Talibowie w Klewkach – dokładnie pozamiatana afera

Cztery dni temu [22.10.2018] napisałam {TUTAJ} komentarz do mojej własnej notki:

“Tego typu tekstów nikt nie traktuje poważnie – aż do chwili, gdy okazują się one w pewnym stopniu prawdziwe. Przypomnę tu “talibów w Klewkach”.”.

Odpowiedział na to bloger UPARTY, stwierdzając m.in.:

“Co do zaś Talibów w Klewkach nie traktowałem tego nigdy błaho, zwłaszcza, że już wcześniej o tym słyszałem. W Klewkach kiedyś była stadnina koni i zdarzyło mi się tam jeździć konno. Miejscowi przestrzegali mnie przed jazdą w jednym kierunku ( jak to oni mówili w kierunku Bakutilu- tak w PRL nazywała się firma przetwarzająca mięso zwierząt padłych), bo mogę się zarazić wąglikiem. Okazało się, że niedaleko gromadzono truchło zwierząt zarażonych wąglikiem z całej Polski a przetrwalniki wąglika mogą się uaktywnić nawet po 100 latach. Myślę, że gotowość Leppera do ujawniana takich różnych “smaczków”, była głównym powodem jego samobójczej depresji.”.

Po przeczytaniu tego postanowiłam przypomnieć sobie dokładniej tę sprawę. W portalu Historycy.org znalazłam tekst S. Latkowskiego:

” 28/05/2006, 11:21
Kiedy wchodzisz na teren dwuznaczności, tam gdzie jest więcej pytań niż odpowiedzi, gdzie wszystko otacza tajemnica, niedomówienia, krętactwa, kłamstwa, przemilczenia, prowokacje, musisz się liczyć z tym, że stracisz proste, zero jedynkowe spojrzenie na rzeczywistość. I często dasz się wyprowadzić w pole. Ośmieszyć lub zderzyć się ze ścianą. Maria Wiernikowska robiąc film, który zainicjowało sejmowe przemówienie Andrzeja Leppera o…[w 2001 r.] No, właśnie o czym? O łapówkach? Styku polityki z biznesem….Nie, w świadomości ludzi było to bajdurzenie o Klewkach. Lepper, którego informatorem nie był tylko Bogdan Gasiński, jak to przekazywały media, ale też biznesmen Rudolf Skowroński wpadł w świat, który go przerósł. Nagle okazało się, że zamiast twardych dowodów ma ośmieszonych talibów w Klewkach i zootechnika Gasińskiego.

Po jakimś czasie Bogdan Gasiński trafił do więzienia, a Rudolf Skowroński, gdzieś przepadł. Niby został porwany, w co nikt nie chce uwierzyć. Prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie i nadal ściga Skowrońskiego listem gończym. Piotr Pytlakowski kilka tygodni temu proponował mi wyjazd do Olsztyna, gdzie Gasiński, będący już na wolności, miał wskazać kryjówkę Skowrońskiego. W sprawie przemówienia sądowego zapadł uprawomocniony wyrok skazujący Andrzeja Leppera za pomówienia. Ostatnio jeden z generałów oświadczył Marii Wiernikowskiej, o tym, że został rozpuszczony w kwasie solnym. Prawda, że trudno się w tym wszystkim połapać?

Ale wróćmy do filmu Wiernikowskiej, która naiwnie chciała to wszystko złożyć w jedną całość. Okazało się, że znana reporterka wzięła kamerę i… z Klewek wyrósł przed nią obraz Polski jako kraju korupcji, układów, mętnych interesów, powiązań polityków z szemranymi biznesmenami i służb, tych cywilnych i wojskowych, które jak wyznaje Wiernikowskiej beztrosko szef FOZZ, Grzegorz Żemek, konkurują ze sobą. Nagle ze zdziwieniem ulubienica Woronicza 17, spostrzegła, że decydenci przestają już się do niej uśmiechać, atmosfera tężeje, aż wreszcie słyszy, że dalszej realizacji filmu nie będzie. „Jeszcze ta wariatka naprawdę coś odkryje!” Od tej pory Wiernikowskiej przyszywa się gębę wariatki i z taką etykietką ląduje na marginesie TVP.” {TUTAJ}.

Film red. Wiernikowskiej można obejrzeć {TUTAJ}, a omówienie jej książki “Zwariowałam” {TUTAJ}. Nieoczekiwanie Amerykanie ujawnili część prawdy. Według Wikipedii {TUTAJ}:

“Sprawa zaczęła się od artykułu Dany Priest w Washington Post[z listopada 2005], w której został opisany system tajnych więzień CIA i oskarżyła niewymienione z nazwy „kraje wschodnioeuropejskie” o goszczenie nielegalnych więzień. Jednocześnie gazeta przyznała, że kraje te pozostały anonimowe na skutek nacisków ze strony Białego Domu. Następnego dnia Tom Malinowski z nowojorskiego oddziału Human Rights Watch ogłosił, że tymi krajami są Polska i Rumunia[5]. Sprawa tajnych więzień wywołała duże poruszenie na świecie i w Polsce.”.

Rada Europy i Parlament Europejski prowadziły śledztwo w tej sprawie. Dwóch torturowanych w Starych Kiejkutach [50 km od Klewek] skierowało pozew do Trybunału w Strasburgu. Uznał on Polskę za winną i nakazał wypłacenie odszkodowań. W międzyczasie w dzienniku “Fakt” ukazało się omówienie wywiadu z Andrzejem Lepperem. Powiedział on:

“Ja tych informacji nie miałem od chłopca z ulicy ani nawet od Bogdana Gasińskiego, z którego potem zrobiono w mediach chorego psychicznie. To było wiarygodne źródło. Ale nie chcę o tym teraz mówić. Z ludźmi związanymi z tą sprawą nie miałem ostatnio żadnego kontaktu (…) Tam w Klewkach nie ma lotniska. Także tam nie lądowały żadne samoloty. Tam ich (talibów) dowożono. Helikopter lądował i przywoził ich z lotniska w Szymanach. Lądował na placu. Na betonowych płytach – mówi Lepper i dodaje, że w Klewkach lądowali “różni talibowie”. I ci, którzy współpracowali z amerykańskimi żołnierzami i ci którzy byli więźniami. (…) Nie chcę o tym mówić. Rudolf Skowroński zaginął. Teraz go szukają, ale tak żeby nie znaleźć… (…) Boi się pan o tym mówić? – pytamy.- Trochę tak. To są takie sprawy, że lepiej o nich nie mówić.” {TUTAJ}.

W dniu 8 lutego w “Dzienniku Zachodnim” ukazał się wywiad z prof. Genowefą Grabowską {TUTAJ}. Stwierdziła ona m.in.:

“Polskie śledztwo w sprawie uwięzienia Abd al-Rahima al-Nashiriego toczy się od 2008 roku. To niemal pięć lat! Niestety, nasza prokuratura potwornie się z tą sprawą grzebie. I dlatego terrorysta, który jak twierdzi – doznał u nas uszczerbku na zdrowiu – mógł złożyć do Trybunału w Strasburgu skargę na przewlekłość postępowania. Naprawdę był czas, aby z tym się uporać. (…) Tak, ale nie można godzić się na tortury. Jeśli mamy do czynienia z amerykańskimi brudami, to trzeba to jasno powiedzieć. CIA boi się łamać prawo na terenie USA.”.

Rok później ukazał się artykuł znanego historyka, Pawła Zyzaka w portalu wPolityce.pl {TUTAJ}. Czytamy w nim:

“Czas na moment prawdy: lądowania „talibów” w Klewkach i Starych Kiejkutach wydarzyły się naprawdę. Jedni i drudzy lądowali na lotnisku w Szymanach. To nie żart. (…) Więzienie CIA w Starych Kiejkutach funkcjonowało od grudnia 2002 r. do września 2003 r. W Polsce rządzili postkomuniści, a Amerykanie ocierali łzy po atakach z 11 września 2001 r., w międzyczasie dokonując militarnej inwazji na Irak. Współpraca Polski z USA oraz przyjaźń George’a Busha i Kwaśniewskiego kwitły, więc z wydzierżawieniem kawałka polskiej ziemi na zasadach eksterytorialności nie było problemu. CIA poszukiwała lokacji, w których mogłaby przesłuchiwać swych specjalnych więźniów. Posiadała taki ośrodek w rejonie Bangkoku, ale w obawie przed demaskacją, musiała znaleźć kolejny.
Na początku
2003 r. oficerowie CIA przywieźli do siedziby Agencji Wywiadu 15 milionów dolarów zapakowanych w kartonowe pudła. Ładunek odebrał zastępca szefa AW Andrzej Derlatka, człowiek, jak zresztą większość kadr w tych latach, z drużyny weteranów PRL. Zawarto umowę, w ramach której Amerykanie zgodzili się zainwestować dodatkowe 300 tys. dol. w bazę szkoleniową polskiego wywiadu w Starych Kiejkutach.Warunki były tam „spartańskie”, ale lepszych nie było trzeba. Przywożeni przez CIA samolotami „goście”, potrzebowali jedynie czterech betonowych ścian, mocnego światła i stołu do „waterboardingu” [rodzaj tortur]. W marcu 2003 r. do Kiejkut przybył wyjątkowy „gość”, Chalid Szajch Muhammad, uważany za pomysłodawcę zamachu na World Trade Center. Podtapiano go 183 razy. Ponoć skutecznie, bo zaczął mówić.”.

W dniu 15 maja 2015 roku w niszowym portalu Zmianynaziemi.pl ukazała się {TUTAJ} informacja:

“Polska wypłaciła 230 tysięcy euro odszkodowania dla talibów torturowanych na Mazurach w tajnych obozach CIA (…) Informację potwierdził wiceminister spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski. Jeden z torturowanych na terenie Polski mężczyzn otrzymał już pieniądze na konto. Drugi jest nadal podejrzewany o działalność terrorystyczną dlatego jego dola została zatrzymana w depozycie..”.

To była ostatnia ważna wiadomość w tej sprawie. Po zwycięstwach PiS w wyborach roku 2015 zapanowało głuche milczenie. Prawdopodobnie nikt nie chce drażnić amerykańskiego sojusznika. Całą aferę zamieciono pod dywan. Rudolfa Skowrońskiego nie odnaleziono do dziś. A co z wąglikiem? Krążyły pogłoski, ze w Klewkach prowadzono badania nad tym groźnym zarazkiem. W innym przypadku – dlaczego zwożono by padłe na wąglik zwierzęta akurat tam?

Podaj dalej
0Shares

O autorze: elig