Tutkaj, tutkaj dzidziaczku…czyli oszukać alimentacyjne przeznaczenie…

Ostatnimi czasy przewala się temat pięćdziesięcioletniego Paula, który postanowił zostać sześcioletnią dziewczynką. Przypomniał mi się na tą okoliczność kawał, jak to stary, sędziwy baca Jędrek postanowił przechytrzyć śmierć przebierając się za małe dziecko.
Kiedy śmierć zapukała do drzwi chałupy niespełna stuletniego Jędrka, tenże nie czekając długo ubrał dziecięcy czepek, pampersa i wskoczył do kołyski trzymając w ustach smoczek butelki z mlekiem…

Śmierć weszła do chałupy i rozglądając się dookoła spostrzegła kołyskę…nachyliła się nad nią i długo, wnikliwie się przyglądała.

– Co robisz dzidziaczku…tutkasz?…zapytała śmierć
– Yhy…tutkam – Jędrek energicznie pokiwał głową…
– No to tutkaj, tutkaj dzidziaczku, a jak już potutkasz, to szybciutko pójdziemy pa pa pa…

Stefonknee Wolscht, bo tak nazywa się facet, który onegdaj spłodził siódemkę dzieci, a teraz udaje “sześcioletnią dziewczynkę” urósł do rangi ikony nie tylko transeksualności, ale też tzw transwiekowości. Cmokające z podziwem lewactwo doszukuje się w tym przypadku miłości, wartości i wolności ludzkiej, natomiast sprawa Szanowni Państwo może być wprost prozaiczna.

Otóż pryk w średnim wieku mając siódemkę dzieci, któremu w pewnym momencie nie chce się już pracować aby utrzymać rozwrzeszczałą i roszczeniową gawiedź, którą sam zresztą wychował postanawia skrócić swoje pasmo udręk i oddalić się z miejsca katorgi. Ale nieźle kalkuluje…rozwód nie wchodzi w grę, bo musiałby pewnie płacić alimenty, więc sprytnie postanawia udawać nieletnią. Znajdują się świry jemu podobne i “ją” adoptują.
Dalej to już z górki…jego ślubna nie może ubiegać się o alimenty, bo jakże się ubiegać od nieletniej. Była żona w zasadzie nie ma do swojego byłego starego żadnych praw, ponieważ opiekunem prawnym są ci, którzy go/ją adoptowali. Mało tego, jeśli była żona zacznie fikać, to taka “mała, sześcioletnia” Stefonknee wytoczy francy zbolałej sprawę o wykorzystywanie seksualne nieletniej w okresie małżeństwa…ho ho, a być może sprawa oprze się nawet o kres prenatalny “sześcioletniej dzidzi”…

Sprawa jest precedensowa…oby nasze lokalne alimenciarze tego nie podłapały boż to przecież ostatnia deska ratunku dla nich by była. Taki proszę ja was Kaziu Marcinkiewicz…z faceta poczciwego jego ukochana Izabell wyssała już prawie wszystkie soki witalne, a jeszcze dalej chce. Jakby tak Kazik w kołyskę wskoczył, cumelka pomultał, soczku z marfefki potutkał…a przy odrobinie determinacji to mógłby i proces o pedofilię Izabelli wytoczyć.
Albo taki proszę ja was Kijowski…warkoczyki mógłby zrobić, pończochy a’la Pipi założyć, piegi dolepić.
W mig troski płodnych i nadpobudliwych prokreatorów by się rozwiązać mogły…

No dobra, żarty na bok…w normalnym kraju taką “sześcioletnią dziewczynkę” powinni odwiedzić panowie w białych kitlach…przyglądając się wnikliwie powinni zapytać:

– Co robisz dzidziaczku? Tutkasz?
– Yhy, tutkam…
– No to tutkaj, tutkaj, a jak już potutkasz, to ubierzemy biały, wykrochmalony kaftanik, z długimi rękawkami coby dzidzia się nie podrapała i pojedziemy szybciutko pa pa pa…

O autorze: trybeus

Czterdziestoletni Katol I Moher z Kościoła toruńskiego, parafia podhalańska...łowca jehowitów...Kurnik's Managemen ...