Na tęczowym froncie

Opozycja wypuściła dżina z butelki i dopiero teraz zaczyna sobie z tego zdawać sprawę. Chodzi oczywiście o bolszewickich ideologów LGBT i prowadzone przez nich akcje, które idą obecnie na konto PO i Schetyny. Co bardziej rozgarnięci politycy i publicyści opozycyjny zdają sobie z tego sprawę. Dlatego właśnie Rafał Grupiński namawiał do przemilczania postulatów LGBT, a rzecznik Adam Bodnar ujął się za pracownikiem IKEI, zwolnionym z pracy za krytykę „tęczowych” ruchów {TUTAJ}. Sprawa ta ma zresztą ciąg dalszy, bo następni pracownicy występują przeciw kierownictwu koncernu {TUTAJ}.

Owi politycy i publicyści nie mają przecież żadnej kontroli nad tym, co wyrabiają pełni ideologicznego zapału zwolennicy LGBT. Już 12 czerwca 2019 ubolewała nad tym lewicowa dziennikarka Anna Mierzyńska w artykule „PiS wymyślił „pedofilskiego potwora LGBT” i nastraszył nim wieś i małe miasta. To kłamstwo będzie wracać [Analiza sieci]” {TUTAJ}. Tytuł jest oczywiście manipulacją. PiS nie wymyśliło żadnego „potwora”. Powstał on sam jako wynik entuzjazmu działaczy LGBT, a hołubiła go opozycja. Już w lutym 2019 prezydent Warszawy z PO, Rafał Trzaskowski ogłosił Kartę LGBT+ dającą liczne przywileje mniejszościom seksualnym {TUTAJ}. Od tego się zaczęło.

Pani Mierzyńska opisuje ciekawie wpływ promowania LGBT na wyniki wyborów do PE. Stwierdza, cytując wpis z Facebooka:

„Pamiętacie jak w 2017 w LGBT chodziło o to żeby »partnerzy« mogli się odwiedzać w szpitalach? No to w 2019 w ramach LGBT stare baby, przebrane za Matki Boskie w tęczowych aureolach, skaczą wokół gościa przebranego za księdza, który zamiast monstrancji trzyma ukoronowaną cipę nadzianą na patyk. A to wszystko w asyście policji i pod patronatem prezydent Gdańska.

No powiem Wam, że jeszcze wczoraj miałem nie głosować, bo nie było na kogo, a dzisiaj jednak kogoś sobie znajdę. Te środowiska LGBT są naprawdę dobre w motywowaniu do aktywnego uczestnictwa w życiu politycznym!”.

Ten wpis w sumie (licząc też reakcje pod udostępnieniami) wywołał 13400 reakcji na FB. Tylko ten jeden wpis.”.

Jej tekst zawiera sporo ciekawych danych, a kończy się słowami:

„Ciężkie zadanie przed opozycją, niezależnie od tego, kto będzie robił jej kolejną kampanię i jaką formułę startu do Senatu przyjmie.”.

Podobny artykuł zamieściła Paula Szewczyk w ostatnich „Wysokich Obcasach” {TUTAJ}. Nosi on tytuł „Nie tak dawno uchodźcy, dziś osoby LGBT. PiS znalazł sobie nowego wroga i dał sygnał do ataku”. Manipulacje są w nim takie same jak w poprzednim, ale autorka trafnie wychwyciła analogię miedzy rokiem 2015 a obecnym. Wtedy PO popierała niemiecki plan przymusowego rozmieszczania muzułmańskich uchodźców w Polsce, a PiS skutecznie mu się przeciwstawiło. Teraz – Koalicja Europejska promowała swoistą „tęczową inwazję” na Polskę, a PiS daje temu odpór.

Słowo „inwazja” jest jak najbardziej właściwe. Ostatnia Parada Równości w Warszawie pokazała wyraźnie, że cała ta heca jest inspirowana z zagranicy. W marszu udział wzięły przedstawicielstwa dyplomatyczne obcych państw oraz międzynarodowe korporacje. Musimy się im przeciwstawiać. Prawdziwym celem LGBT jest przecież rozbicie społeczeństwa. Najlepszym dowodem jest przykład z Paryża{TUTAJ}:

„Nie jesteśmy tutaj, aby się podobać. Jesteśmy po to, aby zniszczyć społeczeństwo” – takie hasło, pełne miłości, szacunku i tolerancji pojawiło się na paryskim tzw. marszu LGBT. Tzw. marsz dumy gejowskiej odbył się w stolicy Francji w sobotę 29 czerwca.”.

Na zakończenie przytoczę dzisiejsza notkę Juliana Olecha {TUTAJ}:

„Na serwisie o nowoczesnych technologiach w finansach, „cashless.pl”, jesteśmy informowani, że od 1 lipca br, czyli od dzisiaj, w aplikacji brytyjskiego Revolut’a można zamawiać wielowalutową kartę płatniczą z limitowanej serii, wydanej w barwach gejowskiej tęczy. To okazyjne wydanie kart płatniczych wg autora artykułu jest związane ze „świętem LGBT+”.

Mamy zatem na w/w stronie dwie informacje, które mogą dziwić, że nieheteroseksualni mają swoje karty płatnicze, które ponoć są dostępne dla wszystkich, ale nie wiadomo, że czy wszyscy chcieliby je mieć i drugą, że LGBT+ ma swoje święto. Informacja, że karta została wydana z okazji święta niejako utwierdza, że homoseksualizm, to ideologia, a może nawet religia, czemu tak bardzo zaprzeczają ci, którzy LGBT+ promują. Kiedyś ci promujący, to byli to przede wszystkim sami homoseksualiści, którzy organizowali swoje demonstracje, podczas których krzyczeli na cały świat, że są, że się swoich wyborów nie wstydzą i że chcą, żebyśmy wiedzieli, że oni są inni i, że wcale nie mają zamiaru się zmieniać. Teraz promocją LGBT+ zajmują się w profesjonalny sposób organizacje gejowskie, a ponieważ należą do nich znani i ważni politycy, przedsiębiorcy, właściciele różnych mediów, znani artyści, to ta promocja staje się coraz bardziej nachalna, głośna, a nawet modna, bo podszywa się pod walkę o równouprawnienia, a wiele instytucji i organizacji boi się jak ognia oskarżeń o dyskryminację. (…)

Uporczywe nagłaśnianie homoseksualizmu ma jeden podstawowy cel, wywołanie wrażenia, że homoseksualnych osób jest zdecydowanie więcej, niż jest ich w rzeczywistości. Masowość daje poczucie siły i ma robić wrażenie, że LGBT+ jest ważną grupą społeczną, z którą trzeba się liczyć. Organizatorzy takich spektakularnych akcji nie biorą jednak pod uwagę rezultatów swoich działań, które mogą być odwrotne od zamierzonych. Walka o rzekomą równość prowadzi do stygmatyzowania tych, którzy obnoszą się ze swoją innością, choć ta inność zalicza się do cech intymnych, o których normalni ludzie nie informują od razu całego świata. Skoro są już karty płatnicze dla homoseksualistów, bo tak te karty są odbierane, to za chwilę mogą być specjalne przywileje finansowe dla tego towarzystwa, np większe oprocentowanie lokat bankowych, tańsze kredyty, a może i banki tylko dla LGBT+, specjalnie dotowane przez międzynarodową finansjerę, bo przecież trzeba wspomagać osoby „dyskryminowane”.(…)

W polityce homoseksualiści mają już swoje, nadzwyczaj uprzywilejowane miejsce, przynajmniej w tej światowej i europejskiej, co najlepiej widać po decydentach UE. Czy to nie dziwne, że tak mała grupa społeczna, zupełnie zbyteczna dla poszczególnych społeczeństw, bo nie zapewnia ich fizycznego przetrwania, zaczyna mieć coraz większy wpływ na rzeczywistość ogromnej większości, która ją otacza? „.

Jak jednak słusznie zauważył Rafał Ziemkiewicz, fanatycznym zwolennikom LGBT wcale nie chodzi o homoseksualistów, podobnie, jak komunistom nie chodziło o dobro robotników. Oni chcą zburzyć nasz świat i zbudować na jego gruzach – co wlaściwie?

O autorze: elig