Czy oni Boga się nie boją? Obłuda PiSu w sprawie zakazu aborcji

                                            

 

Obłuda religijna sporej części posłów PiSowskich zaczyna być  tej partii znakiem rozpoznawczym – nie do końca zasłużenie, gdyż jest też wielu posłów głębokiej i żarliwej wiary. Media związane z tzw. opozycją totalną, pełne są szyderczo cytowanych wypowiedzi niektórych „pobożnych”, pozostających w sprzeczności z podstawowymi dogmatami deklarowanej przez nich wiary katolickiej, czy fotografii, gdy klęczą w rozmodleniu na kolejnych uroczystościach religijnych lub przyjmują Komunię Święta, choć znane są ich np. proaborcyjne poglądy. Nic bowiem tak bardzo nie demaskuje obłudy serc tej części prawicowych deputowanych, jak opór PiS-owskich posłów wobec wprowadzenia w Polsce pełnego zakazu aborcji. Zwłaszcza zaś – ostatnie ich zachowanie podczas obrad Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, które odbyło się w dniu 11 kwietnia 2018 r. Obywatelski projekt Zatrzymaj Aborcję, ponownie przedstawiony temu gremium do rozpatrzenia i dalszego procedowania, tym razem przez posła nie zrzeszonego Jana Klawittera, został jednogłośnie odrzucony przez obecnych posłów, w tym paru PiSowskich – którzy albo zagłosowali „nie” albo tchórzliwie ewakuowali się na czas głosowania.

Oto nasi delegaci, którym – przy ogromnym zaufaniu społecznym oraz wsparciu politycznym i duchowym, jakiego dotąd nie miała w Polsce żadna partia władzy – powierzyliśmy mandat  do sprawowania władz ustawodawczej i wykonawczej w naszym imieniu i w naszym jakoby „odzyskanym” dla Bożej Sprawy kraju.

Przed kamerami – trwają na klęczkach w „rozmodleniu” – lecz gdy nastaje czas rzeczywistej próby przekonań i wierności Przykazaniom, czas jawnego opowiedzenia się po stronie naszego Króla i Pana lub przeciw Niemu – „rycerze prawa i sprawiedliwości” zmieniają się w zastraszone myszy, chowające się pod miotłami. Są też niektórzy jeszcze gorsi: tacy, co dalej gardłują w roli dzielnych i wytrwałych, tyle że w cudzej zbroi, udając, że tymczasem nie przeszli na stronę wroga i nadal „dzielnie walczą”, tyle, że ze swoimi. Obłuda stała się ich matką i siostrą. Czy nie wiedzą, że to na nich – obłudników – czeka największy kocioł w piekle? A może przestali już wierzyć w piekło? To i w niebo nie wierzą. A Bóg – jak i szatan – stał się dla nich abstrakcją, nie Bogiem wcielonym w Człowieka, który rzeczywiście zginął za nas, aby dać nam Odkupienie, ale ładnym słówkiem, powtarzanym jak mantra w odklepywanym czasem paciorku, jak Anioł Stróż z jarmarku albo Święty Mikołaj w czerwonej czapce z pomponem. Przypomnijmy im więc – skoro wciąż deklarują się, gdzie tylko popadnie, jako „wierzący i praktykujący” – jak bardzo wymagająca jest nasza Święta Wiara. Jak poważna, ostateczna walka toczy się między siłami światła a siłami mroku, cywilizacją życia a cywilizacją śmierci, zwłaszcza w  obecnych czasach. Walka, która nasila się dosłownie z dnia na dzień – przykładem choćby najświeższej daty dramat małego Alfiego, którego wbrew woli rodziców i międzynarodowym protestom, zatrzymała w szpitalu, odłączywszy mu  aparaturę i odstawiwszy odżywiane – brytyjska władza sądownicza i szpitalna. Coraz większego męstwa i prawości serc wymaga od nas Pan, abyśmy godni byli występować pod Jego Imieniem i nikim tak bardzo nie brzydzi się, jak tymi, którzy mają usta pełne Jego Imienia, a nie mają Go w sercach. Lub ostatnimi z ostatnich: tymi, którzy cynicznie używają Go dla własnych korzyści i żałosnych „zwycięstw politycznych”.

*

Niezliczone są w Ewangelii napomnienia, abyśmy do serc nie dopuszczali faryzejskiej obłudy, bo jej korzeniem jest grzech wszystkich grzechów: miłość własna i pycha. Przypomnijmy niektóre z nich:

 Ślepi przewodnicy, odcedzacie komara, a połykacie wielbłąda! Biada wam […] obłudnicy, bo czyścicie zewnętrzną stronę kubka i miski […] Ślepy faryzeuszu, oczyść najpierw wnętrze kubka, aby i jego zewnętrzna strona stała się czysta. (Mt 23, 24-26)

      Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach. […] Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie!  (Łk 12,1-3)

   Czemu Mnie wystawiacie na próbę, OBŁUDNICY? (Mt 22,15-18)

Również Św. Augustyn napomina: Udawana cnota nie jest wcale cnotą, udawana prawość nie jest wcale prawością, lecz podwójnym występkiem: niegodziwością i udawaniem.

Św. Jan Chryzostom pisze: „Mniejszym złem jest zgrzeszyć, niż obłudnie udawać…

Św. Augustyn nazywa wprost obłudę „występkiem diabelskim”, bo obłudnik ustawiczne dąży do tego żeby zwodzić, mącić. Przypomnijmy też św. Bazylego: Obłudnik jest jako komediant na scenie, który gra rolę innego, choć jest sługą swego pana. Charakterystyczne znamię obłudnika jest takie, że ustawicznie udaje innego, niż jest w rzeczywistości. Że umie obracać się jak chorągiewka na wietrze względów ludzkich. Że w ten czy w inny sposób usiłuje chytrze uzyskać poważanie ludzkie.

Także Stary Testament niejednym ze swych wersów napomina tę nikczemną grupę ludzi. Kłamliwymi ustami swymi błogosławią, a przeklinają w sercu (Ps 62, 5). Według Eklezjasty, obłudnik jest przewrotny […] wewnątrz pełen fałszu (Syr 19, 26).

Tam wszędzie, gdzie interes władzy politycznej, a także kościelnej, interes grupy ideologicznej, wyznaniowej albo interes własny – pragnienie „świętego spokoju” lub poddanie się konformizmowi grupy – stał się ważniejszy niż Jezus i Jego Ewangelia, tam mamy do czynienia z obłudą, faryzeizmem. Obłuda jest  orężem tchórza, który  z pozoru wcale nie musi być niegodziwcem. Odwrotnie – bardzo często posługuje się maską poczciwca, dobrego męża, matki i żony, wiernego katolika. Obłuda, zakłamanie wewnętrzne prowadzi do morderstwa, do zabicia Boga, do niszczenia Boga czy [niszczenia] wiary w Boga w sercach innych ludzi” – czytamy na portalu Tezeusz, w cytatach z Wieczorów Biblijnych w Kasince Małej. „Jeśli ktoś neguje prawdę i zaczyna żyć w kłamstwie, zaczyna też wymuszać życie w kłamstwie u innych. Tworzy sztuczną rzeczywistość nasyconą złem [i] gdy pojawi się ktoś, kto nie chce podjąć tej gry, trzeba go zabić. Jak Jezusa.”  https://portal.tezeusz.pl/blog/obluda-to-zabijanie-boga/

Czas, aby te napomnienia zadedykować  konkretnym osobom. Tym, którzy na ćwiczeniach z obłudy spisują się najdzielniej. A w tej liczbie:

 

  1. Pani premier Beacie Szydło, która w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja, w dniu 17 kwietnia 2018 r. powtórzyła swoje znane już od czasów jej premierostwa zaklęcia, gdy m.in. odznaczyła się głosowaniem „przeciw a nawet za” podczas czytań w Sejmu obywatelskiego projektu „Stop Aborcji”. Został on w dniu 6 października 2016 r. ostatecznie zablokowany przed dalszym procedowaniem (!!!) za sprawą głosowania 52 posłów PiS, w tym także pobożnej poseł Pawłowicz, nierozstającej się z mikrofonem Radia Maryja i Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego http://www.pch24.pl/obrony-zycia-nie-bedzie–sejm-zdominowany-przez-pis-odrzucil-projekt-stop-aborcji,46470,i.html#ixzz5DPFqKCdX W swym wystąpieniu w Radiu Maryja, pani premier jak zawsze nawoływała, aby mieć szacunek dla „różnych poglądów i różnych głosów”, że trzeba unikać „niepokojów społecznych”, zaapelowała też o studzenie emocji, deklarując, że rząd przecież „robi wszystko aby chronić życie”. Jak te programy naprawdę dziś wyglądają, mieliśmy okazję niedawno widzieć w Sejmie, gdy pojawiła się tam grupa zdesperowanych rodziców dzieci niepełnosprawnych, otrzymujących miesięcznie kilkaset złotych renty na utrzymanie i zakup leków, i jedna z odważniejszych matek puściła ze smartfona wizytującemu ich – i także zatroskanemu ich losem, a jakże!   – prezydentowi Dudzie jego własne słowa o pomocy dla rodzin niepełnosprawnych, jakich nie szczędził w swych oratorskich popisach  z okresu „obietnic wyborczych”… i z których żadne dotychczas nie zostało dotrzymane, o czym również pani Beata Szydło, robiąca mu wtedy zwycięską kampanię,  zdaje się nie pamiętać. Więc my także spuśćmy zasłonę niepamięci na inny jej wybryk: gdy zamiast na mszę tzw. Intronizacyjną Chrystusa Króla w Łagiewnikach w listopadzie 2016 r. pojechała w widać ważniejszej sprawie do nieodległego Krakowa, aby powitać delegację z Izraela. Dzięki jej nieobecności, nie został spełniony jeden z podstawowych warunków Intronizacji Chrystusa na Króla Polski, przedstawionych przez Jezusa krótko przed wybuchem 2 Wojny Światowej słudze Bożej Rozalii Celakównie, jako Boży Plan ratowania Polski i uczynienia z niej iskry, dla uratowania Europy i świata. Dla pani Szydło, matki księdza, co dodaje pikanterii tej sprawie, delegacja izraelska w tym dniu  była ważniejsza, niż jakaś tam wizjonerka. Ciekawe, czy w Izraelu, aby powitać polską premier, Żydzi w podobny sposób zrezygnowaliby z uczestnictwa w jakimś swoim ważnym obrządku? Pewnie nie, a zamiast tego zaciągnęli by ją do synagogi i polska premier chwacko by za nimi pobiegła, nakładając w biegu przepisową chustkę na głowę i dopytując, czy tędy droga do babińca dla kobiet.

Na pytanie dziennikarza (tym razem rozmawiał z nią dziennikarz, nie redemptorysta) czy nie chodzi raczej o lęk posłów przed awanturami ulicznymi  i jak się ma ten ich lęk przed garstką rozwrzeszczanych feministek do prawie miliona głosów Polaków, po raz kolejny wspierających projekt Zatrzymaj Aborcję? – „nasza kochana Beatka” jak panią premier nazywają rozkochane w jej katolicyzmie prawicowe babcie – znów wygłosiła  wiernopoddańczą mantrę o „PiSowskim rządzie, bezwzględnie stojącym po stronie życia”, a gdy dziennikarz znów ją zaatakował – nieczęsty akt odwagi na tej antenie, w rozmowie na tak wysokim szczeblu – że „na skutek takich wahań, co dzień ginie w Polsce troje dzieci,

Pani poseł Lichocka w pobożnym skupieniu pod Krzyżem i Orłem, Kalisz 25.01.2016

przecież to tragedia” – pani Szydło, w porywie słusznego żalu nad losem tak traktowanych dzieci, zawiesiła głos i westchnęła: „no tak…tragedia”, po czym zmieniono temat.

 

2. Pani poseł Joannie Lichockiej, która podczas spotkania z elektoratem PiS w Bochni dnia 21 kwietnia 2018 r. wyraziła opinię odwołującą się do „ludzkiej miary”, a nie Boskiej, do przestrzegania której zobowiązała się w puencie poselskiego ślubowania „Tak mi dopomóż Bóg”, które kiedyś składała. Fakt, że było to dość dawno temu i  może już nikt tego nie pamięta, czy rzeczywiście głośno to powiedziała, a może zamiast tego mruknęła pod nosem lub w ogóle pominęła tę inwokację, o której wszak mówi Konstytucja, że nie jest obowiązkowa. Toteż dziś bredzi, że „Wprowadzenie tej ustawy jest być może zgodne z nauczaniem Kościoła,  ale sprzeczne z realiami polityki społecznej. Osobiście uważam, że mierzony ludzką miarą ten projekt jest nieludzki. To rzekome opowiadanie się „za życiem” środowisk forsujących projekt z mojej perspektywy ma za zadanie realizację innych celów, które nie mają nic wspólnego z obroną życia”…  https://www.pch24.pl/posel-lichocka-dezinformuje-w-sprawie-projektu-zatrzymaj-aborcje,59745,i.html

 

3. Poseł Joannie Borowiak, która na swym profilu na Facebooku umieszcza swą fotkę z pomnikiem papieża w Jego toruńskim sanktuarium, a strona jej na Facebooku wprost oślepia

Ślubowanie Bractwa św. Jana Pawła II 22 października 2016 r. w sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. Poseł Joanna Borowiak pierwsza z prawej.

łuną, jaka bije od wystroju wnętrz toruńskiego kościoła i pięknej lśniącej peleryny, w której pasowano ją na rycerza Bractwa im. Jana Pawła II – lecz kiedy doszło do głosowania w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny przeciw przerywaniu ciąży, łuna Wiary jakoś przygasła i pani Borowiak wolała nie pojawić się na głosowaniu https://zycierodzina.pl/2018/04/16/posel-joanna-borowiak-wobec-zabijania-dzieci/

  1. Pani poseł Halina Szydełko – ooo, to następny kąsek, bo również u tej damy – której obłuda bije wszelkie rekordy, co spróbuję wykazać – cała jej  kariera życiowa i polityczna związana jest z Kościołem. Swój mandat poselski pani Szydełko otrzymała dzięki wieloletniemu prezesowaniu Akcji Katolickiej, stąd jeszcze krótko po wyborach zapewniała wyborców, że w Sejmie RP „będzie reprezentować środowisko Akcji Katolickiej”, która „ma do spełnienia ważną rolę w realizacji apostolskiej misji Kościoła w polskim życiu publicznym”.
    II Krajowy Kongres Akcji Katolickiej, Kraków 17-20 września 2015 r. Prezes Akcji Katolickiej Halina Szydełko obok Abp. Jana Wątroby

     

    Aż do głosowania w Komisji, pani poseł Szydełko wiernie trwała w swej zbroi wiary, starając się reprezentować, zgodnie z przyrzeczeniem „apostolską misję Kościoła w polskim życiu publicznym”, jednak na czas głosowania zniknęła, aby pojawić się znów po głosowaniu – zapewne zdyszana, bo tak biegła aby „wypełnić apostolską misję Kościoła”, no ale pech, nie udało się, może obcas odpadł, drzwi się zatrzasnęły, kot przeleciał drogę, coś do oka wpadło… ..? Nic takiego! W wypowiedzi dla KAI „swoją nieobecność na głosowaniu tłumaczyła tym, że o wniosku formalnym posła Klawitera nie wiedziała, ponieważ nie był z oczywistych względów w proponowanym wstępnie porządku dziennym. Jest to deklaracja mało wiarygodna, ponieważ autor wniosku już miesiąc temu zapowiadał jego złożenie. Z tego względu na posiedzenie przybyli także posłowie-goście oraz przedstawiciele mediów, którzy salę opuścili zresztą razem z członkami komitetu Zatrzymaj Aborcję bezpośrednio po głosowaniu. Poseł Szydełko przyznała też z zadowoleniem, że od przewodniczącej komisji dostała informację o planowanym utworzeniu podkomisji mającej zająć się projektem Zatrzymaj Aborcję. Zapomniała jednak dodać, ze utworzenie takiej podkomisji jest obliczone na zahamowanie skierowania projektu do drugiego czytania. I to na wiele miesięcy albo nawet lat.. ”  https://zycierodzina.pl/2018/04/12/posel-halina-szydelko-i-aborcja-eugeniczna/

  1. Pan minister Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, zapytany o losy projektu Zatrzymaj Aborcję, powiedział coś tak horrendalnego, że pozostaje tylko schylić głowę i wszcząć modły o powrót rozumu do głowy tego człowieka. „Aborcja jest złem, szczególnie, gdy dotyczy nienarodzonych dzieci, które są chore”… – przyznał. „Jednak  jako polityk – dodał – muszę brać pod uwagę, że dzisiaj nie ma przyzwolenia na zaostrzenie prawa aborcyjnego”.

Jacek Sasin na Mszy św. 14 kwietnia 2015 r.

Nie ma przyzwolenia? Na jakie przyzwolenie on czeka? Prawie milion podpisów wzywających posłów do zaostrzenia prawa aborcyjnego, to nie jest „przyzwolenie społeczne”?  Poza tym, „jako polityk” czy będzie także czekał na pozwolenie od złodziei, aby zaostrzyć prawo za kradzież mienia? Będzie czekał na zgodę oszustów, aby można było ich ukarać? Pan Sasin zdaje się  nie odrobił lekcji w zakresie społeczne oddziaływania prawa – jego wpływu na stan ładu społecznego, w tym i na świadomość moralną społeczeństwa. Zdaje się nie rozumieć, że mądre prawo wzmacnia poczucie powinności moralnych społeczeństw i jego zasady i egzekwowanie praw kształtuje pozytywne przemiany w sferze moralnej, wzorce zachowań, przenika również w duchowość zbiorową i  wzbogaca ją, zwłaszcza gdy prawo stanowione wynika z uszanowania prawa naturalnego, jest zakorzenione w moralności chrześcijańskiej i czerpie ducha z legislacji rzymskiego prawa, na którym zbudowano Europę.  W ludziach zastraszonych, jak pan Sasin, gromada wrzeszczących sześćdziesięciolatek w czarnych halkach, wymachujących czarnymi parasolkami budzi jednak takie przerażenie, że nawet ich władze umysłowe przestają funkcjonować.  http://fakty.interia.pl/polska/news-sasin-aborcja-jest-zlem-ale-dzis-nie-ma-przyzwolenia-na-zaos,nId,2569343 Ale nie koniec na tym. Niesiony rumakiem dialogu na antenie radia ZET z kimś „tak wybitnym” jak „sama Monika Olejnik”, Sasin zjeżył się zaledwie padł „temat aborcji”. „Dzisiaj nie ma tematu aborcji. Nie ma sensu rozmawiać na temat wirtualny” – odburknął, gdy dziennikarka przywołała tzw. kompromis aborcyjny Lecha Kaczyńskiego. „To niepotrzebnie wywołany temat!” – uciął poirytowany. https://www.wprost.pl/kraj/535362/sasin-o-aborcji-niepotrzebnie-wywolany-temat.html W listopadzie 2014 r., przed drugą turą wyborów na prezydenta Warszawy, Jacka Sasina poparł – wierząc, że wspiera prawego Polaka i katolika – Mariusz Dzierżawski, kandydat komitetu, któremu patronował prof. Bogdan Chazan. Dzierżawski startował w wyborach pod hasłami walki z aborcją i homolobby. Jacek Sasin podziękował mu za poparcie, jednak zaraz nie omieszkał potruchtać do Gazety Wyborczej, gdzie w wywiadzie oznajmił, że nie ma nic przeciw Paradzie Równości. „To nie jest nachalna propaganda. Mężczyźni przebrani za kobiety? Jak lubią to niech się przebierają” – zapewnił „elektorat postępowy”. http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,54420,17044177,Wybory_2014__Jacek_Sasin_dostal_poparcie_wroga_aborcji.html

*

Tyle wam powiem: bójcie się!  Panie Prezydencie Polski, który wszak masz z mocy prawa inicjatywę ustawodawczą,  bój się, bo nie pierwszy raz sprzeciwiasz się Bogu; panie Prezesie PiSu, bój się, bo głosujesz przeciw milionowi Polaków próbujących zatrzymać prawo do mordowania dzieci w Polsce. Pani przewodnicząca Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, posłanko PiSu Borys –Szopa, która posuwasz się do kłamstw, krętactw https://www.youtube.com/watch?v=HvE145DCcR0  i zakulisowych nacisków, aby kiedy to tylko możliwe, blokować projekt antyaborcyjny w Sejmie i nie dopuścić do jego dalszego rozpatrywania. http://www.pch24.pl/ustawa-o-zakazie-aborcji-eugenicznej-utknela-w-martwym-punkcie,58685,i.html#ixzz58spyC8d4  Jakie jest w tobie – może nieuleczane ludzkimi środkami –  zranienie? Bój się, panie wielce elokwentny pośle Schreiberze, jeszcze elokwentniejszy Tarczyński, posłanko Pawłowicz, która nie wypuszczasz z rąk mikrofonu Radia Maryja, posłanko Lichocka, Szydełko, Borowiak, Szydło – niektóre  z was są matkami… co zrobiłyście, aby zatrzymać rzeź niewiniątek? Bójcie się! Bójcie się wszyscy, których nie wymieniłem, a którzy we wrześniu ub. roku w liczbie 52 „wiernych PiSowskich Polaków i katolików” poddali się swej obłudzie, albo „tylko” pragnieniu „świętego spokoju” i konformizmowi partyjnemu i głosowało przeciw.

Tak mówi Pan: BÓJCIE SIĘ! Obłudnicy, nie  śpijcie spokojnie, gdy co dzień giną najsłabsi i najniewinniejsi, na które wasza miłość własna co dzień wydaje wyroki śmierci.

   28 kwietnia 2018

Pokutujący Łotr

 

Podaj dalej
19Shares

O autorze: Pokutujący Łotr