Dynia to nie szatan! Wywoływanie duchów to tylko niewinna zabawa?

Nie wiem, czy wytyczne idą z góry czy z dołu, ale jedno jest pewne, wyraźny skręt w lewo niektórych braci Jezuitów jest aż nadto widoczny, aby to przemilczeć.

Już po raz kolejny, na pewnym, ongiś zacnym portalu prowadzonym przez Jezuitów, pojawiają się wpisy, które nazywam „dziwnymi”. Ostatnio moją uwagę przykuły opublikowane wynurzenia dyskredytujące akcję „Jestem katolikiem, nie obchodzę Halloween”.

Warto przypomnieć, że jeszcze 4 lata temu, ten sam portal zamieścił następujący fragment:

Kuria przestrzega przed Halloween i przypomina, że jego korzenie związane są z pogańskimi obchodami święta duchów i z oddawaniem czci celtyckiemu bogu śmierci. „Anton Lavey, twórca współczesnego satanizmu, stwierdził, iż noc z 31 października na 1 listopada jest największym świętem lucyferycznym. Mają wtedy miejsce wzmożone liczebnie akty przemocy o charakterze okultystycznym. Kościół otwarcie sprzeciwia się takim praktykom”.

Tymczasem, dziś czytam – „Dziwią mnie coroczne akcje w stylu nie świętuję Halloween„.

Jak zwykle niezawodny okazał się również Obłudnik Powszechny…

Dynia_Obłudnik

…w którym lewicowy publicysta Błażej Strzelczyk pisze:

„Jeśli jesteś katolikiem to…”, stawia mnie pod ścianą. Nie widzę w wydrążonej dyni szatana, a jestem katolikiem. Nie bawię się w nią raczej z przyczyn estetycznych niż religijnych.

Kiedy jednak ktoś szantażuje „na katolika”, zaczynam nosić się z zamiarem podjęcia rękawic i pokochania Halloween. Może trochę na przekór”.

Tak więc moi drodzy, lepiej nie szantażujmy pana Strzelczyka, bo na przekór zbiesi się nam do cna i zacznie w ramach nowej miłości ganiać po ulicach w przebraniu diabła.

Trochę lepiej wypadł ks. Kramer, który nawiązując do nowej mądrości etapu, w tym, co napisał zawarł przynajmniej część prawdy (o sercu).

Dynia to nie szatan. Dynia to roślina. Problem jest w sercu.

Dynia Kramera

Ks. Kramer siedząc obok jabłka upozorowanego na dynię, mówi na swoim vlogu o nowoczesnej ewangelizacji –

do tego świata, (świata magii i czarów – przypis red.) w jakiś sposób zaprosić pana Jezusa.

 

 

Wydaje mi się, że powinno być odwrotnie. Powinniśmy zapraszać ludzi z „tego świata” do Jezusa. Gdyby było inaczej, we współczesnych zamtuzach, a wiec w miejscach, gdzie mężowie zdradzają swoje żony, wisiałyby święte wizerunki z Jezusem. Podobną niezręczność popełniła pewna siostra zakonna, która napisała na blogu „Dziwią mnie coroczne akcje w stylu nie świętuję Halloween„, prezentując dodatkowo zdjęcie dyni z wydrążonym napisem „Jezus żyje”. Wpis był okraszony filmikiem z meksykańskiego Halloween.

Oczywiście każdy dobry Duszpasterz rozmawia z grzesznikami i poszukującymi, lecz nie powinien przy tym robić z siebie tolerancyjnego błazna. Jeżeli ktoś radośnie pląsa po bagiennych terenach, ostrzegamy go przed grożącym niebezpieczeństwem, a gdy zaczyna tonąć, nie wskakujemy za nim w bagno, lecz wyciągamy go odpowiednim sposobem.

Na koniec zacytuję dwa trafne komentarze, zamieszczone pod wpisem nowoczesnego Jezuity.

Komentarz pana Antka

Ach oczywiście, że dynia to nie Szatan…
Wąż to też nie Szatan, jabłko podane przez niego to tylko jabłko…
Jutro idę na marsz zwolenników eutanazji, ale ja wcale nie popieram eutanazji, tylko tam idę, bo będzie wielu znajomych i świetna zabawa :)
„Kto nie jest ze mną jest przeciwko mnie”
Koniec i bomba! 

A kto nie zrozumiał, ten trąba!

Drugim komentarzem, który wydaje mi się godny zacytowania, jest komentarz pana Andrzeja

„Tak, mamy unikać tego, co ma choćby pozory zła, ale najpierw musimy to rozeznać w kontekście naszego życia.” (ks. Kramer – przypis red.)

(…)
Boleję strasznie, że nasi Bracia i Siostry w Kościele Świętym nie mogą tak jak ja tu i teraz napisać co myślą o tym temacie, w tym naszym Internecie.

Faktem jest, iż zbliżamy się do obchodów Święta wszystkich członków Kościoła Świętego i samego Kościoła, a upadli wykreowali konkurencyjne święto z symbolem dyni.

Nie bierzmy udziału w świętach upadłych i namawiajmy innych, aby również tego nie czynili.
Świętować trzeba to, co Boże i od Niego pochodzi, a za marność mieć wszystko, co od Boga nie jest.

Dawajmy światu dobre świadectwo, a Bóg będzie nas wspierał!
Inaczej grozi nam „biada”, o której zaświadczał Pan nasz Jezus Chrystus (Mt 23).

Rozeznawać musimy w Duchu, którego otrzymujemy od Boga.

Tylko Bóg poprzez Ducha w naszych „ciałach” może w pełni uzdrawiać nasze serca.
Owszem Pan Jezus ma „klucze” do serc wszystkich ludzi, ale ze względu na naszą Wolność przemienia nasze serca tylko, gdy my na to świadomie i dobrowolnie pozwalamy.
Niestety każdy z nas póki mieszka w „pierwszym mieszkaniu naszej duszy” (Twierdza Wewnętrzna; św. Teresa z Avila) broni swego ile może i to w jakimś odruchu bezwarunkowym, niczym oddychanie. Tym samym zamyka się na „głębszą” ingerencję naszego Pana, powstrzymując Go w całkowitej przemianie naszych serc.

Piszę to co sam doświadczyłem, nic nie zaciemniam, ani sobie nie wymyślam.

 

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.