Płaszczcie się

Powiedział minister Błaszczak,
że się krzywa nie wypłaszcza,
a eksperci co ją liczą,
raz liniowo, wykładniczo,
raz na ukos raz pod włos,
i po cichu i na głos,
na czczo oraz po posiłku,
mówią: to jest wrzód na tyłku,
krzywi, gnie się, i upraszcza,
ale nie chce się wypłaszczać.

Wiedzą światłe to umysły,
oraz osły z nauk ścisłych,
ci w sandałach i ci w płaszczach,
że się krzywa nie wypłaszcza.
I, jak często w życiu bywa,
nie wie czasem co to krzywa
orzeł, lecz ze smutną paszczą,
czeka kiedy mu wypłaszczą.

Więc minister groźną minę
przyjął: płaszczyć karabinem,
niech żołnierze na ulicy
dadzą szkołę nierządnicy,
co olała taki zaszczyt,
by się przed ministrem płaszczyć.

Biada, biada, stokroć biada,
– rzekła krzywa – nie wypada,
w końcu wsadzą do więzienia
za stwarzanie zagrożenia,
a więzienie rzecz niemiła.
Wzięła i się wypłaszczyła.

P.S.
Poprawiłem przedostatni wers.

O autorze: Ywzan Zeb