Gdyby nawet ONR-owcy przemaszerowali przez Brukselę…

Obserwując sytuację polityczną w Polsce i na arenie międzynarodowej nie da się nie zauważyć faktu, że od czasu zmiany władzy mamy do czynienia ze skoordynowaną akcją eurokratów i antypolskiej totalnej opozycji, skupionej wokół KOD-u, Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, a w mniejszym stopniu Polskiego Stronnictwa Ludowego.  Jedni i drudzy, wykorzystując zarówno polskie jak i zagraniczne media, prowadzą bezprecedensową kampanię oszczerstw i nacisków, skierowaną przeciw Polsce. I chyba tylko ktoś zupełnie niezorientowany dałby wiarę słowom Martina Schulza, który po głosowaniu w sprawie antypolskiej rezolucji w Parlamencie Europejskim powiedział obłudnie: „chcę podkreślić, że spór z Prawem i Sprawiedliwością nie jest sporem z Polską, chyba że przyjęto by logikę, iż PiS i Polska to jedno i to samo, a tak nie jest. PiS to jedna z polskich partii, są też inne”.

Atak na legalną władzę, wyłonioną zgodnie z zasadami demokracji, jest atakiem na Polskę! Zrozumie to każdy, kto choć pobieżnie śledzi to, co się w Parlamencie Europejskim, jak i w części mediów światowych mówi i robi.

Następne pytanie nasuwa się samo: kto jest siłą sprawczą, a kto wykonawcą. Czy ośrodek antypolskich działań mieści się nad Wisłą, w siedzibie którejś z opozycyjnych partii, względnie przy ulicy Czerskiej, czy też znajduje się w Berlinie albo Brukseli? O tym, że targowica finansowana jest spoza Polski, między innymi przez niejakiego Sorosa wiemy bardzo dobrze.  Ponieważ nie sądzę, by znalazł się ktoś przy zdrowych zmysłach, kto jest w stanie uwierzyć w sprawczą siłę takich Einsteinów polskiej polityki, jak Petru, Kijowski, czy Schetyna, należy przyjąć, że – podobnie jak centrum finansowe – również antypolski ośrodek ideologiczny znajduje się gdzieś poza granicami naszego kraju, a nieudacznicy z opozycji są tylko marionetkami w rękach tych, którym zależy na marginalizacji i wasalizacji Polski!

Dlatego można podejrzewać, że wybryk działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy zażądali od ministra Ziobro delegalizacji ONR pod zarzutem propagowania faszyzmu, jest prawdopodobnie inspirowany z zewnątrz. Oskarżenie to jest zupełnie wyssane z palca, jednak cały plan polega zapewne na tym, że jeśli rząd nie zareaguje, środowiska wrogie Polsce mogą posunąć się do dalszych, skierowanych w stronę władz oskarżeń, o sprzyjanie faszystom.  Ale perfidia tego oskarżenia jest znacznie głębsza. Zrozumiemy to, jeśli zadamy sobie pytanie: na czym polega bycie faszystą? Lewacy stawiają znak równości pomiędzy faszyzmem, a prawicą, co jest nieuprawnione. Równie błędne jest przypisywanie cech faszystowskich każdej organizacji, której członkowie potrafią przemaszerować w zwartej kolumnie przez miasto zwłaszcza, jeśli jeszcze niosą jakieś flagi w kolorach innych niż tęczowe. (Ci spod znaku tęczy nie będą maszerować noga w nogę żeby nawet chcieli, bo nie potrafią!) Otóż wszystko to, to klasyczna lewacka demagogia. A jak jest w rzeczywistości? Posługując się cytatem z Benito Mussoliniego, który tak faszyzm zdefiniował: „wszystko dla państwa, nic poza państwem, nic przeciw państwu”, należy tę ideologię zrozumieć, jako dążenie do podporządkowania wszystkiego, w tym znacznej części wolności, większości praw i  wielu norm -jakiejś organizacji państwowej. A zatem to nie brunatna koszula czyni faszystę, ale przekonanie, że dobro państwa jest wartością najwyższą!

 

Jak w świetle tej definicji wygląda sama Unia Europejska i niektóre państwa członkowskie?

 

W Belgii dokonano kilka dni temu pierwszej eutanazji na osobie niepełnoletniej. Podobne prawo pozwalające na zabicie dziecka powyżej dwunastego roku życia obowiązuje w sąsiedniej Holandii.

W wielu krajach dopuszcza się eutanazję dorosłych, a w większości krajów Unii dopuszcza się aborcję.

A czy to nie w hitlerowskich Niemczech i na obszarach przez nazistów podbitych, mordowano ludzi niepełnosprawnych, tylko dlatego, że byli niepełnosprawni? Kto uśmiercał dzieci w komorach gazowych? Czy to przypadkiem nie za rządów nazistów, w 1934 roku dopuszczona zastała aborcja bez zagrożenia życia matki? Unia Europejska przeżywa największy, być może śmiertelny kryzys, ale eurokraci zajmują sie Polską, Trybunałem Konstytucyjnym, wyimaginowanym zagrożeniem demokracji, polskim prawem antyaborcyjnym i kornikami w Puszczy Białowieskiej! Próbują nam Polakom narzucić swój punkt widzenia. Pomijam już nawet to, że jest to punkt widzenia całkiem nonsensowny i doprowadzi Unię do upadku podobnie, jak Hitler doprowadził do upadku III Rzeszę! Czy taka próba podporządkowania unijnej centrali wszystkiego, włącznie z gospodarką leśną, narzucanie swoich praw, jak na przykład prawa do aborcji, albo legalizacji związków jednopłciowych, próba mieszania się do naszej Konstytucji, brużdżenie legalnie wybranej władzy, czy to wszystko czegoś nam nie przypomina? A czy sama próba stworzenia superpaństwa, zgłoszona po Brexicie, zakładająca supremację „centrali”, nad prowincją nie jest o coś niemiłego podejrzana?

A czy dążenie unijnej biurokracji do podporządkowania – za pomocą nonsensownych przepisów – wszystkiego co się tylko da, jakiejś poronionej, lewicowej ideologii, nie jest groźne?

 

Wracając do przytoczonych na początku tekstu słów Schultza, Parlament Europejski wchodząc w spór z legalnie wybranym polskim rządem, uzurpuje sobie, czyli ponadpaństwowej Unii, prawo do decydowania, kto będzie rządził w niepodległym kraju!

Jak to nazwać?

 

Ja oczywiście nie posunę się do tego, żeby napisać, że Holandia czy Belgia to państwa faszystowskie. Absolutnie nie! Nie śmiem też twierdzić, że cała Unia Europejska zmierza ku faszyzmowi, a nawet nie powiem tego o jej najbardziej zlewaczonym centrum, czyli o tandemie Niemcy-Francja. Napiszę tylko, że uważam, iż część polityków europejskich, a także niektóre państwa rządzone przez lewicę i samo jądro Unii Europejskiej mają znacznie więcej wspólnego z faszyzmem niż ONR i byłoby tak nawet wtedy, gdyby wszyscy członkowie ONR-u ubrali się w brunatne koszule i przemaszerowali główną ulicą Brukseli.

 

 

Lech Mucha

 

Tekst ukazał się 21.09.2016. w tygodniku Polska Niepodległa

_____________________________________________________________________________________________________________

Fot. Onet.pl/PAP

 

O autorze: Lech -Losek- Mucha

Pogodny, uczciwy, inteligentny, leniwy (bardzo), konserwatysta, nieprzejednany antykomunista. Mężczyzna, katolik, mąż i ojciec. Zawodowo - chirurg, amatorsko - muzyk, pisarz, płetwonurek, motocyklista...