Opowieść o klatkach

Odpowiedzialni niewolnicy nie przekraczają ustalonych granic. „Nie otwierajcie!” przekrzykują jeden drugiego, trzymając się kurczowo swoich klatek. Co cztery lata wybierają jeden z wariantów określających swobodę poruszania się w klatce.

Jakiś czas temu, klatki ze wschodu zostały wstawione do ładnie urządzonej, dużej wspólnej klatki. Dzięki temu, wszyscy znaleźli się w jednej wspólnocie z klatkami z zachodu, a poziom zabezpieczeń wyraźnie wzrósł.

W zachodnich klatkach żyje się o wiele lepiej, dlatego niektórzy postanowili zmienić swoją klatkę na model zachodni. Ostatnio do zachodnich klatek zaczęto wpuszczać obcych, którzy od czasu do czasu zabijają starych lokatorów.

– Klatki są dobre, niczego lepszego ludzkość nie wymyśliła – mówią jednym głosem niewolnicy na zachodzie i niewolnicy na wschodzie.

– Klatka klatce nierówna, dlatego docelowo najlepszym rozwiązaniem jest klatka wspólna. „Równy metraż!”

– Najgorsi są radykalni antyklatkowicze – mówi dyrektor serwisu technicznego. To właśnie oni stanowią największe zagrożenie dla stabilności naszych klatek.

______________________________________________________________________________________________________________

Grafika: pinterest.com

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.