Kolejka na Kasprowy Wierch… historia prawdziwa…

Z tym “odzyskaniem” Kolejki na Kasprowy Wierch przez Prawo i Sprawiedliwość jest tak, jak z historią pewnej pięknej kobiety…
Opowiem Wam tą historię…
Otóż była sobie piękna kobieta niezwykle zgrabna, o włosach jak jedwab i oczach błękitnych. Walorem jej jednak najważniejszym był niesamowity talent taneczny. Swym tańcem codziennie sprawiała, że domownicy, oraz goście wpadali w niesamowity zachwyt. Była codziennie obdarowywana drogimi prezentami przez wdzięcznych adoratorów. Harmonia, piękno i wdzięk niesamowite emanowało jasnymi promieniami wokół, kiedy tylko piękna kobieta zaczynała tańczyć.  Tego wszystkiego dopełniały najcudowniejsze szaty, na które ojciec pięknej kobiety grosza ze swej kiesy nigdy nie szczędził.

Niestety sielanka nie trwała długo. Podstępna macocha, która ojca pięknej kobiety skutecznie swym germańskim urokiem opętała, postanowiła sprzedać piękną kobietę do burdelu za marne 215 srebrników. Gwałt pięcioletni się odbywał na pięknej kobiecie, tańczyć musiała od rana do wieczora przed obleśną widownią, śliniącą się na każdą myśl jak wiele ona przyczyni im zysku.
Nie wszyscy domownicy wiedzieli, w jakim beznadziejnym położeniu jest piękna kobieta…bo germańska propaganda macochy skutecznie maskowała ten fakt. Sama wieczorami potajemnie obżerała się ośmiorniczkami i kawiorem podrzucanym codziennie przez alfonsów.

Nastał jednak dzień, kiedy ojciec pięknej kobiety wykopał z domu germańską nałożnicę, ale już w tym samym dniu pod dom podjechał powóz z którego wysiadła następna. Lekko haczykowatym nosem i kruczymi włosami zawróciła w głowie mężczyzny. Co dzień rano szeptała mu do ucha, że jest dla niego dobrą zmianą…co wieczór, że najlepszą zmianą.
Pojawiła się też dosyć szybko z jej strony propozycja, by poczynić kroki, aby tęskniący ojciec odzyskał swoją córkę, czyli piękną kobietę. Gdy ojciec ożywił się na takie dictum, niczym spod ziemi, jak diabeł Boruta natychmiast przed domem pojawił się wysoki jegomość z długim, al’a pinokio też lekko haczykowatym nosem. Poprawiając sobie na nosie okulary a’la hary potter przedstawił się jako jedyny w okolicy mistrz zrównoważonego rozwoju i innowacji wszelakiej.
Z zimnymi oczyma i swoistym flegmatycznym głosem oświadczył, że najlepszym sposobem, aby odzyskać piękną kobietę będzie założona fundacja, na której zgromadzą się środki, aby wykupić ją z rąk burdelowych alfonsów. Dał jasno do zrozumienia, że domownicy, no i sam zainteresowany muszą zgromadzić odpowiednie środki, coby osiągnąć pożądany sukces.

Intensywnie i ochoczo domownicy i ojciec przekazywali wszystko co mieli, aby fundacja miała odpowiednie środki na wykup pięknej kobiety. Ale było to wszystko mało, mało i mało. Jegomość ów, Mateuszem zwany o kruczoczarnych włosach oświadczył, że trzeba kredyty pobrać, aby osiągnąć cel upragniony. Domownicy wszystkie złote zęby sobie powyrywali, a ojciec cyrograf podpisał na dług do czwartego pokolenia zaciągnięty, aby czym prędzej ukochaną córkę odzyskać.
W końcu nadszedł ten długo oczekiwany dzień. Cudotwórca Mateusz oświadczył głośno i donośnie, że piękna kobieta jest odzyskana, więc radość nastąpić miała wielka. Niemniej część domowników sceptycznie się do tegosz wydarzenia odnosiła…więc trzeźwo pytać poczęła za jaką sumę została ich piękna kobieta odzyskana.

Niestety próżno było pytać cudotwórcę o to, któremu nos codziennie się sukcesywnie wydłużał…jednak wieść gminna niosła, że 500 srebrników alfonsi za piękną kobietę żądać bezkompromisowo mieli.

Ojciec nie dbał o to jednak, pytał i pytał, kiedy córkę zobaczy i kiedy ona do domu wróci.  Kiedy już cierpliwość się wyczerpywała a ojciec cudotwórcę Mateusza niemal gwałtem pytać począł, ten żachnąwszy się na niego oświadczył, że od teraz to ta kobieta 300 srebrników w jego agencji towarzyskiej przez 15 lat swoją wolność odpracować musi…

Ktoś zapyta, jaki morał wynika z tej opowieści. Ano taki, że historia pięknej kobiety jest fikcyjna, ale już historia Kolejki na Kasprowy Wierch jest jak najbardziej prawdziwa…

O autorze: trybeus

Czterdziestoletni Katol I Moher z Kościoła toruńskiego, parafia podhalańska...łowca jehowitów...Kurnik's Managemen ...