Hucpa Kurskiego nad… trumną Wybitnego Polaka!

Wczesnym rankiem, 8 lutego, J. Kurski posunął się do niebywałej bezczelności, publikując Tweeta, składającego się z konfabulacji (i kłamliwych sugestii), zaś kilka godzin później portal wPolityce zamieścił kilkustronicowy wywiad z Kurskim, zawierający podobne konfabulacje! Bezczelności niebywałej, gdyż śp. Premier Jan Olszewski nie może już zaprotestować przeciw tym kłamstwom Kurskiego!

Niestety, nie zadbałem o natychmiastowe skopiowanie tych publikacji, w związku z czym nie mogę tu już wkleić ani tego Tweeta, ani linku do owego wywiadu. A to dlatego, że ktoś mądrzejszy doradził Kurskiemu, aby usunął tego kłamliwego Tweeta (i zastąpił go innym, neutralnym, co stało się następnego dnia), zaś inna „krynica niezależności dziennikarskiej”, portal Polityce, usunął również wywiad, w którym zamieszczony był inkryminowany Tweet Kurskiego. [Skądinąd – co znamienne – komentowanie pod owym wywiadem było zablokowane!] Wobec powyższego, zmuszony jestem posłużyć się pamięcią, więc moje „cytaty” (a raczej – ich streszczenia) z Tweeta, będą zapewne ułomne… [Ale przy okazji serdecznie proszę tego, spośród PT Czytelników – jeśli istnieje taki, który zdążył zapisać owego Tweeta? – aby zechciał mi go przesłać, w celu aktualizacji mojej notki.] Dodam jeszcze, że Kurskiemu nie udało się „wyczyścić” wszystkiego w sieci, więc wklejam tu link na WP:

https://wiadomosci.wp.pl/jacek-kurski-towarzyszylem-janowi-olszewskiemu-w-ostatnich-godzinach-zycia-6347292941224065a

A oto streszczenie „refleksji” Kurskiego, zamieszczonych w owym pierwotnym „ćwierkaniu”:

  1. Miałem zaszczyt towarzyszyć premierowi Olszewskiemu aż do samej śmierci.
  2. Ergo – „symbolicznie wypełniając misję rzecznika ROP Jana Olszewskiego” (cytat dokładny), jako pierwszy mogę poinformować Polskę o Jego śmierci.
  3. Mój smutek jest szczególny, gdyż to śp. Premier „zaprosił mnie” (cytat dokładny) do polityki.

Nie ukrywam, że „zagotowało się we mnie”, gdy natrafiłem na powyższe „wynurzenia” Kurskiego (a później – ów wywiad)! A to dlatego, że znam owe okoliczności z „pierwszej ręki”, czyli – z własnej, współczesnej wydarzeniom obserwacji (oraz udziału w nich), a także – bezpośrednio od śp. Jana Olszewskiego.

Ale pierwszym skojarzeniem, które przyszło mi tu na myśl, była podobna hucpa nad trumną Wybitnego Polaka, do której posunął się Michnik, dzień po śmierci Zbigniewa Herberta! [Skojarzenie tym bardziej uzasadnione, że obie hucpy odbyły się nad trumnami Wybitnych Polaków; bo nie mam wątpliwości, iż można przyrównać znaczenie dla Polski – choć w innych dziedzinach – obu wybitnych Zmarłych.] Opublikował wówczas Michnik  obłudną i bezczelną „elegię”, w której „nominował się” do rangi… „przyjaciela” śp. Zbigniewa Herberta! Bo Zmarły nie mógł już zaprotestować przeciwko temu kłamstwu (podobnie jak obecny Zmarły); choć wówczas opinia publiczna znała – na szczęście – wypowiedź Z. Herberta sprzed niewielu lat: „Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca. Oszust intelektualny!”

We współczesnym przypadku podobnych opinii Zmarłego o Kurskim brakuje, a to z dwóch – jak sądzę – powodów:

  • Kurski to zbyt „cienki Bolek” (gdy chodzi o polityczne znaczenie), aby śp. Premier J. Olszewski miał go zaszczycać jakimikolwiek publicznymi ocenami,
  • Śp. Jan Olszewski w ogóle wystrzegał się – jako człowiek szlachetny i życzliwy ludziom – formułowania tak jednoznacznych opinii, w domenie publicznej. [Jak zdarzało się to Zbigniewowi Herbertowi.]

Jednakowoż jestem przekonany, że śp. Premier był – w głębi duszy – podobnego zdania o J. Kurskim (tj. podobnego temu, które Z. Herbert wygłosił o Michniku)! Co uzasadnię i opiszę dalej.

Z kolei odniosę się do dwóch pierwszych „refleksji” Kurskiego:

  1. Pierwsze kłamstwo Kurskiego już wkrótce zostało zdezawuowane w sieci, gdy okazało się, że w podobny „sposób” – do owego „towarzyszenia Premierowi aż do śmierci”, a ogłoszonego przez Kurskiego – „towarzyszyły” dziesiątki (a nawet setki) innych, przypadkowych osób! Przechodząc – po prostu – korytarzem, obok pokoju umierającego Premiera. A może nawet bardziej „towarzyszyły śmierci”; bo znajdowały się… bliżej, niż przebywał – zupełnie przypadkowo – Kurski! I ta okoliczność zapewne była głównym powodem, dla którego Kurski tchórzliwie skasował swego Tweeta, doprowadzając także do usunięcia wywiadu na portalu wPolityce! [Którego omówienie nadal jednak wisi na WP.]
  2. Wyjątkowo bezczelna i oburzająca jest też wypowiedź o „symbolicznym wypełnieniu misji rzecznika ROP”; jeśli zważyć to, co Kurski uczynił tej partii i samemu śp. Janowi Olszewskiemu później, „rozwalając” – po 2 latach, w 1997 r. – ROP, przez wyprowadzenie swojej frakcji do ZChN!

 Zanim odniosę się do kolejnych, najbardziej uwłaczających – Pamięci Jana Olszewskiego – sugestii, a raczej: insynuacji Kurskiego, streszczonych w punkcie 3. powyżej (jakoby był on „uczniem” tego Wybitnego Polaka), niezbędnych jest kilka moich osobistych wspomnień.

Śp. Premiera poznałem osobiście podczas parlamentarnej kampanii wyborczej w 1991 r., w trakcie której byłem szefem telewizyjnej kampanii Porozumienia Centrum. Już wówczas odnotowałem wyraźną niechęć późniejszego Premiera, do „zalecania się” wyborcom w wywiadach przed kamerą (jak sam to określił, gdy przekonywałem go do nagrania), a jednocześnie – lekceważenie znaczenia mediów elektronicznych! [Co skądinąd – a zwłaszcza to pierwsze – znakomicie świadczy o Nim, jako o człowieku wyjątkowo uczciwym, stroniącym od jakichkolwiek manipulacji; bo tym  – w istocie – jest każda kampania wyborcza! Choć u polityka była to „słabość” (zwłaszcza: lekceważenie wpływu mediów elektronicznych), która zemściła się na nim już wkrótce, przy okazji odwołania rządu.] Ale po latach, śp. Jan Olszewski zgodził się z moją opinią, że „praprzyczyną” odwołania rządu było Jego wielomiesięczne zaniechanie usunięcia J. Zaorskiego („człowieka” Wałęsy) z funkcji prezesa telewizji, która – od pierwszego dnia, zanim cokolwiek Premier Olszewski uczynił – szczuła Polaków na Niego. Takiej fali nienawiści medialnej nie doświadczył żaden inny premier (i rząd); ani przedtem, ani potem!

Wspominam ów nietuzinkowy stosunek śp. Premiera do mediów, bo to okoliczność b. ważna dla dalszego wywodu. Dodam, że od tamtego czasu utrzymywałem – z dłuższymi lub krótszymi przerwami – kontakt ze śp. Premierem; już to telefoniczny, już to osobisty (zwłaszcza w czasie, gdy biuro Jego partii – ROP – mieściło się przy ul. Pięknej, naprzeciw mojego domu). Zaś w kilku ostatnich latach – gdy powróciłem z emigracji, a śp. Jan Olszewski był już schorowanym emerytem – te nasze kontakty przybrały formę wielu, wielu godzin rozmów telefonicznych, poświęconych refleksji nad obecną kondycją Polski. Rozmów niezwykle wartościowych dla mnie – mimo, że wiele nas różniło – które na zawsze zachowam w swojej pamięci!

W 1995 r., gdy Premier J. Olszewski podjął decyzję o kandydowaniu na urząd Prezydenta RP, zaproponowałem poprowadzenie Jego telewizyjnej kampanii wyborczej. Przyjął tę propozycję z zadowoleniem, odkładając w czasie konkretne posunięcia, do czasu uzgodnień ze swoim sztabem; w tym zwłaszcza – co do zgromadzonych funduszy. [Młodszym Czytelnikom tu wyjaśnię, że posiadałem wówczas w dorobku nie tylko skuteczną kampanię wyborczą dla PC (której rezultatem – niejako było powołanie rządu J. Olszewskiego), ale także – a może przede wszystkim? – byłem autorem animowanych Siekierek (z 1990 r.); najsłynniejszych wtedy spotów wyborczych, choć – niestety – zrealizowanych dla L. Wałęsy.] Sprawa jednak przeciągała się, aż któregoś poniedziałku zobaczyłem w TVP – bezpośrednio przed „Wiadomościami” – pierwszy blok wyborczy Jana Olszewskiego, w którym wystąpił… Jacek Kurski, zaczynając swą mniemaną „karierę polityczną” od… kłamstwa, które już wkrótce okazało się być jego umiłowanym „żywiołem politycznym„! A obwieścił wówczas Polakom, że oto  „Lech Kaczyński zrezygnował z kandydowania, przekazując swoje głosy na rzecz Jana Olszewskiego (tj. apelując o głosowanie na niego)”! Kłamstwa, które – już po paru minutach! – zostało bezlitośnie obnażone we „Wiadomościach”, w których wystąpił L. Kaczyński ze swoim oświadczeniem, nie wspominając w nim ani słowem o „przekazaniu głosów”! A tym kłamstwem podważył Kurski – niejako „z automatu” – wiarygodność samego Premiera J. Olszewskiego, działając na jego szkodę!

Zdumiony pojawieniem się Kurskiego w tej kampanii, a także – oburzony jego kłamstwem, niezwłocznie skontaktowałem się z Premierem J. Olszewskim, od którego usłyszałem, że „nic nie wiedział wcześniej o zaangażowaniu Kurskiego do swojej kampanii (widocznie uczynił to ktoś ze sztabu?) i postara się to wyjaśnić, bo sam jest tym zaskoczony!”. [Ale sprawa „rozeszła się po kościach” – jak to często bywa  – a ja do niej już nie wracałem.] Jednak i ta okoliczność dowodziła lekceważenia – opisanego już  wyżej – dla znaczenia mediów elektronicznych i wynikającego zeń braku szczególnego zainteresowania (kontroli) dla działań sztabu w tym zakresie, ze strony Premiera J. Olszewskiego. A sztab, jak to sztab – „wkręcają się” doń różni ludzie; także dla własnych korzyści!

I tu wracam do J. Kurskiego, który należy do osób, określanych – w mojej młodości – słowem: ”wcieracz”. Co oznaczało osobę wyjątkowo nachalną, która – zwietrzywszy swój interes – usiłuje „wkręcić się” do jakiegoś środowiska za wszelką cenę. A gdy wyrzuca się ją drzwiami, wówczas usiłuje dostać się… oknem! Skądinąd – tą właśnie „metodą” Kurski osiągnął „namaszczenie” – przez „naczelnika państwa” – na prezesa TVP. [Bo znajdując się wcześniej wśród samej czołówki nie przebierających w słowach „opluwaczy” J. Kaczyńskiego, ochoczo poddał się „wytarzaniu w smole i pierzu” przez J. Kaczyńskiego; nie zważając na własną godność, której – skądinąd – nie posiada już chyba w ogóle? A wszystko po to, aby ponownie dostać się do „budżetowego cycka”, od którego został czasowo „odstawiony”, a z którego „doił” przez nieomal cały okres III RP!]

Tak właśnie – jak opisałem wyżej – wyglądało „zaproszenie J. Kurskiego do polityki”, przez śp. J. Olszewskiego, w 1995 r.! Później było jeszcze gorzej, bo Kurski – „wkręciwszy się” już do ROP-u – zaczął poczynać sobie coraz śmielej, aż w końcu „rozwalił” ROP, wyprowadzając zeń grupę działaczy do ZChN-u, z którego – z kolei – został wkrótce wyrzucony, za „machinacje” na listach wyborczych! [Zaś ilości jego przynależności partyjnych – zawsze w celu „dorwania się” do środków publicznych – nie sposób wprost zliczyć! Podobnie jak przegranych starań o różne mandaty: w samorządzie, Sejmie i PE…]

Na zakończenie więc przytoczę już osobistą opinię śp. Jana Olszewskiego o J. Kurskim, zaczerpniętą z moich rozmów z Nim, w ostatnich latach. [Bo ze dwa razy, przedmiotem incydentalnych wątków tych rozmów, stał się także Kurski; jak choćby w 2016 r., przy okazji „konkursu na… Kurskiego”.] A oto ona: „Kurski to człowiek bardzo nierzetelny i wyjątkowo nielojalny!” Przy czym jestem przekonany, że ta w gruncie rzeczy „łagodna” – w stosunku do rzeczywistego „dorobku publicznego” Kurskiego – ocena, wynika raczej ze szlachetności charakteru śp. Jana Olszewskiego (Jego wyrozumiałości), bo stronił od ocen drastycznych i kategorycznych, w odniesieniu do ludzi. [Tu dodam – na wypadek rutynowych u Kurskiego „pogróżek sądowych” – że nasze rozmowy miewały także świadków…]

Nie mogę więc milczeć, gdy osoba tak cyniczna jak Kurski, a jednocześnie: intrygant i kłamca, ośmiela się – bez żadnych podstaw i dla własnego, rozdętego ego – „wygrzewać” w świetle tak Wybitnego Polaka, jakim niewątpliwie był śp. Premier Jan Olszewski!

Nie mogę milczeć, gdy Kurski – będąc zaprzeczeniem wszystkich zalet śp. Zmarłego – usiłuje insynuować, że jest Jego „uczniem”; a może nawet – o zgrozo!  – „kontynuatorem”!?

Nie mogę milczeć, bo te niedopuszczalne i żałosne – a przede wszystkim: bezczelne – insynuacje Kurskiego, wręcz obrażają Pamięć po Zmarłym!

 

 ******

Szanowny Panie Premierze,

Spoczywaj w Pokoju!

I niechaj Dobry Bóg przyjmie Cię do oglądania Swojej Światłości!

 

Bogdan Czajkowski

 

 

O autorze: Bogdan Czajkowski

B. działacz niepodległościowej opozycji antykomunistycznej . Odznaczony w 2008 r. Krzyżem Oficerskim Orderu OP, przez śp. Prezydenta L. Kaczyńskiego. Reżyser (dyplom PWST w Warszawie) oraz publicysta; literat i scenograf. Mgr inż. elektronik (dyplom Politechniki Warszawskiej, 1974 r.). [Ukończył też szkołę muzyczną w Toruniu.] W 2010 r. uzyskał Advanced Diploma of Business, na podyplomowych studiach menadżerskich w Kaplan Aspect International Colleges w Sydney. [W czasach PRL był dwukrotnie usuwany ze studiów, a także - z pracy: na Politechnice Warszawskiej i w Radiokomitecie.] Tradycyjny katolik. 5 listopada 2018 r. zwrócił A. Dudzie swój Order OP, protestując tym - w publicznym oświadczeniu - przeciwko szkodliwym dla Polski działaniom i zaniechaniom prezydenta.