Stanisław Karczewski apeluje o „wyjście z domu”.

Przeczytałam o tym dzisiaj [10.09.2020]w portalu Wp.pl {TUTAJ(link is external)}:

„były marszałek Senatu Stanisław Karczewski. – Polityk zaapelował do osób, które z powodu epidemii „zamknęły się w domu”, by „z niego wyszły i kontaktowały się z innymi, zachowując wszelkie rygory”. – Na pewno widać, że ta epidemia w dalszym ciągu jest – podkreślił Karczewski.”

Można z tego wnioskować, że przynajmniej niektórzy politycy zaczynają dostrzegać niebezpieczeństwa związane z zastraszeniem społeczeństwa. Ja pisałam o tym już na początku kwietnia w notce „Rozmiar strachu” {TUTAJ(link is external)}. Zakończyłam ją słowami:

„Wszyscy obawiają się kosztów epidemii i jej negatywnego wpływu na gospodarkę. Ja jednak sądzę, że największe szkody zaraza wyrządzi w postawach społecznych. Inni ludzie badą się podświadomie kojarzyć z zagrożeniem groźnymi chorobami, a tzw. kapitał społecznego zaufania [i przedtem katastrofalnie niski] zmaleje prawie do zera. Każdy przyzwyczai się do obcowania ze swoim telewizorem i komputerem. Izolacja może przejść w stan trwały.”.

Komentator UPARTY dodał do tego:

„Przyzwyczajenie się do obcowania ze swoim telewizorem
UPARTY, pt., 03/04/2020 – 06:02
i komputerem jest jednym z największych zagrożeń ekonomicznych. Młodym ludziom do siedzenia przed komputerem wystarczy piwo i jakaś zagryzka, starszym herbatka i coś słodkiego i …… więcej potrzeb w zasadzie nie ma. Olbrzymia część naszych wydatków jest zorientowana na innych ludzi. Kupujemy by się od innych nie odróżniać lub dla tego, że wydaje się nam, że innym jest dużo fajniej niż nam bo coś mają, więc i my chcemy, żeby było nam tak samo fajnie. Jak zamkniemy się w sobie, każdy w swojej norce, to straty gospodarcze będą olbrzymie, bo rynek zbytu zdechnie na nie wiadomo jak długo.
Ta epidemia to chyba jest lub najprawdopodobniej będzie wydarzeniem zmieniającym epoki historyczne.
uparty”.

Moim zdaniem należy zacząć traktować COVID-19 tak, jak każdą inną chorobę i skończyć z sianiem paniki i histerii. Z powodu braku normalnego dostępu do służby zdrowia i powszechnego lęku umiera więcej osób w Polsce niż z powodu koronawirusa.

O autorze: elig