Jak dobrze pójdzie, to pojutrze Amerykanie wrócą w Kosmos

Na 27.05.2020 wyznaczono bowiem start amerykańskiego statku kosmicznego SpaceX z dwójką astronautów na pokładzie. Na portalu Urania.edu.pl ukazał się tekst opracowany przez: Rafała Grabiańskiego
na podstawie: NASA/NSF/SpaceX {TUTAJ(link is external)}. Czytamy w nim:

„8 lipca 2011 r. z przylądka Cape Canaveral na Florydzie po raz ostatni w historii wystartował amerykański prom kosmiczny. Wahadłowiec Atlantis wyniósł wtedy do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej czterech astronautów.
Po tej misji zadanie wynoszenia załóg do stacji ISS przejęła w całości Rosja. Przez ostatnich 9 lat na pokład stacji można było się dostać tylko za pomocą lotu rakietą Sojuz, na statku o tej samej nazwie.
Aby przywrócić możliwości wynoszenia astronautów przez amerykańskie systemy NASA ogłosiła Komercyjny Program Załogowy (ang. Commercial Crew Program). Prywatne przedsiębiorstwa miały zbudować dla agencji systemy, które NASA wykorzystywałaby, wykonując misje do ISS. (…)
w 2014 roku kontrakty przyznano dwóm firmom: Boeing i SpaceX.
SpaceX astronautów będzie wynosił w statku Crew Dragon – ulepszonej, załogowej wersji statku towarowego Dragon, który jest teraz wykorzystywany do misji zaopatrzeniowych do stacji. Crew Dragon będzie wynoszony na orbitę przez rakietę Falcon 9, również należącą do firmy SpaceX.
Boeing misje załogowe będzie realizował przy użyciu statku Starliner. Statek będzie wynoszony przez rakietę Atlas V, należącą do konsorcjum rakietowego United Launch Alliance.”.

Dokładny opis statku Crew Dragon można znaleźć w Wikipedii {TUTAJ(link is external)}, a przyczyny awarii Starlinera opisano {TUTAJ(link is external)}. Dr hab.Grzegorz Brona, były szef Polskiej Agencji Kosmicznej, udzielil przedwczoraj wywiadu PAP {TUTAJ(link is external)} i {TUTAJ(link is external)}. Powiedział m.in.:

„Wraz z definitywnym wycofaniem w 2011 roku ze służby amerykańskich wahadłowców NASA została pozbawiona własnych środków transportowania astronautów i zaopatrzenia na ISS. Wymiana członków załogi stacji realizowana była wyłącznie za pomocą rosyjskich statków Sojuz.
„Wiele osób mówiło, że uzależnienie się Amerykanów od Rosjan w kwestii wynoszenia astronautów w kosmos jest po prostu upokarzające” – zauważył w rozmowie z PAP dr hab. Grzegorz Brona, były szef Polskiej Agencji Kosmicznej. Teraz się to zmieni, a USA po kilku latach upokorzenia wychodzi z cienia.
„Amerykanie wykorzystali ten czas, żeby rozwinąć się dość istotnie pod względem technologicznym i opracowali nową generację rakiet i kapsuł. Stało się to przy udziale prywatnych firm, które otrzymały na ten cel kontrakty” – podkreślił dr hab. Brona. Z kolei Rosjanie – w ocenie eksperta – „przespali” mijającą dekadę, bo nie mają pomysłu na swój program kosmiczny.
„Rosjanie nadal wynoszą w kosmos astronautów z wykorzystaniem kapsuł, które zaprojektowane jeszcze w latach 60. XX wieku. Są co prawda skuteczne i bezpieczne, ale jednak pod względem technologicznym znaczącą odbiegają od na przykład załogowej kapsuły Dragon” – uważa. (…)
Dragon jest na przykład znacznie lżejszy od Sojuzów. To istotne, bo oznacza spore oszczędności – wyniesienie jednego kilograma w kosmos szacowane jest nawet na kilkanaście tysięcy dolarów, co wiąże się ze zużyciem paliwa. Brona zwrócił również uwagę na większą wygodę astronautów – będą mieli więcej przestrzeni roboczej w kapsule i lepsze kombinezony, zaprojektowane specjalnie do użycia w tym statku.
Poza tym – przypomniał dr Brona – przy współudziale m.in. partnerów z Europejskiej Agencji Kosmicznej, powstał w USA statek Orion, który w ciągu najbliższych kilku lat ma przetransportować astronautów ponownie na Księżyc. Jego zdaniem Rosjanie zostali teraz „na lodzie”, bo bez przypływu środków z USA nie będą w stanie nawet utrzymać obecnej infrastruktury, nie wspominając o jej unowocześnianiu.
Wcześniej, od 1981 do 2011 r. Amerykanie korzystali z wahadłowców. „Koszt ich obsługi był jednak olbrzymi” – podkreślił Brona. Eksperci zwracają też uwagę, że nie były one zbyt bezpieczne – dwa z nich [na pięć] eksplodowały wraz z załogą.”.

Według cytowanego wyżej portalu Urania w misji Crew Dragon polecą:

„Douglas Hurley – weteran dwóch lotów wahadłowców. Służył jako pilot myśliwców i pilot testowy w Korpusie Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. Wylatał ponad 5500 godzin na ponad 25 różnych samolotach. Astronautą NASA został w 2000 r. Brał udział w misjach STS-127 (2009 r.) i STS-135 (2011 r. – ostatniej misji programu).
Robert Behnken – również weteran dwóch misji wahadłowców (STS-123 w 2008 r. i STS-130 w 2010 r.). Ukończył doktorat z Inżynierii Mechanicznej Politechniki Kalifornijskiej. Później ukończył Szkołę Pilotów Testowych Sił Powietrznych USA w Edwards, gdzie oblatywał F-22, jako główny inżynier testowy. Łącznie był pilotem na ponad 25 maszynach, przebywając w powietrzu ponad 1500 godzin.”.

Nie wiadomo, jak długo pozostaną na Międzynarodowej stacji kosmicznej. Mówi się o 30 do 119 dniach.

„Rakieta Falcon 9 wystartuje z astronautami 27 maja o 22:33 czasu polskiego. Start zostanie przeprowadzony z historycznego stanowiska LC-39A w kosmodromie Kennedy Space Center na Florydzie. (…)
Start będzie transmitowany na kanale NASA TV, dostępnym na stronie NASA i platformie YouTube.”.

Jeśli coś pójdzie nie tak, to następnym możliwym terminem jest 30 maja.

O autorze: elig