Oficjalna inauguracja Majdanu pod URM. A warszawscy patrioci… na latte i ciasteczkach

Majdan degeneratów

Szanowni Państwo.

Ostrzegałem na tym portalu o Majdanie i chaosie od pierwszej w Polsce już od pierwszej manifestacji Targowicy, co oczywiście wyśmiano. Tymczasem od wczoraj pod URM mamy do czynienia na razie z „Majdankiem”, który za chwilę, nie mam wątpliwości, stanie się pełnoprawnym Majdanem. Oliwy do ognia doda jutro marsz ulicami Warszawy, w którym przewinie się pewnie jeśli nie 100, to grubo ponad 50 tysięcy obrońców „demokracji”.

Choć być może mamy ostatni moment, by temu zapobiec. Naprawdę zapobiec, a nie uśpić się kolejnym komunikatem policji o 15 tysiącach uczestników.

Zwracam się z pytaniem, skierowanym głównie w stronę wielu tysięcy warszawskich patriotów, którzy już nie raz pokazywali siłę na ulicach stolicy.

Nie mogę pojąć, jak to się stało, że wśród tylu uczciwych mieszkańców Warszawy, że wśród tylu zacnych środowisk, stowarzyszeń, klubów, roninów, kibiców,  związków zawodowych, nie znalazło się do tej pory chociaż jedno, które zechce przerwać te szaleństwa zdrajców z KOD-u! Gdzie jesteście? Co Was tak paraliżuje? Jak słusznie zauważył Marian Kowalski, który jako jedyny w skali kraju protestuje oko w oko przeciwko KOD, on jeden nie może codziennie być w Warszawie. Czy środowiska prawicowe zapomniały już, że nieustanna presja, szczególnie na ulicach, ma sens? Że doprowadziła do obalenia nierządu Platformy? Że wtargnięcie do PKW w 2015 roku umożliwiło uczciwe wybory w 2016 roku? Że kpiny i gwizdy na ulicach w czasie kampanii Komorowskiego pozwolił załamać jego doskonałe notowania? Dlaczego zatem teraz nastała taka bierność strony prawicowej?

Brak reakcji patriotów na pikiety Targowicy rozzuchwalił KOD. Myślą, że mogą więcej, że reprezentują większość, bo na ulicy nie spotyka i presja ze strony uczciwych Polaków. Teraz nawet wyświetlają, co im się żywnie podoba na siedzibie polskiego rządu, i nie znajduje się choć jedna osoba, która zechce zakryć jakoś światła ich rzutników…

Za jakiś czas ktoś sobie pomyśli, że skoro można stać tygodniami pod URM-em, przy bierności władzy, policji i patriotów, to w czym problem, by okupować sam budynek, jak to miało miejsce w Kijowie?

Może dramatyzuję, może mam wybujałą wyobraźnię, może się mylę, może KOD powinniśmy przemilczeć, może wylejcie na mnie kubeł zimnej wody, ale do licha, w człowieku aż się gotuje i pewnie w tysiącach warszawskich serc również, jak widzimy, gdy zdrajcy Polski pozwalają sobie na coraz więcej. I gdybym mieszkał w Warszawie, to bym nie wytrzymał, żeby nie pójść pod miasteczko namiotowe z odpowiednim transparentem czy komunikatem. Jestem autentycznie wnerwiony tym panoszeniem się KOD, a najgorsze, że nic nie możesz na to poradzić, mieszkając setki kilometrów dalej.

Czekajmy zatem spokojnie przy ciasteczkach i latte. Ale jak znowu będzie rządziła niemiecko-rosyjska poczwara  ROAD/UD/UW/AWS/PO/.N/KOD, to nie narzekajmy, że to znowu przez Żydów i masonów.

O autorze: Migorr

Jestem równolatkiem tworu zwanego "Trzecią Rzeczpospolitą". Moje marzenie: Aby jej kres, którego konsekwencją będzie budowa Wolnej Polski nastąpił jeszcze za mojego życia.