PiSowcy wzięli się za łby. Kto ma rację?

 

Jak już wszyscy zapewne wiedzą doszło do skandalu, który polegał na usunięciu z konkursu „Książka Historyczna Roku o nagrodę im. Oskara Haleckiego” dwóch pozycji:

Pod zarzutem godzenia w polską rację stanu:

  • Piotr Zychowicz „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA” 2019

 

Pod zarzutem antysemityzmu:

  • Władysław Studnicki „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej” 1939

 

Myślę często o Studnickim i o jego przepowiedniach, które się tak sprawdziły.

Adolf Bocheński, 1940

Książka była oczywiście przez rząd gen. Składkowskiego w całości skonfiskowana. Nie wolno było przewidywać… słusznie.

Stanisław Cat-Mackiewicz, 1948

Studnickiemu zagrożono, że zostanie osadzony w szpitalu wariatów, jeśli zacznie osłabiać hasło „Silni, zwarci, gotowi”. Ano – było to logiczne. W społeczeństwie ogarniętym powszechną wariacją miejsce jedynego człowieka przytomnego było w szpitalu wariatów.

Stanisław Cat-Mackiewicz, 1951

 

Ciekawostka historyczna ( na podstawie Wikipedii)

Władysław Studnicki 13 kwietnia wysłał list do ministra Józefa Becka, w którym przekonywał o tym, że związanie się z Wielką Brytanią będzie miało dla Polski fatalne konsekwencje. Zapewniał w nim ministra Becka, ze:

Uchronienie Polski przed samobójczym uczestnictwem w wojnie historia poczytywać będzie Panu, Panie Ministrze, za zasługę.

W czerwcu 1939 w związku z obawami o kurs przyjętej przed rząd Rzeczypospolitej polityki zagranicznej Studnicki wydał Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej, w której prognozował m.in. izolowaną wojnę Polski z Niemcami i niewykonanie zobowiązań sojuszniczych wobec RP przez Wielką Brytanię i Francję. Jednocześnie apelował o nawiązanie porozumienia z Niemcami polegającego na zachowaniu zbrojnej neutralności w przypadku wojny Niemiec z Francją i Wielką Brytanią, która miałaby polegać przede wszystkim na nieprzepuszczeniu ewentualnych wojsk sowieckich idących na pomoc aliantom zachodnim. Wskazywał w niej na nieprzygotowanie do wojny zarówno Francji, jak i Wielkiej Brytanii, a wojnę z Niemcami uważał za niebezpieczną z powodu ryzyka ataku Związku Sowieckiego oraz okoliczności geograficznych (wojna pozycyjna na zachodzie, manewrowa na wschodzie, co nawet przy neutralności ZSRR będzie oznaczało okupację niemiecką części terytorium Polski, a najpewniej przegraną z powodu odcięcia Śląska – głównego rejonu poboru mocy, produkcji wojennej etc).

Książka została pozbawiona debitu w Polsce, a jej nakład skonfiskowany w dniu, gdy książki był drukowane w drukarni. Jako protest Studnicki napisał list do ministra Józefa Becka z prośbą, aby ten raczył książkę przeczytać i cofnąć konfiskatę. Gdy to nie przyniosło efektu, Studnicki zdecydował się zaskarżyć sprawę w sądzie. W trakcie procesu bronił każdego argumentu użytego w swojej książce przed wyimaginowanymi zarzutami pod którymi została dokonana konfiskata. Po latach Studnicki zapisał w pamiętniku:

Polska jest niepodległa, lecz dla zachowania swej niepodległości winna być wolna, winna korzystać ze swobody dyskusji, w sprawach zasadniczych, w sprawach polityki zagranicznej. Gdy mówiłem o niebezpieczeństwie sowieckim, o losie ziem wschodnich w razie wojny, a co za tem idzie o opanowaniu ich przez Sowiety, nie wytrzymały mi nerwy. Rozpłakałem się. Wiem, że moja mowa sprawiła duże wrażenie, prokurator nie przytaczał żadnych argumentów contra, tylko twierdził, że podtrzymuje konfiskatę

 

NA WOŁYNIU NIKT NIE POMÓGŁ POLAKOM. ZLEKCEWAŻONO RAPORTY

Według Cenckiewicza, pierwszą próbę usunięcia książki z konkursu podjął Piotr Gontarczyk z poparciem Piotra Semki. Nie udało się. Ostatecznie decyzję o usunięciu książek podjął sąd kapturowy z inspiracji kierownictwa TVP.

Z decyzją nie zgodzili się dr hab. Sławomir Cenckiewicz, prof. Andrzej Nowak, a IPN wydał oświadczenie w którym stwierdził m.in.: „Decyzja o wycofaniu z konkursu historycznego książki “Wołyń zdradzony” nie została uzgodniona z Instytutem Pamięci Narodowej. “Oszukano Instytut Pamięci Narodowej no i mnie – odchodzę z jury Nagrody Książka Historyczna Roku” /Cenckiewicz/.

Piotr Gursztyn, “wychowanek historyczny” Tomasza Nałęcza (PZPR), aktualnie dyrektor programowy TVP napisał:

Decyzję o wycofaniu książek Władysława Studnickiego i Piotra Zychowicza oceniam całkowicie pozytywnie. Uważam, że instytucje publiczne nie mogą nagradzać książek o takiej treści.

 

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.