Tym razem „szczucie Brukselą” niezbyt się udaje

Polska opozycja nie jest w stanie przekonać do siebie polskich wyborców, ani nakreślić jakiegoś atrakcyjnego planu dla Polski. Próbuje zastąpić te braki „szczuciem Brukselą”. Inspiruje ataki na nasz kraj ze strony różnych instytucji Unii Europejskich w nadziei, że ktoś się ich przestraszy. Ta taktyka zawodziła przez ostatnie cztery lata, a wczoraj [24.04. poniosła istną klęskę. Oto rzecznik Komisji Europejskiej oświadczył:

„Komisja Europejska nie będzie podejmować kwestii wyborów prezydenckich w Polsce w ramach procedury art. 7 traktatu – poinformował rzecznik KE Christian Wigand. (…) – Komisja Europejska jest zawsze gotowa, by wspierać Radę w procedurach art. 7 w jakichkolwiek kwestiach, które powinny być dyskutowane, jednak wybory w Polsce nie są kwestią, którą planują podnieść w tym kontekście – powiedział Wigand. Dodał, że stanowisko KE się nie zmieniło i to do kraju członkowskiego należy decyzja, w jakim terminie organizować wybory.” {TUTAJ(link is external)}. A tak dobrze żarło… i zdechło.

Jeszcze przedwczoraj:

„Unijny komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders poinformował w czwartek, że chce, by kwestią planowanych w Polsce wyborów zajęła się Rada UE w ramach procedury z art. 7 unijnego traktatu. Podkreślił, że jest w kontakcie w tej sprawie z chorwacką prezydencją.” {TUTAJ(link is external)}

Już po wypowiedzi Reyndersa wiceprzewodnicząca KE, Viera Jourova odgrażała się:

„Wiceszefowa KE Viera Jourova poinformowała PAP, że KE analizuje wpływ na kampanie wyborcze i wybory środków podjętych przez państwa UE w kontekście pandemii Covid-19. „Obejmuje to wybory w Polsce” – wskazała.
„Bardzo uważnie śledzę sprawy w Polsce. Martwię się o wolne i uczciwe wybory, o legalność i konstytucyjność takich wyborów. Gdybym była obywatelem polskim, chciałabym dokładnie wiedzieć, jak odbędzie się głosowanie, co proponują wszyscy kandydaci, ponieważ wybory odbędą się wkrótce. Miałabym wiele innych pytań, ale Polacy powinni zadać sobie sami te pytania, ponieważ organizacja wyborów jest sprawą narodową” – napisała Jourova w oświadczeniu przekazanym w piątek PAP.
Jak podkreśliła, wybory muszą być zgodne z traktatami UE i innymi zobowiązaniami międzynarodowymi.” {TUTAJ(link is external)}.

Wcześniej Parlament Europejski stwierdził, że:

„PE uznaje też działania rządu PiS, zmierzające do zmiany ordynacji wyborczej przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi, za „całkowicie niezgodne z europejskimi wartościami”.” {TUTAJ(link is external)}.

Totalna opozycja była więc pewna, że jeszcze raz przejdzie ten sam numer. A tu niespodzianka – ostre weto KE. Dlaczego? Powód jest prosty – żadne państwo Unii nie chciało stworzenia precedensu i tego, by w przyszłości KE wtrącała się do ICH wyborów oraz ICH polityki wewnętrznej. Totalna opozycja nie wzięła tego pod uwagę.

O autorze: elig