Gdzie diabeł nie może – tam babę pośle

Wczoraj [6.09.2019] odbyła się konwencja programowa Koalicji Obywatelskiej {TUTAJ}. Pierwsze skrzypce grała w niej Małgorzata Kidawa-Błońska. Wynikło to z decyzji Grzegorza Schetyny, przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, który nieoczekiwanie postanowił usunąć się w cień i kandydować z Wrocławia, a nie z Warszawy. Namaścił też panią Małgorzatę na ewentualnego przyszłego premiera Polski.

Decyzje tę tłumaczono przeważnie względami wizerunkowymi. Podobno jacyś eksperci z Izraela mieli stwierdzić, iż Schetyna odstrasza wyborców. To prawda, ale nie wydaje się, by miła powierzchowność Kidawy-Błońskiej mogła sprawić, aby w ciągu zaledwie pięciu tygodni elektorat zapomniał o gburowatym Schetynie. Bardziej prawdopodobne wydaje mi się wyjaśnienie zaproponowane przez Jana Śpiewaka.

W weekendowym numerze dziennika „Polska” [6-8.06.2019] ukazał się wywiad z Janem Śpiewakiem przeprowadzony przez Agatona Kozińskiego. Jego tytuł to „Śpiewak: Razem i Wiosna to najszybciej zjedzone przystawki w historii polskiej polityki” [zajawka – {TUTAJ}]. Czytamy w nim:

„Swoją drogą ta kampania jest bardzo dziwna – został miesiąc do wyborów, ale właściwie nic się nie dzieje.

-Póki co, oprócz pomysłu PO z kandydaturą Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na premiera nic się nie wydarzyło.

Ta decyzja jest ewidentnie obliczona na osłabienie Lewicy. Małgorzata Kidawa-Błońska została wysunięta po to, żeby przejąć wyborców Wiosny, wśród których ma ona dużą wiarygodność.”.

Rzeczywiście – w wyborach do PE Wiosna uzyskała ponad 6%, Biedroń został europosłem i czmychnął do Brukseli, pozostawiając swych wyborców na lodzie. Nic ich nie łączy z Czarzastym i jego SLD. Stanowią więc łakomy kąsek dla PO. Zobaczymy, jak w praktyce sprawdzi się tytułowe porzekadło.

O autorze: elig