Prawda o Żydach z Dziennika Bydgoskiego z 1937 roku

Wczoraj zerknąłem na dwa z wielu odcinków serialu TVP „Stulecie Winnych”. Sam tytuł jest grą słów, bo Winni to nazwisko polskiej rodziny, której losy są przedstawione na tle wydarzeń historycznych.

Oglądając film trafiłem na wątek likwidacji przez Niemców żydowskiego getta. Na pierwszy plan wybijała się  antypolska narracja mająca na celu splugawienie obrazu Polaków z czasów II Wojny Światowej. Pierwsza scena, która przykuła moją uwagę to kręcąca się karuzela z rozbawionymi Polakami tuż przy murze getta zza którego dochodziły odgłosy wystrzałów i krzyki mordowanych, palących się żydów.

Unoszący się dym nie robił żadnego wrażenia na pozbawionych ludzkich uczuć Polakach. Kolejna scena to gwałt na Żydówce, której udało się uciec z getta razem ze swoja małą córeczką. Gwałcicielem był Polak, mąż kobiety, która postanowiła uratować uciekinierów. W momencie powrotu żony do domu, Żydówce udaje się uciec, lecz w chwili gdy wybiegła przez bramę kamienicy na ulicę, polska dozorczyni z miotłą zaczyna wrzeszczeć: Żydówka!!! Łapcie ją!!! Jude!!!

Dwuosobowy patrol niemiecki zabija Żydówkę na miejscu. To samo robi (tuż przedtem) z goniącym ją gwałcicielem – Polakiem.

Na filmie nie było pokazanych scen likwidacji przez AK panoszących się szmalcowników. Nie zauważyłem także ani jednego chasyda, co także jest fałszerstwem.

Karuzela

Warto wiedzieć, że historia z karuzelą jest manipulacją. Niektórzy świadkowie zaprzeczali, aby była czynna. Pierwszy o niej napisał w antypolskim wierszu, nienawidzący Polaków Litwin Czesław Miłosz autor następujących słów:

Polacy są rasą niezdolną do jakiejkolwiek twórczości, polityki, handlu, przemysłu, religii, filozofii, mogą tylko uprawiać rolę i logikę matematyczną, jak też poczucie swojej podrzędności wyładowywać w biciu Żydów i Murzynów. Janka mówi, że po ostatnich pogromach robionych przez Polaków w Milwaukee przestaje przyznawać się do polskiego pochodzenia

„Korespondencja” Zbigniewa Herberta i Czesława Miłosza (Wyd. Zeszyty Literackie) /Wprost/

W wywiadzie udzielonym  „Tygodnikowi Solidarność” Zbigniew Herbert opowiedział historię o Miłoszu, jak to w 1968 lub 1969 roku ten powiedział mu w Stanach Zjednoczonych, że „Polskę trzeba przyłączyć do Związku Radzieckiego”.

Herbert o Miłoszu

Katarzyna Herbertowa wyjaśnia, że napisanie wiersza „Chodasiewicz” było reakcją na książkę „Rok myśliwego”, w której Miłosz sugeruje w jednym akapicie nacjonalizm Herberta oraz profesora Elzenberga, patrona Herberta.

Mój znajomy …
odpowiemy był hybrydą w której wszystko się telepie
duch i ciało góra z dołem raz marksista raz katolik
chłop i baba a w dodatku pół Rosjanin a pół Polak

Na początku i na końcu jego sztuki jest zdziwienie
że urodził się że zaistniał Chodasiewicz pod gwiazdami
gorzej było już z innymi zdziwieniami
z tożsamością ze wspólnotą z korzeniami
sam nie wiedział kim był – Chodasiewicz
i przez wszechświat od narodzin aż do zgonu
na wzburzonej fali płynął na kształt glonu

Jak było naprawdę z karuzelą? Jedni ją widzieli nieruchomą, inni kręcącą się

(…) różnice opinii: Matuszewski mówił o nieczynnej karuzeli, Bartoszewski i Stefan Bratkowski też tak twierdzili, ale Czesław Miłosz i Natan Gross widzieli, jak się kręciła./GW/

„Z najwyższego punktu ulicy Muranowskiej powiewają obok siebie dwie flagi – biało-czerwona i biało-niebieska” (A. Maliszewski, Na przekór nocy, Warszawa 1968). Zatknęli je żołnierze Żydowskiego Związku Wojskowego, podległego rządowi na uchodźstwie, świetnie wyszkoleni, dobrze uzbrojeni, dysponujący bronią maszynową, o których ani słowem nie zająknął się nigdy cywil Marek Edelman, reprezentant lewicowej Żydowskiej Organizacji Bojowej. Było to o tyle łatwe, że kompanie ŻZW niemal w całości zostały wybite w walkach o getto. Stojący na pl. Krasińskich zamienionym w wesołe miasteczko Maliszewski miał okazję zetknąć się z powstańcem najprawdopodobniej ŻZW: „– O, rany! Patrz! – O kilka kroków od nas poruszyła się klapa, zamykająca wejście do kanału. Klapa w górę, a za nią – bojowy hełm niemiecki z błękitną opaską i umorusana twarz mężczyzny. – Chłopaki! Szkopy daleko? – Wyłaź, nie gadaj. – Ja nie potrzebuję wyłazić, ale tu są Polki, pięć sztuk. – Wypychaj, zasłonimy. – Głowa żołnierza znika, a po chwili gramolą się jedna za drugą (…) i znowu ten w hełmie. – Wyłaź, prędko! – Ja nie potrzebuję, ja tu mogę i trzy lata siedzieć też. Serwus, chłopaki! – Serwus, trzymajcie się! – Już klapa zamknięta, chłopcy wrócili do huśtawek” (A. Maliszewski, dz. cyt.). /PCh24.pl/

Niewiarygodne, ale rację może mieć Stanisław Soszyński, twierdzący, że „(…) karuzelę ustawiono wprawdzie wg planów okupanta, ale zgodnie z lokalizacją wskazaną przez władze Polski Podziemnej. Miała stać blisko (…) getta celem ułatwienia kontaktów” (fragm. listu ogłoszonego wiosną 1993 r. na łamach „Życia Warszawy”). W tym kontekście piętnowane przez Miłosza w Campo di Fiori „tłumy wesołe” były niezbędnym, oczywiście nieświadomym swojej roli, elementem scenariusza opracowanego przez speców z AK w celu niesienia pomocy walczącym Żydom. /PCh24.pl/

Takiej sceny w filmie Stulecie Winnych nie było.

Paszkwil Miłosza:

Wspomniałem Campo di Fiori
W Warszawie przy karuzeli,
W pogodny wieczór wiosenny,
Przy dźwiękach skocznej muzyki.
Salwy za murem getta
Głuszyła skoczna melodia
I wzlatywały pary
Wysoko w pogodne niebo.

Czasem wiatr z domów płonących
Przynosił czarne latawce,
Łapali skrawki w powietrzu
Jadący na karuzeli.
Rozwiewał suknie dziewczynom
Ten wiatr od domów płonących,
Śmiały się tłumy wesołe
W czas pięknej warszawskiej niedzieli.

***

W następnym odcinku z wątkiem Powstania Warszawskiego pokazany jest typowy ksiądz katolicki, który popełnił dobry uczynek załatwiając aryjskie papiery dla żydowskiej dziewczynki, a podczas Powstania daje się porwać namiętności i uprawia seks z łączniczką, a gdy ta zostaje zabita przez niemieckiego snajpera, ksiądz o nazwisku Winny traci wiarę, wyrzuca krzyż i bluźni. Innych księży nie było. Pasuje tutaj inny fragment z Miłosza: „Krucyfiks chwalisz, bo tak ci bezpiecznie. Drewno masz w ręku, a w tym drewnie próchno. Pacierze mruczysz, ale strachem cuchną”

A teraz zgodnie z zapowiedzią poglądowo Dziennik Bydgoski z dnia 30 kwietnia 1937 roku, aby pokazać wolność słowa w 1937 roku oraz to jak bardzo daliśmy sobie wejść na głowę, jak bardzo zostaliśmy upodleni aż do stanu tępej tolerancji wobec plugawej propagandy.

Bonus!

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.