Splątanie umysłowe lub nikczemność Jacka Sasina (PiS)

Po przegranej debacie socjalista Sasin poszedł do radia, aby tam w rozmowie ze Stanisławem Janeckim wyżalić się i popluć na Konfederację. Miejsce ku temu okazało się odpowiednie, bo jak wiadomo media zawłaszczone przez PiS od długiego czasu pełnią rolę spluwaczki, gdzie jedynie słuszna opcja opluwa polską prawicę.

Nie bez powodu waham się jaka była przyczyna tego, co zrobił Sasin (nikczemność lub splątanie). O incydencie, polegającym na próbie zabrania posłowi Jackowi Wilkowi malutkiej polskiej flagi, Sasin powiedział, że była tam (ze strony Konfederacji)

Grupa chcąca wywołać awanturę (!)

Funkcjonariusz partyjny Sasin musiał być chyba w dużym stresie, bo okazało się, że nie poznał oddalonego o dwa metry Krzysztofa Bosaka, nazywając go:

Towarzyszącą osobą

W dalszej części „rozmowy” biedaczek Sasin stwierdza, że czuł się jakby był okładany, ze wszystkich stron, kijami bejsbolowymi (chodzi o „atak” podczas debaty pozostałych komitetów). Stwierdził również, że Konfederacja jest w zmowie z resztą komitetów.

Taktycznie się wszyscy podzielili, ale tylko po to, żeby oszukać część społeczeństwa i zdobyć jak najwięcej głosów, by po wyborach razem rządzić, wybrać Schetynę na premiera i realizować politykę anty-PiS.

A oto jak wyglądał  incydent przed debatą, który opisał Sasin:

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.