Pod sztandarem figowego listka. Archiwalne przemówienie ministra Glińskiego do zdrajców Ojczyzny

 

Lipiec 2014 roku.

Pod sztandarem figowego listka PiS gromadzi wojsko. Na czele jest prof. Gliński, który przemawia tymi oto słowami:

– Szanowni zdrajcy naszej Ojczyzny, targowico z Platformy, wzywam was, poddajcie się! Podajcie się do dymisji, a odejdziecie w pokoju.  Spójrzcie na mnie, to ja profesor Gliński, wasz dawny przyjaciel z Unii Wolności, założyciel partii Zielonych. Nie bójcie się. Nie jesteśmy faszystami. Nawet narodowcami nie jesteśmy.

Słychać groźne pomruki.

Profesor Gliński zwracając się do premiera Donald Tuska: „Postępując honorowo i podając się do dymisji, mógłby pan oszczędzić krajowi dalszej degradacji. Mógłby pan?”.

Na zapleczu krząta się wódz Jarosław Kaczyński. Pod hasłem zjednoczenia lewej prawicy szykuje nowe siły na wroga. Nic to, że z podobnej kuźnicy wyszli wojownicy, którzy skrewili: wiceprezes PiS Paweł Zalewski, „spin felczer” PiS Michał Kamiński, premier PiS Kazimierz Marcinkiewicz, naczelna lewaczka PiS Joanna Kluzik-Rostkowska, “trzeci bliźniak” Ludwig Dorn oraz bardzo zdolny z PiS i jeszcze bardziej pro-ukraiński, Paweł Kowal /Instytut Spraw Publicznych/.

– Poddajcie się!  Jesteście odrażający, brudni, źli, ale przecież niczego wam nie zrobimy i niczego nie zabronimy. Nie zdelegalizujemy PO, nie zdelegalizujemy SLD. Jesteśmy odpowiedzialni w imię: demokracji i wolności słowa – podkreśla kandydat na “technicznego premiera”, Piotr Gliński.

Demokracja, zrównoważony niedorozwój, integracja, zwyciężymy – ktoś recytuje z pamięci.

– Nie zrobimy niczego, co godzi w przyjaźń polsko-żydowską, rozsądną kolaborację z Niemcami, “nieistniejącą agenturę rosyjską” i narusza demokratyczne standardy. Dlaczego się nie poddajecie?

***

Tekst ten napisałem 10 lipca 2014 roku zainspirowany autentycznym przemówieniem pana Glińskiego, dziś ministra i świeżo obdarowanego tytułem “Człowieka Wolności” za rok 2018. Był to rok, w którym zdrajcy ojczyzny czuli się jak pączki w maśle, tyle że bez synekur i koryta. Warto przeczytać, co ów “Człowiek Wolności” ma do powiedzenia Polakom, a także co obiecuje antypolskim środowiskom.

W Polsce jest pełna wolność słowa i sztuki. Trzeba powiedzieć jasno, że tej wolności jest więcej niż kiedykolwiek. Żadne środowiska nie są wykluczane z możliwości dofinansowania ich twórczości. Muszą jedynie startować w transparentnych konkursach.

(…)

Także w mediach mamy pełną, dostępną w każdym pilocie, paletę poglądów, wrażliwości, przekonań. /wpolityce.pl/.

Czego nie widzi “Człowiek Wolności”?

Z jednej strony, to co powiedział Gliński to prawda:  PiS w ramach pojmowanej w lewicowy sposób wolności finansuje z kieszeni podatnika antypolskie inicjatywy antykulturowych marksistów oraz niektórych środowisk żydowskich propagujących obraźliwe dla narodu polskiego tezy o polskim udziale w zagładzie żydów, gwoli precyzji: chasydów mieszkających w Polsce.

Z drugiej strony “Człowiek Wolności” sprawia wrażenie jakby nie widział w ogóle cenzury w TVP i zakazu zapraszania do studia prawicowych publicystów: Gadowskiego, Michalkiewicza, Żebrowskiego, Brauna, Karonia, Sumlińskiego, Cejrowskiego, a także innych osób reprezentujących opcję narodową i katolicką. Bajdurzenie o “pełnej palecie” jest kłamstwem. Nie widzi także ograniczania wolności Polakom na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau.

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.