Beczka miodu z dodatkiem dziegciu, czyli o tym, co powiedział i czego nie powiedział Polakom Morawiecki

Poważnym błędem metodologicznym uniemożliwiającym merytoryczną ocenę expose premiera Morawieckiego jest rozpatrywanie słów MM w kontekście bełkotu PO, N i PSL. Powoduje to zagubienie rzeczywistych kryteriów oceny tego, co powiedział premier.

Do nielicznego grona, które odniosło się na poważnie do expose premiera Morawieckiego należała Prawica Rzeczypospolitej Marka Jurka, która spytała m.in. o:

  • Trwałe zachowanie waluty narodowej. /premier MM optuje za przyjęciem euro w perspektywie kilkuletniej/
  • Ochronę granic handlowych Polski i Europy (TTIP, CETA)
  • Rzetelne wykonywanie prawa w zakresie ochrony życia i praw rodziny.
  • Wyraźną, a nie tylko werbalną, opozycję wobec dzisiejszej polityki Unii Europejskiej.

Bajki premiera Morawieckiego

W expose znalazło się dużo ładnych, chwytających za serce słów, lecz kwestie istotne były pominięte lub zbyte ogólnymi sloganami. Nie wierzę, że Morawiecki, który w rozmowie z Bronisławem Wildsteinem powiedział, że Polska jest kolonią – „krajem posiadanym przez kogoś z zagranicy”, nie widzi zagrożeń wynikających z kontynuacji polityki przyjmującej globalne regulacje handlowe, finansowe i prawne, które utrwalają stan z czasów PO, w którym państwo polskie istniało tylko teoretycznie.

Trudno mi sobie wyobrazić, że premier nie wie, że podstawą programową UE jest (nie od dziś) komunistyczny manifest Spinellego, a jego głównym założeniem: likwidacja państw narodowych. Plany przekształcenia UE w komunistyczną federację ostatecznie potwierdziła na początku tego roku Komisja Europejska, publikując tzw. białą księgę z jawnym odniesieniem do manifestu z Ventotene. O „Stanach Zjednoczonych Europy”, które mają powstać w 2025 mówił niedawno  Schulz.

Nie usłyszałem również, aby nowy premier PiS zdystansował się do błędów z przeszłości – od decyzji, że Polską mają współrządzić zewnętrzne instytucje. Była to decyzja m.in. dzisiejszych polityków PiS głosujących za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego przypieczętowana podpisem Lecha Kaczyńskiego.

Nic nie było o odzyskaniu przez Polskę suwerenności finansowej- likwidacji lub przynajmniej poważnego ograniczenia możliwości kreacji pieniądza przez zagranicznych banksterów w Polsce i przywrócenia należnej roli NBP.

Budzącym duży niepokój paradoksem jest, że syn przywódcy Solidarności Walczącej, przeciwnika okrągłego stołu, ten okrągły stół chce utrzymać, namawiając wielokrotnych zdrajców i przestępców do stania się konstruktywną opozycją, wygłaszając okrągłostołowe zaklęcia o odrzuceniu podziałów i o wspólnocie (!) z antypolskimi środowiskami.

Przy okazji wyrażam ubolewanie, że zwolennicy PiS nie są w stanie powiedzieć raz na jakiś czas swoim politykom – sprawdzam – porównując teorię z polityczną praktyką. Być może nie są w stanie tego uczynić, mając nieustannie zajętą percepcję ekscesami degeneratów broniących „demokracji”. Z tego właśnie powodu nie tylko sympatykom PiS, ale także innym normalnym Polakom umyka to, co najważniejsze.

Cdn…

Przykład z ostatniej chwili:

Premier Morawiecki o decyzji sędziego Tulei: “Mamy niezależność sądów w Polsce, ja tę niezależność szanuję. Taka była decyzja, sędziowie mają prawo podejmować decyzje w oparciu o swój mandat niezawisłości”

Podaj dalej
25Shares

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje poglądy na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.