Sprawa śmierci Magdaleny Żuk rozgrzała do czerwoności polski Internet. Czy podgrzeje i scenę polityczną?

Szanowni Państwo.

Niedawna śmierć polskiej turystki w egipskim kurorcie odbiła się szerokim echem w polskim Internecie. Ta tragiczna historia ma w sobie wszystko, by zainteresować szerokie masy publiczności. Dlaczego? Dramat Magdaleny Żuk daleko wykracza poza wyobraźnię twórców filmów czy książek kryminalnych. Co tak poruszyło tysiące polskich Internautów?

Otóż mamy bezsensowną śmierć młodej, pełnej życia kobiety. Mamy „ostatnie nagranie”, w którym przestraszona i zagubiona dziewczyna w video rozmowie ze swoim chłopakiem, mówi mu, że „oni mają swoje sztuczki” oraz, że „ona już nie wróci”. Mamy nagrania z monitoringu egipskiego szpitala, które pokazują, jak M. Żuk ucieka przed ludźmi na  korytarzu. Mamy zdjęcia z jej pokoju hotelowego, w którym kładzie się na podłodze przed progiem. Mamy wątek islamski, gdyż jednym z podejrzewanych jest egipski rezydent, towarzyszący denatce w czasie jej urlopu. Mamy wątek seksualny, gdyż znakomita część Internautów sugeruje taki bieg wypadków, przytaczając swoje wspomnienia z Egiptu (także te natury „romansowej” z egipskim rezydentem). Mamy wątek homoseksualny, gdyż część komentujących wskazywało (co nie musi być prawdą) na to, że chłopak dziewczyny Markus ma odmienną orientację. Mamy wątek „satanistyczno-narkotykowy”, gdyż kolega Markusa-Maciej, który poleciał do Egiptu ratować Magdalenę- publikował dziwną poezję o zabijaniu (uwaga, m.in. żuka) i handlu „towarem”. Mamy kompletnie sprzeczną wersję wydarzeń, która zmieniała się już dziesiątki razy. Od piętra, z którego wyskoczyła Magdalena Żuk, po ilość szpitali jakie objechała, mamy setki teorii spiskowych, gdyż nikt z Internautów w rzeczywistości nie przyjmuje oficjalnej wersji o samobójstwie. Mamy całą serię dziwnych okoliczności towarzyszących sprawie, jak np. znajomości na Facebooku między Markusem, Maciejem i egipskim rezydentem. Mamy pytanie, po co dziewczyna wybiera się samotnie w tak niebezpieczne miejsce. Mamy w końcu Krzysztofa Rutkowskiego, który jak zwykle bierze każdą głośną sprawę kryminalną, robiąc przy tym niezwykle medialny jazgot. Słowem, ta sprawa ma wszystko, by Internet rozgrzać do czerwoności. Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami tego dramatu oraz teoriami spiskowymi z nim związanymi, odsyłam do grupy na Facebooku:

https://m.facebook.com/WakacyjnaZbrodnia/

Tajemnica śmierci M. Żuk, z opóźnieniem, ale powoli trafia do najważniejszych serwisów informacyjnych w telewizji. Pytanie, czy tak samo, jak Internet, rozgrzeje scenę polityczną? Choć mamy do czynienia z ogromną tragedią, partyjnym marketingowcom muszą w tej chwili niesamowicie  świerzbić ręce, by tę sprawę wykorzystać do brutalnej, politycznej walki. Sprawa ma bowiem potężną siłę rażenia wobec głównych rywali politycznych.

Na pierwszy rzut oka, jest to niepowtarzalna szansa dla PiS, by wzbudzić w narodzie anty-uchodźczy i anty-islamski resentyment, który był najważniejszym motorem napędowym kampanii wyborczej 2015 roku. Samo informowanie o tym wydarzeniu, niezależnie od czego, co naprawdę wydarzyło się z M. Żuk, powoduje w odbiorcach ostre komentarze antyislamskie i strach przed przyjmowaniem uchodźców, wystarczy spojrzeć choćby na wspomnianą grupę na Facebooku pełną wulgarnych komentarzy o „ciapatych”.

Z drugiej strony jednak, media PiSowskie  muszą być w tej sprawie ostrożne. Druga strona ma bowiem argument, z którym trudno dyskutować. Zresztą, Krzysztof Rutkowski gra tym politycznie już teraz. Czy za chwile zaczną nim grać posłowie PO? Ten argument to opieszałość polskiej ambasady, która nie zdołała uratować M. Żuk, mimo uporczywych apeli rodziny zmarłej. Retoryka Rutkowskiego mówi, że od „pewnego czasu” (wiadomo, o co chodzi), polscy pracownicy ambasad z miłych, pomocnych i spolegliwych urzędników, zmienili się na „święte krowy”, które w nosie mają losy rodaków za granicą. I ma tak wg Rutkowskiego być w placówkach pod każdą szerokością geograficzną. Jak na atak na „dobrą zmianę”, retoryka niezwykle skuteczna.

Ale chyba najciekawszy wątek polityczny wiąże się z plotkami kilku komentatorów wspomnianej grupy na Facebooku, którzy łączyli całą sprawę z jakimś „układem” i tajemniczym „synem europosła PO”. Szczegółów nie podano, ale gdyby przyjąć, że w tej plotce jest ziarnko prawdy, chyba nie ma wątpliwości, że mocno by to wpłynęło na polską politykę.

O autorze: Migorr

Jestem równolatkiem tworu zwanego "Trzecią Rzeczpospolitą". Moje marzenie: Aby jej kres, którego konsekwencją będzie budowa Wolnej Polski nastąpił jeszcze za mojego życia.