Zesłanie Ducha Świętego

.

https://www.ekspedyt.org/wp-content/uploads/2019/06/Zes%C5%82anie-Ducha-%C5%9Awi%C4%99tego_ff36c988ddf88a6d891a0fe8332a4c80.jpg

.

ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO DOMINICA PENTECOSTES

.

.

.

.

Dominica Pentecostes ~ I. chassis

Niedziela Zesłania Ducha Świętego

http://www.divinumofficium.com/cgi-bin/horas/oftficium.pl

.

.

_______

.

https://www.ekspedyt.org/wp-content/uploads/2019/06/Zes%C5%82anie-Ducha-%C5%9Awi%C4%99tego_obraz-p-1.png

.

KRÓTKI WYKŁAD ŚWIĘTYCH EWANGELIJ

NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA CAŁEGO ROKU
KS. PIOTR XIMENES
––––––––

NA NIEDZIELĘ ŚWIĄTECZNĄ
Ewangelia u Jana św. w rozdz. 14

.

       Jeśli mnie kto miłuje, będzie chował mowę moją. Oto w tych słowach wyraża Pan Jezus sposób jakim Mu mi­łość naszą okazać zdolni jesteśmy. Najlepszy jej dowód z naszej strony, jest wierne zachowanie przykazań Boskich. Kto Jezusa Chrystusa kocha, ten ma upodobanie w słucha­niu słów Ewangelii świętej, nauczania się prawd Religii, rozmyślania ich w sercu swoim, stosowania do nich życia swojego. Kto Jezusa Chrystusa kocha, ten szczerze na uświęcenie duszy swojej pracuje, obecność Boską w pamięci swojej zachowuje, w cnotach się ćwiczy, dobre uczynki wykonywa, siebie ciągle przezwycięża, z namiętnościami swoimi walczy, cienia grzechu się strzeże i lę­ka, natchnieniom Boskim powolnym się staje. Jednym sło­wem, świętobliwość i pobożność życia oto jedyny dowód miłości, któren Bóg przyjmuje, jedyne oświadczenie, które Mu jest miłe.

A Ojciec mój miłuje go, i do niego przyjdziemy, a mieszkanie u niego uczynimy. Stoją napisane w Piśmie świętym te słowa, Bóg miłuje tych, którzy Go miłują, a Pan Jezus stwierdza je jeszcze mową swoją do­dając, i do niego przyjdziemy, a mieszkanie u niego uczy­nimy. Cóż znaczy i na czym się zasadza ta droga obie­tnica przyjścia i zamieszkania Bóstwa w sercu człowieka? oto na tym, iż zwiększenie miłości Boskiej w sercach na­szych, jest nagrodą wierności naszej pierwszym poruszeniom łask wzbudzanych w nas od Boga. Bóg udziela swych darów, według św. Augustyna, tylko w miarę, ile je­steśmy powolnymi pierwszym świętym natchnieniom łaski Jego. Zamieszkanie Bóstwa w sercu człowieka, odznacza się świętobliwością życia jego. Serce, w którym Bóg mieszka, nie kocha nic na świecie równie jak Boga, Bóg dla niego wszystkim, Bóg jedynym celem miłości jego. Serce, w którym Bóg mieszka, jest całe przejęte chęcią przypodoba­nia się Bogu, o nic się więcej jak o własne udoskonale­nie i uświęcenie się nie stara. Serce, w którym Bóg mie­szka, nie zna nienawiści, gniewu, zawziętości, chęci ze­mszczenia się, pychy, krnąbrności, zazdrości, wszystko w nim tchnie miłością Boga, miłością bliźniego, duchem po­kory, słodyczy, dobroci, powolności i cichości. Wszystko w nim święte, myśli, pragnienia, zamiary, intencje. Nie smakuje jak tylko w Bogu, w cnotach, w ćwiczeniach pobożno­ści. Modlitwa dla niego rozkoszą, umartwienie przyjemnością, łączenie się z Bogiem w komunii świętej rado­ścią i pociechą, uniesieniom radości samych Aniołów się równającą. Takowe zamieszkanie Boga w sercu człowie­ka, jest według świadectwa wszystkich Świętych Pańskich najwyższym szczęściem jakiego się człowiek na tym świe­cie spodziewać może, osiągnąć go inaczej nie można, jak miłując Boga i świętobliwe prowadząc życie.

Kto mnie nie miłuje, mów moich nie chowa. Nikt nie chce jawnie przyznać, że Boga nie kocha, lecz Pan Jezus zapowiada wszystkim, że uczynki każdego świadczą o je­go wewnętrznym usposobieniu względem Boga. Nie kocha ten Boga, kto źle żyje, choćby się najbardziej z miłością swoją ku Niemu oświadczał, Pan Bóg nie na słowa, ale na uczynki patrzy; nie ten, mówi Pan Jezus, kto woła Panie Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten który wiernie zachowuje przykazania Boskie. Ach, wejdź­my w siebie samych, i zapytajmy się serc naszych, czyli sądząc po uczynkach naszych, możemy się śmiele oświad­czyć Bogu z miłością naszą ku Niemu.

A mowa, którąście słyszeli, nie jest moja, ale Tego, któ­ry mię posłał, Ojca. Pan Jezus w tych słowach okazuje najprzód ludziom ścisłe złączenie się Jego z Bogiem Ojcem Swoim, mówiąc, iż mowa Jego jest jakby głosem Ojca i tłumaczem woli Jego, a przy tym chce nas upomnieć, iż rozkazy Jego nie będąc tylko Jego, ale oraz i poparte po­wagą Boga Ojca, Stwórcy i Sędziego naszego, który kie­dyś nagradzać dobre, a karać złe sprawy nasze przyjdzie, powinniśmy nie tylko z miłości, z potrzeby i konieczności, ale nawet z bojaźni ulec tej powadze, która do nas prze­mawia, i posłusznymi się stać głosowi Boskiemu.

To wam powiedziałem u was mieszkając. Lecz Pocie­szyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w Imię moje: On was wszystkiego nauczy, i przypomni wam wszystko, cokolwiek wam powiedziałem. Pan Jezus mówił sam do ludzi w ciągu pobytu swojego na ziemi, lecz chcąc, aby ta mowa Jego całemu światu wiadomą się stała, posłał Bóg Ojciec w Imię Jego, Ducha Przenajświętszego na świat, który za pomocą natchnień i wewnętrznych nawiedzeń serc ludzkich, wszystkie im prawdy przez Jezusa Chrystusa ogłoszone przypomniał, wytłumaczył, i zrozumiałymi uczy­nił. Ten to Duch Przenajświętszy przychodząc na świat, wzmocnił Apostołów, natchnął Ewangelistów i wszystkich Świętych, nauczycieli i pisarzy Pańskich, pociągnął ku Panu Jezusowi serca wszystkich wiernych, i dotychczas wszystkich ludzi, i nas w szczególności do nóg Zbawiciela świętymi natchnieniami swoimi, pociąga i doprowadza.

Pokój zostawuję wam, pokój mój daję wam, nie jako dawa świat, ja wam daję. Dlaczego Pan Jezus nazywa Swoim pokój, który nam dać obiecuje? oto dla nauczenia nas odróżnienia pokoju Jego pochodzącego z wstąpienia Ducha Przenajświętszego do serc naszych, od pokoju, który świat da­je. Pokój według świata rozumie się ustanie wszelkich przeciwności, używanie zabaw i rozkoszy świata, opływa­nie w bogactwa i dostatki, życie pełne uciech i pomyślno­ści wolne od wszelkich trosków i kłopotów. Pokój Je­zusa Chrystusa, pokój święty, którego nie mogą dozna­wać, jak tylko ci, którzy wierni prawu Boskiemu, w miłości Bo­skiej szczęścia szukają; pokój, który przynosi radość we­wnętrzną przewyższającą wszelkie inne radości, ten pokój nabywa się wcale odmiennym sposobem od tego, który świat daje. Poskramianie swych namiętności, umartwie­nie swych zmysłów, ćwiczenia pobożności, modlitwa, post, jałmużna, nabywanie cnót, wykonywanie dobrych uczyn­ków, poddanie się całkowite i dobrowolne woli Boskiej, ufność w Bogu bez granic, miłość żywa ku Jezusowi Chrystusowi, oto jedyna droga do niego, oto sposób nabycia pokoju, który wstąpienie Ducha Przenajświętszego do serc naszych przynosi.

Niech się nie trwoży serce wasze, ani się lęka. Słyszeliście, że ja wam powiedziałem: odchodzę i wrócę się do was. Pan Jezus tymi słowy chce wzmocnić odwagę wszystkich wiernych sług Swoich, wystawionych wśród świata na prześladowania bezbożnych, na wytrzymanie ró­żnych dokuczliwości, różnych pokus, wystawionych na ro­zmaite przykrości zdolne zachwiać nieustalone w przed­sięwzięciu służenia Bogu serce i naucza nas, iż najwię­ksza pociecha, jaką w uciskach tego rodzaju znaleźć mo­żemy, jest w odczytywaniu i rozpamiętywaniu słów Pana Jezusa, i w nadziei przyjścia Jego ku nam w godzinę śmierci naszej. Odchodzę i wrócę się do was. Teraz zda­je nam się, iż nas Pan Jezus odszedł, lecz gdy się wróci ku nam, napełni serca nasze niepojętą radością i rozkoszami miłości swojej.

Gdybyście mnie miłowali, wżdybyście się radowali, iż idę do Ojca. Pan Jezus przyganiając Apostołom smutek, który okazują z odejścia Jego dla wrócenia do chwały Ojca Swo­jego naucza nas, jako od nas wymaga miłości bezintereso­wnej. Każe im się Pan Jezus radować, iż Go widzą, skoń­czywszy zawód życia śmiertelnego wstępującego do króle­stwa swojego, dla używania społecznie z Ojcem szczęścia wiecznego, niepojętego i nieskończonego, lubo ich oddale­nie Jego, tylu korzyści, tylu pociech, tyle szczęścia pozba­wić ma, a ten rozkaz stosuje się i do nas, abyśmy w cierpieniach własnych, w opuszczeniach, w oschłościach, w prześladowaniach, radować i pocieszać się umieli myślą, iż to nasze cierpienie, te nasze krzyże, do chwały Jezusa Chrystusa przyczyniać się mogą, i siebie samych korzyści chwały Jego poświęcić gotowi byli. Gdybyście mnie miłowali, wżdybyście się radowali. Ludzie, którzy prawdziwie Bo­ga kochają, zachowują wśród największych nieszczęść i utrapień, niejakie uweselenie ducha, którego nie może używać jak tylko serce Bogu oddane; pokój wewnętrzny, wesele i radość z serca pochodzące są cechą, którą się dzieci Boskie odznaczają.

Bo Ojciec większy jest, niźli ja. Pan Jezus jako Bóg równy jest zupełnie Bogu Ojcu Swojemu, jako i Sam o So­bie w innym miejscu powiedział: ja i Ojciec jedno jeste­śmy. Lecz Pan Jezus jako człowiek chciał być niejako mniejszym od Ojca, kryjąc Bóstwo Swoje pod postacią człowieka, i dlatego dziś rzekł: Ojciec większy jest, niźli ja.

I teraz wam powiedziałem, przedtem niż się stanie, iżbyście gdy się stanie, wierzyli. Pan Jezus żąda po Apo­stołach, jako i po wszystkich, którzy przyjmują Jego nau­kę, wiary prędkiej, prostej i pojętnej, która by z poddaniem się nie czekała aż za skutkiem obietnic Jego, ale też przyrzeka nagrodzić, tę pierwszą ofiarę rozumu, poznaniem rzeczy niebieskich, które utwierdzi ich przedsięwzięcie i trosk ujmie.

Już z wami wiele mówić nie będę. Albowiem idzie ksią­żę tego świata, a we mnie nic nie ma. Te słowa Pana Je­zusa powinny nam służyć za przestrogę, iż skoro tylko człowiek daje przystęp diabłu do serca swojego, i uszów swoich do poduszczeń jego nadstawiać zaczyna, Pan Jezus natychmiast mówić przestaje i milczenie zachowuje.

Strzeżmy się pilnie słuchać diabła, a wytężajmy całą uwagę naszą na słuchanie wewnętrznego w nas głosu Boskiego.

Ale iżby świat poznał, że miłuję Ojca, a jako mi Oj­ciec rozkazanie dał, tak czynię. Odezwijmy się i my z podobnym oświadczeniem ku Bogu: ja miłuję Ojca, a oraz wzbudźmy w sobie mocne postanowienie okazać Panu mi­łość naszą wszystkimi czynnościami naszymi, wytężając siły duszy naszej do naśladowania wzoru naszego Jezusa Chrystusa i nabywania cnót, których nam przykład zostawić raczył i którymi się Jemu jedynie przypodobać zdołać możemy.

–––––––––––

Krótki wykład świętych Ewangelij na Niedziele i Święta całego roku. Z włoskiego X. Piotra Ximenes na polskie przełożony. Tom I. Stanisławów 1848, ss. 151-156.

http://www.ultramontes.pl/ximenes_wyklad_i_34.htm

_______

.

.

_______

.

https://www.ekspedyt.org/wp-content/uploads/2019/06/Zes%C5%82anie-Ducha-%C5%9Awi%C4%99tego_image001.jpg

.

K R Ó T K I E

NAUKI HOMILETYCZNE
na niedziele i uroczystości całego roku
WEDŁUG
Postylli Katolickiej Większej
Ks. Jakuba Wujka
OPRACOWAŁ
BP WŁADYSŁAW KRYNICKI
–––––––––––

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

 

Ewangelia dzisiejsza, jak i niektórych poprzedzających niedziel, jest wyjątkiem z owego pięknego kazania, które Zbawiciel nasz wypowiedział w wieczerniku po ostatniej wieczerzy, odbytej z Apostołami przed męką swoją. Dlatego zaś Kościół nasz święty wyznaczył ją na tę uroczystość Zesłania Ducha Świętego, bo w niej jest mowa o błogosławionych skutkach, jakie Duch Święty sprawuje w sercach wiernych wyznawców Chrystusowych, co łatwo zrozumiemy, gdy się nieco zastanowimy nad jej znaczeniem.

1. Pierwszy skutek przebywania Ducha Świętego w nas jest miłość Pana Boga. A po czym poznać, że Go prawdziwie miłujemy? Po życiu i uczynkach, zgodnych z przepisami wiary naszej. Tak bowiem mówi Pan Jezus: Jeżeli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał mowę moją. Kto Mnie nie miłuje, słów moich nie zachowuje. Znakiem tedy miłości są uczynki dobre, albowiem miłość Boża w sercu człowieka rozlana, nigdy nie próżnuje, lecz ile tylko może, czyni dobrze; wszystko, co Zbawiciel i Kościół Jego nakazuje, spełnia; a jeśli tego czynić nie chce, już nie jest miłością. Kto mówi, że miłuje Boga, a przykazań Jego nie spełnia, kłamcą jest. Nikt też nie może się wymawiać ani niepodobieństwem, ani trudnością zachowywania przykazań Bożych, ani ułomnością natury swojej. Albowiem Pan Bóg na nikogo rzeczy niepodobnych nie nakłada, wiedząc lepiej, niż sam człowiek, co kto znieść, wycierpieć lub spełnić potrafi. I nie ma takiego człowieka, któryby w potrzebie nie mógł uczynić tego, czego, jak mówi, dla Boga nie może. Dla miłości zdrowia ludzie biorą gorzkie lekarstwa, nie jedzą ani piją, pozwalają sobie rany wypalać, członki obcinać. Dla marnej chwały ziemskiej wytrzymują zimno, narażają się na jawne niebezpieczeństwa i na śmierć samą. Dla zysku i mamony opuszczają żonę i miłe dziatki, ponad siły pracują. Dla ziemskiej miłości nic trudnego, choćby i kark przyszło skręcić. Dla ciała, dla świata, nawet dla diabła tyle czynią; a gdy o mniejsze rzeczy idzie dla Pana Boga, mówią, iż to dla nich niepodobne. I dlaczego? Oto dlatego, że miłują świat i siebie więcej, niż Boga. Gdyby Stwórcę bardziej niż siebie miłowali, nietrudne by im były do zachowania nakazy Jego święte, zawsze bowiem prawdą jest, iż chcącemu nic nie jest trudnego, a niechcącemu nic nie jest lekkiego. A chociaż Pan Jezus mówi, iż trudna i ciasna jest droga, która wiedzie do nieba, znaczy to, że trudna jest niechcącemu. Gdy zaś mówi: Jarzmo moje słodkie jest i brzemię moje lekkie, mówi o chcących i miłujących.

2.Szczęśliwy, kto tak Boga miłuje, że wolę Jego we wszystkim ochoczo spełnia. O takim mówi Pan Jezus: Ojciec mój miłuje go, i do niego przyjdziemy i mieszkanie u niego uczynimy. Nie znaczy to, by człowiek pierwszy Boga umiłował; owszem, Jan św. wyraźnie uczy, iż Bóg pierwszy nas, jeszcze przed stworzeniem świata umiłowawszy, uprzedził wszelką miłość naszą. Gdy zaś my Go miłować poczynamy, On coraz większą dla nas miłość okazuje przez obfitsze łaski i dobrodziejstwa swoje. Trójca Przenajświętsza w szczególny sposób obiera sobie na mieszkanie tych, którzy Boga miłują, bo gdzie jest Ojciec i Syn, tam jest i Duch Święty. Stajemy się wówczas według słów Pawła św. Kościołem Bożym, w którym Duch Święty przebywa. O miłościwy Panie, o nieskończona dobroci Boża! Czymże jest nędzny człowiek, że tak o nim pamiętasz, że go nawiedzasz? Nie dosyć, że go do łaski przyjmujesz, że go od śmierci wiecznej bronisz, ale Sam w nim mieszkać raczysz! Dawid nie śmiał o więcej prosić, jedno abyś twarzy swojej od niego nie odwracał. Łotr na krzyżu o to tylko błagał, abyś go miał na pamięci, gdy przyjdziesz do królestwa swego. Wielka to łaska być w pamięci Bożej, ale daleko większa, przez miłość, Boga w sercu posiadać. Bo kogo Pan Bóg miłuje, temu dobrze życzy, dobrze chce i dobrze czyni. Kogo Pan Bóg miłuje, kto mu zaszkodzić może? Ani czart, ani człowiek, ani grzech, ani śmierć, ani piekło nic mu nie uczyni. Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam zdoła cokolwiek?

3.Trzeci skutek przebywania w nas Ducha Świętego jest ten: On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, cokolwiek wam powiedziałem. Chciał tu Pan Jezus zaznaczyć, że nie wszystko jeszcze powiedział Apostołom, bo nie byli zdolni ogarnąć całej nauki Chrystusowej; że nawet i tego, co słyszeli, niezbyt dobrze rozumieli, a niejedno zapomnieli. Dopiero Duch Święty miał ich i ich następców, sprawujących w Kościele katolickim urząd nauczania, wszystkiego nauczyć i dać im głębsze i jaśniejsze zrozumienie prawdy Bożej i przypomnieć im wszystko i strzec od błędu, aby ani siebie, ani innych nie pomylili. Toteż, gdy zstąpił w dniu Zielonych Świątek na uczniów Pańskich, zebranych w wieczerniku, stali się oni z prostaków mędrcami, a z nieuków dziwnie uczonymi w rzeczach Bożych. Wielki to i prawdziwie Boski Nauczyciel, który bez pracy, w jednym oka mgnieniu światło niebieskie wlewa do duszy. Napełnił młodego Dawida i psalmistą go uczynił. Napełnił prostego pasterza Amosa i prorokiem go uczynił. Napełnił poszczącego Daniela i sędzią starych go uczynił. Napełnił rybaka Piotra i głową Apostołów go uczynił. Napełnił prześladowcę Szawła i nauczycielem narodów go uczynił. Napełnił celnika Mateusza i Ewangelistą go uczynił. Napełnił Magdalenę jawnogrzesznicę i wielką z niej miłośnicę Bożą uczynił. Napełnia Kościół swój święty, naucza w nim wszelkiej prawdy przez papieża i biskupów, strzeże od błędu i daje nam poznać nieomylną prawdę Chrystusową, tę prawdę, o której Pan Jezus dzisiaj mówi, iż nie jest od Niego jako od człowieka, ale od Ojca, a więc i od Niego, jako od Boga, gdyż On nie tylko człowiekiem, lecz i Bogiem jest prawdziwym. Trzymajmy się więc mocno nauki Kościoła katolickiego, bo to jest nauka, mowa samego Boga, a Duch Boży, Duch prawdy, w Kościele i przez Kościół nauczać nas będzie niezawodnej prawdy i przez nią prowadzić do żywota wiecznego.

4.Czwarty skutek obecności w nas Ducha Świętego jest, że On nas cieszy. Dlatego Zbawiciel Pocieszycielem Go nazywa. Pocieszył smutnych z odejścia Pana Jezusa Apostołów, pociesza i wiernych chrześcijan w każdym utrapieniu. I dlatego Kościół katolicki dzisiaj we Mszy św. śpiewa o Nim, że On jest odpocznieniem w pracy, ochłodą w upaleniu, w utrapieniu pociechą. On umacnia słabych, daje zwycięstwo w pokusie. On uświęca tych, w których przebywa, od Niego jest wszystka świętość na ziemi, a bezeń nic świętego być nie może. On i dlatego jest Pocieszycielem, bo przez Niego poznajemy prawdę Bożą, a poznanie prawdy uwesela człowieka, gdyż człowiek z natury pragnie poznać prawdę. Przez Ducha Świętego poznajemy Ojca, Pana i Stwórcę naszego, albowiem On od Ojca pochodzi: którego Ojciec pośle w Imię moje. Przez Niego poznajemy i Syna, Boga i Zbawcę ludzi, albowiem On również i od Syna pochodzi: którego Ja wam poślę od Ojca. Duch Święty, od Obydwu pochodzący, daje nam siebie poznać jako miłość najwyższą i przez to nas szczęśliwymi czyni, gdyż najwyższym celem człowieka jest znać, miłować i posiadać miłość niestworzoną, którą jest sam Bóg niepojęty.

5.Ostatnim wreszcie skutkiem przebywania w nas Ducha Świętego jest przedziwny pokój, który nam przezeń daje Pan Jezus: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Cóż to za pokój? Jest to pokój sumienia, wynikający z odpuszczenia grzechów, z wyzwolenia od książęcia tego świata – od czarta, który ma tylu na świecie zwolenników – z pewnej nadziei żywota wiecznego. Nie lada to pokój, nie pokój znikomy i fałszywy, jaki świat daje, ale pokój duchowy i boski, wysłużony nam przez samego Pana Jezusa. Bo pokój świecki ściąga się ku ludziom, a pokój Chrystusowy ku Bogu i ku sumieniu. Pokój świecki jest doczesny, a Chrystusowy – wieczny. Pokój świecki ma na celu zażywać zdrowia i bogactwa, nie mieć nieprzyjaciół, ale taki pokój serca nie zaspokoi. Pokój Chrystusowy, z Ducha Świętego idący, czyni człowieka cierpliwym, łagodnym, zgodnym, wesołym w dolegliwościach i krzyż, od którego nikt wolnym być nie może, chętnie noszącym. Taki pokój jest szczęściem człowieka i zadatkiem wiecznego pokoju w Królestwie Niebieskim.

6.Pod koniec dzisiejszej Ewangelii cieszy Pan Jezus Apostołów, żeby się nie smucili z odejścia Jego do nieba; owszem, każe im się radować, że idzie do Ojca; albowiem chociaż wedle człowieczeństwa swego mniejszy jest od Ojca, to przecież jako Bóg-człowiek będzie w niebiesiech zaszczycony chwałą i uwielbieniem, należnym Majestatowi Bożemu. I my, wierni Chrystusowi, prośmy gorąco Ducha Świętego, aby przemożną łaską swoją wyzwolił nas z pod panowania grzechu i książęcia tego świata, tj. czarta, aby ogniem swej miłości porozcinał w nas więzy pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pychy żywota, aby nam dał tu żyć trzeźwie, sprawiedliwie i bogobojnie, aby doprowadził nas do wiecznej chwały, gdzie byśmy z Apostołami i Świętymi mogli oglądać Majestat Króla naszego, Jezusa Chrystusa, i wielbić na wieki Ojca, Syna i Ducha Świętego.

–––––––––––

Krótkie nauki homiletyczne na niedziele i uroczystości całego roku według Postyli Katolickiej Większej Ks. Jakóba Wujka opracował Ks. Władysław Krynicki. Włocławek. Nakładem Księgarni Powszechnej. 1912, ss. 173-177.

http://www.ultramontes.pl/wujek_krotkie_nauki_34.htm

_______

.

.

_______

.

Witraż Ducha Świętego. Bazylika Św. Piotra. Watykan.

.

Odrodzenie z Ducha Świętego

KS. DR JAN CIEMNIEWSKI

––––––––

Pamiętna encyklika Piusa X wzywająca do odnowienia wszystkiego w Chrystusie nawiązywała do słów Pana Jezusa: „Potrzeba się wam narodzić znowu” (Jan. 3, 7), wyrzeczonych do Nikodema. Kiedy bowiem Nikodem zapytał Pana Jezusa o Królestwo Boże, Chrystus mu odpowiedział: „Jeśli się kto nie odrodzi z wody i z Ducha Świętego, nie może wnijść do Królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała, ciałem jest; a co się narodziło z Ducha, duchem jest. Nie dziwuj się, żem ci powiedział: «Potrzeba się wam narodzić znowu»” (Jan. 3, 5-7).

To narodzenie z Ducha rozpoczęło się już w każdym z nas na chrzcie świętym, kiedy to byliśmy zanurzeni w śmierci Pana Jezusa i odrodzeni w Duchu Świętym ku żywotowi wiecznemu przez wszczepienie nas w mistyczne Ciało Chrystusa – odrodzenie to trzeba jednak dalej prowadzić i rozwijać w sobie, było to bowiem ziarno Boże, rzucone do duszy, które należy pielęgnować, aby wydało swój owoc. Cała praca wewnętrzna nad rozwojem w sobie Bożego ducha streszcza się w słowach: Nasci in Deo, mori in Christo, resurgere in Spiritu Sancto – narodzić się w Bogu Ojcu jako Jego dziecko, umrzeć w Chrystusie i zmartwychwstać w Duchu Świętym, aby żyć odtąd życiem nadprzyrodzonym, życiem Boskim. Jak dojść do tego?… Jak to zrealizować?…

O.Jacek Woroniecki przed kilkoma laty zwrócił uwagę na źródło kryzysu moralnego, jaki obecnie przechodzi świat cały. Stanowi je „odwieczny rozdźwięk w naturze ludzkiej – zagadka nie do rozwiązania dla filozofii – dogmat grzechu pierworodnego i jego następstw dla chrześcijan. Św. Jan nazwał te następstwa «pożądliwością oczu, pożądliwością ciała i pychą żywota, która nie jest z Ojca, ale jest ze świata» (1 Jan. 2, 16) i nie trzeba chyba dowodzić, że wszystkie niedomagania moralne ludzkości dadzą się sprowadzić do tych trzech wrodzonych pożądliwości: dobre same przez się, jako skłonności przyrodzone i konieczne do rozwoju natury ludzkiej, zostały one przez grzech pierworodny zdezorganizowane i wyrwane z harmonii pierworodnego stanu a teraz działaniem swym odśrodkowym mącą wciąż jedność i należyte orientacje osobistego życia duchowego i raz po raz zagrażają jedności życia społecznego” (1). Człowiek, wypaczając swoje własne życie moralne, rozluźnia przez to życie społeczne, bo podkopuje karby czyli zasady chrześcijańskie, które jedynie mogą opanować ów rozdźwięk w naszej naturze, spowodowany przez grzech pierworodny. Na czym ten rozdźwięk polega?…

Dopóki Adam poddany był Stwórcy i Panu swemu i szanował Jego prawo, dopóty duch jego panował nad ciałem, a zmysły, pragnienia i uczucia podlegały woli i rozumowi, pomagając Adamowi do poznania i wielbienia Boga. W Adamie panowała wtedy przedziwna harmonia wewnętrzna na podobieństwo tego, co obserwujemy w przyrodzie, gdzie każda rzecz stworzona przez Boga doskonała jest sama w sobie i spełnia wiernie swoje przeznaczenie. Z chwilą kiedy Adam zbuntował się przeciwko Bogu, stracił harmonię wewnętrzną i panowanie ducha nad ciałem. Do wnętrza jego wkroczył nieporządek i rozprzężenie: zmysły, pragnienia, żądze i uczucia wyłamały się spod panowania rozumu i woli i zaczęły działać każde na swoją rękę, przeszkadzając człowiekowi w poznaniu i miłowaniu Boga. Co gorsza, w człowieku powstała potrójna pożądliwość oczu, ciała i pycha żywota, która odwodzi go wprost od Boga, i buntuje go przeciwko Niemu. Człowiek stał się cielesnym. „Człowiek cielesny” – mówi Paweł św. – „nie pojmuje tego, co jest z Ducha Bożego, bo jest dla niego głupstwem, i on tego rozumieć nie może: gdyż takowe rzeczy duchownie sądzić należy” (1 Kor. 2, 14).

Wiemy już, „co jest z Ducha Bożego” – jest to łaska, którą straciliśmy przez grzech pierworodny, wskutek czego człowiek stał się cielesnym, śmiertelnym co do ciała i nie pojmuje już celu ani przeznaczenia swego. Aby to zrozumieć, trzeba wniknąć głębiej w stan człowieka przed grzechem i w istotę grzechu pierworodnego. Przede wszystkim wiedzieć trzeba, że Bóg stworzył człowieka i przeznaczył go do celu nadnaturalnego tj. do szczęśliwości oglądania Boga, przechodzącej zdolności nasze, i do tego nadprzyrodzonego celu dał mu łaskę poświęcającą, a wraz z nią dał mu Ducha Świętego. Adam przeto stworzony był w stanie łaski i dlatego posiadał harmonię wewnętrzną, znajomość Boga i doskonałe panowanie ducha nad ciałem, któremu przysługiwała nieśmiertelność i wolność od pokus i chorób. Pierwsi nasi rodzice, niepomni wielkich łask otrzymanych od Boga, nie przestrzegali obcowania ze swym Stwórcą, nie chcieli podporządkować się Jego woli, ale „wyciągnęli rękę, aby przez przełamanie próbnego zakazu stać się jako Bóg, tzn. aby sami orzekali, co dobre i co złe, popełniając grzech, który odtąd popełniać będzie każdy człowiek, wrogi Bogu”. „Ponieważ przez ten grzech pierwsi nasi rodzice odrzucili życie łaski, przeto wszyscy potomkowie ich przychodzą na świat pozbawieni tego życia łaski: stan taki nazywamy grzechem pierworodnym. Istota tego grzechu w każdym z nas polega na zawinionej przez Adama utracie łaski i prawa dziedziczenia nieba, następstwem czego jest skłonność do błędu, pożądliwość, jako też cierpienia i śmiertelność. Kara za grzech pierworodny według nauki Kościoła polega na pozbawieniu uczestnictwa widzenia Boga, a nie na męce” (2).

Zobaczymy teraz, jakie są następstwa tego pozbawienia łaski Bożej przy narodzeniu i przyjściu na świat każdego z nas. „Ponieważ duch ludzki z pozbawieniem życia łaski stracił swój cel nadprzyrodzony, przeto wyższe i niższe siły: rozum, wola, czucie i pożądanie bez miary i porządku dążą teraz do swoich celów poszczególnych, a przede wszystkim buntuje się zmysłowość przeciw duchowi: «ciało pożąda przeciw duchowi, a duch przeciw ciału» (Galat. 5, 17). Chrzest gładzi wprawdzie grzech pierworodny i wlewa łaskę, wskutek czego nieporządek staje się pokonalny, pozostaje jednak skłonność do błędu i pożądliwość, i one to stają się przedmiotem walki wewnętrznej i mogą być pokonane tylko przy pomocy łask dalszych. Jasne zdawanie sobie sprawy z tego stanu ważne jest dla wychowania i samowychowania”. „Tajemnica istoty człowieka polega na tym, że otrzymał on nie tylko życie czysto naturalne, ale cel nadprzyrodzony i konieczne do osiągnięcia go życie łaski. Gdzie tego zabraknie, czy to z powodu grzechu pierworodnego czy to przez zawinioną utratę łaski, otrzymanej na chrzcie świętym, tam możliwe są wprawdzie pojedyncze, naturalne, dobre uczynki, ale pominięcie głównego nadprzyrodzonego celu pozbawia wewnętrznego porządku. W dodatku człowiek nie żyje na świecie sam, ale obok niego żyje «Książę świata» (Jan. 14, 30), najwyższy duch stworzony, który odpadł od Boga i w swej pysze chce zawładnąć światem. Z chwilą kiedy duch ludzki przestaje podporządkowywać się Bogu, szatan zyskuje natychmiast nad nim wpływ decydujący” (3). Te pełne głębokiej tajemniczości prawdy o grzechu pierworodnym i istnieniu szatana znane nam są jedynie z objawienia; mają one zasadnicze znaczenie dla nas, a mogą być poznane tylko przy religijnym wychowaniu człowieka w duchu Kościoła, poza tym bowiem ludzie nie zdają sobie z nich sprawy. Dlatego to „książę tego świata” stara się wciąż usuwać Kościół od wpływu na wychowanie młodzieży, aby te zasadnicze prawdy nie doszły do niej.

Możemy sobie przeto wyobrazić, jakie trudności pokonać musi Duch Święty, aby prawdy powyższe – pomimo to wszystko – doszły do świadomości katolików. Widać stąd również, jak bardzo powinniśmy modlić się do Ducha Świętego, abyśmy wszyscy zostali uświadomieni w tej sprawie. „Istota chrześcijaństwa – mówi tenże autor – polega na przyjściu do duszy ludzkiej posłanego przez Chrystusa Ducha Świętego, który swoimi zbawczymi i uświęcającymi darami – owoc heroicznego życia i ofiarnej śmierci Pana Jezusa – zbogaca ją” (4), poucza i oświeca w rzeczach wiary. „Przy chrzcie tajemniczo powtarza się to, co działo się przy chrzcie Chrystusa. Niebo się otwiera, Duch Święty się zbliża, Ojciec mówi: To jest moje ukochane dziecię. Człowiek, który takiemu wywyższeniu nie jest przeciwny, zostaje uchwycony przez Ducha Świętego i Jezusowi Chrystusowi, Głowie i Jego duchowemu Ciału, Kościołowi, zostaje organicznie przydzielony. Dzieje się to przez udział w zbawczej śmierci i nowym życiu Chrystusa” (5).

Odrodzenie człowieka w Chrystusie i w Duchu Świętym zaczęło się przez przyjście do nas Ducha Świętego i wszczepienie nas w mistyczne Ciało Chrystusa, aby jednak to nowe, nadprzyrodzone życie w nas się utrzymało, musimy usilnie pracować nad wykorzenieniem w sobie śladów grzechu pierworodnego.

„Skutkiem i treścią grzechu pierworodnego – mówi trafnie O. Semeneńko – jest zakładanie w sobie principium własnego życia i działanie, i kierowanie wszystkiego do siebie, jako do końca i celu ostatecznego. Do tego właśnie zmierzał kusiciel, mówiąc: «Będziecie jako bogowie, wiedząc dobre i złe» (Gen. 3, 5), tj. sami według siebie stanowić będziecie, co dobre, a co złe. Toteż po upadku rzekł Bóg: «Oto Adam stał się jako jeden z nas» (Gen. 3, 22), bo Adam w sobie jakoby założył niezależne principium życia. Stąd to po grzechu pierworodnym jest w człowieku ta pewność siebie, ta dostateczność, stąd ten pęd do działania na własną rękę… Przez grzech pierworodny postawiliśmy się jako istnienie niezależne, jakoby coś samo z siebie, z nas; staliśmy się jakoby z siebie istniejącymi, jakoby bogami, jako principium niezależne, principium boże” (6).

Rzecz prosta, że takie postępowanie tamuje w nas i niszczy wprost życie nadprzyrodzone, życie i działanie w nas Pana Jezusa i Ducha Świętego. Dlatego musimy je odmienić, musimy rozpocząć nowe życie, życie z Bogiem, w Bogu i dla Boga, życie samozaparcia i ofiary.

Grzech pierworodny zerwał węzeł łączący serca nasze z Bogiem, a zostawił głód czyli potrzebę szukania szczęścia zewnątrz nas, dlatego każdy z nas nosi teraz w sercu ranę którą zagoić może tylko miłość dobra nieskończonego. „Stworzyłeś nas dla siebie, Panie – mówi św. Augustyn, dlatego niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie” (Wyznania). Ten niepokój serca powoduje ciągłe pragnienia, złe myśli, grzeszne pożądania, które są powodem grzechu. „Albowiem z serca wychodzą złe myśli, mężobójstwa, cudzołóstwa, porubstwa, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa„, mówi Pan Jezus, „a to plugawi człowieka” (Mt. 15, 19). Aby serca nasze uspokoić i uwolnić nas od plugastwa grzechu, przyszedł na świat Syn Boży, Bóg-Człowiek, który przywraca nam utraconą łączność z Bogiem, nawiązuje zerwaną przez grzech Adama łączność serc naszych ze swym Stwórcą i Panem, daje nam pokarm prawdziwy, „chleb żywota wiecznego„. „Kto pożywa mego ciała, a pije moją krew, we mnie mieszka, a ja w nim” (Jan. 6, 57). „Jam jest szczep winny, wyście latorośle. Kto mieszka we mnie, a ja w nim, ten siła owocu przynosi, bo beze mnie nic czynić nie możecie” (Jan. 15, 5).

Odtąd nie wolno nam już żyć samemu, ale mamy żyć z Chrystusem, nie wolno polegać wyłącznie na sobie, ale na Chrystusie, nie wolno nam odnosić niczego do siebie i przypisywać sobie, ale należy odnosić wszystko do Boga i Jemu przypisywać, mówiąc: „nie ja, ale łaska Boża, która jest ze mną” (1 Kor. 15, 10). Jeśli w czymkolwiek polegamy wyłącznie na sobie, jeśli jesteśmy bezmyślni i nie znamy zepsucia naszej natury przez grzech pierworodny, jeśli traktujemy nasz czas, nasze dobra i przyrodzone zdolności jako naszą absolutną własność, a nie jako powierzony nam przez Boga depozyt; jeśli nie dbamy o sposób używania tych darów, póki to nam wolno, wtedy upadek nasz jest pewny, a kara nieunikniona. Fundamentem przeto życia nadprzyrodzonego, życia wiecznego i jedynie szczęśliwego jest Chrystus. Pan Jezus powiedział o sobie: „beze mnie nic uczynić nie możecie„, a więc każdy akt nadprzyrodzony powinien być uczyniony razem z Chrystusem. Na drodze życia nadprzyrodzonego ani jednego kroku nie można uczynić bez Chrystusa, mistrza i przewodnika naszego.

A jaką rolę odgrywa Duch Święty w tym odrodzeniu i przeobrażeniu się człowieka cielesnego na duchowego? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba sobie uzmysłowić, że chodzi tu o śmierć w nas starego, grzesznego Adama, a narodzenie się nowego, tj. Chrystusa. Otóż zarówno jedno jak i drugie stać się może jedynie przez miłość Bożą, bo ona jedna zdolna jest przebóstwić człowieka i przeobrazić go, upodobnić do Chrystusa, uduchownić. Każda miłość przeobraża i upodabnia nas do tego, co miłujemy, bo na tym polega istota miłości. Nie inaczej działa w nas miłość Boża: ona upodabnia nas do Chrystusa i przeobraża w Boga. Dusza ludzka przez miłość Boga nie przeistacza się w Niego, bo pomimo najściślejszego nawet zjednoczenia błogosławionych w niebie dusze ich pozostają samoistnymi bytami, ale dusza miłująca Boga uczestniczy w Bogu. „Bóg jest miłością, mówi św. Jan, i kto trwa w miłości, w Bogu mieszka a Bóg w nim” (1 Jan. 4, 16). Otóż tę miłość Bożą sprawuje w nas Duch Święty: „Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany” (Rzym. 5, 5). – „Od chwili chrztu, byleśmy nie popełnili ciężkiego grzechu, mówi Dom Savinien Louismet – Duch Święty jest z nami i w nas nieustannie obecnością swej miłości. Pod wpływem Jego działania mamy się powoli przemieniać w istotę boską, zatem cała tajemnica życia duchowego w tym się streszcza, by pozostawić pełną swobodę Duchowi Świętemu «poczynania sobie z nami i w nas, jak Mu się podoba»” (7). „Bo – jak mówi św. Paweł – którzy dają się powodować Duchowi Bożemu, ci są synami Bożymi” (Rzym. 8, 14). „Rozlanie się Ducha Świętego w nas, to rozszerzenie się wielkiego zdarzenia Zielonych Świątek; odbywa się ono w milczeniu, w tajemnicy, a przecież z taką samą potęgą i skutecznością, byleby Duch Święty znalazł w nas naczynie czyste i próżne, niezapełnione miłością własną i nieopanowanymi skłonnościami” (8), tj. namiętnościami.

Duch Święty rozpala w nas miłość Bożą, pobudza nas do działania miłego Bogu, usposabia nas do gorliwej modlitwy i przygotowuje do godnego przyjęcia Komunii Świętej, zsyła nam dary i owoce swoje, sprawując w nas „miłość, wesele, pokój, cierpliwość, dobroć, dobrotliwość, nieskwapliwość, cichość, wierność, skromność, wstrzemięźliwość i czystość” (Galat. 5, 22-23). Uczy On nas, abyśmy „przez miłość Ducha służyli jedni drugim” (Galat. 5, 13), i „żyjąc duchem według ducha też postępowali” (Galat. 5, 25). Duch Święty jest sprawcą cnót heroicznych, gdziekolwiek one się pojawiają, i tej nadprzyrodzonej miłości, która „cierpliwa jest, dobra jest, która nie zazdrości, nie działa obłudnie, nie nadyma się, nie pożąda sławy, nie szuka swego, nie złości się, nie pamięta urazy, nie raduje się z niesprawiedliwości, a raduje się z prawdy: na wszystko jest wyrozumiała, wszystkiemu wierzy, wszystkiego dobrego się spodziewa, wszystko znosi. – Miłość nigdy nie ustaje” (1 Kor. 13, 4-8). Ona to urabia i kształtuje charakter chrześcijanina. Toteż cała sztuka życia duchowego na tym polega, abyśmy zwracali uwagę na działanie w nas Ducha Świętego i szli za Jego światłem i natchnieniem. – „Powinniśmy przyjąć Ducha Świętego jako wielką, życiodajną siłę, mówi biskup Prohászka, która spływa na nas z wyżyn, z głębi istnienia, napełnia nas całych, uwalnia z ciemności, wyprowadza z pesymizmu, daje nam nie jałową abstrakcję myśli, ale krew i życie; okazuje swoją potęgę i pozwala kochać swoje piękno. Kto poznał to i zrozumiał, ten naprawdę zjednoczył się z duchem, ten nie zniechęca się, nie przerażają go trudności i kłopoty, nie sprowadzą go z drogi Bożej żadne nieprzyjemności, nie zmieni się on pod wpływem powodzenia ani zawodów, lecz idzie śmiało naprzód po raz obranej drodze, jasno widzi swój cel, którym jest najwyższe, najdoskonalsze; najpełniejsze życie” (9).

Taki człowiek odrodził się prawdziwie z Ducha Świętego i żyje w Bogu, z Bogiem i dla Boga; ten jest należycie uspołeczniony, a osobowość jego jest prawidłowo ukształtowana.

Kraków

Ks. dr Jan Ciemniewski

–––––––––––

Artykuł z czasopisma „Ateneum Kapłańskie”. Miesięcznik założony w 1909 roku, wychodzący pod kierunkiem Profesorów Włocławskiego Seminarium Duchownego, poświęcony Pismu św., Teologii Dogmatycznej, Apologetyce, Teologii Moralnej, Ascetycznej i Pasterskiej, Prawu Kanonicznemu, Liturgice, Filozofii, Historii, Naukom Społecznym, Pedagogii i Sztuce Chrześcijańskiej. Rok 39 (1947 r.), Tom 46. Włocławek. – Seminarium Duchowne, ss. 454-461. (a)

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono. Ilustracja od red. Ultra montes).

Przypisy:

(1) U źródeł kryzysu („Kurier Warszawski” z dn. 1 stycznia 1934 roku).

(2) Dr Konrad Gröber, Handbuch der religiösen Gegenwartsfragen, Fryburg 1939, ss. 154-156. (Praca zbiorowa wydana przez episkopat niemiecki).

(3) Tamże, s. 608.

(4) Tamże, s. 608.

(5) Tamże, ss. 599-600.

(6) Życie wewnętrzne podług nauk konferencyjnych X. Piotra Semeneńki. Lwów 1931, ss. 23-24 i 29.

(7) Dom Savinien Louismet O. S. B., Życie mistyczne. Tłum. z franc. Wanda Gorczyńska, Lwów 1927, s. 160.

(8) Dom Savinien Louismet O. S. B., tamże, s. 164.

(9) Biskup Ottokar Prohászka, Pochód Ducha Świętego, tłum. Robert Oleár, s. 151.

(a) Por. 1) Ks. Maciej Józef Scheeben, O. Euzebiusz Nieremberg SI, Uwielbienia łaski Bożej.

2) Abp Romuald Jałbrzykowski, U źródeł sakramentalnych łaski i miłości Bożej.

3) O. Maurycy Meschler SI, a) Dar Zielonych Świąt. Rozmyślania o Duchu Świętym. 1. Modlitwa. 2. Urząd Nauczycielski w Kościele. b) Trzy podstawy życia duchownego.

4) Henryk Edward kard. Manning, Arcybiskup Westminster, O sprawach Ducha Świętego działającego w duszy człowieka.

5) O. Tilmann Pesch SI, Chrześcijańska filozofia życia.

6) Ks. dr Maciej Sieniatycki, a) Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna. b) Zarys dogmatyki katolickiej. c) System modernistów. d) Modernistyczny Neokościół. e) Problem istnienia Boga. f) Dogmatyka katolicka. Podręcznik szkolny. g) Główne zasady etyki Kanta a etyka chrześcijańska. h) O rzeczach ostatecznych.

7) Św. Alfons Maria Liguori, a) O wielkim środku modlitwy do dostąpienia zbawienia i otrzymania od Boga wszystkich łask, jakich pragniemy. Cz. I-II. b) Myśli pobożne. c) Uwielbienia Maryi (De Mariae gloriis). d) Doskonałość chrześcijańska według nauk i pism św. Teresy.

8) Ks. Józef Stagraczyński, Nauki katechizmowe o prawdach Wiary i obyczajów katolickiego Kościoła.

9) Ks. Jacek Tylka SI, a) Dogmatyka katolicka. b) O cnotach heroicznych.

10) Ks. Karol Teliga, a) Kazanie na pierwsze święto Zielonych Świątek. O chrześcijańskiej prawdzie i jej skutkach w ludziach. b) Kazanie na Wniebowstąpienie Pańskie. O nagrodach i karach wiecznych. c) Kazanie na uroczystość św. Stanisława Biskupa i Męczennika, Patrona Królestwa Polskiego. O gorliwości chrześcijańskiej, której wzór wystawia nam życie św. Stanisława.

11) Ks. Marian Morawski SI, Dogmat łaski. 19 wykładów o porządku nadprzyrodzonym.

12) Ks. Włodzimierz Piątkiewicz SI, Mistyczne Ciało Chrystusa a charaktery sakramentalne. Studium dogmatyczne.

13) Ks. Dr Michał Sopoćko, Docent Uniwersytetu Wileńskiego, Mikołaj Łęczycki o wychowaniu duchowym. Studium teologiczno-pedagogiczne (De educatione spirituali secundum Nicolaum Lancicium. Tractatus theologicus ac paedagogicus).

(Przyp. red. Ultra montes).

 http://www.ultramontes.pl/odrodzenie_z_ducha_swietego.htm

_______

.

.

_______

.

https://www.ekspedyt.org/wp-content/uploads/2019/06/Zeslanie_Ducha_Sw2.png

.

Zesłanie Ducha Świętego

 

W macierzyństwie Maryi rozróżnić możemy trzy momenty: macierzyństwo Jej radosne u żłóbka; macierzyństwo bolesne, Zwiastowanie i Kalwarię — macierzyństwo chwalebne wreszcie przedstawiałby Wieczernik.

W Betlejem porodziła Pana Jezusa według ciała; w Zwiastowaniu i na Kalwarii rodzi dusze nasze, za cenę przyjęcia na siebie krzyżowego posłannictwa swego; w Wieczerniku zaś przewodniczy przy narodzeniu Kościoła i opiekę roztacza nad pierwszymi jego krokami.
Duch Święty udziela się Jej po raz pierwszy w domu rodziców Jej, Joachima i Anny przy Niepokalanym Jej Poczęciu. Drugi wielki wylew łaski Jego nastąpi w tymże samym pokornym domku, gdzie żyje w ukryciu, a dopełni się na miejscu publicznej, hańbiącej kaźni, gdzie Syn Jej konać będzie na szubienicy Krzyża, przed oczyma wszystkich. W dzień Zielonych Świątek wezbranie w Niej Ducha Świętego nastąpi także w ciszy i samotności skupienia — czyż nie godzi się przypuścić, że jeśli gorąca miłość Jej dla ludzi przyśpieszyła spełnienie pierwszego cudu Pana Jezusa w Kanie Galilejskiej, to i tu również gorące pragnienie Maryi przynagla przyjście Pocieszyciela i przyczynia się do większej Jego hojności. To przypuszczenie tylko, faktem jest natomiast, że Bóg za miejsce istotnej duchowej obecności Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej, zechciał obrać przybytek rzeczywistej Sakramentalnej obecności Syna Bożego. Wiemy, że istnieją dwie formy Bożej istotnej obecności: obecność Zbawiciela w Hostii Przenajświętszej na Ołtarzu i obecność Ducha Świętego w duszy, będącej w stanie łaski.

Obecność owa obejmuje zresztą również obecność dwóch innych Osób Trójcy Świętej. Chociaż w Wieczerniku objawiła się ona w sposób bardziej uroczysty i pod postacią znaków widzialnych, w istocie swej jest tym samym, co przyjście Ducha Świętego na duszę podczas Chrztu. Najdoskonalszym obrazem Wieczernika jest po kościołach naszych chrzcielnica. Tak jest więc dziś, jak ongi było: niegdyś ten sam Wieczernik służył tak Panu Jezusowi, jak i Duchowi Świętemu i obecnie również jeden i ten sam przybytek — każdy kościół parafialny — służy tak Panu Jezusowi, zstępującemu  sakramentalnie na Ołtarz, jak i Duchowi Świętemu, zstępującemu do duszy chrzczonego dziecięcia.

Tradycja wiernie odpowiadająca teologii, podaje nam pewien szczegół, co do Zesłania Ducha Świętego. Maryja i dwunastu Apostołów trwają na modlitwie w Wieczerniku, tam gdzie ustanowionym został Najświętszy Sakrament. Przychodzi chwila zstąpienia Ducha Świętego. Ona, jako Królowa, pierwsza, i w zupełnie pełnej mierze otrzymuje wylew łaski z wysokości. Kula ognista, jedyna, nad Jej tylko czołem się unosząca, dzieli się na pojedyncze języki ogniste, aby spocząć z kolei nad głowami Apostołów. Na Nią to Duch Święty zstępuje i Jej to, Matce wielkiej rodziny, którą stanowi ludzkość, Bóg powierza rozdział Daru Bożego. To samo odnosi się również do wszelkiego daru łaski. Wszystko, co Bóg daje ziemi, powierza On Maryi, wszystko to przez Jej ręce przechodzi. Ale czy zmierzyć zdołamy pełnię łaski zalewającą duszę Maryi w dzień Zielonych Świątek?

Już od chwili Niepokalanego Poczęcia zupełna jest w Niej i przebogata pełnia łaski, a jednak pełnia ta z dnia na dzień przez piętnaście lat w sposób niewymowny wzrastała. W chwili zwiastowania przepełnił jej duszę nowy nadmiar łaski: Spiritus Sanctus superueniet i nadmiar ten jeszcze przez trzydzieści lat wzrastał, wzrastał jakby w nieskończoność. Cóż więc Duch Święty zdoła jeszcze dodać do takiej pełni bycia Bożego w Jej duszy? Według naszych pojęć nic zgoła. Ale w oczach Bożych Matka Boska nie osiągnęła jeszcze tego ostatniego szczebla świętości, do którego Ją chce wynieść. I dlatego Duch Pocieszyciel, Paraklet, który istotą samą Miłości — nieskończoną Miłością Ojca i Syna — na Nią zstępuje ponownie, rozszerza jeszcze Jej serce, pojemność jego jeszcze zwiększa ponad miarę ludzką, aby ponad wszelką miarę je wypełnić. A w ubogaceniu onym nie Ją wyłącznie Pan Bóg ma na względzie — chce Ją ubogacić dla nas wszystkich. Zapewne, że Matką dusz w nadnaturalnym porządku jest już od trzydziestu trzech lat, od chwili, gdy 25 marca zgodziła się wziąć udział w dziele Odkupienia, gdy raz pierwszy rozbrzmiały słowa Ecce Ancilla Domini — ale macierzyńskie Jej powołanie było wtedy dopiero w zarodku. Teraz nadszedł czas gdy pocznie je w czyn wprowadzać, a wobec ogromu potrzeb, które przedstawia każda chwila obecna i ogromu potrzeb, które niesie z sobą dla ludzkości każdy z idących po sobie wieków, jakżeż ta macierzyńska pieczołowitość jest nieogarnioną. Ogromu tego nie obejmą słowa, ani wystarczą na godne złożenie Jej dzięków. Słowa ustają tu, zawodzą, dają za wygrane — uchodzą w ową świetlaną sferę, gdzie milczenie jest modlitwą, a modlitwa milczeniem.

Skutki zstąpienia Ducha Świętego widoczniejsze były u Apostołów, niż u Matki Najświętszej. Zaczynają oni mówić obcymi, nieznanymi sobie językami, każdy z nich takim, jakiego potrzebować będzie przy nawracaniu ludów. Ale jeśli objawy zejścia Ducha Świętego mniej się w Maryi niż w Apostołach w oczy rzucają, skutek jego głębiej w Niej sięga. Pod jego wpływem nie przechodzi Matka Boża jak Apostołowie ze stanu niedoskonałości do świętości — ale ze stanu najwznioślejszej już świętości, na stopień jej wyższy jeszcze, który, jak się wyraża św. Tomasz z Akwinu — attingit fines divinitatis sięga granic bóstwa. Nigdy ich naturalnie nie mogąc dosięgnąć, dotyka granic życia Bożego w Nim samym.
Czystą, i jak czystą, była Maryja zawsze, lecz o ileż przejrzyściej jeszcze będzie świecić odtąd ta Jej nieporównana czystość przed Bogiem. Pokorną, niewymownie pokorną w subtelnej delikatności dziewictwa swego była ta, co wyrzekła: Quo modo fiet istud? — i ta, co rzekła: exaltavit humiles. Lecz jakże teraz, po tylu doświadczeniach dotykalnie poznawszy, że wszystko czym jest i co posiada jest od Boga, uniża się Ona w poczuciu swej nicości przed wielkością Tego qui potens est, który możnym jest. I Stolicą Mądrości i Panną roztropną i Matką czcigodną była od dawna — a o ileż bardziej tym wszystkim będzie teraz, gdy Duch mądrości, Duch roztropności i świętości zalał Ją swą mocą, jak to morze bezkresne w przypływie zdobywczym wstępujące falami coraz wyższymi, przekipiającymi jedna przez drugą. Pełną miłości dla Boga i dusz ludzkich jest również owa Dziewica poświęcona Bogu od trzeciego roku życia, która nigdy dla niczego innego, jak dla Boga i dusz nie żyła. Służebnica Najwyższego i Służebnica nasza — ale teraz nie zdoła nikt wypowiedzieć mocy i chwały, której dosięgła w Niej miłość dla Boga i litościwej miłości dla ludzkości całej, której jest zbawieniem pocieszycielką i ucieczką.

Najświętsza Maryja Panna w dziejach Bożych naszej duszy,
o. Raoul Plus SJ, Kraków 1934

Za: http://archiwum.militia-immaculatae.org/zeslanie-ducha-swietego/

_______

 .

.

Regina caeli

_______

.

.

________________________________________________________________

O autorze: intix

Dzięki Panu Bogu... Polka. Na Ziemi Polskiej urodzona, narodowość polska. Sygnatariusz Aktu Konfederacji Gietrzwałdzkiej. Przeciwniczka fałszywego, ślepego posłuszeństwa i tzw. "świętego spokoju" - w każdej dziedzinie życia. Jednym z moich drogowskazów jest myśl św. Augustyna: "Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu". Któż jak Bóg! https://i.pinimg.com/originals/25/81/e6/2581e6ab451156d7aca4b7199dac5cd1.jpg