Cyrograf

Cyrograf

Aneks do Raportu z Weryfikacji WSI, sprawa zabójstwa księdza Jerzego, strategia bezpieczeństwa narodowego, sądowe zeznania świadka Winiarskiego, publicystyka Wojciecha Sumlińskiego.

Co łączy te różne tematy i sprawia, że można dopatrywać się w nich wspólnego mianownika? Znajduję jedną, podstawową cechę – wszystkie są związane z osobą Bronisława Komorowskiego i z środowiskiem, któremu patronował były lokator Belwederu. Wszystkie też należą do spraw skrupulatnie przemilczanych i ignorowanych przez Andrzeja Dudę i układ rządzący.

Ostatni felieton polityczny Aleksandra Ściosa spowoduje na pewno przyśpieszone bicie serca u niejednego zwolennika partii rządzącej. Autor po raz pierwszy stawia w nim hipotezę o „nowym rozdaniu”, z udziałem tzw. dobrej zmiany,  powstałym “w wyniku zakulisowych ustaleń i politycznych transakcji, wśród których znalazł się warunek zapewnienia ochrony środowiska byłego lokatora Belwederu oraz zachowania wpływów triumwiratu III RP”.

Z Aleksandrem Ściosem jest zasadniczy kłopot, nie tylko z powodu, że duża część jego gorzkich obserwacji jest boleśnie trafnych, lecz również dlatego, że nie da mu się przykleić łatki ruskiego agenta. Ścios jest znany ze swojego nieprzejednanego stosunku do Rosji, a także z tego, że nie certoli się w publicystycznym tańcu ze starymi bolszewikami, a także z młodszymi, dokooptowanymi do układu degeneratami.

Pomimo że autor nie obejmuje całości, upatrując priorytet na kierunku wschodnim, to w przeciwieństwie do wielu innych, nie pomija sprawy najważniejszej –  kwestii kluczowej określanej jako magdalenkowa państwowość, owego matriksu w którym zeszmacili się do cna politycy tzw. 3RP, a wraz z nimi duża część ogłupionego polskiego społeczeństwa. Wydaje się, że ostatni wpis jest smutną refleksją po kilkumiesięcznym oczekiwaniu na przełom, który nie nastąpił, a co gorsza nie widać jego zwiastunów.

Moje pretensje do PiS-u

Józef Mackiewicz o którym nieraz pisałem, wyraźnie różnicował dwie postawy polityczne w odniesieniu do bolszewików. Były to: opozycja i negacja

W książce „Zwycięstwo prowokacji” Mackiewicz  zróżnicował negację systemu komunistycznego od opozycji względem niego. Negacja (pozorny radykalizm) lub opozycja (umiarkowanie) są to różniące się jakością, zupełnie inne kategorie politycznych postaw i zachowań. Przyjmując postawę opozycyjną zamiast całkowitej negacji komunizmu lub jakiejkolwiek innej opresji legitymizujemy ją. Postawę opozycyjną wobec komunizmu przejawiali również trockiści, byli komuniści i ich potomstwo, dogadując się potem z sowiecką agenturą przy okrągłym stole. Aktualnie ci sami ludzie tworzą postokrągłostołowy sojusz pod szyldem KOD.

Autor „Zwycięstwa prowokacji”, analizując zwycięstwo komunizmu, pisze o „przesunięciu psychologicznym, które nastąpiło, a które posiadało wszelkie cechy tzw. równi pochyłej”. Opisując kluczowy, fatalny moment przekształcenia polskiej świadomości w byt konformistyczny (umiarkowany), Mackiewicz pisze: „To bowiem, co nastąpiło, jest przejściem ze stanowiska negacji wobec ustroju bolszewickiego, na stanowisko li tylko opozycji wobec ustroju bolszewickiego w Polsce. (…)  I ten to bolszewizm, nie do uznania ongiś dla wszystkich Polaków z wyjątkiem nieznacznej garstki komunistów, przeszedł de facto w stan uznania”.

Sytuację podobną mieliśmy przez całe 25 lat. Wystarczy przypomnieć głosowanie PiS-u za uchwałą “dziękczynną” w rocznicę powołania rządu, w którym  stanowisko premiera piastował stalinowski publicysta Mazowiecki, a kluczowi ministrowie byli wieloletnimi sługusami Moskwy. Odnoszę wrażenie, że dziś jest podobnie. PiS jak na razie, wbrew pozorom wciąż jest elementem systemu w którym patologia i zdrada jest polityczną opcją wpisaną w demokrację. Wydaje się, że jeżeli ktoś przez wiele lat funkcjonował w paradygmacie demokracji liberalnej jako opozycja, uznając prymat mandatu demokratycznego nad mandatem moralnym, czyli mówiąc wprost akceptował istnienie w polityce bytów postkomunistycznych, przestępczych i agenturalnych, ten również będzie akceptować tych samych przestępców i zdrajców w roli słusznej i demokratycznej opozycji. W taki właśnie sposób wytłumaczyłbym autorowi poniższego cytatu aktualną sytuację.

Bronisław Komorowski jest bowiem najciemniejszą postacią świata polityki III RP. Jest osobą, za którą rozpościera się cień wielu ponurych tajemnic i niewyjaśnionych spraw. Prezydentura tego człowieka była czasem hańby, destrukcji i nienawiści. To okres, w którym utraciliśmy elementarne poczucie bezpieczeństwa i zdolność do suwerennych działań, w którym znacząco osłabiono potencjał obronny państwa i skierowano polityczne priorytety na „pojednanie” z wrogami Polski. Wyjaśnienie roli Komorowskiego, odkrycie jego związków i afiliacji, powinno być obowiązkiem nowego prezydenta i rządu, który mieni się obrońcą polskich wartości.

Jeśli rządząca partia nie wykazuje woli ujawnienia działań byłych WSW/WSI, ucieka od oceny Komorowskiego i nie zamierza podjąć audytu tej prezydentury, można to wytłumaczyć tylko jedną okolicznością – istnienia układu gwarantującego bezkarność byłego lokatora Belwederu i utrzymanie wpływów ludzi z jego środowiska.

Dlatego dostrzegam tylko jedno racjonalne wyjaśnienie i jedną hipotezę – „nowe rozdanie”, z udziałem tzw. dobrej zmiany, musiało powstać w wyniku zakulisowych ustaleń i politycznych transakcji, wśród których znalazł się warunek zapewnienia ochrony środowiska byłego lokatora Belwederu oraz zachowania wpływów triumwiratu III RP.

Ten tekst jest pierwszym, w którym otwarcie stawiam taką hipotezę. Jestem przekonany, że kolejne miesiące pozwolą zweryfikować i ocenić jej prawdziwość. Aleksander Ścios, Cyrograf.

_____________________________________________________________________________________________________________

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.