Donald Trump ratuje Izrael

Dwudziestego pierwszego marca 2019 prezydent USA, Donald Trump oświadczył na Twitterze:

„Po 52 latach nadszedł czas, aby Stany Zjednoczone w pełni uznały władzę Izraela nad Wzgórzami Golan, które – pod względem strategicznym i bezpieczeństwa – mają kluczowe znaczenie dla Państwa Izrael oraz stabilności regionalnej” {TUTAJ}

Sekretarz stanu USA, Mike Pompeo komentował to tak: „Donald Trump może realizować boską misję uratowania Izraela.”. Dwudziestego drugiego marca Jarosław Kociszewski opublikował w Wp.pl obszerny artykuł „Trump ma „misję od Boga” i przyznaje Wzgórza Golan Izraelowi. Inni mogą się już bać” {TUTAJ}. Opisuje w nim sytuacje na wzgórzach Golan i stwierdza:

„Donald Trump znowu użył Twittera, żeby zmienić obowiązujący od zakończenia drugiej wojny światowej porządek międzynarodowy. Zapowiedział, że USA uznają izraelską suwerenność nad należącymi do Syrii Wzgórzami Golan. Państwo żydowskie zajęło tę strategiczną wyżynę w 1967 r. Realizacja obietnicy Trumpa będzie prezentem dla Rosjan i Chińczyków. Wszyscy inni mogą zacząć się bać. (…) Dotychczas nikt na świecie nie uznał izraelskiej aneksji tego terytorium, która jest niezgodna z prawem międzynarodowym zakładającym, że żaden kraj nie może po prostu posiąść zajętego przez siebie terytorium. Jeżeli Donald Trump zrealizuje swoją obietnicę, to powody do radości będą mieli Rosjanie, którzy nadal usiłują przekonać świat do zaakceptowania aneksji Krymu, i Chińczycy zgłaszający pretensje do kilku archipelagów wysp wokół swoich wybrzeży. (…) Świat stanie się mniej bezpieczny i wszystkie obecnie lub w przyszłości sporne terytoria będą „do wzięcia przez silniejszego”. Łotwa, Litwa i Estonia będą miały kolejny powód do zmartwień, a jeżeli NATO ich nie obroni, nad swoją przyszłością będą musieli zastanowić się nawet mieszkańcy przesmyku suwalskiego oddzielającego obwód kaliningradzki od Białorusi.

Popierając izraelskie pretensje do Golanu Donald Trump z pewnością nie zastanawiał się nad tak daleko idącymi konsekwencjami. Przede wszystkim chce pomóc w kampanii wyborczej swojemu sojusznikowi Beniaminowi Netanjahu, który potrzebuje sukcesów, aby przykryć kolejne podejrzenia korupcyjne.”.

O motywach Donalda Trumpa obszernie mówił też Jerzy Targalski we wczorajszym [29.03.2019] „Geopolitycznym tyglu” odc. 95 {TUTAJ}. Sprawa Wzgórz Golan do złudzenie przypomina wcześniejsze przeniesienie ambasady Stanów Zjednoczonych do Jerozolimy {TUTAJ}. W grudniu 2017 Donald Trump zapowiedział takie posunięcie, a w maju 2018 przeniósł ambasadę. Minął prawie rok i tylko Gwatemala poszła w ślady USA. W grudniu 2018 zamiar przeniesienia ambasady Brazylii zgłosił nowowybrany prezydent tego kraju, Jair Bolsonaro {TUTAJ}. Również premier Rumunii deklarowała podobny zamiar, ale sprzeciwił się temu prezydent Johannis {TUTAJ}.

Widać więc, iż „ratowanie Izraela” a la Trump nie cieszy się poparciem innych państw. Czy pomaga ono samemu Izraelowi? Od grudnia 2017 sytuacja wokół niego wyraźnie się pogorszyła. Posunięcia Trumpa zwiększyły wrogość krajów arabskich a szerzej – muzułmańskich. Efektem jest to, że Palestyńczycy zaczęli od roku organizować marsze na granicy Strefy Gazy, a ostatnio ostrzeliwują Izrael przy pomocy rakiet. O pokoju, czy nawet rozejmie nie ma mowy. W kwietniu w Izraelu odbędą się wybory. Może po nich nastąpi pewne uspokojenie.

O autorze: elig