sposób „upamiętnić” swój zgon, rozkazał dowódcy wojska zebrać na stadionie sportowym w Jerychu najprzedniejszych obywateli żydowskich i na wiadomość o jego śmierci wszystkich zgładzić. Na szczęście nie wykonano tego polecenia. Te i wiele innych faktów wskazuje, kim był Herod i czym było dla takiego okrutnika pozbawienie życia kilkudziesięciu niemowląt.
Bibliści zastanawiają się nad tym, ile mogło być tych niemowląt? Betlejem w owych czasach mogło liczyć ok. 1000 mieszkańców. Niemowląt do dwóch lat w takiej sytuacji mogło być najwyżej ok. 100; chłopców zatem ok. 50. Jest to liczba raczej maksymalna i trzeba ją prawdopodobnie zaniżyć. Szczegół, że Herod oznaczył wiek niemowląt skazanych na śmierć, jest dla nas o tyle cenny, że pozwala nam w przybliżeniu określić czas narodzenia Pana Jezusa. Pan Jezus mógł mieć już ok. roku. Herod wolał dla „swego bezpieczeństwa” wiek ofiar zawyżyć.
Czczeni jako flores martyrum – pierwiosnki męczeństwa, Młodziankowie nie złożyli świadomie swojego życia za Chrystusa, ale niewątpliwie oddali je z Jego powodu. Zatriumfowali nad światem i zyskali koronę męczeństwa nie doświadczywszy zła tego świata, pokus ciała i podszeptów szatana.
Ikonografia podejmowała często ten tak dramatyczny temat dający wiele możliwości artystom. Dlatego wśród malarzy i rzeźbiarzy, którzy wykonali obrazy przedstawiające „Rzeź Niewiniątek”, figurują m.in.: Giovanni Francesco Baroto, Mikołaj Poussin, Guido Reni, Dürer, Romanino, Piotr Brueghel, Bartolomeo Schedoni, Rubens i wielu innych. W Padwie, w bazylice św. Justyny, a także w kilkunastu innych kościołach, można oglądać „relikwie” Młodzianków. Są one oczywiście nieprawdziwe, ale dowodzą, jak wielki w historii Kościoła był kult Świętych Młodzianków.
Święci Młodziankowie są uważani za patronów chórów kościelnych.
Ponadto dziś także w Martyrologium:

W Aleksandrii, w Egipcie – św. Teonasa, biskupa. On to miał poświęcić w mieście pierwszy kościół, a następnie potępić Sebeliusa herezjarchę. Nieco szczegółów z jego życia przekazał nam Euzebiusz. Natomiast Adon arbitralnie wpisał go do swego martyrologium pod dniem 23 sierpnia.

oraz:

św. Antoniego z Lerynu, mnicha (+ ok. 520); św. Cezariusza, męczennika (+ 310); św. Domniona, prezbitera (+ 394); świętych męczenników Domny, Agapy, Teofilii, dziewicy, oraz Indesa (+ III/IV w.); św. Troadiusa z Aleksandrii, męczennika (+ 250)

http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/12-28.php3
*****************

Dzień świętych Młodzianków.

w Kościele i sztuce
(28 grudnia.)

28 grudnia

Uroczystość świętych Młodzianków

(Żyli około roku Pańskiego 1)

Kolebka Dzieciątka Jezus otoczona jest i dzisiaj gronem maluczkich dziatek, przyodzianych w białe szaty. Trzymając w rączętach zielone gałązki palmowe, śpiewają chwałę Panu, gdyż śmierć ich była prawdziwym męczeństwem. Kościół święty uczcił je piękną nazwą „kwiatków męczeńskich”, nazwą tak odpowiednią ich niewinności i zaraniu życia. „Któż by się poważył wątpić o tym – pyta święty Bernard – że te dziatki zdobi korona męczeńska?” Kto śmie pytać o ich zasługi? Zapytajcie raczej Heroda, jaka to zbrodnia na nie ściągnęła karę śmierci? Czyż dobroć Chrystusa ma być niższa od okrucieństwa Heroda? Bezbożnemu temu tyranowi wolno było pozabijać dziatki niewinne, a Chrystusowi nie miało być wolno ozdobić wieńcem Męczenników skroni niewiniątek, które za Niego śmierć poniosły? Wszakże usta niemowląt, o Boże, miały głosić chwałę Twoją. I jaką chwałę? Aniołowie śpiewali: „Chwała Bogu na wysokości, a pokój na ziemi ludziom dobrej woli!” Jest to niewątpliwie wzniosła chwała, ale uzupełni się ona dopiero wtedy, gdy Ten co ma przyjść kiedyś, powie: „Pozwólcie przyjść do Mnie maluczkim, gdyż ich jest Królestwo niebieskie!” Pokój ludziom, nawet tym, którzy jeszcze nie mają własnej woli, jest to bowiem tajemnicą miłosierdzia Bożego. Bóg raczył dla tych niewinnych ofiar uczynić to, co czyni co dzień przez sakrament chrztu świętego.

Pod przewodem gwiazdy przybyli Mędrcy ze Wschodu do Jerozolimy, aby oddać pokłon nowonarodzonemu Królowi żydowskiemu. Obłudny i podstępny Herod rzekł do nich: „Idźcie do Betlejem, a wywiadujcie się pilnie o Dzieciątku, gdy zaś znajdziecie, oznajmijcie mi, abym i ja pokłonił się Jemu”. Pojawienie się Mędrców z licznym orszakiem, ich opowiadania o gwieździe nowego Króla, wieść o dziwnych wypadkach w Betlejem, wywołały w niezadowolonym ludzie jerozolimskim niepokój i trwogę.

Rzeź niemowlątek

Herod na próżno czekał na powrót Mędrców, bo ci przestrzeżeni we śnie, aby nie wracali do Heroda, inną drogą puścili się w strony rodzinne. Gdy Herod zawiódł się w swych oczekiwaniach, wpadł na szatański pomysł, który go okrył wieczną hańbą nawet u pogan, a mianowicie kazał w Betlejem i w całej okolicy wymordować wszystkich chłopców do dwóch lat życia. Okrutni siepacze, przywykli do rozlewu krwi, wydzierali płaczące dziatki z rąk biadających matek i mordowali bez litości. Straszny to był widok! Rozpacz rodziców wołała do Nieba o pomstę na dzikiego okrutnika, który zhańbił godność króla.

W straszliwy sposób ziściła się przepowiednia Jeremiasza proroka: „Głos na wysokości słyszany jest: narzekania płaczu i żałości, Rachel płaczącej synów swoich, a nie chcących przyjąć pocieszenia nad nimi, że ich nie masz”. Rachel była matką Józefa egipskiego i Beniamina, i jest u tego proroka przedstawicielką całego narodu żydowskiego.

Na próżno jednak wyciągał Herod zbrodnicze ręce po Baranka Bożego, gdyż Dzieciątko Jezus spoczywało bezpiecznie na łonie Najświętszej Matki. Anioł Pański ukazał się we śnie Józefowi i rzekł mu: „Weźmij Dzieciątko i Matkę Jego i uciekaj do Egiptu, albowiem Herod szuka Dzieciątka, aby Je zabić”. Troskliwy opiekun wstał natychmiast, uszedł w nocy i w obcej ziemi znalazł bezpieczne schronienie. Tym okrucieństwem dopełnił Herod miary swoich zbrodni. Rozlana krew niemowlątek wołała o pomstę do Nieba. Bóg sprawiedliwy wysłuchał wołania; koniec zbrodniarza był straszny. Okropna choroba, która jak piekielny ogień paliła jego wnętrzności, zapowiadała mu rychły koniec. Nienasycony głód i nieugaszone pragnienie zwiększało jego męki. Im więcej jadł i pił, tym piekielniejsze czuł bóle. Nogi mu opuchły, skóra popękała, obrzydliwe robactwo toczyło jego ciało, a wstrętne wrzody zarażały powietrze. Okropniej dokuczały mu wyrzuty sumienia. Krwawe widma małżonki Marianny, dwóch synów i bliskich krewnych, których krew przelał w przystępie szaleństwa i podejrzeń, nie odstępowały go ani na chwilę, toteż z krzykiem zrywał się i bezwładny padał na łoże. Pochlebcy opuścili go, najwierniejsi zwolennicy stronili od niego, a syn Antypater knuł spiski na jego życie. Leżał tedy jak nędzny Łazarz, opuszczony i znienawidzony przez wszystkich, żywy obraz potępienia. Pasując się ze śmiercią, kazał wymordować najprzedniejsze rodziny żydowskie, aby ze swą śmiercią okryć żałobą cały kraj. Rozkazu tego nie wykonano, a gdy skonał, nikt po nim nie zapłakał; tylko klątwy i złorzeczenia towarzyszyły mu do grobu.

Nauka moralna

Święty Paweł mówi: „Przeznaczono człowiekowi kiedyś umrzeć”. Dzień, godzinę i rodzaj śmierci oznacza mądrość Boża. Dobrze czyni ten, kto się poddaje tej konieczności i należycie przysposobiony czeka na rozkaz Pana i Stworzyciela swego. Dzisiejsza uroczystość nastręcza nam sposobność, abyśmy ze względu na nadchodzący koniec roku zwrócili uwagę na nierówną śmierć niewinnych dziatek i ich zabójcy, srogiego Heroda.

1) Niewinne niemowlęta umarły śmiercią gwałtowną; cierpienia ich były wielkie ale krótkie. Pożegnały się z życiem, którego znaczenia nie znały, rozstały się z światem, jego uciechami i rozkoszami, które były im obce; przeniosły się do wieczności, gdzie im dobroć Jezusa, za którego śmierć poniosły, zgotowała szczęście nieskończone. Podobna jest śmierć sprawiedliwego, gdyż jest on synem Bożym i wejdzie, jak owi maluczcy, do Królestwa niebieskiego. Sprawiedliwy łatwo się rozstaje z życiem ziemskim, wierzy bowiem wraz z świętym Jakubem, który w swym liście powszechnym w rozdziale 4, wierszu 15, mówi jak następuje: „Bo i czymże jest życie wasze? Parą jest, która pokazuje się na chwilę, a potem znika”. Sprawiedliwy łatwo się rozstaje z dobrami doczesnymi, gdyż wie i bez Salomona, że wszystko przemija oprócz miłości i służby Bogu; a życzenia swe zastosowuje do nauki ewangelicznej: „Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest Królestwo niebieskie” (Mat. 5,3). Nadzieje i pragnienia jego skierowane są ku wiekuistym radościom, jakie nam Pan Jezus przyrzekł i które nam obfitością swych zasług poręczył. Pozostańmy przeto dziećmi Boga, a śmiertelne strachy i boleści zamienią się nam na wiekuistą radość.

2) Herod umarł wśród niewypowiedzianych udręczeń i rozpaczy. Niewypowiedziany był jego strach wobec otwierających się wrót wieczności, pozbawionej wszelkiej pociechy. Drżał na myśl utraty życia, które tak gorąco umiłował i które dotychczas chroniło go od kary wiekuistej, jaka czeka ostatecznie każdego zbrodniarza; drżał na myśl o utracie dóbr doczesnych, władzy i godności królewskiej, która dotychczas głuszyła w nim głos sumienia a teraz miała zwiększyć jego kaźń i hańbę w wieczności; drżał nadto na samą myśl sądu, widział bowiem – jak mówi św. Augustyn – nad sobą groźnego Sędziego, który go musiał potępić, po prawicy popełnione grzechy i żądające odwetu dusze pomordowanych, a po lewicy tłuszczę złych duchów, kuszących się wykonać na nim wyrok. Podobna jest śmierć każdego grzesznika, gdyż jest on wrogiem Boga i w wieczności też zajmie miejsce pomiędzy wrogami Boga. Śmierć grzesznika jest podobna do śmierci Heroda, zarówno czy na nią patrzeć będzie ze stanowiska świata, z którym musi się rozstać, czy też ze stanowiska religii, która w odwet musi go porzucić; z obu bowiem stron dochodzi go głos Pisma świętego: „Ze zguby twej śmiać się będę i szydzić będę z ciebie”. Nadto znikąd nie dojdzie go słowo pociechy i nikt go nie poratuje; jedynie tylko pokuta i to wczesna ocalić może grzesznika od tego niebezpieczeństwa.

Modlitwa

O Boże, którego chwałę w dniu dzisiejszym wyznali niewinni Męczennicy nie słowy, ale śmiercią, wyniszcz w nas łaskawie wszelkie nieczyste żądze, abyśmy ową wiarę, którą nasz język wyznaje, także czynami okazali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1937r.


Wiersz

W dzień Bożego Narodzenia,
Weseli ludzie, błogo im będzie,
Chwałę Bogu wyśpiewują
Wesoło wszędzie.

Anioł pasterzom zwiastował,
Że się narodził, nas uweselił;
Król Herod się zafrasował,
Dziatki pobić dał.

Bili, siekli, mordowali
Srodze katowie właśni zbójcowie:
Krzyczą dziatki, płaczą matki,
Bardzo rzewliwie.

Od piersi ich wydzierali
I rozcinali. Rycerze mali
Z matkami się pożegnali;
Żal to nie mały.

Tam krwawe łzy wylewały
Płaczliwe matki, kiedy ich dziatki
Leżą jakby barankowie
Lub w polu snopki.

Ręce matki załamują,
Włosy targają i omdlewają;
Niebo głosy przebijają,
Serdecznie łkają.

Rachel, pani tak rzeczona,
Pociechy nie ma, prawie umiera,
Patrząc na swoje syny,
Często omdlewa.

O Herodzie okrutniku,
Wielka to wina, że twego syna
Między dziatkami zabito;
Cóż za przyczyna?

Chciałeś trafić na Chrystusa,
Syna Bożego; ale Go z tego
Nie wykorzenisz Królestwa,
Boć niebo Jego. Amen.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego – Katowice 1931

Dzień świętych Młodzianków

Niewinną dziatwę, nielitościwie przez okrutnego Heroda pomordowaną, wita Kościół jako kwiat męczenników:

Męczenników cześć ci kwiecie,
Których już na progu życia
Prześladowca Pana gubi,
Jak róż wicher pączki młode.

Pierwszą Pana wy ofiarą;
Mała trzódko, przed ołtarzem
Zabawiacie się w prostocie
Wieńcem, palmą waszej chwały.

Jak niezmiernie rzewny to obraz! Niewinne ofiary tyrana, nie wiedząc, co je czeka, bawią się wesoło przed ołtarzem wieńcem i palmami, oznakami rychłego ich zwycięstwa nad ciemnymi mocami zepsutego świata. Mimowoli przypominają się głębokie swą treścią obrazy tych malarzy, którzy Dzieciątko Jezus przedstawiali z narzędziami Jego męki.

Boski Zbawiciel dał kiedyś tę obietnicę: „Ktoby stracił duszę swoją dla Mnie, znajdzie ją” (Mat. 16, 25). Zaprawdę, kto jako męczennik umiera za Chrystusa, tego krew Bóg błogosławi, ten Otrzymuje chrzest w strumieniach swej krwi, temu śmierć staje się zdrojem łask. A chociażby ktoś oddał życie bez świadomości i wolnej woli, jeśli tylko oddaje je dla Chrystusa, i tego uświęca śmierć męczeńska. Tak Kościół czci wielu świętych młodzianków, którzy w zaraniu życia ponieśli śmierć dla Jezusa. Na czele szeregu najmłodszych męczenników znajdują się dzieci betlejemskie. Jako męczennicy Chrystusa Pana otrzymali łatwo wieniec chwały niebieskiej. „Burza prześladowania, skierowana przeciw Jezusowi Chrystusowi, która spotkała ich bez wiedzy i woli, poniosła ich na wybrzeża wiekuistego pokoju i szczęśliwości w Bogu. Kiedy przebudziły się ich dusze, które na ziemi jakby jeszcze śniły, ujrzały w nieopisanym weselu Boga w chwale i w majestacie”.

W swych przemówieniach z okazji święta Młodzianków podkreślają Ojcowie Kościoła obowiązek czuwania nad niewinnością dzieci, starania się o ich potrzeby doczesne i duchowe i wychowania ich we wierze świętej.

Pamiątka niewinnych młodzianków zawiera wiele pobożnych myśli i pożytecznych nauk. Ma to swoje głębokie znaczenie, że uroczystości św. Szczepana, św. Jana i śś. Młodzianków obchodzimy w związku z Bożym Narodzeniem. Według św. Bernarda ta kolejność świąt wyraża trafnie tę prawdę chrześcijańską, że usprawiedliwienie wszystkich świętych może dokonać się tylko w Chrystusie. Oto jego wyjaśnienie: „Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie. Bóg nasz i Zbawiciel, który nas oświeca! Błogosławione niech będzie święte imię Jego chwały. W jakiej obfitości zajaśniało imię Jego i łaska Jego świętości! Przezeń uświęcił się Szczepan, przezeń Jan i niewinne dzieci. W zbawiennym zrządzeniu te trzy święta towarzyszą Narodzeniu Pana. Oni wszyscy pożywali kielich zbawienia, albo ciałem i duchem, albo tylko ciałem lub tylko duchem”.

Lekcja dzisiejszej mszy św. zawiera tajemnicze miejsce z Objawienia św. Jana (Ob j. św. Jana 14, 1-5). Pokazuje nam, jak bardzo ceni Kościół niewinność, i jak bardzo my ją cenić mamy. Niewinne dzieci idą za Barankiem (Jezusem Chrystusem), bo są czystymi. Lubo mniej doświadczone niż Jan święty, to jednak czystość ich, splamiona tylko purpurą ich krwi, skierowała wzrok Baranka na siebie, i one stały się Jego towarzyszami.

Ewangelia uroczystości niewinnych Młodzianków (Mat. 2,13-18) opowiada ucieczkę świętej Rodziny do Egiptu i zamordowanie dzieci betlejemskich. Oba te wydarzenia przedstawia często sztuka chrześcijańska.

Ulubionym tematem malarzy średniowiecznych był tak zwany „Odpoczynek w Egipcie”. Święta Rodzina wypoczywa podczas swej ucieczki w oazie, pod drzewem palmowym. Aniołowie adorują śpiące na łonie matki Dziecię. W pobliżu wytryskuje źródło, dając niejako do zrozumienia, że prawdziwe źródło życia otworzył ludziom Chrystus.

Rafał, książę malarzy przedstawił porywająco dwie sceny z rzezi niewiniątek. Pierwsza wyobraża żołnierza, który jedną ręką wyrywa matce dziecię, w drugiej trzyma miecz, aby nim przeszyć maleństwo. Matka rzuciła się na ziemię, by skarbu swego bronić całą siłą, jakiej dodaje miłość, z całą mocą, jaką wznieca ból rozpaczy.

Druga scena przedstawia nam matkę, która, siedząc na ziemi, trzyma na łonie już zamordowane dziecię. Ból jej zewnętrznie uspokoił się nieco, nie aby się zmniejszyć, lecz aby z całą siłą skupić się w jej sercu. Tak niezwykła jest moc tego obrazu, że każdy, który spojrzy na bolejącą matkę, nie może oprzeć się głębokiemu wzruszeniu.

Na dawniejszych obrazach przedstawia się niewinne dzieci betlejemskie jako miły wianuszek, otaczający postać Dzieciątka Jezus. Wszyscy święci są zgromadzeni, nad nimi unosi się gromadka niewinnych Młodzianków, z których jedni trzymają palmy, drudzy wznoszą rączki do modlitwy.

Według zwyczaju średniowiecznego przedstawiano na obrazach Sądu Ostatecznego niewinne dzieci betlejemskie w postaci jasnego koła, otaczającego krańce nieba.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego – Katowice 1931

http://ruda_parafianin.republika.pl/rok/r20/20.htm

__________________________________________________________________________________

Do kogo modlić się o męża/żonę, pracę, dziecko?

Nie od dziś wiadomo, że większość świętych jest „specjalistami” od wypraszania nam konkretnych łask. Warto wiedzieć, którzy z nich są „najskuteczniejsi”, jeśli chodzi o wstawiennictwo w naszych największych pragnieniach i potrzebach: łasce małżeństwa, pracy i potomstwa.

 

Św. Józef – ekspert w dziedzinie małżeństwa

 

Nie przez przypadek św. Józef jest patronem małżonków i narzeczonych. Sam miał w końcu za żonę, najwspanialszą, najbardziej świętą Kobietę, jaka kiedykolwiek chodziła po ziemi. Maryja jest dowodem na świętość  i wyjątkowość św. Józefa – jako mężczyzna był niejako jej odpowiednikiem w rodzaju męskim: najwspanialszym mężczyzną, a zwłaszcza mężem i ojcem.

 

Mało kto wie, że Józef poślubiając Maryję był już wdowcem, dużo starszym i bardziej doświadczonym od niej mężczyzną (Maryja zresztą niejednokrotnie znosiła przykre komentarze na ten temat, jak podaje bł. Anna Katarzyna Emmerich, relacjonując swoje widzenia mistyczne). Józef sam nie myślał już o ponownym ożenku, jednak za sprawą Ducha św. zdecydował się dołączyć do grona kandydatów na narzeczonego Maryi, które „ogłosił” klasztor, gdzie przebywała przyszła Matka Boża od 3 roku życia. Jak to było wymagane, Józef przyniósł swoją gałązkę i położył ją na ołtarzu wśród gałązek innych kandydatów. To właśnie na Jego podarunku usiadła gołębica, co Maryja odczytała jako znak i w ten sposób wybrała Józefa. Ich osobiste poznanie utwierdziło tylko obojga w słuszności wyboru.

 

Józef był mężem doskonałym, przede wszystkim dlatego, że bezwzględnie ufał Bogu. Zaszczyt jakiego dostąpił, pewnie dla niego samego nie był do końca zrozumiały, ale na pewno czuł wielkość swojego powołania, na które odpowiadał głęboką pokorą i wielką troską o Maryję. Przykład św. Józefa pokazuje,jakie doniosłe ma znaczenie, żeby wybór naszego przyszłego małżonka/małżonki oddać Bogu. Z tego względu Kościół przyszedł z pomocą wszystkim poszukującym drugiej połówki i zatwierdził oficjalną modlitwę do św. Józefa jako prośbę o pomoc w znalezieniu swojego ukochanego/ukochanej.

Podaję ją tutaj dla tych, którzy chcieliby oddać sprawy sercowe w ręce św. Józefa.

 

Święty Józefie, Ty wiesz w Bogu, kto ma być moim mężem (żoną). Pomóż mi spotkać tego człowieka. Święty Józefie, spraw, żeby to był(a) dobry(a) mąż (żona), który(a) będzie mnie kochać i szanować, tak jak ty kochałeś i szanowałeś Maryję. Święty Józefie, doprowadź do zerwania każdej znajomości, która nie podoba się Panu Bogu. Święty Józefie, obiecuję Ci dochować czystości przed ślubem. Święty Józefie, obiecuję dać pierwszemu mojemu dziecku przynajmniej jako drugie imię Józef. Święty Józefie, obiecuję mówić innym, że tak dobrego męża (dobrą żonę) mam dzięki Tobie. Amen.

Ta króciutka modlitwa, jak można przeczytać w wielu świadectwach młodych ludzi, ma ogromną moc. Wystarczy, uczestnicząc podczas niedzielnych Eucharystii w uroczystościach chrzcielnych zauważyć, jak często drugie imię dziecka brzmi właśnie Józef. Prawdopodobnie nie jest to przypadek.

 

Zobacz świadectwa i modlitwy do św. Józefa

 

Święty Dominik Guzman – opiekun starających się o dziecko

 

Założyciel Zakonu Kaznodziejskiego jest patronem kobiet niepłodnych, brzemiennych i rodzących. Najskuteczniejsza broń przeciw wszelkim problemom w zajściu w ciążę, jej przebiegu i szczęśliwym rozwiązaniu – Pasek św. Dominika – nie jest jeszcze tak znany, jak na to zasługuje.

 

O czym mowa? O bawełnianej tasiemce, pobłogosławionej przez Ojców Dominikanów, na której wypisane są po łacinie pierwsze słowa modlitwy „O nadziejo przedziwna… (O spe miram)”. Modlitwę tą należy odmawiać jak najczęściej, najlepiej codziennie, jeśli chce się otrzymać potomstwo. Ponadto kobiety powinny przepasać się tym paskiem (nie widać go pod ubraniem), traktując go nie jako czarodziejski talizman, ale sakramentale, które jest wyrazem czci ku św. Dominikowi i niejako trwania w postawie nieustannej modlitwy. Jak podkreślają Mniszki Dominikanki z Krakowa „Na Gródku”, pasek św. Dominika przypominający o opiece tego świętego i modlitwa, czynią cuda, to prawda, ale zawsze warunkiem jest wiara. „Wszystko zależy od żywej i mocnej wiary, która ufa, że otrzyma wszystko, jeśli tylko będzie to zgodne z wolą Bożą” – piszą w swoim folderze dołączanym do paska.

 

Zwyczaj noszenia paska św. Dominika wywodzi się z Włoch, a dokładnie ze słynącego cudami Sanktuarium św. Dominika w Soriano. W nim to znajduje się obraz św. Dominika, którego obwód (ok. półtora metra) jest miarą długości paska.

 

Siostry Dominikanki potwierdzają, że mają ogromną ilość świadectw i podziękowań rodziców wraz ze zdjęciami upragnionych „pociech”.

 

Oto tekst modlitwy do św. Dominika (tzw. Responsorium), dla tych, którzy chcą oddać mu swoje pragnienie posiadania dziecka:

 

O nadziejo przedziwna, którąś dał opłakującym Cię, kiedy przybliżał się Twój zgon, że będziesz po swej śmierci pomocny swoim braciom, skoro stawisz się przed Wszechmocnego Boga tron. Spełń Ojcze to, coś przyrzekł w ostatnią godzinę i nam Twoim sługom okaż swą przyczynę! Ty, coś tyloma cudy swe imię wsławił, gdyś leczył ciała chore i kalekie, przyjdź do nas z łaską Pana Chrystusową i uzdrów duszę tą niebiańską mocą. Spełń Ojcze to, coś przyrzekł… Niech Ojcu chwała wiecznie brzmi, Synowi i Duchowi po wszystkie dni. Spełń Ojcze to, coś przyrzekł…

Módlmy się: Wszechmogący Boże, niech święty Dominik, który był gorliwym głosicielem objawionej Prawdy, wspiera Twój Kościół swoimi zasługami i nauką i niech będzie dla nas troskliwym opiekunem. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

 

Pasek św. Dominika można otrzymać u Mniszek Zakonu Kaznodziejskiego w Krakowie „Na Gródku”, także drogą pocztową.

 

Święty Josemaria Escriva – specjalista od znajdowania pracy

 

Już czas, żebyśmy my, chrześcijanie, głośno powiedzieli, że praca jest darem Boga i że nie ma żadnego sensu dzielenie ludzi na różne kategorie, w zależności od rodzaju wykonywanej pracy, uważając jedne zajęcia za godniejsze od innych. Praca, wszelka praca, jest świadectwem godności człowieka, jego panowania nad stworzeniem” – to słowa św. Josemarii z jednej z jego książek pt. „To Chrystus przechodzi”. W „Bruździe” natomiast stwierdza: „Ważne jest, żebyś się poświęcał pracy z całej siły… Wszakże winieneś postawić swoją pracę zawodową na właściwym miejscu: Jest ona wyłącznie środkiem do celu: nigdy nie można jej traktować jako czegoś najważniejszego”. A w jednym z udzielonych wywiadów mówi: „Każda praca zawodowa wymaga uprzedniego przygotowania, a później stałego wysiłku, aby to przygotowanie doskonalić i umieć dostosowywać do zaistniałych okoliczności”. To tylko przykładowe wypowiedzi tego świętego na temat pracy, który znajdował się w samym centrum jego duszpasterskich zainteresowań. Założyciel Opus Dei traktował wierność i wytrwałość w zwyczajnej, codziennej pracy jako sposób na osiągnięcie  świętości. Po swojej śmierci został z tego powodu uznany za wielkiego orędownika dla tych, którzy poszukują zatrudnienia. Są liczne świadectwa osób twierdzących, że właśnie św. Josemaria „znalazł” im dobrą pracę.

 

Najpopularniejszą z modlitw do tego świętego w intencji znalezienia pracy stanowi nowenna (Nowenna w intencji pracy do św. Josemarii Escrivy). Można ją znaleźć m.in. na stronie oficjalnej Opus Dei.

http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,2131,do-kogo-modlic-sie-o-mezazone-prace-dziecko.html

**********************

Święta, święta… i po świętach

Za nami kilka dni świętowania. Dla większości z nas były to dni bardzo intensywne; najpierw przygotowania świąteczne, później Wigilia w rodzinnym gronie, kolędy, prezenty. Również dni świąteczne dostarczyły wielu duchowych przeżyć i silnego ładunku emocjonalnego.

 

Przecież były to święta najbardziej rodzinne i głębokie w swej oprawie estetycznej. Zwykle kojarzone z dzieciństwem, z doświadczeniem miłości rodzinnej, z czystością, niewinnością, poczuciem bezpieczeństwa. Oczywiście nie każdy w ten sposób przeżył święta. Byli również tacy, którzy doświadczyli mniej radosnej, a nawet bolesnej strony narodzin Syna Bożego: odrzucenia, niezrozumienia, ubóstwa, osamotnienia, cierpienia. A więc krzyża.

 

Święta minęły. Niezależnie od sposobu ich przeżycia, pojawia się pytanie: co dalej? Jak odnaleźć się w poświątecznej gorączce?  Co czynić, by utrwalić piękno i doświadczenie tych dni?

 

Myślę, że po świątecznych emocjach potrzeba nam chwili ciszy i zatrzymania się. Jako niedościgniony wzór służy Święta Rodzina, którą wspominamy w ostatnią niedzielę grudnia. Cisza Józefa i Maryi nie jest jałowa. Nie jest również dzielącym ich murem (jak to czasami bywa w małżeństwach). Oboje przeżywają ciszę jako przestrzeń, w której ich życie osobiste i małżeńskie jest związane z Bogiem i od Niego czerpie siłę. Dzięki milczeniu i ciszy mogą podołać codziennym trudnościom i przeciwnościom życia. Taka twórcza siłą może po świętach pobudzić nas duchowo i pozwolić nabrać dystansu do codzienności.

 

Po świętach trzeba powrócić do szarego dnia i rutyny. To, co wielkie, kolorowe mija, przychodzi czas na to, co zwyczajne, szare, może nudne. I tu jest miejsce dla twórczej inwencji. Nauczyć się cenić i przeżywać to, co zwyczajne. Poeta napisał: „Nie dać ograniczyć, nawet przez to, co największe, zawierać się jednak nawet w tym, co najmniejsze –  boska to rzecz”. Bóg, Wszechmocny Stwórca nie zacieśnił się w sobie, w tym, co największe, w swojej boskości, świętości, niedostępności, ale „zawarł się”, objawił w tym, co najmniejsze, a zarazem najpiękniejsze na ziemi – w dziecku w Betlejem, a później w znaku chleba – w Eucharystii. Uczmy się od samego Boga doceniania rzeczy najdrobniejszych.

 

Myślę, że może nam w tym pomóc świadome przeżywanie każdego dnia. Wcielenie Boga i zamieszkanie z nami nie jest tylko wydarzeniem historycznym. Jest stałą obecnością promieniującą miłością: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14). Odchodząc do Ojca, Jezus zapewnił nas, że jest z nami „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20) i zamieszkuje  w każdym kochającym i otwartym sercu  (por. J 14, 23).

 

Pewność, że Bóg jest Emanuelem, „Bogiem z nami” (por. Mt 1, 23) może być bodźcem do przeżywania świadomie każdego dnia. Papież Benedykt XVI zachęcał, aby polubić „bycie przy Panu” i rozbudzać w sobie świadomość, że nasze życie toczy się „u Jego boku”. W takiej świadomości może pomóc codzienna modlitwa, refleksja połączona z rachunkiem sumienia, czytanie Pisma św. wraz z medytacją, adoracja Najświętszego Sakramentu, Eucharystia. Praktyki niemal tak stare, jak chrześcijaństwo, a jednak wciąż żywe, świeże i cementujące relacje z Panem.

 

Od Świętej Rodziny uczmy się także miłości bliźniego. Życie Rodziny Nazaretańskiej było ciche, ukryte, milczące, proste i ubogie. Towarzyszyła mu jednak duchowa atmosfera pełna ludzkiego ciepła, życzliwości, dobroci, miłości oraz troski, aby zawsze „być w tym, co należy do Ojca” (por. Łk 2, 49). I w tym zawiera się sens także naszego codziennego życia. Nieważne, czy jest trudne, szare, czy wielkie i kolorowe; ważne jest czy staje się czasem, w którym spotykamy Boga i przestrzenią, w której dzielimy się miłością.

 

Święta minęły, ale jeszcze nie całkiem odeszły do lamusa. Przed nami Sylwester, Nowy Rok, Święto Trzech Króli i Chrztu Pańskiego, a przez osiem dni oktawa Bożego Narodzenia. A więc nadal świętujemy! Codzienność to nie tylko trud, ale i radość. Ludzka zwyczajna, codzienna, ale też i duchowa, wyciszona, wypływająca z bliskości Jezusa i umiejętności cieszenia się Nim.

 

W radości najbliższych dni może nam pomóc kultywowanie rytuałów i starych tradycji. Jedną z nich jest śpiewanie kolęd przy choince. Ten piękny zwyczaj łączy i zbliża rodziny i wspólnoty, wprowadza misteryjny nastrój, a nawet stanowi rodzaj katechezy. Wszak kolędy oprócz walorów muzycznych i estetycznych zawierają głęboką teologię. Innym zwyczajem (praktykowanym zwłaszcza w miastach) jest nawiedzanie kościołów i szopek. Każda z nich zawiera pewną specyfikę i symbolikę, która zbliża do sacrum. Z kolei na terenach wiejskich istnieje zwyczaj kolędowania. Młodzi ludzie odgrywają misteria bożonarodzeniowe albo po prostu idą „z turoniem” lub betlejemską gwiazdą od domu do domu, śpiewając kolędy. Piękną tradycją, która przeżywa ostatnio renesans, są Orszaki Trzech Króli. Te radosne misteryjne przeżycia są otwarte na wszystkich ludzi dobrej woli, także niewierzących. Być może w trakcie ich trwania ktoś rozpozna prawdziwą gwiazdę i znajdzie własną drogę do Jezusa.

 

No i oczywiście Sylwester; pożegnanie Starego Roku, a przywitanie Nowego. Dla jednych okazja do radości i zabawy, dla innych czas refleksji i modlitwy. W naszym domu rekolekcyjnym w Zakopanem odbywają się w tym czasie rekolekcje ignacjańskie, w całkowitym milczeniu, sam na sam z Panem Bogiem i Jego słowem. Brak wolnych miejsc świadczy o tym, że wielkie rzeczy niekoniecznie trzeba przeżywać przy fajerwerkach. Czasem piękniejsza i głębsza jest radość duchowa, wypływająca z ciszy i bliskości Boga.

http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,1269,swieta-swieta-i-po-swietach.html

***************

Dawaj wedle serca

Niedziela

 

O autorze: Słowo Boże na dziś